Film Milośa Formama, twórcy takich dzieł jak: "Amadeusz", "Lot nad kukułczym gniazdem" i "Człowiek z księżyca". Ekranizacja powieści Chderlos de Laclos "Niebezpieczne związki". Francja, rok 1788.
Markiza de Merteuil jako porzucona kobieta obmyśla wyrafinowany plan zemsty, na niewiernym kochanku. Zawiera umowę z przystojnym i uwodzicielskim Wicehrabią de Yalmont. W myśl paktu ma on za zadanie pozbawić niewinności narzeczoną niewiernego kochanka. Plan wydaje się prosty, ale skomplikuje się, gdy w grę zaczną wchodzić uczucia.
Bardzo dobry
(2009-01-15)
Lucienne39
Więcej o recenzencie
To najlepsza adaptacja "Niebezpiecznych związków", jaką znam. Pani Dorota trafnie podkreśliła paradoksalnie pociągającą postać głównego bohatera w wykonaniu Colina Firtha. Wg intencji autora taki właśnie miał on być - sympatyczniejszy od pani de Merteuil, aczkolwiek i ją autor przedstawił w niejednoznacznych kolorach. Ta zdumiewająca powieść, stworzona 227 lat temu przez kapitana armii francuskiej /generała artylerii/ znalazła w M. Formanie wspaniałego adaptatora, mimo że pozwolił on sobie zmienić prawie całkowicie zakończenie intrygi. I bardzo dobrze! Rysunek postaci i sposób prowadzenia intrygi wskazują na intencje autora odmienne od zawartych w rozwiązaniu. Choderlos de Laclos musiał ukarać wszystkich złych i przez nich zdeprawowanych, przestrzegając zasady bienseance /przyzwoitości/, skoro chciał wydać swoją powieść /jedną z pierwszych w naszej historiografii literackiej/ za panowania Ludwika XVI. Odeszliśmy tak daleko od kanonów moralnych XVIII wieku, że zakończenie Laclos uznalibyśmy za okrutne. Forman wybrał tragikomizm jako przekonujcy ton kończący intrygę. Ten film to majstersztyk, wspaniale zagrany przez wszystkich bez wyjątku aktorów a Colin Firth w kwiecie swych 29 lat może tylko zadziwiać mistrzostwem i wdziękiem. Annette Benning daje naprawdę wspaniały popis gry. W "Miłości w Białym Domu" była dobra, tu jest znakomita. W tym filmie wszystko jest excellent. Scenografia, dekoracje, praca kamery, dialogi, montaż - tzw. mise en scene jest na 6+.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Intryga w koronkach
(2007-09-04)
Dorota Iwona
Krychowiak
Więcej o recenzencie
Nie wiem, jak to możliwe, ale niemal w tym samym czasie dwóch reżyserów (Stephen Frears i Miloś Forman) zabrało się do tego samego kawałka literatury. Chodzi o powieść osiemnastowiecznego autora "Niebezpieczne związki". No i teraz to już pewnie wiecie, o co mi dalej chodzi. Tak, był w 1988 roku taki film z Glenn Gloss, Johnem Malkovichem i Michelle Pfeiffer. No i tenże oscarowy film, choćby dlatego, że John Malkovich prezentował w nim tak swoiście obleśność granej przez siebie postaci, przeszedł do historii i gdzieś tam chodzi nam nadal po głowach. Stąd inny film, nakręcony rok później, znalazł się w wielkim cieniu tego pierwszego, choć nie powinien. No dobrze, fakt: "Valmont" to nie dzieło, ale jest przynajmniej bardzo dobry. Rozważmy np. tytułowego bohatera, w którego się wcielił Colin Firth: fiu, fiu, muszę powiedzieć, całkiem całkiem. No bo żeby bezwzględny uwodziciel i oszust potrafił wzbudzać nie tylko sympatię, ale nawet współczucie, to już jakiś wyczyn aktorski! Powiem więcej: właściwie to trzymamy kciuki za Valmonta, by udało mu się uwieść jedną czy drugą pannę (mężatkę czy wdowę). I nie jest przy tym obleśny, o nie, jest subtelny i czarujący. Strzeżcie się dziewczęta. Gra pozostałych aktorów zresztą też jest bez zastrzeżeń, przy czym na szczególne wyróżnienie zasłużyła moim zdaniem Annette Bening grająca nad wyraz słodko i niewinnie rolę kobiety całkowicie niezasługującej na sympatię.
Jeśli chodzi o same obrazy, to, jak przystało na film kostiumowy, są piękne, sami wiecie: zapierające dech w piersiach wnętrza i kostiumy, romantyczne plenery. Równie wyśmienite dialogi: inteligentne, kąśliwe, namiętne.
Słowem: pikantna historia w efektownym, koronkowym przebraniu. Sądzę, że nie będziecie żałować tych bitych 2 godzin.
(10 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji