Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Welcome To Sky Valley
Średnia ocena z 6 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Kyuss
- Firma fonograficzna:
-
Warner Music Poland
, 1994
- Nr katalogowy:
- 7559615712
- Sprawdź inne tytuły:
-
Kyuss
| Utwory: |
| 1. Gardenia |
|
| 2. Asteroid |
|
| 3. Supa Scoopa And Mighty Scoop |
|
| 4. 100 (Degrees) |
|
| 5. Space Cadet |
|
| 6. Demon Cleaner |
|
| 7. Odyssey |
|
| 8. Conan Troutman |
|
| 9. No |
|
| 10. Whitewater |
|
- Welcome To Sky Valley
- Wykonawca:
-
Kyuss
Geniusz stoner rocka, którego trzeba posłuchać!
(2008-05-24)
Wiktor
Kosmała
Więcej o recenzencie
"Welcome to Sky Valley" to trzeci album legendarnego Kyuss'a, który został wydany po wprost idealnym "Blues for The Red Sun". Ekipa Johnny'ego Garcii miała więc przed sobą ciężki orzech do zgryzienia. Jednak efekty ciężkiej pracy zespołu są również powalające... Płyta zadziwia już na pierwszy rzut oka, gdy zajrzymy na spis kompozycji. Okazuje się, że zostały one podzielone na trzy sekwensy, które sugerują, w jakiej kolejności powinno się słuchać płyty. Już na samo wejście Kyuss prezentuje genialny utwór. "Gardenia" jest ciężka i oparta na świetnym, lekko przybrudzonym riffie, który na długo zapada w pamięci słuchacza - wprost wymarzony materiał na koncerty! Po ostrym początku następuje chwilowa zmiana klimatu, po której niespodziewanie wchodzi ciężar. "Asteroid" to jeden z najlepszych Kyussowskich instrumentali, który pokazuje wszystkim, jak trzeba łączyć motywy lekkie z ostrymi wejściami. Utwór trzeci, czyli "Supa Scoopa and Mighty Scoop" jest z kolei istną kwintesencją stylu. Lekka gitara i śpiew Garcii, po którym całość przyśpiesza i zostaje zamieniona na końcu w popis instrumentów tworzy genialny obraz kawałka. Drugi sekwens otwiera porządny, szybki i drapieżny "100", po którym dostajemy piękny i chyba najspokojniejszy utwór Kyussa - "Space Cadet". Jednak cisza nie trwa długo. "Demon Cleaner" mimo że nie jest ciężki, lekko psychodelizuje za sprawą nieprzeciętnej gitary i ciekawego trochę rozmytego śpiewu Garcii. Ostatni trzeci sekwens rozpoczyna wściekle galopujący "Odyssey", w którym udało się świetnie połączyć szybkie zwrotki ze spokojnymi gitarowymi wstawkami. "Conan Troutman" zostaje na długo w pamięci za sprawą po prostu mistrzowskiej gitary. Później wkracza "N.O.", w którym John Garcia świetnie pokazał, co naprawdę potrafi. Trzeci sekwens kończy instrumentalny, uspokajający dzięki świetnym gitarom "Whitewater". Na sam koniec dostajemy krótki bonusowy kawałek "Lick Doo", w którym Kyuss pokazuje, że zawsze ma poczucie humoru w muzyce, którą wykonuje. Podsumowując całość uważam, że "Welcome To Sky Valley" to również genialne dzieło Kyuss'a. Ekipa Johna Garcii nie miała łatwego zadania, gdyż musieli nagrać album przynajmniej tak dobry jak idealny "Blues For The Red Sun". Muzycy doskonale wywiązali się z postawionego zadania i nagrali kolejną genialną płytę. Na "Welcome To Sky Valley" nie znalazłem żadnego słabego utworu - wszystko wyszło tu perfekcyjnie! Niektórzy angielscy krytycy uważają właśnie ten album za największe osiągnięcie Kyuss'a. Ja myślę, że "Welcome To Sky Valley" to genialna płyta, której trzeba posłuchać. Muzyka i sposób wykonania albumu nie pozostawiają żadnych zastrzeżeń. Płytę polecam wszystkim fanom dobrej muzyki metalowej i rockowej. To album - legenda...
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Potęga
Evil
Snowman
Płyta potężna. Od pierwszych taktów "Gardenii" brzmienie powala na kolana i z pewnością dobywa ostatnie tchnienia z głośników. Blacksabbath podobne, jeno potężniejsze, bardziej przestrzenne. Iommi mógłby pozazdrościć riffów, chłopaki z Toola - dźwięku. Zaśpiewane z pasją. Zagrane z nerwem. Niby na granicy chaotycznego rzężenia, a jednak wspaniałe, precyzyjnie bezlitosne. Żaden tam death metal czy poprock typu Manson. Uwaga! Przy "Space Cadet" należy wziąć głęboki wdech, gdyż do końca albumu nie będzie to już możliwe. Łagodny tytuł "Whitewater" to tylko pozory. Po nim już tylko... chwila ciszy i utwór ukryty ("Lick Doo"). Można się uśmiechnąć przed ponownym wciśnięciem "play".
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji