W wieku 78 lat Joseph Weissmanns postanawia rozwieźć się z żoną i ożenić z młodą kobietą, dla której zupełnie stracił głowę. Konsekwencje jego decyzji najbardziej odczują niespodziewające się niczego żona i ich dwie córki. Miranda jest energiczną, zdecydowaną kobietą o duszy romantyczki, pełną entuzjazmu i optymizmu. Annie to jej zupełne przeciwieństwo - nad wiek poważna i rozsądna. Wyjeżdżają wraz z matką na wieś, gdzie ich życie zupełnie się odmieni...
Cathleen Schine jest autorką światowych bestsellerów, z których wiele doczekało się adaptacji filmowych. Pisuje również artykuły dla "New Yorkera", "New York Review of Books", "The New York Times Sunday Magazine" i "The New York Times Book Review". Dorastała w Westport.
obrazek z życia
(2010-11-09)
Joanna
Gołaszewska
Więcej o recenzencie
Książka zaczyna się tak, że się roześmiałam i w pierwszej chwili nie potraktowałam informacji poważnie - otóż Joseph ma 78 lat i informuje swoją żonę Betty (75 lat), że musi się z nią rozwieść z powodu - uwaga - nieprzezwyciężalnych różnic. Ich małżeństwo trwało już 48 lat i nagle on dostrzegł nieprzezwyciężalne różnice? No jak się nie śmiać? Powtarzam - nie wzięłam tego poważnie i pomyślałam, że książka będzie z gatunku tych zabawnych, uświadamiająca czytelnikowi, że trzeba doceniać to, co się ma.
I początkowo tak było. Dwie dorosłe córki państwa Weissmannów po pierwszej fazie szoku postanowiły matkę wesprzeć mimo tego, że decyzja opuszczenia mieszkania nie była najmądrzejsza. Musiałabym tu szeroko opisać różne typy ludzkie - wyrachowanie i przebiegłość nowej ukochanej Josepha, bo przecież on sam nie mógł wymyślić tych nieprzezwyciężalnych różnic, na kilometr czuło się romans z jakąś młodą i zdecydowaną osóbką.
Dalej poznajemy całą plejadę postaci - kuzyn Lou, Kit, Amber - to tylko niektóre z nich. Każda jest wyrazista i swoista, jak w życiu. Powieść jest obrazkiem z życia klasy średnio zamożnej Nowego Jorku. Westport, znane miasteczko nad zatoką na Cape Cod, gdzie mieszkał Fitzgerald, obecnie mocno podupadło. To tu mieszkały trzy panie - matka i dwie córki - gdy ich ojciec postanowił zacząć nowe zycie. Do Nowego Jorku blisko, a spokój i tanie utrzymanie pozwalało na spokojne życie.
To, co początkowo wydawało się tymczasowe i dość zabawne, z czasem zaczęło nabierać charakteru dramatycznego nieuświadomionego okrucieństwa ze strony Josepha. On bowiem absolutnie nie zdawał sobie sprawy z tego, w jakich warunkach musi żyć jego była rodzina. A jego młoda ukochana opowiadała mu bajki, wmawiała różne głupoty.
Książka nie kończy się dobrze, i to ją ratuje przed byciem tanim powieścidłem. Nie jest może porywająca, ale życie nigdy nie bywa porywające. Szara egzystencja, borykanie się z trudami codzienności, poczucie bycia zdradzonym, poczucie osamotnienia we własnym domu - to są wrażenia, jakie pozostały we mnie po lekturze. Nie ma tu wartkiej akcji, nagłych zwrotów itd. Są obrazki ukazujące smutny fakt, że nic nie jest takie, jakie na pozór się wydaje.
A wzmianka na okładce "Współczesna wersja Rozważnej i romantycznej" jest mało trafiona.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji