Koszyk pusty
- polecamy
-
- Wyścig z czasem DVD
- cena: 49,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
- Przebudzenie DVD
- cena: 24,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
- 8 milimetrów (złota kolekcja) DVD
- cena: 29,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 2 recenzji (Dodaj własną)
Błażej Bierczyński Więcej o recenzencie
Poznają się przypadkiem, ona nie ma z kim iść na nudne przyjęcie, on nie ma nic innego do roboty, a poza tym mają na siebie ochotę. Niestety, w drodze powrotnej z imprezy zostają napadnięci przez grupę oprychów. Bandyci ją brutalnie gwałcą, jego katują do nieprzytomności. Bezpieczne światy runęły i każde z nich najchętniej wyrzuciłoby tragiczną noc z pamięci, zmyło czy wręcz starło z obrzydzeniem wstyd, zakryło rany przed wszystkimi dookoła. Ale oto jeden z nieznanych sprawców znów się pojawia – zupełnie przypadkiem, na jej drodze. Kto nie chciałby skorzystać z okazji do zemsty? Wymierzyć sprawiedliwość jednak nie jest tak łatwo. W „Straightheads” Dan Reed skontrastował ze sobą dwie postaci - Alice - kobietę sukcesu, córkę żołnierza, która nie potrafi być bierna, musi działać, i Adama - życiowego szaraka, na którego ludzie patrzą z góry z powodu jego wieku, pracy, pochodzenia. Dwójka zupełnie różnych i obcych sobie ludzi, których łączy chwilowe pożądanie, nagle – przez tragiczne wydarzenia, staje się partnerami w planowaniu vendetty, gdzie to właśnie Alice (jako córka żołnierza) wydaja się być tą, która podejmuje decyzje. Alice i Adam nie są więc tak naprawdę partnerami, bo w różnych momentach ich „związku” któreś z nich ma zawsze przewagę – przede wszystkim psychiczną, nad drugą stroną. Reżyser, stawiając obok siebie tę dwójkę, ukazał zmieniające się jak w kalejdoskopie uczucia, gdy skrzywdzeni są coraz bliżej wymierzenia sprawiedliwości oraz przedstawił to, w jaki sposób bohaterowie muszą zmagać się z następstwami przemocy, z tym, w jaki sposób gwałt i pobicie odbiło się na ich odpowiednio żeńskiej i męskiej tożsamości. Jednocześnie, nie odkrywając wszystkich kart do samego końca (trzymając asa w rękawie w postaci wersji wydarzeń samego gwałciciela), Reed rozbudował wątek zemsty, która może obrócić się w coś konstruktywnego, oczyszczającego, lub która może przerosnąć szukających jej ludzi. Tych zaś ukazuje pod koniec miotających się między ostatecznym pchnięciem a konsekwencjami – nawet nie tyle prawnymi, co emocjonalnymi. Na pochwałę zasługuje stojąca na wysokim poziomie gra Gillian Anderson jako Alice, Danny’ego Dyeara w roli Adama i Anthony’ego Calfa, który wcielił się w trudną rolę mężczyzny dokonującego gwałtu niejako wbrew sobie, nie mając innego wyboru. „W odwecie” to mocne, brutalne, szczere kino, uciekające od typowego filmu o zemście, ukazujące szerokie spektrum ludzkich zachowań, postaw i uczuć oraz skomplikowane relacje kat-ofiara.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
MarS Więcej o recenzencie
Nagły, spontaniczny romans. Ona – bogata, piękna, inteligenta, dzierżąca wszystkie atuty poza młodością. On – biedny, niewykształcony, leniwy, nie posiadający żadnego asa w rękawie poza czasem, którego ma wiele przed sobą, by wszystko w sobie zmienić. Nagły romans, który nie ma czasu się rozwinąć. Szanse na zmiany, przekreślone jednym aktem przemocy. Brutalne pobicie i okrutny gwałt. Bohaterowie, prawie zupełnie sobie obcy, muszą wspólnie dźwigać piętno. Napadnięci, pozbawieni pewności siebie, zaczynają swój dysfunkcyjny etap w życiu. Do momentu, w którym Ona rozpoznaje jednego z tych, którzy na nich napadli. Fabuła, tak z początku banalnie prosta, wikła się i ujawnia niespodziewane, ukryte pułapki. Film zapowiada się na udane kino rozrywkowe typu: nie chcemy wam tego pokazać, ale takie jest życie, bawcie się. Oglądajcie krew, alkohol, seks, impotencję, przemoc, niemoc. Do momentu. Dan Reed postanowił trochę pogmatwać nam w głowach, wykorzystując szablony jako punkt wyjścia do trochę bardziej twórczej opowieści. Poczułem się jak w teatrze współczesnej grozy, wypływającej czarną, matową krwią z głębi ludzkich serc. Okazuje się, że postnowoczesność rodzi zupełnie nowy typ ludzi. Znudzonych sobą, żyjących w ponurym dostatku i banalnej przyjemności. Znudzonych światem, który oferuje im względne bezpieczeństwo i idiotyczne ucywilizowanie. Tylko krok dzieli ich od bycia ofiarą lub katem. Do utraty modnego człowieczeństwa, zarzucenia zasad gry w społeczeństwo, i odzyskania, w głębi pożądanej dzikości. Bestialstwa. „W odwecie” jest historia różnych dróg. Odnajdywania w sobie zła lub dobra. Zarzucania zemsty. Decydowania się na nią. Reed dochodzi do szekspirowskiego wniosku, że morderstwo wyprowadza z niewinności i słabości do zdeprawowania i siły. Cynicznego okrucieństwa, które drzemie w każdym z nas. Bo z każdego można zrobić mordercę. Jeśli argumenty będą dostatecznie silne. Choć Danny Dyer na nowo wraca do roli z „Outlaw”, prezentuje jej inny wymiar, inne zakończenie prywatnej historii. Jego gra jest trochę trywialna i niezbyt głęboka. Za to Gillian Anderson prezentuje wyższą klasę i gra subtelnie, igrając z widzem. Potrafi nadać filmowi dziwnego, ponurego nastroju i przenieść w głąb historii.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji


























