Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Tysiąc dni w Wenecji
Średnia ocena z 11 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Marlena de Blasi
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Literackie
, Sierpień 2009
- ISBN:
- 978-83-08-04373-8
- Liczba stron:
- 306
- Tłumaczenie:
-
Małgorzata Hesko-Kołodzińska
- Sprawdź inne tytuły:
-
Marlena de Blasi
Jeśli romans, to tylko w Wenecji. Wpadają na siebie przypadkiem na Placu św. Marka - amerykańska dziennikarka i włoski bankowiec. Ona, dojrzała kobieta, rozwódka, nie wierzy już w miłość. On zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, bez pamięci, do szaleństwa. Ta miłość była im pisana?
Ciepła, zabawna i inspirująca książka - dla marzycieli, podróżujących palcem po mapie i prawdziwych globtroterów, wielbicieli włoskich klimatów i miłośników pogodnych lektur, a także smakoszy włoskiej kuchni, którzy odnajdą w niej szereg smakowitych przepisów. Romans, przewodnik turystyczny i kulinarny w jednym.
Przetłumaczone na kilkanaście języków Tysiąc dni w Wenecji Marleny de Blasi to pierwsza z serii powieści, których akcja rozgrywa się we Włoszech. W przygotowaniu są przekłady kolejnych: Tysiąc dni w Toskanii oraz Dama w pałacu. Miłośnicy książek Francis Mayes i Petera Mayle'a będą zachwyceni: są tu wszystkie krajobrazy, zapachy, smaki i kolory Italii widzianej oczyma cudzoziemki.
Książka o ryzykowaniu i chwytaniu szans, jakie oferuje życie. - Marlena de Blasi
Książka pełna jedzenia, smaków, zapachów, obrazów i życia w Wenecji.- "Alibris"
Najlepsza reklama dla włoskiej turystyki jaką można sobie wymarzyć. - Caspar Weinberger, "Forbes"
O autorze
Marlena de Blasi - dziennikarka, krytyk kulinarny, autorka beletryzowanych książek wspomnieniowych o Wenecji, Toskanii i Sycylii oraz trzech książek kucharskich.
Z pochodzenia Amerykanka, od kilkunastu lat mieszka we Włoszech. Obecnie wraz
z mężem zajmuje się organizacją wycieczek kulinarnych po Toskanii i Umbrii.
- Tysiąc dni w Wenecji
- Autor:
-
Marlena de Blasi
Lekka , łatwa i przyjemna...
(2012-02-18)
MojaPasjaToCzytanie
Więcej o recenzencie
Książka dla tych, którzy chcieliby troszkę oderwać się od codziennej szarości. Główna bohaterka porzuca wszystko co ma, czego się dorobiła i wyjeżdża na stałe do Włoch, gdzie właśnie poznała miłość swojego życia. Brzmi sztampowo i może troszkę tak jest, z drugiej jednak strony, czy tylko dwudziestolatki, jak to ktoś już tu poniżej wspomniał, mają prawo do tego by zachować się "niepoważnie" i zmienić swoje życie o 180 stopni dla miłości? Główna bohaterka nieraz poddaje w wątpliwość swój krok i wszystko co z nim związane...czyż życie nie na tym właśnie polega by stawiać RÓŻNE kroki? Marlena taki krok dzielnie postawiła i teraz dzieli się nim z czytelnikami, co jest fajne, bo nie każdy ma w sobie tyle odwagi, by aż tak odmienić nagle całe swoje życie...a może powinien...?
Dodatkowo piękne opisy Wenecji i jej mieszkańców oraz kilka przepisów, jak na mój gust mogło by ich być troszkę więcej lub w ogóle.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Książka o zaufaniu do losu, do życia...
(2011-03-15)
mamaartura
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Zupełnie pani Marleny nie rozumiałam. Sprzedać świeżo wyremontowany dom, porzucić pracę, którą się kocha, mieć świadomość, ze spotkania z ukochanymi, choć już dorosłymi dziećmi będą teraz dużo rzadsze i pojechać do Nieznajomego (cóż z tego, że poznanego w romantyczny sposób) po to, by: zamieszkać w nigdy nie widzianym mieszkaniu w Wenecji w bloku z lat pięćdziesiątych, wdychać dym z papierosów Nieznajomego i próbować mu gotować pyszności- podczas gdy on jest kulinarnym minimalistą! W dodatku Włochy w oczach pani de Blasi są zupełnie inne niż w przewodnikach turystycznych czy też w innych powieściach tego typu; początkowo można by sądzić, że wręcz dziwaczne... Bardzo to było dla mnie zdumiewające i, szczerze mówiąc, denerwowała mnie gotowość narratorki do wielkich zmian. Ale w sumie było to bardzo przyjemne zdenerwowanie. A książka, choć rzeczywiście nie jest całkiem lekka, daje się czytać jednym tchem, tak mimochodem. Zgadzam się, ze jest to w dużej mierze powieść o Wenecji i o niezwyczajnej miłości, ale także - moim zdaniem - o zaufaniu do losu, do życia, o ufności, ze sprawy się ułożą dobrze, choć nie zawsze się tak zapowiadają. Książka warta przeczytania i przemyślenia. Aha: i na szczęście przepisy kulinarne są nienachalnie umieszczone na końcu książki.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Takie ble...ble...
(2010-03-15)
Piea
Więcej o recenzencie
Zupełnie nie wiem co myśleć o tej książce. Wspaniałe w niej były tylko opisy Wenecji. Niestety ta książka zupełnie nie zrobiła na mnie wrażenia - wręcz przeciwnie - trochę się "zniesmaczyłam", bo choć nie jestem jakąś dewotką, a raczej osobą o dość nowoczesnym podejściu i uważam, że, owszem, życie trzeba mocno trzymać i łapać okazje, żeby później nie żałować źle podjętych lub w ogóle nie podjętych decyzji - to bohaterka tej opowieści mnie po prostu zadziwiła! Próbuję zrozumieć panią Marlenę, ale zupełnie nic nie przemawia na jej korzyść: mocno (nawet bardzo mocno) dojrzała kobieta, wychodzi nagle ni z gruszki ni z pietruszki za mąż za przypadkowo poznanego, zupełnie jej obcego mężczyznę, sprzedaje dom za oceanem, rzuca dotychczasowe życie - zupełnie wszystko wszystko i gna w nieznane! No bardzo to romantyczne, ale może jak się ma 20 lat i zupełny brak poczucia odpowiedzialności i przede wszystkim wyobraźni, natomiast ta sytuacja... No cóż, mnie się to wszystko wydaje jakieś takie niezdrowe, choć w efekcie, szczęśliwie dla pani de Blasi sympatyczny lekkoduch wenecjanin nie okazał się jakimś psychopatą!
(a mógł przecież!) No zupełnie to nie w stylu ludzi o takim normalnym pokroju....
Aha! I za dużo przepisów kulinarnych! - ale teraz nastała jakaś moda na te przepisy w powieściach "regionalnych". Zamiast ksiązek kucharskich - współczesne gospodynie domowe będą teraz kupować powieści o Toskanii, Prowansji, itd., itp.
(3 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Warto przeczytać!
(2009-12-23)
montgomerry
Więcej o recenzencie
Myli się ten, kto myśli, że jest to następne czytadło lekkie, łatwe i przyjemne w rodzaju mnóstwa powieści, jakie ostatnio pojawiły się na rynku, których akcja dzieje się w północnych Włoszech. Jest to lektura ciepła, zabawna, choć czasem poważna, ale przede wszystkim dająca do myślenia. Znaleźć w niej można opisy krajobrazów, obyczajów, świąt, włoskiej biurokracji i robotników. Powieść przybliża też smaki i kolory północnych Włoszech. Humor i przede wszystkim optymizm to podstawa tej książki. W treści zaś pozostawione są zwroty i zdania włoskie, co mnie osobiście zachwyciło. Potencjalny czytelnik znajdzie również na końcu książki bardzo prosto wytłumaczone przepisy kulinarne oraz przewodnik jak spędzić wakacje w Wenecji we dwoje, aby wynieść z podróży niezapomniane wrażenia. Jest to, więc książka, która przede wszystkim przybliża uroki Wenecji. Jest to też na pewno romans, który jest spełnieniem marzeń. Jest to też książka wspomnieniowa. Zawiera, bowiem wątki autobiograficzne z życia samej autorki Marleny de Blasi, Amerykanki, od lat mieszkającej we Włoszech. Jest ona nie tylko dziennikarką, ale i krytykiem kulinarnym.
Amerykanka w średnim wieku będąc po raz kolejny w Wenecji poznaje Włocha Fernanda, bankowca, podobnego do Petera Sellersa. Historia jak z bajki. Nieznajomy zakochał się w niej rok wcześniej, gdy spacerowała po placu Świętego Marka. Po roku zauważa ją w jednej z restauracji, boi się jednak podejść, więc dzwoni i prosi o spotkanie. Amerykanka odmawia. Wenecjanin jednak jest uparty i codziennie sytuacja się powtarza. Kobieta w końcu godzi się na spotkanie, podczas którego słyszy piękne wyznanie miłości. Postanawia zaryzykować. Miłość wybucha ze wzajemnością od pobytu Nieznajomego w Stanach Zjednoczonych. Kobieta postanawia radykalnie zmienić swoje życie, sprzedać wszystko, wyjechać do Włoch i wyjść za mąż za Wenecjanina. Ani jej dorosłe dzieci ani przyjaciele nie są tym zbytnio zachwyceni. Mimo to pozostawia wszystko w Ameryce. Od chwili zamieszkania w Wenecji, bohaterka uczy się ją na nowo poznawać jako jej mieszkanka a nie turystka. Z dnia na dzień poznaje też wady swego narzeczonego i jego starokawalerskie nawyki. Mimo tego, że czasami czuje się samotna w Wenecji, wydaje się, że jest szczęśliwa. O swym ukochanym opowiada z dużą wyrozumiałością i czułością.
Jest to książka o drugiej młodości. Opowiada o tym jak cieszyć się z życia mimo upływających lat czy nadciągającego smutku w niektóre dni. Mówi również o odwadze, o miłość trwałej, o miłości dojrzałej. Podkreśla jak ważna w związku dwojga ludzi jest rozmowa i wspólne spędzone chwile. Podpowiada, na czym powinien opiera c się prawdziwy związek. Książka warta przeczytania. Dalsze losy tej pary znajdziemy już niedługo w książce „Tysiąc dni w Toskanii”.
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bohaterką jest tu Wenecja
(2009-10-26)
marta m
Więcej o recenzencie
To nie jest romans jak zapowiada recenzja z okładki. Romans – a raczej piękny obraz dojrzałej miłości - jest tu tylko tłem do opowieści o Wenecji, podróży po jej zakamarkach, placach i uliczkach. To jest opowieść o Wenecji (poza małym amerykańskim epizodem) jakiej nie znamy, o jej historii, która tłumaczy teraźniejszość oraz o jej mieszkańcach odbiegających od wizerunku stereotypowego Włocha. W końcu jest to opowieść o ludzkich przeżyciach, emocjach, rozterkach i odwadze by wykorzystywać szanse i okazje jakie los nam daje. Ciepła, melancholijna, miejscami zabawna, ale na pewno nie z gatunku lekka, łatwa i przyjemna.
Każdy, kto kocha Italię zobaczy ja w trochę innym świetle.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(11)