Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: What Lies Beneath [Polska cena]
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Tarja
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, Wrzesień 2010
- Nr katalogowy:
- 2750350
- Sprawdź inne tytuły:
-
Tarja
"What Lies Beneath" jest trzecim solowym albumem byłej wokalistki fińskiej formacji Nightwish. Wokalistka długo kazała czekać swoim fanom na następcę krążka "My Winter Storm", który ukazał się pod koniec 2007 roku. Materiał na płytę został w całości wyprodukowany przez samą Tarję, w studio wspierał ją też Tim Palmer (wcześniej współpracujący ze Slipknotem, Machine Head czy Bullet For My Valentine). Do udziału w nagraniu albumu Turunen zaprosiła m.in. Joe Satrianiego oraz Słowacką Orkiestrę Narodową z chórem.
"Ten album jest bardziej dojrzały od poprzednich - mówi artystka - ma naprawdę mocne teksty. Inspirowali mnie otaczający mnie ludzie, książki Paolo Coelho, natura i tajemnice życia. W warstwie muzycznej płyta jest mieszanką metalu i muzyki klasycznej. Jest to kontynuacja moich poprzednich nagrań, ale tym razem więcej eksperymentowałam".
| Posłuchaj utworów: |
MP3 |
WMA |
| 1. Anteroom Of Death |
 |
 |
| 2. Until My Last Breath |
 |
 |
| 3. I Feel Immortal |
 |
 |
| 4. In For A Kill |
 |
 |
| 5. Underneath |
 |
 |
| 6. Little Lies |
 |
 |
| 7. Rivers Of Lust |
 |
 |
| 8. Dark Star |
 |
 |
| 9. Falling Awake |
 |
 |
| 10. The Archive Of Lost Dreams |
 |
 |
| 11. Crimson Deep |
 |
 |
- What Lies Beneath [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Tarja
Od zachwytu do znużenia... jeden krok
(2011-11-26)
Requiem
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Och, Tarja, Tarja. Nawet jeśli zachwycisz mnie gitarowym solo w "Underneath", to miażdżysz ten efekt kiepskim, bo oklepanym refrenem "Little Lies". Tak, tak. "What Lies Beneath" to płyta nierówna. Są tu wspaniałe momenty, zwłaszcza te z mocnym posmakiem muzyki klasycznej, ale gdzieniegdzie była wokalistka Nightwisha szybuje ku przeciętności, a szkoda. Tarja Turunen ma cudny, mocny głos. Słuchając jej płyty, zapachniało mi trochę Evanescence. I nie, nie mam na myśli plagiatu... Amy Lee i Tarja mają wspaniałe głosy, ale czasem w ich muzyce bardzo brakuje kreatywności. Bo niestety, nie wystarczy tylko orkiestra i chór, by album miał gotycki klimat i zagościł w pamięci na dłużej.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
O wiele lepsza od poprzedniczki
(2011-05-06)
Mateusz
Mnich
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Tak, jestem zadowolony. PRzy początku każdej piosenki powtarzałem w myślach: "Tarja, nie zepsuj tego", mając w pamięci niewypał, jakim był "My Winter Storm". W 9 przypadkach na 11 mogłem odetchnąć z ulgą. W dwóch - nieco się skrzywiłem. Po pierwsze, pięć początkowych kawałków to majstersztyk. Najwyższa klasa. poziom niespodziewanie dobry - od żartobliwego "Anteroom of death" poczynając, p "Underneath" - najlepszą balladę, jaką kiedykolwiek słyszałem - kończąc. Od szóstego kawałka zaczyna się seria utworów słabszych - "Little lies" jest abolutnym niewypałem, przynajmniej moim zdaniem, jako że ni ma ani konkretnej melodii, ani sprecyzowanego stylu, do jakiego chce dążyć. Siódmy utwór jest znośny, natomiast ósmy "Dark star" to drugi bękart, którego nie śmiałbym przypisać artystce tego pokroju (tym bardziej po genialnym rozpoczęciu albumu). Mam do autorki żal o to, że "Crimson deep" zamyka płytkę, chociaż najlepszym dopełnieniem byłaby moim zdaniem wspomniana "Underneath", która wywołuje dreszcze okscytacji i swym dopracowaniem rozluźnia napięte mięśnie słuchacza. Ogólne wrażenie - dobre. Drugi album otwiera jej drogę do ambitnej kariery. Po słabiźnie, jaką był "My Winter Storm", to cud, miód i orzeszki ;).
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Symfonia przede wszystkim.
(2011-02-24)
Katarzyna
Dębczak
Więcej o recenzencie
What Lies Beneath to kolejny, długo grający album królowej muzyki metalowej, Tarji Turunen. Poprzedni album nadawał się na jesienne wieczory, ten - wprost przeciwnie. Choć i tutaj można posłuchać ciekawych ballad wypełnionych wspaniałymi melodiami, wykończonych równie wspaniałym głosem wokalistki. Ale oprócz ballad są również i cięższe momenty. Już od pierwszych dźwięków wydobywających się z naszych głośników orientujemy się, że to nie jest już ta sama porcja delikatności, która została nam podana na poprzednim albumie. To jest metal symfoniczny oplątany muzyką filmową. Na większą uwagę, moim zdaniem, zasługują utwory takie jak: Anteroom Of Death, I Feel Immortal, Falling Awake oraz Crimson Deep, który potrafi zmiażdżyć. Moim zdaniem album zasługuje na mocną 4.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Gdy głaszczą cię pazury, a ty wyjesz z rozkoszy...
(2010-09-06)
Kamil
Stasiewicz
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Poprzednia płyta fińskiej wokalistki, zapowiadała nam swobodne zejście do lżejszej konwencji bliższej często muzyce rockowej, niżeli stricte metalowej, a czasem nie da się też zaprzeczyć, że Tarja podążała w stronę opery, popu, musicalu scenicznego. Na "My Winter Storm" fani znaleźli przede wszystkim to, za co kochali Tarję – za bajeczny, delikatny sopran, który od czasu do czasu pieścił nasze zmysły. Okazuje się jednak, że piosenkarka pozwoliła sobie na lekkie kłamstwo, którego krótkie nogi zaczęły powoli wystawać spod muzycznej spódniczki. Na "What Lies Beneath" prawda okazała się taka oczywista! Tarja Turunen nie zdradziła metalu symfonicznego i ponownie spróbowała swoich sił w tym gatunku, łącząc poezję śpiewaną, operę, muzykę filmową, muzykę klasyczną naostrzywszy je miażdżącymi solówkami na gitarze. Wyszło z tego dzieło, które już nie pieści naszych zmysłów; ono zabiera nas na romantyczno-erotyczną przygodę, gdzie nawet nie mamy czasu, ani ochoty by myśleć o przebudzeniu się z tego jakże przyjemnego snu (zresztą po co?). Już pierwszy kawałek zwiastuje nam utwór, który z pewnością znajdzie się na liście najbardziej kuriozalnych kawałków królowej metalu. "Anteroom Of Death" to przecież taki niewinny bankiet u Ludwika z dynastii Burbonów… akurat! Nic z tych rzeczy, kiedy tylko dajemy się nabrać na eksperyment Tarji z muzyką barokową, zostajemy zaspokojeni lub zmiażdżeni mocnym refrenem! Singlowy "Until My Last Breath" nie bez powodu został wybrany jako singiel. Ma niesamowitego powera, radiowy refren i zwrotki. "I Feel Immortal" to piękno Finlandii, piękno tekstowej głębi no, a przede wszystkim piękno samej Tarji, która możemy podziwiać w kunsztownym teledysku. "In For A Kill" to coś, na co czekali wygłodniali fani. Początek pachnie nam ścieżką dźwiękową niczym "Mroczny rycerz", ale to tylko przykrywka kochani. Tarja w najlepszym wydaniu, przy tym oczywiście jak zwykle zabawy z górną wokalizą, do czego nas przyzwyczaiła. Następne „Underbeneath” klasyczna balladą, będąca ukłonem w stronę dawnego Nightwisha, "Little Lies", "Rivers Of Lust" – po prostu wielkie dzieła, na deser mamy kawałek "Dark Star", gdzie nie tylko powiało mocną jak dla mnie muzyką, ale i pazurem tak ostrym, że ta orgazmiczna w doznaniach rana już się nie zagoi (zresztą kto przy zdrowych zmysłach chciałby, żeby rana, jaką zada mu Tarja ostrym pazurem swojego głosu się goiła? No chyba tylko świrus!), podobne notowania ma u mnie "Crisom Deep", ale i… "Archive Of Lost Dreams", ballada tak klasyczna, a przy tym tak piękna, że… Podsumowując Tarja nie była w pełni zaspokojona, na tej płycie zaczęła drapać, żeby nie powiedzieć słodko warczeć, przez co wprawiła mnie w totalne osłupienie. Po Tarji Turunen (o wybacz BOZIU) nie spodziewałem się tak dobrego albumu. Sceptycznie podchodziłem do tego, uważając raczej, że wokalistka będzie sukcesywnie odcinać kupony tworząc numery pod poprzednią płytę będącą jakby wyznacznikiem twórczości, komponując ballady od czasu do czasu sięgające pod te ze współpracy z Nightwish. Na szczęście nic nigdy nie stoi w miejscu. "Nie ściemniaj! Zmiażdżyło cię chłopcze! Przyznaj się" – wołają moje zmysły. Nie mogę oponować, powiem zatem krótko: za tę płytę daje maksimum z możliwych gwiazdek, a przy tym nie padam na kolana, bo to za mało. Twarzą o ziemię i całować tej kobiecie padół, po którym stąpa. Zasłużyła! Wybitnie zasłużyła!
(6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji