Podwójny album z największymi przebojami grupy O.N.A. zamykający działalność zespołu.
Dwupłytowy pomnik postawiony jednemu z najważniejszych zespołów polskiego rocka
(2006-05-08)
Marcin
Mindykowski
Więcej o recenzencie
8 lat to, wydawałoby się, niewiele, szczególnie dla żywotności zespołu muzycznego. Okazuje się jednak, że przez te 8 lat można zrobić niewyobrażalnie dużo dla krajowego rocka, zapełniając pustkę rynkową w sferze cięższych brzmień i pozostając przy tym artystycznie niezależnym i intrygującym. Koronnym dowodem na to jest trójmiejska formacja O.N.A., której filarami okazali się weterani z Kombi - gitarzysta Grzegorz Skawiński i basista Waldemar Tkaczyk oraz zupełnie wcześniej nieznana, niezwykle charyzmatyczna i dużo młodsza wokalistka Agnieszka Chylińska. Zderzenie tych wielkich temperamentów i osobowości scenicznych owocowało niezwykle ciekawą i wartościową muzyką przez 8 lat. Nadszedł jednak kres wytrzymałości i pękła granica styku twórczych różnic, na której, choć zawsze gotowało się i buzowało, powstawało więcej dobrych i inspirujących dźwięków niż złej energii. O.N.A przestała istnieć, oficjalnie z powodu różnic artystycznych w zespole, a jej dokonania podsumowuje dwupłytowy składankowy album "To naprawdę już koniec". Całe szczęście, że nikt nie wpadł na pomysł, aby podsumować tak bogatą artystycznie twórczość jedną płytą, bo okazałoby się to zupełnym nieporozumieniem. A tak mamy mniej więcej pełny przegląd najważniejszych utworów z wszystkich płyt zespołu, poczynając od niemalże poprockowej "Modlishki", a kończąc na mrocznej, przestrzennej dźwiękowo, pełnej industrialnych sampli i loopów płycie "Mrok", ostatnim albumie firmowanym przez zespół. Pozwala to z jednej strony prześledzić rewolucję formacji, z drugiej zaś - stwarza możliwość zapoznania z wszystkim tym, czym O.N.A. zdobyła popularność i czym zaskarbiła sobie miłość swoich fanów. Ciekawe, przemyślane kompozycje okraszone wirtuozerską grą i wyśmienitymi, finezyjnymi, "soczystymi" solówkami Grzegorza Skawińskiego i wyrazistym, świetnie prowadzonym przez Waldka Tkaczyka basem to jeden ze znaków rozpoznawczych. Umiejętności tych najwyższej próby instrumentalistów, których talent sprawdza się zarówno w lżejszych, jak i cięższych utworach, dopełnia bezbłędna gra perkusisty Zbyszka Kraszewskiego i specyficzne tło, jakie nadaje kompozycjom "czarujący na klawiszach" Wojtek Horny. Nie bez znaczenia są też mocne w swojej wymowie, szczere aż do bólu, bezkompromisowe teksty Agnieszki Chylińskiej. Wokalistka zajmuje się w nich tą zdecydowanie ciemną stroną życia. Z ust Chylińskiej usłyszymy więc głównie o samotności, bolesnych rozstaniach, zdradzie, nieszczerych związkach opartych wyłącznie na fizyczności, nienawiści, ludzkiej obłudzie czy nawet samobójstwie. I choć niektórych może razić niekiedy dosadność ujęcia problemu, trudno odmówić tym tekstom oryginalności i "życiowości". A jak spisuje się Chylińska-wokalistka? Trzeba przyznać, że jej niepokromiony temperament idzie w parze z intrygującą barwą głosu i wielkimi możliwościami interpretacyjnymi. Agnieszka ryczy, wydziera się, śpiewa mocno, by za chwilę lirycznym wokalem uspokoić słuchacza. Doskonale moduluje głosem, podkreślając w ten sposób klimat i nastrój poszczególnych utworów. Choć płyta zapewne adresowana jest głównie do tych, którzy dopiero mają zamiar zapoznać się ze zjawiskiem pt. O.N.A., to dla wiernych fanów przygotowano tu też kilka smaczków. Przede wszystkim hiszpańskojęzyczną wersję bluesowych "Drzwi" - "Vete Mejor Es Asi". Oprócz tego remiks utworu "Nienawidzę" z płyty "re-T.R.I.P." i jej tradycyjny odpowiednik, nagrany jednak z innym tekstem na potrzeby filmu "Młode wilki" i figurujący pod tytułem "Mimo wszystko". Płytę zamyka jedno z najlepszych i zarazem najcięższych nagrań O.N.A. - "To naprawdę już koniec", wstrząsający manifest zespołu przeciwko rozmaitym patologiom społecznym. Dzięki wieloznacznej wymowie refrenu utwór wielokrotnie kończył koncerty zespołu. W tym wypadku zamyka jednak o wiele dłuższy, 8-letni rozdział... I swoją wymową nie pozostawia żadnych złudzeń. Na pocieszenie pozostaje ten album, który, choć dwupłytowy, w Merlinie dostępny jest w cenie pojedynczej płyty. Naprawdę warto skorzystać.
(12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji