Druga po "Śniegu w Wenecji" (2008) część bestsellerowej serii kryminałów historycznych o komisarzu Tronie, podstarzałym i samotnym pracowniku weneckiej policji.
Wenecja, październik 1863 r. Trwają pertraktacje mające na celu ustanowienie arcyksięcia Austrii Maksymiliana cesarzem Meksyku. Nieoczekiwanie ofiarą morderstwa pada kochanka arcyksięcia. Wydaje się, że aby dotrzeć do zabójcy, wystarczy znaleźć tego, komu zależy na zdyskredytowaniu Maksymiliana i przekreśleniu jego meksykańskich planów. Niestety, takich osób jest zbyt dużo. Sprawa szybko obrasta we wszelkie możliwe skandale obyczajowe i polityczne, a zaangażowanie Kościoła tylko pogarsza sytuację. Sam komisarz Tron również stoi na rozdrożu: zdemaskowanie mordercy nie leży w jego interesie.
Melodramatyczny kryminał okołohistoryczny
(2010-03-15)
speedi
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Rzecz dla wielbicieli powieści w których akcja jest niespieszna, przeszłość barwniejsza niż w rzeczywistości, zagadki kryminalne niespecjalnie wyrafinowane, a opisy po brzegi wypełnione szczegółami. Z powieści najbardziej zapamiętuje się niekończące się rozmowy komisarza Trona ze swoją narzeczoną i wodę. Wszechobecną wodę. W kanałach, w ulewach, we mgle, w wilgoci na ścianach i w pomieszczeniach. To dość żmudna w lekturze proza. Akcja jest niezbyt dynamiczna, a komisarz Tron porusza się z wolna jak na jego dojrzały wiek przystało. Wyrafinowane morderstwo młodej dziewczyny dokonane z zimną krwią jest jedynym mocnym akcentem podarowanym nam na początek. Później mamy już głównie rozmowy, powoli coraz bardziej nużące intrygi i rozważania o terminie ślubu Trona. Niewiele tu humoru, sporo ironii z odrobiną sarkazmu. Ta podróż w przeszłość jest tyleż barwna co niezbyt prawdopodobna. Mieszkańcy ówczesnej Wenecji mówią językiem nazbyt współczesnym, myślą podobnie jak my, nawet mentalność mają zbytnio podobną do naszej. Ułatwia to czytanie książki i zrozumienie fabuły, ale zniekształca prawdę o historii. Autorska wizja jest wyrazista i barwna, ale przesadzona i podkoloryzowana. Poznajemy nie tyle kawałek przeszłości, co tak naprawdę jej bardzo subiektywne wyobrażenie. Wydaje się też, że wątek kryminalny nie jest dla autora rzeczą najistotniejszą. Wykorzystuje go do kreślenia swojego subiektywnego, momentami irytująco uproszczonego obrazu epoki. Do opisu ówczesnej Wenecji, polityki, układów społecznych, wszechobecnych skandali i intryg.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji