-
-
-
-
-
Tarantella
- Lars Danielsson, Eric Harland, Leszek Możdżer
-
cena:
59,49
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Third Round
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Manu Katche
- Firma fonograficzna:
-
ECM
, 2010
- Nr katalogowy:
- 2732131
- Sprawdź inne tytuły:
-
Manu Katche
"Third Round" to kolejna po "Neighbourhood " i "Playground" płyta znakomitego francuskiego perkusisty jako lidera, wyprodukowana przez ECM.
Manu Katche zaprosił do nagrania albumu basiste Pino Palladino, z którym współpracuje i gra od ponad 25 lat. Na fortepianie usłyszeć można Jasona Rebello (współpracowal min z . garym Burtonem, Branfordem Marsalisem, Stingiem czy Madeleine Peyroux) a także norweskiego saxofoniste Tore Brunborg, który tylko w tym roku pojawia się w trzech ECM-owskich projektach: Tord Gustavsen Ensemble, Trio z Ketilem Bjornstadem i Jonem Christensenem, oraz jako członek bandu Manu Katche. Dwoma pozostałymi muzykami są Jakob Young (gitara) oraz Kami Lyle - trębaczka, której wokal słychać w dwóch nagraniach na płycie
| Utwory: |
| 1. Swing Piece |
|
| 2. Keep On Trippin' |
|
| 3. Senses |
|
| 4. Being Ben |
|
| 5. Une Larme Dans Ton Sourire |
|
| 6. Springtime Dancing |
|
| 7. Out Take Number 9 |
|
| 8. Shine And Blue |
|
| 9. Stay With You |
|
| 10. Flower Skin |
|
| 11. Urban Shadow |
|
- Third Round
- Wykonawca:
-
Manu Katche
Spokój, klasa i prostota
(2011-02-26)
silentviper
Więcej o recenzencie
Wszechstronny perkusista Manu Katché, najbardziej chyba znany ze współpracy ze Stingiem, w ostatnich kilku latach nagrał dla wytwórni ECM trzy płyty. Pierwsza z nich to „Neighbouhood” z 2005 roku. Tutaj skład był najmocniejszy: Tomasz Stańko z dwoma członkami swego ówczesnego zespołu – Marcinem Wasilewskim i Sławomirem Kurkiewiczem oraz Jan Garbarek. Dość „zwykły” mainstreamowy jazz został zagrany i zaaranżowany w sposób zupełnie niezwykły. Spokój, klasa i prostota tej muzyki jednych zachwyciły, innych sprowokowały do krytyki. Cóż, jeżeli piękny, spokojny jazz prowokuje, to tym lepiej o nim świadczy.
Po dwóch latach pojawiła się płyta „Playground”, z obsadą mniej gwiazdorską, ale muzycznie równie znakomita – chyba tylko lojalność wobec Garbarka i Stańki nie pozwala mi powiedzieć, że może nawet lepsza. Na pewno równie dobre okazały się kompozycje lidera. Warto też zwrócić uwagę, że podobnie jak na Neighbourhood”, perkusja w żadnym utworze nie jest instrumentem uprzywilejowanym, czego można by się spodziewać/obawiać. Najwidoczniej Katché skupia się na eksponowaniu swojej autorskiej koncepcji muzycznej, a nie umiejętności technicznych.
A koncepcja ta równie znakomicie sprawdza się na trzeciej i ostatniej, jak do tej pory, płycie nagranej dla ECM-u – „Third Round” z 2010 roku. Skład zaproszonych muzyków ponownie uległ zmianie. Zamiast saksofonu słyszymy gitarę, chwilami pojawia się damski wokal, ale koncepcja całości pozostaje niezmienna. Nadal dominują wolne i średnie tempa, poszczególne utwory pozostają melodyjne, klarowne, pełne przestrzeni, jednak nie sposób ich pomylić np. ze smooth jazzem. Wszystkie elementy tej muzyki: kompozycje, wykonanie, aranżacja, brzmienie stoją na tak wysokim poziomie, że w moim odczuciu „Third Round” oraz jej dwie poprzedniczki tworzą coś w rodzaju wzorca nowoczesnego, współczesnego jazzu. Rekomendowałbym tę muzykę zwłaszcza osobom, które nie są z jazzem osłuchane, ale pozostają otwarte na różne gatunki muzyczne. Mam nadzieję, że Manu Katché, jak przystało na mistrza, nie poprzestanie na trzech rundach i jego współpraca z ECM-em okaże się przygodą co najmniej dwunastorundową.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Jak balsam
(2010-04-02)
Mateusz
Tułecki
Więcej o recenzencie
Płyta kojąca, przyjemna, zarazem intrygująca. Trzecia płyta nagrana dla ECM, już w innej konfiguracji, pojawia się nawet w jednym kawałku głos kobiecy (Kami Lyle) jest jak poprzednie, bardzo dobra. Kompozycje proste, ale nie banalne. Nie ma już co prawda polskich akcentów (czyli Wasilewskiego i Kurkiewicza), ale i tak płyta daje radę, mimo lekko innego klimatu. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to do długości. Niby 11 kompozycji, ale tylko 44 minuty. Zdecydowanie za krótko...
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji