-
-
Once [OST]
- Glen Hansard, Marketa Irglova
-
cena:
28,99
zł
-
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: This Is The Life [Polska cena]
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Amy Macdonald
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2007
- Nr katalogowy:
- 1751135
- Sprawdź inne tytuły:
-
Amy Macdonald
Amy Macdonald - brytyjska wokalistka oraz autorka tekstów muzycznych. W 2007 ukazał się jej debiutancki krążek "This Is the Life". Płyta zyskała przychylność zarówno krytyków muzycznych jak i nabywców. Każdy utwór na krążku został skomponowany przez samą Amy.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Mr Rock & Roll |
|
| 2. This Is The Life |
|
| 3. Poison Prince |
|
| 4. Youth Of Today |
|
| 5. Run |
|
| 6. Let's Start A Band |
|
| 7. Barrowland Ballroom |
|
| 8. L.A. |
|
| 9. A Wish For Something More |
|
| 10. Footballer's Wife |
|
- This Is The Life [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Amy Macdonald
odprężająca
(2009-09-26)
Geanna
Więcej o recenzencie
Gdy po raz pierwszy usłyszałam utwór, pt. "This is the life" - zakochałam się w nim bezgranicznie. Dlaczego? Ponieważ melodia wpływała kojąco na moją duszę, a sympatyczny, "świeży" głos Amy Macdonald wywoływał pozytywne emocje. Wtedy też stwierdziłam: "Muszę mieć tę płytę!" - Skusiłam się na zakup, wysłuchawszy zaledwie jednej piosenki, właściwie można by rzec: "zaryzykowałam". I nie żałuję swojej decyzji. Każdy, dosłownie każdy utwór, z powyższego krążka ma w sobie jakąś magię; to "coś", co przyciąga. Utwory nie są bardzo skomplikowanymi partyturami; wręcz przeciwnie. Nie znam chyba osoby, której choć odrobinę nie spodobałaby się ta płyta. Piosenki, na niej zaprezentowane są w stanie zachwycić nastolatków, ich rodziców, a nawet babcie, czy dziadków. Kupując "This is the life" - nie zawiedziesz się!
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Optymizm i świeżość.
(2009-05-07)
Piotr
Wajszle
Więcej o recenzencie
Tego popołudnia siedziałem sobie wygodnie w fotelu, za oknem trwał koncert, w którym sekcję rytmiczną stanowiły krople deszczu uderzające w parapet, a ja beznamiętnie przełączałem kanały w TV. Nagle z pokoju mojej czternastoletniej córki zaczęły dobiegać niepokojąco sympatyczne dźwięki. Wszystkim tym, którzy nie mają jeszcze nastoletnich pociech chciałbym zasygnalizować, że szansa na to, iż będzie się Wam podobać ta sama muzyka jest równie wielka jak prawdopodobieństwo śnieżycy na Saharze. Nie wierząc własnym uszom, czym prędzej pobiegłem do córki i z nieukrywanym zdziwieniem zapytałem – czego słuchasz? Amy MacDonald – usłyszałem. Hmm. A co to za kawałek? This is the Life – odparła córka.
Nie będę ściemniał. Zakochałem się… w tej piosence. Ma jakiś niesamowity urok i czar no i ten młodziutki, ale zwiastujący ogromny talent głos Amy. Szybka decyzja to dobra decyzja i jeszcze tego samego dnia zamówiłem (oczywiście w Merlinie) płytę. Tak, wiem. Zdarza się, że na całej płycie jest tylko jeden przebój – ten z pierwszego singla. Ja jednak zaryzykowałem. Było warto…
„This is the Life” to sympatyczny album, zawierający łatwą w odbiorze, wpadającą w ucho muzykę. Nie mogę jednak powiedzieć, aby muzyka ta była banalna i bez wyrazu. Wręcz przeciwnie. Jest świeża niczym wiosna, czysta jak górski potok i po prostu inna. Oprócz wspomnianego na początku tytułowego utworu „This is the Life”, znajdziemy tutaj kilku kandydatów do roli przebojów. Ot chociażby „Mr Rock & Roll”, „Poison Prince”, „Barrowland Ballroom”, „A Wish for Something More” czy “Footballer's Wife” (nie byłbym sobą, gdybym nie zauważył podobieństwa pomiędzy intro tego ostatniego utworu a „Tightrope” ELO). Wymieniłem tylko te bardziej energetyczne kompozycje a krążek zawiera jeszcze kilka „klimatycznych” propozycji, jak chociażby „Youth of Today” czy „Let's Start a Band”.
Aby zbytnio nie „przesłodzić”, muszę zauważyć, że nie wszystko wygląda a raczej nie brzmi idealnie. Wokal nie zawsze jest czysty. W niektórych partiach można odnieść wrażenie, że nie sprostał zadaniu, ale… Ale życzyłbym każdemu takiego debiutu!
Jakkolwiek moja ocena jest subiektywna, to z czystym sumieniem polecam Wam tę płytę. Jest w niej tyle optymizmu i świeżości, że po prostu musi się Wam spodobać.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niezaspokojony apetyt
(2008-04-04)
Sorana
Więcej o recenzencie
Moda na muzykę sprzed lat nie mija. Od wielkiego sukcesu Nory Jones, na scenie muzycznej zaczęły się pojawiać panny z gitarą w ręku. Zyskały sobie popularność wśród ludzi znudzonych dzisiejsza smętną pop-muzyką. W Europie również, zainteresowano się gitarowym bluesem i jazzem. Na muzycznej scenie pojawiły się m.in. takie znakomitości jak Ayo, czy Katie Melua. To one zapoczątkowały na "starym kontynencie" nowy kierunek. Ich świeże płyty spodobały się wielu europejskim słuchaczom. Swoim amerykańsko-europejskim stylem i głosem zainspirowały mnóstwo muzyków. Jednym z nich jest Amy Macdonald. Tej młodziutkiej Brytyjce daleko do tych pop-bluesowych div. Jej debiutancki album to skok do głębokiej wody, w której nie umie pływać. Co prawda znajdziemy na niej mnóstwo ciekawych tekstów, charyzmatyczne wykonanie i dobry głos, ale to nie wystarczy na dobrą płytę. Brak tu pomysłowych aranżacji. Po przesłuchaniu płyty mamy w głowie szum ciągłej gitary. To chyba jeden z nielicznych instrumentów na tej płycie. Do słuchania zniechęca także nieciekawy początek. "Mr.Rock & Roll" to słabe połączenie popu z bluesem. Później mamy utwory utrzymane w podobnej stylistyce. Tylko ostatni i najlepszy utwór "Footballer wife's" ratuje ten krążek. Ta płyta to zbyt poważny projekt dla młodziutkiej Brytyjki. Powinna tysiące razy przesłuchać płyt najlepszych artystów bluesowych, nim odważy się na następny album. Widocznie Amy chciała zrobić dobrą płytę, ale niestety wyszedł niedopracowany krążek. Na pewno w Polsce się sprzeda, bo niejednemu pozostał w pamięci jej koncert na 46-lecie Radiowej Trójki. Szkoda, że tym albumem Amy nie zaspokoiła apetytów.
(6 z 20 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji