...Trzy rosyjskie myśliwce zanurkowały
na nas. Zamietli drogę na czysto szybkostrzelnymi działkami. Skuliliśmy się ze strachu i mocniej przycisnęliśmy się do ziemi.
Poczuliśmy uderzenie zimnego powietrza, gdy nisko lecące samoloty z wyciem leciały nad równiną. Na ich skrzydłach błyszczały czerwone gwiazdy. Zdawało się, że wyśmiewają się z nas pogardliwie.
-Jezu Chryste! - zaklął obok nas Gefreiter. - Mam w mojej ciężarówce 2500 litrów benzyny. Jeśli nasi koledzy nas trafią, to dobranoc, kochanie! Będziemy mieli pogrzeb z ogniami sztucznymi i świecami bengalskimi!
Trzy samoloty zawróciły i znów pomknęły nad taśmociągiem. Wybuchające pociski wyrzucały ciała w powietrze..."
Sven Hassel, duński pisarz, autor wielu poczytnych powieści historycznych walczył na wszystkich frontach Europy. Był ranny osiem razy. Książki zaczął pisać w czasie pobytu w obozie jenieckim. Napisał czternaście powieści, przetłumaczonych dotychczas na piętnaście języków
Pancerniacy z Wehrmachtu
(2010-07-08)
Meszuge
Więcej o recenzencie
Sven Hassel – Duńczyk, wyemigrował do Niemiec i na ochotnika zgłosił się do niemieckiej armii. Po próbie dezercji (podczas inwazji na Polskę) skierowany do służby w karnej jednostce Wehrmachtu. O swoich „przygodach” na prawie wszystkich frontach, napisał kilkanaście książek. Ranny osiem razy.
Czemu „przygody” umieściłem w cudzysłowie? Trudno nazwać przygodą pasmo morderstw, popełnianych nie tylko bez mrugnięcia okiem, ale i z wyraźną przyjemnością oraz koszmarnego wręcz okrucieństwa.
Bohaterowie większości książek Hassela, także i tej, to: Joseph Porta, Wolfgang Creutzfeld (ogromny psychopata zwany Małym), Willie Beier (Stary), Alfred Kalb (Legionista), Julius Heide i narrator Sven. Tym razem ranni trafiają na leczenie i rekonwalescencję w hamburskim szpitalu, przeżywają dywanowe naloty aliantów, wracają do swojej jednostki, przeżywają załamanie się frontu wschodniego.
„Towarzysze broni” w pewnym sensie przypominają Czterech Pancernych – niby należą do jakiejś armii, niby wykonują czyjeś rozkazy, niby działają w ramach jakichś operacji, ale w rzeczywistości oni są najważniejsi i nie liczy się nic innego, jak ich wygoda, bezpieczeństwo, przeżycie, zaopatrzenie.
Niezła lektura – pod warunkiem że czytelnik jest odporny na wyjątkowo brutalne, nawet kliniczne, opisy zabijania, gwałcenia, umierania i śmierci zadawanej na sto sposobów.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji