Szczęścia szuka Asa, młody marynarz, który po ukończonej służbie wojskowej wraca w rodzinne strony. Mieszka kątem u siostry Samal, choć jej mąż, milczący pasterz Ondas, z trudem akceptuje obecność chłopaka. Asa chce wiele: chce samodzielności, własnego domu, stada owiec, wielbłądów, ale także - komfortowego życia, jakie zna z kolorowych magazynów, baterii słonecznych na jurcie, motocykla, którym objeżdżałby codziennie swoje "ranczo". Tymczasem, aby zdobyć stado i móc zapewnić sobie byt, Asa musi najpierw znaleźć żonę. A to nie jest wcale takie proste. Jedyną szansą Asy jest dziewczyna o rzadkim imieniu Tulpan. Jak się okazuje, nie tylko Asa ma marzenia. Tajemnicza Tulpan odtrąca zaloty, za pretekst podając odstające uszy marynarza.
W stepie szerokim
(2010-03-10)
Radosław
Orzeł
Więcej o recenzencie
Marynarz na stepie? Jest w tym stwierdzeniu coś odrealnionego. Spróbujmy jednak wyobrazić sobie, czy kilometry traw i porostów, niezmącone punktem zaczepienia, nie przypominają nam bezkresu morza? Dodatkowo, w kontekście Kazachstanu, ta wizja nie jest stawiana na wyrost. Odkąd po eksperymentach inżynieryjnych Jezioro Aralskie, niegdyś wielkie jak pół Bałtyku, zmieniło się w płytkie bajoro, marynarskie ambicje Kazachów umarły. Dawne kutry i statki handlowe stoją zagrzebane pośrodku stepu. Rdza przeżera kadłuby. Piasek zasypuje keje. Natura, umierając pod ciosami cywilizacji, ostatecznie zwycięża wolę. Znając ten historyczny kontekst miejsca, wyalienowana wręcz księżycowa rzeczywistość, uderza w „Tulpanie” z pozycji utraconego raju.
Oto Asa, młody mężczyzna, abiturient szkoły morskiej, powraca do jurty na poszukiwania żony. Małżeństwa na prowincji nadal aranżowane są na staroświecką modłę. Młodzi nie poznają się przed zaręczynami. Zresztą, nie bardzo mają gdzie. Odległości między jurtami liczy się w dniach nie w godzinach. Niezamężnych kobiet jest jak na lekarstwo. Sprawy matrymonialne „załatwia się” więc podarkiem oraz niewyszukaną dyplomacją. Sierżant Asa próbuje przekonać rodziców Tulpan (imię oznacza kwiat Tulipana) opowieściami o dalekich krajach, które jako marynarz miał możliwość zobaczyć. Opowiada o rekinach i sposobie zabijana ośmiornic. Jednocześnie, Asa sam wziął rozbrat z wodą i te opowieści są dziś dla niego nie mniej dalekie niż dla jego słuchaczy. Pragnie, jak jego siostra i szwagier, zamieszkać w namiocie, hodować własne stado owiec. Chce wrócić do domu. Aby tego dopiąć, musi przejść ciężką szkołę życia u boku gburowatego szwagra Ondasa (jego aparycja przywozi na myśl złowieszcze oblicze Dżingis Chana), a przede wszystkim, musi się ożenić…
Zmagania chłopaka przypominają odwrócone archetypy biblijnej przypowieści o Synu Marnotrawnym, zmącone prowincjonalnymi klimatami polskiej wsi, a może każdej wsi - tu też brakuje kobiet. Ta prosta, niewyszukana historia nawleczona na obraz stepu, przechodzi przez widza jak wiatr. Otwórzmy usta i chłońmy życie prerii razem z jej mieszkańcami. Piękne, ale dalekie od bajkowości zdjęcia polskiej operatorki Jolanty Dylewskiej, nie wzruszają a raczej zrównują odbiór z bohaterem filmu. Widz nie jest zabierany na wycieczkę. Zmagania Asy obserwujemy oczami chłopaka który dawno nawykł do krajobrazu, a nie turysty z „Lonely Planet” pod pachą. Nic go nie zaskakuje, ani burza piaskowa ani trąba powietrza. My też nie czujemy się zaskoczeni ani śmiercią ani pragnieniem ucieczki, ale tak jak Asę cieszą nas narodziny młodej owcy. Znamy prawa natury. Życie udało się ocalić. Tylko tam gdzie się coś jest powołane do życia, warto samemu żyć.
Droga do samodzielności Asy nie będzie utkana różami. W filmie nie usłyszymy miłosnego gruchania narzeczonej. Nie ujrzymy żadnego okrętu. Jedynie lekki powiew tych wszystkich dalekich spraw, o których Kazachowanie szepcą i marzą przy ciepłej wódce, zagra nam w uszach czymś odbitym jak od rezonującego szkła.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji