Z rozmowy buddysty, chrześcijańskiego teologa i agnostyka wyłania się Bóg, jakiego do tej pory jeszcze nie znałeś. Bóg, który nie patrzy na ciebie jak policjant, prokurator, sędzia, więzienny nadzorca, despotyczny szef, bezduszny współmałżonek czy ksiądz formalista.
Doskonała lektura dla każdego, kto szuka swojej własnej ścieżki duchowej. Zarówno w obrębie oficjalnych Kościołów i doktryn religijnych, jak i poza nimi. Dodatkowym walorem książki jest jej ekumeniczne przesłanie. Autorzy pokazują dobitnie, że ponad podziałami wyznaniowymi możliwy jest autentyczny dialog, polegający na wspólnym poszukiwaniu prawdy.
Asekuracyjna
(2009-05-30)
Grzechosław
Wilczymir
Więcej o recenzencie
Czy wybaczenie to rozgrzeszenie? Wybaczanie może być bardziej skomplikowane niż to na pozór wygląda (oczywiście dla garnących się do wybaczania). Co, jeśli winowajca nie poczuwa się do winy za popełniony czyn? Czy wtedy próba wybaczenia mu nie jest: nielogiczna, apedagogiczna, psychotyczna, odrealniona?
W owym przypadku (bezkrytycznym, niepokornym) wybaczyć można, ale co jedynie sobie, np. pokusę oceny bliźniego (swego oprawcy) czy zamysł pomsty na nim.
Jeśli współczuję zaciekłości w czynieniu podłości (jak zrobił to Jezus na krzyżu – (Książka str. 176) swemu wrogowi, oprawcy to jest to wyraz wielki ducha. Natomiast, kiedy chcę wybaczyć zaciekle linczującemu mnie tłumowi, który mój akt wybaczania ma za nic (str. 176, o Jezusie) – to takie wybaczanie – twierdzę - jest bez sensu.
Czy "W Rozmowach o Duchowości" święty Augustyn, to ten sam Augustyn, który kompletował grzechy główne (w tym obżarstwo) i zasiadał do specjalnego stołu z olbrzymim wycięciem na jego brzuch? Nie chciałbym oceniać tego, być może jego otyłość była chorobą genetyczną… Ale… czy to ten sam św. Augustyn, który usprawiedliwiał dogmatycznie rzezie - najazdy krzyżowe? (Czytałem o tym w Kryminalnej Historii Chrześcijaństwa). W Poszukiwaniu Mistrzów Życia, bardzo często pan Tadeusz Bartoś powołuje się na tego opata. Czy to ten sam, który przeinaczał słowa Biblii, zmieniając sens przekazów, które opacznie odcisnęły piętno na pokoleniach?
Z okładki książki dowiaduję się, że jej przesłaniem jest ‘ekumenizm i możliwość autentycznego dialogu ponad podziałami’. Tak, jest możliwy, ale… zdaje się mi, że tylko w tej książce. Poza paroma osobami na tym świecie, którym na tym zależy, mamy ponad 6 miliardów istot, którym zależy (z pomocą wykorzystywania odczuć religijnych) na czymś zupełnie przeciwnym. A to stawia przesłanie książki (ponad podziałami, ale…) w błogim świetle utopii. O tej prawdzie – szerszej – nie ma w niej, albo to przeoczyłem, bo jest tak zakamuflowane.
Na stronie 185: „Nie mamy biegać za jakimiś grupami, organizacjami, systemami zbawczymi, technikami modlitewnymi itp.” Jednocześnie Autor tych słów do wyczerpania powołuje się na głównego twórcę doktryn chrześcijańskich, które stały się ponadczasowymi (w pejoratywnym znaczeniu) dla cywilizacji ludzkiej. Strona 181: „Nie ma jednej drogi dobrej dla wszystkich, choć wszystkie – przynajmniej w założeniu – prowadzą do tego samego celu i wszystkie zasługują na szacunek.” To zdanie (ważne…) nie może być chyba bardziej wyłożone grochem z kapustą. Chciałbym zapytać – „przynajmniej w założeniu” przez kogo, przez ciemne siły? „Wszystkie zasługują na szacunek” – te które wyświęcają armaty i czołgi w imię Jezusa i haseł ‘bóg z nami’ też?... Słowa te mają w sobie coś z daleko posuniętego oportunizmu.
(4 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji