Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: W ogrodzie Mirandy
Średnia ocena z 18 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Katarzyna Krenz
- Wydawnictwo:
-
Wydawnictwo Literackie
, Luty 2008
- ISBN:
- 978-83-08-04161-1
- Liczba stron:
- 360
- Wymiary:
- 123 x 196 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Katarzyna Krenz
To historia polskiej emigrantki, która z wyżyn prawniczej kariery w warszawskiej kancelarii, spadła na angielską prowincję, będąc na dodatek w nieplanowanej ciąży. Miranda w jednej chwili traci lukratywną posadę, a tym samym szansę na błyskotliwą karierę. Powodem zawodowej klapy jest ciąża przebojowej "singielki", która wyklucza ją ze środowiska fantastycznie markowych i nieskazitelnie "trendy" pracoholików robiących karierę. Bohaterka traci wszystko: pracę, mieszkanie, przyjaciół, samochód, a nawet ubrania. W tym co ma na sobie zostaje na londyńskim bruku. Postanawia zostać w Anglii. Szybko okazuje się, życiowa katastrofa staje się początkiem nowej drogi życiowej, a nieplanowana ciąża źródłem wewnętrznej siły i talizman szczęścia.
Angielska część historii Mirandy rozgrywa się pośród sal uniwersytetu Cambridge, gdzie bohaterka pracuje jako sprzątaczka, a salonem wdowy po profesorze filozofii, u której Miranda zamieszkała. Diametralna zmiana życiowej sytuacji przynosi młodej kobiecie wspaniałe dary od losu, których bohaterka nigdy by nie otrzymała biegnąc w jałowym "wyścigu szczurów". Wraz z rozwijającą się ciążą rożnie wokół Mirandy nowy świat i krąg niebanalnych przyjaciół, którym jest potrzebna i którzy otaczają ją swoją miłością i opieką. W tym świecie Miranda po raz pierwszy czuje się wolna i szczęśliwa. Książka na poziomie światowej literatury, mądra, erudycyjna, zabawna i krzepiąca. Ma w sobie coś z klimatu "Opowieści Wigilijnej" i angielskich komedii romantycznych w najlepszej obsadzie.
Katarzyna Krenz (ur. w 1953 w Gdańsku) dziennikarka, tłumaczka, poetka, malarka. Po ukończeniu Szkoły Baletowej podjęła studia w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego, które ukończyła pisząc pracę poświęconą współpracy artystycznej Jarosława Iwaszkiewicza i Karola Szymanowskiego. Przez kilka lat pracowała w redakcji muzycznej Polskiego Radia, a następnie w redakcji kulturalnej gdańskiego ośrodka TV Pisze eseje, poezje, ma bogaty dorobek jako tłumaczka literatury anglojęzycznej. Zajmuje się również malarstwem akwarelowym, które wystawia w kraju i zagranicą.
Książka objęta patronatem Merlin.pl
- W ogrodzie Mirandy
- Autor:
-
Katarzyna Krenz
Taki zwyczajny ogród...
(2008-09-20)
gosieńka
Więcej o recenzencie
Przeczytałam. Dałam się zwieść pięknej okładce, z której tchnęło spokojem i nadzieją... Nie można powiedzieć, że jest to typowa literatura dla kobiet, ale nie można tez powiedzieć,że nią nie jest. Moje osobiste wrażenia i odczucia są takie,że autorka miała świetny pomysł. Ale na co najmniej 3 książki. To,co zmieściła w jednej, stworzyło niedosyt. Czasem za szybko, czasem za płytko, a czasem aż nazbyt infantylnie. Miało być o przemianie bohaterki, o rozmyślaniu wspominaniu, a było tego jak na lekarstwo. I jest wiele rzeczy w tej książce niepotrzebnych,j akby na zapełnienie stron. Zbyt dużo chyba pragnęła autorka przekazać i trochę się to wymieszało. Zbyt dużo dygresji, m.in. w postaci wywodów filozoficznych, historycznych, nie pasujących do reszty utworu. Jednym słowem jakieś rozdrażnienie we mnie pozostało.
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nudy, nudy i nudy
(2008-06-06)
Iwona
Janik
Więcej o recenzencie
Będzie krótko, bo wydaje mi się, że szkoda marnować energię na to, aby pisać o czymś marnym. Ale myślę, że dobrze będzie jeśli napiszę kilka słów na temat tej książki, aby ktoś inny zastanowił się głęboko zanim po książkę sięgnie i zacznie czytać, a tym bardziej zastanowi się nad kupnem!
Książka Katarzyny Krenz "W ogrodzie Mirandy" jest marna i straszliwie nudna. Nie wiem co w niej było właściwie najnudniejsze, czy to sposób prowadzenia narracji, czy bohaterowie... chyba to i to. Zrobiłam wielki błąd, bo lekturę tę wzięłam ze sobą do szpitala i potem nie chciało mi się jej czytać i nudziłam się w tym szpitalu jak mops. Po każdej przerwie w czytaniu ciężko mi było wrócić do lektury, normalnie musiałam się zmuszać. Nie chciałam czytać, ale, ze wydałam na nią pieniądze, przeczytałam do końca, mając wciąż nadzieje, że akcja się rozwinie. Nic z tego. Nie wiem poco ta książka została napisana i co autorka chciała przekazać czytelnikom. Szkoda papieru. Już dawno tak się nie zawiodłam na żadnej książce.
(4 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Mądra
(2008-04-21)
Aneta
Sandecka
Więcej o recenzencie
Przede wszystkim zgłaszam protest przeciwko określaniu tej pozycji mianem literatury kobiecej, ponieważ niestety jest to określenie pejoratywne. W ogrodzie Mirandy wpisuje się bowiem w chlubny trend książek mądrych, uduchowionych, smutnych aczkolwiek krzepiących a przy tym po prostu interesujących. Mam tutaj skojarzenia z Iris Murdoch (jest zresztą ciekawy wątek dotyczący IM w powieści) czy Majgull Axelsson. W świetle masowej zarobkowej emigracji młodych Polaków m. in. na Wyspy Brytyjskie warto pamiętać o tym, do czego autorka nas przekonuje: swoją godność ma się w sobie, niezależnie od tego czy zmywa się podłogi czy pracuje jako wykładowca na prestiżowej uczelni. Jeśli każda współczesna powieść polska byłaby taka jak "W ogrodzie Mirandy", to byłabym bardzo szczęśliwą czytelniczką.
(6 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To bardzo piękny ogród w stylu angielskim.
(2008-04-16)
Tomasz
Małkowski
Więcej o recenzencie
Książkę tę przeczytałem z wielką przyjemnością. W jej połowie przypomniała mi się myśl z „Jedwabiu” Baricco: „Wszystkie opowieści mają swoją muzykę. Muzyka tej opowieści jest biała”.
Opowiedziana przez autorkę historia też ma swoją muzykę. Słychać w niej cichy, a jednak wyraźny rytm. Od tytułów rozdziałów aż po ich treść – wszędzie rozbrzmiewa ta melodyjna powtarzalność.
Jaki jest kolor muzyki „Ogrodu”?, zacząłem się zastanawiać. Błękitny, pomyślałem zrazu. A może raczej zielony? Wreszcie: turkusowy. Dla mnie turkusowy. Mimo że kartki mokre od deszczu, mimo że im dalej, tym zimniej, że angielska szarość i mgła, to jednak turkusowo. Jak w ciepłym morzu, którego fale rytmicznie nas kołyszą. Turkus dobrze się kojarzy.
Książka jest ciepła, dobra, napisana pięknym, ciekawym językiem. Pozwala przystanąć, zadumać się. Dojrzewanie Mirandy przekonuje i budzi sympatię. Bohaterowie zdają się ludzcy, nawet gdy zachowują się podle. Można ich zrozumieć. A przynajmniej spróbować zrozumieć.
Podobał mi się sposób narracji. Ktoś napisał: malarski (turkusowy?) – dla mnie szeroki, niespieszny, jak długie, staranne pociągnięcia pędzla. Z zawieszaniem opowiadanych historii, odkładaniem ich na później. Jak w życiu, które dawkuje nam znajomość ludzkich losów.
Znalazłem w tej książce myśli, które frapowały mnie czy uczyły. Jak ta, „że pozbawiając coś nazwy własnej, można to coś wyprawić do krainy nieistnienia”. No właśnie.
Niewiele wiem o Iris Murdoch, więc iluś tropów przecinających „Ogród” pewnie nie odkryłem. Zresztą, osobowość pani I.M. nie rzuciła mnie na kolana. Należę do niezbyt chyba wielkiego grona tych, którzy sądzą, że przyzwoitość nie jest kotwicą talentu, lecz sprzyja twórcom.
Za to złościł mnie Sasza. Nie, żebym go nie lubił – ale zupełnie nie podzielam przychylności autorki dla jego uczucia do Mirandy. Jakoś trudno mi wyobrazić sobie szczęśliwą kobietę u jego boku. Ale cóż ja wiem o kobietach? A książka Katarzyny Krenz jest przecież bardzo kobieca, mam wrażenie, że z biegiem stron coraz bardziej. To też było dla mnie ciekawe i odkrywcze – ten świat równoległy do mojego, a przecież tak bardzo inny.
Naprawdę warto wejść do ogrodu Mirandy.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(18)