-
-
-
-
Żmija
- Andrzej Sapkowski
-
cena:
31,49
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: W północ się odzieję
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Terry Pratchett
- Tytuł oryginału:
- I Shall Wear Midnight
- Wydawnictwo:
-
Prószyński Media
, Maj 2011
- Seria:
-
Świat Dysku
- ISBN:
- 978-83-7648-709-0
- Liczba stron:
- 302
- Wymiary:
- 140 x 200 mm
- Tłumaczenie:
-
Piotr W. Cholewa
- Sprawdź inne tytuły:
-
Terry Pratchett
Kiedy ludzie zwracają się przeciw czarownicom, cierpią niewinni.
Tiffany Obolała jest czarownicą. Bardzo się stara, pomagając mieszkańcom Kredy. Nawet jeśli jej praca obejmuje głównie bandażowanie nóg i ma niewiele wspólnego z... no... magią. I utrudnia sen.
Ale gdzieś, kiedyś istniał splątany kłąb zła i pogardy, nienawiści i wrogości. Teraz się przebudził. Budzi też dawne opowieści, te o złych, starych czarownicach. I nagle Tiffany nie jest już taka pewna, czy postępuje słusznie. A jej mali sprzymierzeńcy - waleczni Nac Mac Feeglowie - tylko wszystko komplikują. Sytuacja powinna się poprawić, kiedy Tiffany wreszcie porządnie się wyśpi. Ale wcale się nie poprawia.
I wkrótce stanie się o wiele, wiele gorsza...
Pratchett jest bez wątpienia najbardziej dowcipnym pisarzem fantasy. Ale śmiech, który wywołuje, to nie rechot, ale uśmiech porozumiewawczy. Humor pojawia się wszędzie, w dialogach, monologach wewnętrznych, a nawet tak nudnych z natury rzeczy fragmentach, jak opisy przyrody.
Piotr Sarzyński, "Polityka"
- W północ się odzieję
- Autor:
-
Terry Pratchett
Pratchetta się czyta...
(2011-07-30)
Marzena
Kowalska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Prawda jest taka, a nawet jest ich kilka. Po pierwsze Ci, którzy kochają tego autora i tak sięgną po książkę, więc po co cokolwiek pisać? Znowu Ci, którzy go nie lubią, albo dopiero chcą zacząć przygodę z jego twórczością, nie powinni zaczynać od tego tomu... Bo czwart z kolei Nac Mac Feeglowej tom, jest jak zwykle subtelną krytyką okrągłego światła. Może trochę mniej komiczną, może i wyczuwa się w narracji pewne pragnienie przekazania ludziom jak najwięcej i jak najszybciej, ale biorąc pod uwagę stan Pratchetta, wszytsko to zrozumiemy. I dzięki kolejnej jego opowieści przypomnimy sobie jak być ludźmi. Naprawdę.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Szeryf w spiczastym kapeluszu
(2011-07-13)
Z życia książek
Więcej o recenzencie
Kolejna (już trzecia) odsłona przygód Tiffany Obolałej. Jest kilka pewników. Po pierwsze, książka będzie dłuższa od pozostałych części. Po drugie, pojawią się piktale i ich łojezickowanie. Po trzecie, na główna bohaterkę będzie czaiło się Zło. Większe i gorsze od jego poprzednich odsłon.
Tym razem poznajemy Tiffany jako czarownicę pełną gębą. Pilnuje Kredy. Żeński odpowiednik szeryfa. Za atrybuty ma spiczasty kapelusz i miotłę. Jednak do jej głównych obowiązków nie należy walka z potworami i zbirami. Niczym serialowa doktor Quinn opiekuje się mieszkańcami wzgórz. Zmienia opatrunki. Opiekuje się umierającymi. Pomaga załagadzać spory. Pewnego dnia, na skutek kilku wydarzeń, ludzie odsuwają się od niej. Co więcej, wrogo się do niej nastawiają. Jakby mało było kłopotów, na Tiffany poluje kolejny czarnych charakter. Tym razem po drugiej stronie ringu staje Przebiegły.
Wydaje się, że na tej pozycji zakończą się przygody Tiffany Obolałej. Wskazują na to pewne sceny i postacie z ostatnich stron. Jednak kto wie. Na koniec kilka zdań o wisience na torcie „W północ się odzieję”. O piktalach pisałem wiele razy. Tak, jestem fanem Feeglów, zwanych również wielkimi ciut ludźmi. Nie sposób przemilczeć ich obecności. Są skrzyżowaniem górali (wygląd i gwara), kabaretu „Łowcy.b” (absurd zachowania) i Conana Barbarzyńcy (odwaga i tężyzna). Głębokie ukłony dla Pratchetta za wymyślenie tych kreatur i prośba – niech odżyją w innej części Świata Dysku.
PS. Chyba, że odżyli, o czym wiedzą miłośnicy twórczości Pratchetta, a redaktor Opłocki jeszcze nie.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pratchetta zawsze warto!
(2011-06-01)
herezja
Więcej o recenzencie
Niestety książki Terry’ego Pratchetta ukazują się coraz rzadziej, szkoda wielka, zwłaszcza dla jego zagorzałych fanów, do grona których należę. W ostatnich dniach dotarła do mnie jego najświeższa opowieść ze Świata Dysku „W północ się odzieję”. Nie jest to klasyczna opowieść dyskowa, Ankh Morpork pojawia się przelotem, cała niemal akcja dzieje się na Kredzie, tak, tak, to stamtąd pochodzi Tiffany Obolała, we wcześniejszych tłumaczeniach znana jako Akwila Dokuczliwa. To owa mała czarownica jest główną bohaterką tej historii i jak zwykle stawia czoła Złu – które tym razem przychodzi w postaci Przebiegłego, ducha przynoszącego zło, nienawiść i wrogość, a do tego nienawidzącego czarownic. Tiffany musi stawić mu czoła, jednocześnie broniąc swojej ukochanej krainy i ludzi, którzy nie do końca ją rozumieją. I czarownic, tak, czarownic też. A tych tu nie brakuje. Pojawia się Niania Ogg, babcia Weatherwax, Magrat (wcześniej Garlick) i jeszcze kilka niespotkanych wcześniej.
Opowieść, jak opowieść… Trochę brakuje mi w niej starego, dowcipnego do bólu Pratchetta. Trochę brakuje mi Aknh Morpork. Ale to nie ta bajka, więc niech będzie. Zawsze sięgnę do Pratchetta, nowego, starego, jego książki to jak balsam dla duszy w spoconej codzienności. A w tej pozycji jeszcze dodatkowo spotykamy Nac Mac Feegli. Przeboskie skrzaty, mówiące swoim językiem (ja bym to nazwała gwarą), dla których honor jest wszystkim, rodzina (czyli klan) jest najważniejsza, a bijatyka środkiem na życie. To największy atut tej książki. Nie sama opowieść, nie Tiffany (którą wolałam jako Akwilę), nie Kreda… Nac Mac Feegle to najlepsza część tej historii. Najbardziej dowcipna i najszybciej znajdująca miejsce w mojej wyobraźni. Zatem czy warto było? Warto z dwóch powodów:
1. Bo to Terry Pratchett.
2. Bo spotykamy Nac Mac Feegli.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji