Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: We Are The Night
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
The Chemical Brothers
- Firma fonograficzna:
-
EMI Music Poland
, 2007
- Nr katalogowy:
- 3941582
- Sprawdź inne tytuły:
-
The Chemical Brothers
Szósta długogrająca płyta zespołu, nagrana w spowitym ciemnością schronie atomowym w północnym Londynie. Album zaraźliwy od pierwszych taktów aż po finał, wspaniale kontynuujący imponującą historię twórczości grupy. Tuzin psychodelicznych kawałków z równą swobodą przypominających rytmy rządzące parkietami Manchesteru i Minneapolis w początkach lat 80., jak również te obecne w londyńskich klubach roku 2007 potwierdza, że "chemiczni bracia" pozostają prawdziwymi pionierami w dziedzinie muzyki elektronicznej.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. No Path To Follow |
|
| 2. We Are The Night |
|
| 3. All Rights Reversed (feat. Klaxons) |
|
| 4. Saturate |
|
| 5. Do It Again (feat. Ali Love) |
|
| 6. Das Spiegel |
|
| 7. The Salmon Dance (feat. Fatlip) |
|
| 8. Burst Generator |
|
| 9. A Modern Midnight Conversation |
|
| 10. Battle Scars (feat. Willy Mason) |
|
| 11. Harpoons |
|
| 12. The Pills Won't Help You Now (feat. Midlake) |
|
- We Are The Night
- Wykonawca:
-
The Chemical Brothers
Straszna chała...
(2008-05-19)
Kamil
Sokołowski
Więcej o recenzencie
Płyta jest tak słaba, że 2 merliny dostaje tylko dlatego, że to Chemical Brothers. Poprzednie płyty zawsze pozytywnie zaskakiwały, było na nich bynajmniej kilka kawałków, które od razu wpadały w ucho. Jeśli poprzednie płyty były jak relaks na plaży w Chorwacji z piękną dziewczyną, to tę można porównać do układania w piątkowe popołudnie w piaskownicy babek z piasku z twoją 4-letnią kuzynką. I tu piasek, i tam piasek i tu płeć piękna, i tam płeć piękna, ale różnice tak jakby widać gołym okiem. Jakby tego było mało to jeszcze promujący płytę teledysk jest "zerżnięty" z "Push the tempo" Fat Boy Slima. Całość po prostu mało oryginalna.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Twórczy regres Chemicznych Braci
(2007-12-28)
Art
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Współczesna doba muzyczna, wydaje się być niezbyt korzystną, dla zespołów, które w latach 90, były świadectwem płodnego futuryzmu elektronicznych brzmień. W momencie nastania XXI wieku i coraz głębiej postępującego renesansu lat 80, w formie electro, takie grupy jak min. Prodigy, Underworld, Massive Attack i Portishead, jakoś nie potrafiły odnaleźć swojego właściwego miejsca, w hierarchii elektronicznych tuzów. Taka sama groźba zawisła również nad brytyjskim duetem The Chemical Brothers. Poprzedni krążek, "Push The Button", okazał się totalną pomyłką i kompletnie nie dorównywał poziomem tak wiekopomnym dziełom, jak chociażby "Surrender", czy też bardziej "Dig Your Own Hole". Ale Chemiczni Bracia, w porównaniu z milczącymi kolegami, raczą nas swoimi nowymi dziełami, z regularnością topowych gwiazd dzisiejszego popu. Repertuar "We Are The Night", to jakby lata 80, lecz przefiltrowane przez twórczą wrażliwość duetu. Zmianą na muzycznym poletku Chemical Brothers, są przede wszystkim bardziej wyraziste, bardziej proste rytmy. Zniknęły całkowicie naleciałości z hip - hopu, rocka i szeroko pojętego ambientu. Tutaj dominuje cięty beat, podrasowany klubowymi manipulacjami. Oczywiście efekciarstwo, w tym przypadku niekiedy miażdżące płynną formę kompozycji, oraz charakterystyczne skoki dynamiki, wciąż dają o sobie znać. I od razu poznać z czyją płytą mamy w tym momencie do czynienia. Ale "We Are The Night" to dzieło... nudne. Jedynie narastający, trance`owy "Burst Generator", podkręcony gęstą magmą różnego rodzaju brzmieniowych, niemalże kosmicznych zgrzytów, a także następujący po nim "A Modern Midnight Conversation", przywodzą na myśl najwybitniejsze osiągnięcia Brytyjczyków z inspirującej przeszłości. Reszta utworów z rzadka osiąga takiż wysoki poziom. Częściej otrzymujemy fragmenty średnio - dobre, tudzież kompletnie pozbawione dawnego, kreatywnego blasku. To krążek adresowany wyłącznie do najwierniejszych fanów duetu.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Weterani w świetnej formie
(2007-07-26)
Łukasz
Kuśmierz
Więcej o recenzencie
Jeśli jesteście uważani za mesjaszy sceny elektronicznej, cóż możecie więcej udowodnić swoją szóstą studyjną płytą? Nic. W takiej sytuacji pozostaje wam "tylko" nagrać album bez właściwie słabych punktów. Co robić, takie życie.
Pisanie o zasługach "Chemicznych braci" dla muzyki klubowej, to materiał na jeden wielki, oddzielny tekst. Spróbujmy więc z jednym akapitem. Cztery albumy na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów, tyleż samo plasujących się w górnych rejonach listy amerykańskiej. Około dwóch tuzinów singli z überprzebojami, jak "Hey Boy Hey Girl", "Block Rockin" Beats", "Test" czy "Galvanize" na czele. Kolaboracje z największymi przedstawicielami różnych nurtów muzycznych, kilkadziesiąt festiwali, miliony sprzedanych płyt, liczne nagrody. Tak naprawdę jednak ta legenda rozpoczęła się (i rozpoczyna się) co weekend w klubie, gdzie piosenki The Chemical Brothers pomagają didżejom rozkręcać gorące imprezy. Eklektyzm. To hasło zaświeciło mi się w głowie przy pierwszym przesłuchaniu "We Are The Night" i wcale nie zamierza zniknąć. Więcej - jest drogowskazem do poruszania się po nowym dziele Eda Simonsa i Toma Rowlandsa. Promującemu całość singlowi "Do It Again" przypisuje się dalekie echa Justina Timberlake'a. Może, gdyby J.T. przesiadł się na house'owe bity, to i by tak brzmiał. Przede wszystkim jednak przeznaczanie go do promocji albumu, to przykład nietrafionej decyzji wytwórni. Nie to żeby był słaby. Po prostu na tej płycie są dużo lepsze piosenki. Weźmy np. taki track tytułowy. "We Are The Night" to wspaniale rozwijający się, przypominający rozpędzający się rollercoaster utwór. A ta jazda trwa grubo ponad 6 minuty i nie nuży ani przez chwilę! Drugi w menu "All Rights Reserved" z gościnnym udziałem niedoszłych new rave'owców z Klaxons, to numer, który faktycznie mógłby się znaleźć w zestawie tegorocznych debiutantów z Londynu, gdyby nie ciężki bit, kwaśne klawisze i lekko "dramatyczne" sample, które przypominaj, kto tu jest gospodarzem.
Retro. Cudowne, oldscholowe melodie, które dają namacalny powrót do przeszłości na nowym albumie "Chemicznych" są uosobione w ilości trzech przedstawicieli. Po pierwsze w całości instrumentalny "Saturate" - tak rave'owi futuryści mogli wyobrażać sobie orbitowanie w końcówce lat 80. Po drugie i trzecie zarazem najmocniejsze jak dla mnie momenty płyty, czyli "kosmiczny" "Burst Generator" przechodzący płynnie w "A Modern Midnight Conversation". Pierwszy przypomina balangę na pokładzie Sokoła Millenium - pełno tu klawiszowych wyładowań, które tworzą coś w rodzaju elektronicznych plam, zupełnie jakby ojciec chrzestny shoegazu Kevin Shields dorwał się do klawiszy. Oczywiście nie ma mowy o żadnej kakofonii, cały czas tańczymy aż pod koniec 6 minuty wchodzi mostek wprowadzający nas w "A Modern Midnight Conversation". Pojawia się cowbell i niosący się gdzieś wysoko ponad ziemią śpiew "Listen To Your Heart", a ja odpadam. Osobliwości. Czy ktoś spodziewał się porządnego bluesa na płycie pionierów angielskiego big beatu? A tu proszę - piosenka numer 10 "Battle Scars" z amerykańskim folkowcem Willy Masonem. Oczywiście blues zawiera się bardziej w głosie Masona, bo panowie całość wyścielają elektronicznym, lekko onirycznym podkładem. Przeszłość spotyka się w tym utworze z przyszłością, a największym highlightem jest poważny, tubalny wokal Willego (facet ma 22 lata!), który brzmi jak zagubione dziecko Johnnego Casha. Szykowany na drugi singiel "The Salmon Dance" to psychodeliczny hip-hop z Fatlipem (ex-The Pharcyde) na featuringu, "Das Spiegel" mógłby stanowić czołówkę... Programu dla dzieci, a zamykający album "The Pills Won't Help You Now" ma w sobie dużo z wrażliwości Radiohead. Poza tym warto polować na bonus tracki (np. ściągając album z iTunes). "Seal" to psychodeliczna mantra, a "No Need" znajdujący się na europejskiej 7” brzmi jak klubowy klasyk. "Nowa" Groove Armada już jest, a w tym roku mają się jeszcze ukazać płyty Basement Jaxx, Moby'ego i Underworld. Wymienieni wraz z The Chemical Brothers reprezentują starą gwardię muzyki tanecznej, a nie można przecież zapominać o młodych wilkach - LCD Soundsystem, Hot Chip czy The Go!Team. Wszyscy oni wydali lub dopiero wydadzą swoje LP. Już w zeszłym roku szala w kategorii najlepsze albumy ciążyła delikatnie w kierunku elektroniki, w tym roku mamy prawdziwy wysyp tego rodzaju muzyki, zapowiada się więc pasjonujący wyścig. Póki co "We Are The Night" jest na czele peletonu.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zabawa dźwiękami.
(2007-07-18)
Fruktoza
-
Więcej o recenzencie
O ile pamięć mnie nie myli, to nasz kraj gościł tych panów rok temu w Gdynii. Bardzo wtedy żałowałam, że mnie tam nie ma. Po wydaniu tej płyty żałuję, że nie będzie mnie na żadnym z ich obecnych koncertów. Moim zdaniem, jest to najlepsza z ich sześciu płyt. Przebija nawet, uważaną za najlepszą, debiutancką "Exit Planet Dust". Chemiczni Bracia po prostu bawią się dźwiękami. To jest zabawa. Ale oni wiedzą jak się bawić. Płyta od początku mnie zaintrygowała. Od wstępu. Im dalej, tym bardziej się rozkręca. Spodziewałam się czegoś innego. A zespół potwierdził swoją klasę. Swoje umiejętności. Niektórym na "We Are The Night" nie podoba się brak melodii, jednak czy zewsząd musimy być atakowani przebojami? Nie odczuwacie czasami przesytu?
Daje pięć gwiazdek lekką ręką, bo to jedna z najlepszych płyt tego roku, jakie miałam okazje przesłuchać. Moje typy to: "The Salomon Dance" i "Saturate", chociaż wszystkie mają w sobie "to coś". Naprawdę gorąco polecam.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji