Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: True Blue [Remastered]
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Madonna
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 2001
- Nr katalogowy:
- 9362479022
- Sprawdź inne tytuły:
-
Madonna
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Papa Don't Preach |
|
| 2. Open Your Heart |
|
| 3. White Heat |
|
| 4. Live to Tell |
|
| 5. Where's the Party |
|
| 6. True Blue |
|
| 7. La Isla Bonita |
|
| 8. Jimmy, Jimmy |
|
| 9. Love Makes the World Go Round |
|
| 10. True Blue (The Color Mix) |
|
| 11. La Isla Bonita (Extended Remix) |
|
- True Blue [Remastered]
- Wykonawca:
-
Madonna
Lata 80. na niebiesko
(2009-09-01)
1000MHz
Więcej o recenzencie
Latem 1986, kiedy szaleństwo wokół Madonny osiągało swój zenit, ukazał się trzeci album piosenkarki. "True Blue" wypada zdecydowanie lepiej w porównaniu z jej poprzednimi płytami. Przede wszystkim poprawił się wokal Madonny, co chwalili nawet sceptycznie nastawieni dotąd krytycy. Mamy tutaj też bardziej różnorodną stylistykę, co jest naturalnym efektem rozwoju muzycznego piosenkarki. Ta płyta to jakby pomost między beztroskim "Like a Virgin", a w pełni dojrzałym "Like a Prayer". Pierwszym zwiastunem zmieniającego się stylu był singel "Live to Tell". Ponura, przejmująca ballada była absolutną nowością w karierze Madonny. Zmiana brzmienia zbiegła się z kolejną metamorfozą wizerunku gwiazdy. Tym razem jawiła się ona jako chłopczyca w blond czuprynie, typowa koleżanka z sąsiedztwa. Właśnie taką Madonnę można było podziwiać w teledysku "Papa Don't Preach". Piosenka ta wzbudziła sensację i rozpętała dyskusję na temat ciąży wśród nastolatek oraz aborcji. Pozostałe piosenki na płycie mają już lżejszą tematykę. "Where's the Party" to zachęta do szalonej zabawy, a "Jimmy Jimmy" i "True Blue" nawiązują do beztroskiego popu lat 60. To ostatnie nagranie to piosenka miłosna dla Seana Penna, ówczesnego męża Madonny, któremu zresztą dedykowany był cały album. Latynoska "La Isla Bonita" to klasyka popu i jeden z największych hitów piosenkarki. Warto też zwrócić uwagę na "White Heat", dynamiczny utwór z kwestią Jamesa Cagney'a wyciętą z filmu pod tym samym tytułem. Wszystkie single z płyty trafiły do pierwszej piątki listy Billboard Hot 100. Sam album stał się numerem jeden na całym świecie, bijąc rekordy sprzedaży. To płyta, która jest ważną częścią muzycznej historii lat 80. Nie wypada jej nie znać. (5)
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Rewelka!
(2007-09-03)
Krystian
Kocur
Więcej o recenzencie
Kolejny, trzeci już album, ukazał się w czerwcu 1986. Zadedykowany był "najlepszemu facetowi na świecie" - Seanowi Pennowi (mężowi Madonny). Zresztą sam tytuł wziął się od ulubionego powiedzonka Penna. Klimat płyty według Madonny oddawał jej "wyobrażenia męża o czystej miłości". Zdecydowanie według krytyków poprawił się głos artystki. Utwory stały się bardziej popowe, taneczne i bardziej młodzieńcze. Wśród tych wszystkich radosnych utworów i nastrojowych ballad znalazła się jedna perełka - jeden z moich ulubionych utworów - "La Isla Bonita". Miłość do wszystkiego co latynoskie to jeszcze jedna nasza cecha wspólna. Madonna nazwała tą piosenkę "szczerym hołdem dla urody i tajemniczości Latynosów" (no to nas akurat nie łączy). Wszystkie piosenki stały się przebojami w ciągu kilku miesięcy. Każde wydanie singla łączyło się bezsprzecznie ze świetnymi wideoklipami. Żadna piosenka nie wywołała takiego poruszenia jak "Papa Don't Preach", która opowiadała o ciężarnej nastolatce. Postanawia urodzić dziecko i błaga ojca, aby zaakceptował tę decyzję. "Dla mnie jest ona pochwałą życia" - krótki komentarz Madonny na temat tej sceny. Album stał się numerem jeden na całym świecie. Tam gdzie nie dotarł do czołówki stawał się złotą płytą.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kolejny, dobry album gwiazdy pop
(2007-01-13)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Madonna nie jest tytanem wokalistyki, ale ma na tyle wyrazistą osobowość, iż jej piosenki trudno pomylić z jakąkolwiek inną wykonawczynią. "True Blue" z 1986 roku zaskakuje repertuarem, lekkim, niebanalnym i oczywiście przebojowym. Jest buńczuczny "Papa Don't Preach", jest latynoski, letni hit "La Isla Bonita", są wreszcie naleciałości z muzyki lat 50 i 60 w "Jimmy Jimmy" i "True Blue", i jest wreszcie kapitalna ballada "Live To Tell". Osobiście uważam "True Blue" za jeden z albumów odpowiedzialnych za kształt ówczesnej muzyki popularnej, będącej w latach 80 na naprawdę wyszlifowanym poziomie.
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Z dziewicy w chłopczycę
Adam
Morawski
Przede wszystkim słychać tutaj o niebo lepszy wokal. Nie wiem, czy to zasługa samej Mad, czy sprzętu podrasowującego jej niedoskonałości głosowe, ale to nie zmienia wartości tej płyty, która przeszła do historii jako jedna z lepszych. Dużo singli-5 na 9 utworów i wszystkie w pierwszej piątce na top 10 bilboard. Pierwszy był "Live To Tell" - nastrojowy, ciepły. Nic nie zapowiadało szumu, aż do momentu wyjścia na singlu "Papa Don't Preach" - kawałka o nastolatce, która zachodzi w ciążę i walczy z ojcem o swoje prawa..., potem "True Blue" - wyznanie miłości do ówczesnego męża - aktora Seana Penna. Na deser jeszcze legendarne "La Isla Bonita "i moje ukochane skoczne "Open Your Heart". Całość zadedykowana Pennowi, nazwanemu w podziękowaniach najcudowniejszym facetem na świecie. Heh, ciekawe co na to Guy Ritchie? Przy tym albumie zniknęła gdzieś słodka lolitka odziana w podarte koronki z pasemkami w czuprynie loczków. Od tej chwili panował kult chłopczycy, dziewczęcia z sąsiedniej ulicy, kumpeli-takiej, z którą każdy mógłby się zaprzyjażnić. Kolejny etap tworzenia legendy. Po prostu Madonna... Czy trzeba pisać więcej?
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji