Koszyk pusty
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Piotr Kucharski Więcej o recenzencie
Pat Benatar wydała kolejną kompilację i naprawdę warto ją mieć. Benatar to klasyka amerykańskiego rocka. Składanka brzmi dokładnie, tak jak powinna brzmieć rockowa kompilacja: jest głośna, wyrazista, pełna zapierających dech w piersiach solówek na perkusji i gitarze. Oczywiście najbardziej wyrazistym elementem krążka jest głos wokalistki, który w niemal każdym utworze wywiera ogromne wrażenie. Atutem składanki jest to, że oprócz znanych hitów zawiera także mniej popularne, ale równie przebojowe nagrania, takie jak "Painted Desert", "Anxiety", czy "In The Heat of The Night".
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Adam Morawski Więcej o recenzencie
Wydawnictwo "Ultimate Collection" dowodzi dobitnie, że Pat Benatar to jeden z najbardziej niedocenianych kobiecych głosów rockowej sceny. Na dwóch płytach zamieszczono największe przeboje artystki (czyli w większości utwory z początku lat 80., gdy gwiazda świeciła najjaśniej), ale również piosenki z ostatnich, niezauważanych płyt. Pat wypłynęła na fali popularności zespołu Blondie, pod koniec lat 70. Jej styl niezaprzeczalnie kojarzy się z Debbie Harry, podobne brzmienie i maniera wokalna. W piosenkach z początku kariery (demonicznym i mściwym "Heartbreaker", desperackim "I Need A Lover" lub groźnym "You Better Run") dostrzec możemy dziką charyzmę rozwierzganej dziewuchy. Każe chłopakowi uciekać na drugą stronę ulicy, kpi z męskich manipulacji i szowinizmu, żąda partnerskiego traktowania. Pat to nie tylko wyzwolona rockmanka targająca zmysły ostrym seksapilem ("Fire And Ice"), ale także spragniona czułości zagubiona istota, która mimo ze wykrzykuje ze sceny feministyczne teksty, to doskonale wie jak uwieść mężczyznę ("Never Wanna Leave You"). Potrafi mu ulegać zwłaszcza w kuszących balladach, wyrażając nadzieję na odzyskanie utraconego uczucia ("we Belong"). Złagodzony wizerunek od drugiej połowy lat 80. niekorzystnie wpłynął na obecność Pat na listach przebojów.Jednak uważam,że młodsze piosenki przy swej finezji i delikatności posiadają wartość i słucha się ich równie dobrze,pomimo mniejszej ekspresji i braku bezkompromisowego rockowego zacięcia. Szczególnie polecam "somebody's baby","true love"-gdzie Benatar ujawnia swoje bluesowo-jazzowe inspiracje lub "painted dessert"-smutną balladę o przemijaniu. W przyszłym roku od debiutu Pat Benatar minie równe 30 lat.Najlepszym prezentem dla niej byłby chyba jakiś nowy numer jeden na listach przebojów.Wszak dla zdobywczyni 4 nagród Grammy nie powinno to stanowić większego problemu.Optymalna kolekcja jest na to najlepszym dowodem.Trzymam kciuki!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji



























