Pewnej ciepłej październikowej nocy doręczono w tej samej dzielnicy Chicago trzy przesyłki. W każdym miejscu ktoś zadzwonił do drzwi i zostawił na progu kopertę. Wszyscy adresaci zobaczyli tylko opustoszałą ulicę. Treść listu dotyczyła zbrodni sprzed kilku stuleci...
Obrazy, listy i cyferki.
(2005-10-12)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Powoli zaczynamy mieć już dosyć tego Vermeera. Co jest w nim takiego, że nagle tak wiele się o nim mówi i pisze, wspominając chociażby Tracy Chevalier. Nagle jego obrazy, podważana ich autentyczność, staje się wielkim tematem. Tematem na miarę autentyczności dzieł Szekspira, czy cudów da Vinci.
W książce Blue Balliett, świetnie zilustrowanej przez Bretta Hequista, znanego chociażby z Serii Niefortunnych Zdarzeń, Vermeer, to pretekst. Jej pierwsza książka, to opowieść o uczniach klasy szóstej (odpowiadającej naszej pierwszej klasie gimnazjum), którzy mają świetną nauczycielkę, kobietę, która zmusza ich do myślenia. Tym razem, postanawia za zadanie, dać swoim uczniom znalezienie listu, który odmienił czyjeś życie. Bardzo szybko, okazuje się jednak, iż jej teza o tym, że sztuka epistolarna umarła, nie jest do końca prawdziwa, bo tego samego dnia, w mieście do kilku domów dostarczony zostaje pewien list. A raczej krótkie wołanie o pomoc, które rozpocznie serię dziwnych, a nawet bardzo intrygujących wydarzeń. Wydarzeń, w które wplączą się nasi główni bohaterowie. Dwójka z pozoru nie mających nic ze sobą wspólnego, uczniów: Petra i Calder.
Tylko na pozór, pierwsza powieść Blue Balliett, przypomina zwyczajną opowieść przygodową. W rzeczywistości, jest to świetna, wciągająca mozaika zdarzeń, łączących wydarzenia sensacyjne, kryminalne, nadzwyczajne łamigłówki i zapał młodych ludzi, którzy zdolni są pokonać wszelkie przeszkody. Odnaleźć wszystkie odpowiedzi, rozszyfrować każdą sprawę. Także sama w sobie, książka jest jak maleńkie dzieło sztuki. Cudowna szata graficzna, przetykana miniaturami obrazów, oraz specyficzne ryciny Hellquista, nadają jej dziwnie wykwintny wyraz. Podobnie jest ze słowami. Do końca spośród pomieszanych, poplątanych wątków, nie potrafimy wysupłać końca. Ale warto się postarać, aby wraz z bohaterami rozwiązać kryminalną zagadkę, odnaleźć zagubiony obraz Vermeera, oraz słowa, które nagle odzyskują skrzydła. Dla nich, pokolenia komputerów i czasu, który trudno zatrzymać.
Powieść Balliett, pokazuje nam, że w opowieści dla młodzieży, można nie tylko się zakochać, ale i zapatrzeć. Że można nadal stworzyć coś, co z jednej strony zaintryguje, a z drugiej i nauczy, co nie jest wyłącznie komercyjnym zabiegiem.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji