Jamiroquai w czystej formie
(2011-06-20)
Szymon
Miklewski
Więcej o recenzencie
Świetna płyta. nie tak gładka jak choćby "Travelling...", bardziej jazzowa. Jedyna płyta z ich całej dyskografii z takim niepowtarzalnym klimatem, przy okazji zachowująca wszystkie najlepsze elementy wyróżniające zespół spośród innych. Utwory zdają się stanowić jedną wielką kompozycję, jeden twór, podzielony na ścieżki tylko ze względów technicznych, jedna, pięknie zgrana całość. O hitach, wyróżniających się na tle pozostałych, nie będę mówił, bo już chyba przywykliśmy, ze płyty Jamiroquai nie zawierają kiepskich, czy przeciętnych utworów. Podsumowując - po prostu Warto!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niedocenione arcydzieło
(2006-08-21)
t3ddy bomber
Więcej o recenzencie
Jamiroquai wydał do tej pory sześć albumów studyjnych. Są to dzieła wypełnione ciekawymi brzmieniami, ciepłem i, co najważniejsze, niepowtarzalnością, co naprawdę trudno osiągnąć komponując tyle utworów, co Jamiroquai. Jednak jest właśnie ta jedna płyta - "The Return Of The Space Cowboy", która wydaje się być trochę w cieniu innych - hitów z "Travelling Without Moving" czy pierwszej "Emergency", uważanej za najlepszą. Niesłusznie i niezasłużenie. "The return..." to arcydzieło. 11 długich utworów, każdy różni się od siebie diametralnie, a jednocześnie tworzą jeden klimat, dzięki czemu można przesłuchać płytę bez przeskakiwania i wybierania. Nie ma tu utworów gorszych. Każdy następny wydaje się tylko lepszy, aż dochodzi do mojego ulubionego, dość kameralnego (trio - bas, perkusja, klawisze + wokal) "Space Cowboy", który zamyka płytę spokojną linią melodyczną i trochę nas usypia po budzącym "Just Another Story", w którym atakuje nas cała sekcja dęta i postrzępione rytmy. Trzeba by pisać o każdym utworze, żeby dobrze oddać klimat płyty, który dodatkowo potęguje fakt, że jest ona nieco przytłumiona, jakby dźwięki zostały nagrane przez mikrofony z puchu (świetny chwyt chociaż miłośnikom wyraźnych dźwięków nie spodoba się), a całość muzyki jest zaaranżowana tak, że mocno trafia w ucho i to głównie przez subwoffer, który napracuje się przy wszechobecnych, ciepłych basach. Taka jest ta płyta. Arcydzieło dźwięku i klimatu, bo według mnie jest to najbardziej klimatyczna płyta Jamiroquai, której najnowsza "Dynamite" nie dorasta do pięt. Niedoceniona, gdzieś w cieniu "Travelling...", "Emergency...", "Funk Odyssey". Powtórzę, niesłusznie. Jeżeli masz wątpliwości, niech cię opuszczą i kup ten album (popatrz na cenę, która za taki kawał sztuki wydaje się śmiesznie niska,) a nie zawiedziesz się, mimo że nie ma tu przebojów na miarę "Cosmic Girl". Główny atut płyty to spokojny, ciepły klimat (specjalnie miksowany dźwięk), instrumenty (trąbki, saksofony i digeridoo) i aranżacja poszczególnych utworów oraz całości. Minusów nie ma. I to nie dlatego, że lubię Jamiroquai. Po prostu nie ma.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji