Bez didaskalii
(2011-03-07)
Jerzy
Lengauer
Więcej o recenzencie
Marcin Hycnar to jeden z najczęściej zatrudnianych aktorów dubbingowych młodego pokolenia. Nie dziwię się temu. Obecnie to artysta Teatru Narodowego w Warszawie i już to może służyć za rekomendację. Powiedzieć, że ma głos radiowy, za mało. To głos jasny, czysty. I gdy uda nam się w wyobraźni odpowiednio zinterpretować, przetłumaczyć owe przymioty, będziemy wiedzieli, że Hycnar nie musi się szczególnie wysilać, żeby czytana przez niego książka przykuwała naszą uwagę nie tylko interesującą treścią, fabułą, bo ten głos omota, oplącze i przyciągnie nie puszczając przez długie godziny z dźwiękowych objęć. A gdy późna noc, czy galopujące o poranku przed pracą minuty każą nam wyłączyć płytę, zdjąć z uszu słuchawki, schować odtwarzać do kieszeni, zatęsknimy. Oczekiwałem od początku w intonacji sensacji, podniecenia, jakiegoś podpuszczenia, jak chociażby u Hitchcocka, gdy na otwarcie otrzymujemy metaforyczne trzęsienie ziemi, a potem jest jeszcze ciekawiej, jeszcze bardziej intrygująco. Widownia otwiera oczy z przerażenia, podnosi dłonie do ust, wzdycha, zewsząd słychać tłumione okrzyki. W przypadku „Tragedii w trzech aktach”, wysłuchując pierwsze zdania, nie spadam z fotela, nie zatrzymuję kroku na ulicy. Nie cofam płyty, bo umknęło mi coś niezwykle ważnego. Hycnar zaczyna wyraźnie, wolno. Kompletnie bez emocji. Jakby czytał powieść obyczajową, i to jeszcze ze współcześnie dziejącą się akcją, bez wartych uwagi historycznych dekoracji. Jeżeli jednak ktoś zasiada do słuchania tego kryminału jak do świątecznego obiadu, jak do czegoś oczekiwanego, do czegoś, na co czekało się z przyjemnym podnieceniem, czemu chcemy poświęcić całą uwagę i koncentrację, to wśród nic nieznaczących nazwisk reżysera, asystentów reżysera, kostiumologa zwróci uwagę na pracownika odpowiadającego za światło na scenie. I wówczas będzie wiedział, że Agatha Christie nie napisała scenicznego dramatu, że Hycnar nie będzie czytał didaskalii, a akcja nie zamknie się w narzuconych przez „Sztukę poetycką” Nicolasa Boileau’a klamrach. Pomimo tego, że czytnik formatu mp3 pokaże pliki zapisane w trzech aktach. Dlaczego? Bo za światło na scenie tego angielskiego teatru odpowiada Herkules Poirot. Tyle o audiobooku. O książce papierowej w notce pod nią.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji