Koszyk pusty
- polecamy
-
- Black Symphony
- cena: 59,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- Mother Earth Tour
- cena: 75,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- The Silent Force Tour
- cena: 74,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 6 recenzji (Dodaj własną)
Essential Więcej o recenzencie
Czuje rozgoryczenie fanów którzy umiłowali sobie poprzednie albumy tego zespołu. To nie jest ten sam WT co kiedyś, ostre rockowe kawałki wyparły gotycką aurę.Jest to album koncepcyjny, każdy utwór na płycie jest ze sobą ścisłe powiązany. Płyta bardzo dobra, na pewno nie na jeden raz, nie będę tu przedstawiał pojedynczych otworów bo album trzeba oceniać jako całość. Kilka fajnych lirycznych wstawek, mocny głos wokalistki, cała koncepcja albumu i ostre gitary w moim mniemaniu zasługują na 5. Ten album jest oderwany od rzeczywistości jak również oderwany z ram "gotyckiego rocka". Polecam
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wojtek Zalewski Więcej o recenzencie
Swoją recenzję nowego albumu Within Temptation – „The unforgiving” w wersji eco style pisałem na gorąco, prawie bezpośrednio po wysłuchaniu krążka. Miałem zdecydowanie mieszane odczucia. Z jednej strony był on całkowicie inny niż poprzednie płyty zespołu – zdecydowanie ostrzejszy i bardziej dynamiczny. Zabrakło za to monumentalności i mrocznego klimatu charakterystycznych dla poprzednich płyt Within Temptation. W ocenie niektórych recenzentów właśnie ta dynamika albumu stanowiła jego podstawowy atut. Rzeczywiście – w większości utworów znajdziemy „ostrą łupankę”. Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście słuchacze czekali na coś takiego na nowym krążku Sharon del Adel i spółki. Ja na pewno nie. Nie jest to zły krążek, ale płytce zdecydowanie brakuje świeżości. Album nie zaskakuje niczym nowym. Ostre gitarowe brzmienia można było już znaleźć na poprzednich krążkach grupy – choćby „See who I am”, „Stand my ground” czy „Forsaken” z albumu „The silent force” lub „Mother Earth” i „Dark Wings” z krążka „Mother Eearth”. Siłą nowego albumu Within Tempation miało być jego zbudowanie według jednolitej i spójnej koncepcji muzycznego zilustrowania komiksu. Być może to się udało, ale ucierpiała na tym muzyka. Zamiast oryginalnego i monumentalnego gotyckiego rocka otrzymaliśmy co najwyżej dobrą muzyczną papkę. Nie ma na tej płycie utworu jednoznacznie rzucającego słuchacza na kolana, choć na pewno warto zwrócić uwagę na takie kawałki jak "Shot in the dark", „Faster”, "Iron" czy "Sinead". Nie ma też ballad pokroju "Pale" czy "Memories. Podsumowując - jeśli Within Tempation utrzyma kierunek wyznaczony przez „The unforgiving” będzie tylko dryfować ku przeciętności. Być może rzeczywiście o tej płycie będzie w tym roku głośno, ale nie bardzo wiadomo czy w sensie pozytywnym czy negatywnym. Sharon del Aden i spółka zasłużyli moim zdaniem za oceniany album na 4 merliny - trochę po starej znajomości i z nadzieją, że następny krążek będzie lepszy. Wiem jednak, że z czasem nowy album Within Temptation trafi na moją muzyczną półkę. Czy będę do niego tak często wracał jak przykładowo do „The silent force” ? Naprawdę wątpię.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Sneyki Więcej o recenzencie
Płyta wydana przyzwoicie. Fajne dodatki z miłą niespodzianką dla Facebookowiczów. Fajne, koncepcyjne wideo. Jeśli idzie o zawartość krążka - po pierwszym przesłuchaniu byłem w lekkim szoku. To jest "mój" WT? Album jest ...inny. Kolejne przesłuchania i... jestem zachwycony. Codziennie rano w drodze do pracy słuchając płyty dostaję takiego "kopa" jak po wypiciu 5 puszek napoju energetycznego Bardzo Znanaj Firmy. Oczywiście muzyka jest ukłonem w stronę szerokiego odbiorcy. Mamy tu i typowe dla WT granie z orkiestrowymi podkładami, ale słychać też gitary. No i oczywiście świetne, czasem bardzo drapieżne i ostre wokale Sharon. Jest ostro, metalowo, balladowo, popowo i ...dyskotekowo. Jest tu ewidentne odniesienie do wszystkiego, co działo się w muzyce lat 80-tych. Album pewnie sporo namiesza na rynku a utwory z niego będą często gościć w stacjach radiowych. Więcej jak połowa utworów to potencjalne przeboje a utwór "Sinead" będzie zapewne przebojem lata i będzie grany we wszystkich klubach i dyskotekach. Reasumując: świetna płyta (choć inna) - gorąco polecam.
(3 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kuroneko Więcej o recenzencie
Zacznę od tego, że to zdecydowanie INNY album. Tak, myślę, że to jest dobre określenie. Bałam się tego albumu. I słusznie, bo zaczynając go słuchać naprawdę myślałam, że się popłaczę. Niby muzyka jest niezła, teksty też (cieszę się, że chociaż pod tym względem mnie nie zawiedli i warstwa liryczna jest naprawdę w ich klimatach) Po przesłuchaniu całości jestem w stanie pojąć ich zamierzenie. To miał być w końcu koncept album - dla mnie jako takowy sprawdza się świetnie. Wszystkie utwory na płycie, od pierwszego do ostatniego łączą się ze sobą. Nie w sposób wymuszony, tekstowo naprawdę opowiadają jedną historię. Trzeba tylko się wczytać/wsłuchać i zdać sobie sprawę kto jest narratorem. To jest nawet niegłupi pomysł. Dlaczego więc tak się czepiam? Już mówię. Cały album (jak dla mnie) balansuje na granicy pop-rockowego tła dla komiksu. Jest dynamicznie kiedy trzeba, lirycznie kiedy trzeba. Niby ok, ale gdzieś tam jednak w środku czegoś mi brakuje. Dlatego czuję się tak nieswojo, trochę tak jakby nagle Iron Maiden zaczęli grać Disco Polo x) Pojmuję zamierzenie, ale pytanie brzmi, czy naprawdę było im to potrzebne? Czy po uplasowaniu się na liście jednych z bardziej ambitnych zespołów, musieli próbować wkupić się w łaski mas? Bo niestety, trochę tak to dla mnie wygląda. Tak sobie myślę, nie jest źle. Fakt, mogło być gorzej, ale wiem, że jak na ten zespół, mogło być o wiele lepiej. Szkoda.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Cheshire Cat Więcej o recenzencie
Zacznijmy od wrażeń estetycznych. Okładka płyty jest koszmarna, kropka. Owszem, kryje się za tym motyw pewnego znanego rysownika, ale tego typu twory byłaby odpowiednie dla emo-nastolatków ze swoim pierwszym albumem, a nie dla paczki WT. Okładki ich wczesnych płyt też nie były dziełami sztuki, ale w swojej nijakości pasowały do zawartości albumu. Natomiast design ostatnich dwóch albumów zdecydowanie szedł w dobrym kierunku i szkoda, że muzycy nie zdecydowali się tego kontynuować. Kolejny minus dostaje jakość wykonania edycji deluxe - pudełko z cieniutkiej tektury, zawierające digipacka, dotarło do mnie już pogniecione, a w miarę używania będzie zapewne jeszcze gorzej. Nie jest to - wyjątkowo chyba - przypadłość transportu, bo w podobnym stanie widziałem wydania tej edycji w sklepie muzycznym. Dalej jest już lepiej - nadruki na CD i DVD są utrzymane w konwencji abstrakcji, na szczęście nie nawiązującej wprost do okładki, ale pasującej do image WT. Po włączeniu... Cóż, nie był to kubeł zimnej wody, ale i nie tego się spodziewałem. Płyta jest inna, drastycznie inna… Zacznę może od jej dobrych stron – zawartość jest równa i spójna. Żaden kawałek nie odstaje jakością od pozostałych, tak in plus, jak in minus, co oszczędza nam programowania CD na pomijanie utworów. Niestety, słuchając „The Unforgiving” miałem wrażenie, że słucham nie WT, ale jakiegoś dotąd nieznanego, aczkolwiek nieźle grającego zespołu hardrockowego. Poza nielicznymi i krótkotrwałymi akcentami zniknęła charakterystyczna nutka WT. Aranżacje zgubiły gdzieś tematy symfoniczne. Piosenki zatraciły swój mrok. Image grupy złagodniał. Co prawda przygotowywał nas już na to zapowiadający płytę singiel („Where is the Edge”), ale po jego przesłuchaniu miało się jeszcze nadzieję, że cała płyta będzie wyższych lotów, a sam utwór został wybrany tak, aby zaspokoić gusta gwałtownie rosnącej rzeszy fantów WT. Zdecydowanie złym akcentem było natomiast ilustrowanie tym kawałkiem raczej drugorzędnego filmu "Me & Mr Jones” – jak to się mówi, pewne rzeczy są jak woda i wino, a WT zdecydowanie nie potrzebuje tego typu promocji. W zasadzie jest to klasyczny przykład komercjalizacji. To nie jest zła płyta, zdecydowanie nie. Ale nie jest to już wypracowany przez lata styl Within Temptation. A chyba jeszcze zbyt wcześnie, żeby osiąść na laurach i odcinać kupony od popularności.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Łukasz Nocoń Więcej o recenzencie
Tak więc krótko mówiąc płyta jest świetna. Uwielbiam ten zespół, a to wydawnictwo jest genialne. Świetne wokale Sharon oraz bardzo ciekawa warstwa muzyczna... i nie zgadzam się z opiniami jako, że WT poszli w stronę komercji. Jeszcze raz polecam.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























