Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: To
Średnia ocena z 8 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Stephen King
- Wydawnictwo:
-
Albatros
, Lipiec 2009
- ISBN:
- 978-83-7359-955-0
- Liczba stron:
- 1102
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Stephen King
Najbardziej przerażająca powieść Kinga. Tytułowe To stanowi metamorfozę tkwiącego w ludziach zła.
Derry w stanie Maine, miejsce ledwie widoczne na mapie. Dochodzi tu do wyjątkowej eskalacji zbrodni, okrutnych morderstw, gwałtów i tajemniczych wypadków. W kanałach miasteczka zalęgło się To. Bliżej nieokreślone, przybiera najróżniejsze postacie ? klauna, ogromnego ptaszyska, głosu w rurach. Poluje na dzieci. Tylko dzieci potrafią To dostrzec. I dlatego właśnie one stają do walki z potworem. Mija dwadzieścia kilka lat i To powraca. Dzieci są już dorosłymi, ale muszą odnaleźć w sobie dziecięcą wiarę, lojalność i odwagę, by skutecznie stawić mu czoła.
- To
- Autor:
-
Stephen King
Książka niezwykła i jedyna w swoim rodzaju
(2010-11-04)
Łukasz
K.
Więcej o recenzencie
Nigdy wcześniej nie czytałem takiej książki. Już samo przedstawienie historii jest dziwne, te przeskoki z przeszłości w teraźniejszość. Momentami twardo trzymająca się rzeczywistości a po chwili przenosi nas do świata żółwi i pająków. Pokazująca, że to czego tak naprawdę się boimy jest ukryte gdzieś w środku nas, że reszta "strachów" jest względna. Czytając tę powieść można naprawdę polubić 7 przyjaciół. Ja polubiłem i z zaciekawieniem przeżywałem z nimi przygodę.
No i oczywiście miasteczko Derry... przesiąknięte złem od niepamiętnych czasów. Przenikające do każdego kto się tam zapuści. Na koniec wszędobylski klaun i momenty brutalności, gdy znajduje się w pobliżu. Dużo ludzi, gdy będzie chciała iść do cyrku nie ulegnie pokusom oglądania magików i akrobatów tylko będzie bacznie przyglądać się klaunowi. Ja bym tak zrobił...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Okazuje się, że można, panie King!
(2010-06-15)
Mateusz
Mnich
Więcej o recenzencie
Derry – kolejne od początku do końca genialnie wykreowane miasteczko, jak Salem czy Castle Rock. Samowystarczalne. Istniejące jakieś dwa wieki, jednak jego historia okazuje się ciekawsza i obszerniejsza niż dzieje niejednego starego centrum dla turystów jak Wenecja czy Kraków. Opisane dokładnie, z każdą kostką brukową, każdym co istotniejszym mieszkańcem, z polami, rzekami itd. Pod koniec lat pięćdziesiątych zaczyna się w nim seria morderstw i zaginięć, której pierwszą ofiarą jest brat Billa Denbrough, George. Okazuje się, że tylko dzieci potrafią dostrzec sprawcę zbrodni – jest nim To, kumulacja zła, którą każdy odbiera inaczej, widząc w niej clowna, pająka, robota czy wilkołaka. Dzieciaki próbują pozbyć się Tego i zawierają pakt, na mocy którego w przypadku gdy To kiedykolwiek wróciłoby do Derry, mieliby rzucić wszystko i także wrócić do miasteczka, aby skutecznie zakończyć żer kryjącego się w kanałach Tego. Rok 1985 – To powraca. Siódemka, nazywana przez rówieśników Frajerami, równorzędni główni bohaterowie, przybywają do miasta. Jako dorośli, muszą poradzić sobie z Tym jeszcze raz.
Zaczęło się dobrze. Klimat najbardziej rewelacyjny, jak tylko można to sobie wyobrazić. Dzieciaki próbujące papierosy. Codzienne prace na polach. Szkoła, rozmowy, kino. Opisy na poziomie iście wysokim. Proste dialogi, ale gdy trzeba, stają się uwznioślone do granic możliwości. Urywane myśli. Wszystko na plus tej książki. Ale około 300 stron przed końcem fabuła staje się nadęta – ale jedynie nieznacznie. To pierwszy, mały minusik. King też zbyt śmiało i zbyt często używa dennych synestezji, jak „żółty zapach”, „gęsty smród”, przy czym każda z nich powtarza się przynajmniej pięciokrotnie, jakby autor uwierzył w swój geniusz i postanowił raz po raz wykorzystywać hasła, które sklecił w chwilach refleksji i które wydały mu się szczególnie mądre. Coś w stylu Coelho. Za to drugi minus. Ale może wracając do plusów, okazuje się, że dokładnie 1104 strony czystego horroru niekoniecznie usypiają. Wręcz przeciwnie, okazuje się, że ilość treści jest skutecznym środkiem służącym do pobudzania ciekawości czytelnika. Za takie wybrnięcie – brawa.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To istnieje nie tylko w książce. "To"... jest książką!
(2009-10-29)
Fuine
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Nie wrócę do „Tego” w najbliższej przyszłości. Nawet pewnie po upływie wielu miesięcy nie sięgnę po tę książkę Stephena Kinga, bo jeszcze wciąż zdumiewa (i niepokoi) mnie to, co w niej znalazłam. Nie chodzi tu bynajmniej o akcję tej powieści, raczej o jej wpływ na mnie, jej czytelnika. Zaczęłam lekturę „Tego” od niechcenia, bez pośpiechu, zdając sobie sprawę, że przeczytanie tylu stron zajmie sporo czasu i na jednym wieczorze się nie skończy. Powoli, tak jak w przypadku innych powieści tego pisarza, poznawałam rozwój wydarzeń w prowincjonalnym miasteczku Derry w stanie Maine, i bohaterów, siódemkę dzieci, która w przeciwieństwie do dorosłych rozumiała, że występujące w okolicy okrutne morderstwa i zaginięcia dzieci nie są dziełem psychopaty, a Tego. King rozwijał wątki leniwie, jakby od niechcenia, świadomie przeskakując z lat 1957-58, lat dzieciństwa głównych postaci, do okresu o 27 lat późniejszego, kiedy to dorosłe już dzieci mają spotkać się z ponownie obudzonym Tym raz jeszcze, stanąć z Tym do ostatecznej rozgrywki. Minęło kilkaset stron zanim zorientowałam się jednak, co się dzieje ze mną... W odniesieniu do szczególnie ciekawych książek używa się czasami określenia, że taka-a-taka pozycja „wciąga” czytelnika. „To” w pewnym sensie też „wciągnęło” mnie, ale właściwsze byłoby powiedzenie „omotało”. Jak pająk pętający muchę w swojej sieci „To” zmuszało mnie do przewracania kolejnych kartek powieści, do podążania za bohaterami w głąb kanałów ściekowych Derry w pogoni za Tym, odwiecznym, przybyłym z kosmosu złem. Lektura przestała stanowić przyjemność, bo czułam się jak człowiek spętany, przyciągany wbrew swojej woli ku czemuś, z czym nie chce stanąć oko w oko. Zamiast radości z czytania czułam dziwną fascynację, połączoną z niepokojem, a niepokój ten przerodził się w zdumienie i lęk, gdy wędrówka kanałami dobiegła końca. W swej ziemskiej postaci To miało postać... ogromnego pająka! Poddałam się, w ostatecznej rozgrywce z Tym przestałam rozróżniać świat rzeczywisty od świata książki, też zobaczyłam Żółwia, trupie światła i zrozumiałam, że gdzieś istnieje Inny, który nie pozwoli, aby To zawładnęło naszym światem... Gdybym mogła, powiedziałabym Stephenowi Kingowi, że dokonał rzeczy niemożliwej – w „Tym” stworzył realne To, zacierając całkowicie granicę między rzeczywistością a fikcją. Zobaczyłam To tak, jak widziały je dzieci w tej powieści i dlatego przyznaję tej książce najwyższą notę, choć swoim wpływem przeraziła mnie bardziej niż jakikolwiek horror. Zamknęłam okładki „Tego” z ulgą, szanuję moc tej książki, podziwiam autora za jego dokonanie i wiem, że... nie chcę czytać „Tego” jeszcze raz.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
King w najlepszej formie
(2009-09-12)
Łukasz
Patalan
Więcej o recenzencie
King ma takie momenty, w których pokazuje wszystkie swoje myśli za jednym razem. Tak jest w przypadku "Bastionu" i "Tego". O tyle, o ile Bastion może nudzić, ze względu na powiązania z "Mroczną Wieżą" czy po prostu nudnymi momentami, to "To" jest na prawdę świetną i trzymającą w napięciu książką. Ani na moment nie nudziłem się, czytając o przygodach dzieciaków i ich starciu z Pennywisem.
Jeszcze kilka słów do zakończenia - bardzo dobre, chociaż niektórzy mogą być nieusatysfakcjonowani. Można się trochę pogubić w ostatnich momentach i zniechęcić (później, patrząc na całość). Ogólnie to jeśli mam wybierać pomiędzy dwoma gigantami jakimi są "Bastion" i "To", zdecydowanie wybieram to drugie. Świetna książka, super wznowienie... tylko czemu "pływać" a nie "pławić"? Fani wiedzą...
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Trzyma do ostatniej strony
(2009-08-19)
Patryk
Wolski
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
To zalęgło się w Derry; jest złe. Bardzo złe. Smakuje się w dzieciach, i pod przeróżnymi postaciami zwabia je do siebie, po czym zabija. Żywi się nimi, nie jest to więc mord dla zabawy. To ma jednak problem, gdyż w 1958 roku coś jest nie tak... siódemka dzieciaków, zamiast leżeć na stole Tego jako posiłek, najzwyczajniej nie składa broni! To poznało odmienny wymiar życia, co spowodowało, że To płonie rządzą zemsty... na dzieciakach, które teraz już są dorosłe.
Akcja utworu jest prowadzona dwutorowo - czytelnik jednocześnie zapoznaje się z wydarzeniami z 1958 oraz 1985 roku. Sprawia to, że do końca nie wiesz, co się stało wcześniej, co tak To rozzłościło, i o co toczy się walka... przyznam szczerze, że zakończenie mnie zaskoczyło. W tym sensie, czym naprawdę było To, i o co toczyła się główna stawka. Genialnie poprowadzona akcja, pełna ciekawostek, brutalności. Nie ma czasu na wciśnięcie hamulca; po prostu czytasz i czytasz.
Zanim wystawię ostateczną ocenę, słów kilka należy się samemu wydaniu. Ojj, Albatrosiku ty mój. Rzucenie po kilku flakach dobrej okładki wcale nie oznacza, że czytelnicy rzucą wam się do nóg z pokłonami. Po pierwsze - masa literówek. Czy ktoś to w ogóle sprawdzał? Po drugie - tłumaczenie. Czekaliśmy na "To" tak długo tylko dlatego, że Albatros tłumaczył się poprawianiem tłumaczenia. I, pomimo że ani starej wersji ani oryginalnej angielskiej czytać nie czytałem, mam mieszane uczucia co do tego tłumaczenia. Zmienienie osławionego "pławienia się baloników w powietrzu" na "pływanie" to już dostateczna zbrodnia. Boję się, co będzie z "Bastionem". Staram się zrozumieć cienkość papieru i małej czcionki - oszczędzać na papierze trza, szczególnie w dobie "kryzysu". Ale, na miłość boską - nie wolno igrać z przyjętymi prawami książki! Jak baloniki się PŁAWIĄ w powietrzu, to koniec i kropka!
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mistrzostwo
(2009-08-12)
Premson
Więcej o recenzencie
Książka przeraża już na sam widok - nie wiem jak to wygląda w tym wydaniu, ale moje ma ponad 1200 stron drobnego druku. Po przeczytaniu jej żałowałem, że jej objętość nie jest dwukrotnie większa. Już pierwsze strony Tego wprowadzają czytelnika w nastrojowy klimat tajemniczych zaginięć, a dalej jest tylko i wyłącznie lepiej. King po kolei wprowadza do opowieści kolejne postacie, które razem tworzą nieodłączną całość - siódemka doskonale zarysowanych bohaterów zmagających się z tym. Naprawdę podobać może się przeskakiwanie pomiędzy dzieciństwem Billa, Bena, Richiego, Beverly, Eddiego, Stana, Mika, a ich późniejszym, dorosłym życiem. Zabieg ten tworzy klimat pędzącego czasu, lecz stałego zagrożenia. Mistrz horroru, dzięki wprowadzeniu strasznego, tańczącego klowna, wgryza się w archetypy dziecięcego strachu - mumia czy wilkołak to przebieranki klowna po to by jak najbardziej nas nastraszyć. Szczerze polecam. To, zapewniam, że będziecie się unosić... będziecie pławić się w powietrzu...
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji