Monografia poświęcona takim geniuszom pola bitwy, jak Napoleon, Wellington, Blücher czy Kutuzow. Autor przedstawia życiorys każdego generała, jego wady i zalety jako dowódcy oraz ulubioną strategię.
Andrew Uffindell to brytyjski pisarz, znawca epoki napoleońskiej, autor The Eagle's Last Triumph o zwycięstwie Napoleona pod Ligny i On the Fields of Glory o bitwie pod Waterloo.
O empirze po brytyjsku, ale raczej obiektywnie
(2009-11-29)
FabrykaRecenzji
Więcej o recenzencie
Sierot po Bonapartem jest ponoć w Polsce więcej, niż (wyłączając Korsykę) we Francji. Z wielkimi więc oporami sięgamy po anglosaskie prace tyczące empire'u (czytałem już tak brytyjską biografią zwycięzcy spod Waterloo, że jedynym wymienionym w niej tytułem Napoleona do wielkości było to tylko, iż przegrał z Wellingtonem. Podobnych rewelacji u Uffindella się nie znajdzie. Książka jest zbiorem minibiografii dwunastu wybranych przez autora dowódców. Pisząc o Francuzach, autor świadomie i z rozmysłem pominął Davouta, Massenę, Lannesa, ukazał zaś m.in. Eugeniusza de Beauharnais i Lassalle’a jako „mniej znanych”. (I tu autor nieco się myli: ten drugi, „cesarz lekkiej kawalerii” nieznaną postacią nie jest, ewentualnie na Wyspach.) Brytyjczyków dla odmiany reprezentuje (m.in.) bardzo znany Wellington, największy ich wódz doby empire’u. Uffindell zachowuje wszakże trzeźwość ocen, lekko wątpiąc, czy triumfator spod Waterloo pokonałby Wielką Armię w dobie jej szczytowych możliwości. Niestety, podobnego obiektywizmu zabrakło autorowi podczas prezentacji zupełnie nieznanego Polakom gen. Moore’a oraz nieco mniej „utajnionego” gen. Hilla. Szczególnie w tym pierwszym wypadku brew nieco się musi unieść ze zdziwienia, co postać ta robi w tak doborowym towarzystwie. Pisząc o Prusakach, autor jest przesadnie krytyczny wobec Gneisenaua, a zastanawiająco pobłażliwy pisząc o topornym i umysłowo chorym Blücherze. Wydaje się też, że jedyny Austriak w opisywanym gronie - arcyks. Karolu choć za Aspern-Essling zasłużył na łagodniejszy wymiar kary. Na brak autorskiej troski nie może natomiast narzekać arcykozioł ofiarny armii carskiej gen. Barclay de Tolly, czyniony przez Uffindella - mocno na wyrost - twórcą podwalin pod rosyjski triumf roku 1812. I odwrotnie - uchodzący za bohatera Bagration, łajany jest w każdym niemal akapicie. Podobnie Kutuzow. Można się oczywiście spierać o zasadność wyboru opisywanych postaci, dyskutować nad autorskimi ocenami każdego z wybrańców. Nie należy jednak tracić z pola widzenia większości ogólniejszej natury uwag autora tyczących opisywanej epoki. Refleksje te zawarł on przede wszystkim w początkowych partiach książki i przyznać trzeba, iż są z reguły nad wyraz trafne, celnie ówczesną wojskowość charakteryzujące. Dziwią wszakże i rażą zaskakujące (na szczęście nieliczne) wpadki: „wyparowanie” spod Austerlitz 20 tysięcy Rosjan i Austriaków, uznanie bitwy pod Wagram za „nierozstrzygniętą”. Za rewelację trzeba uznać „niezauważenie” w podsumowaniu bitwy pod Aspern-Essling wezbrania Dunaju, co zadecydowało o wyniku starcia (Francuzom zabrakło amunicji). Nie rozumiem też (tłumacz do dymisji? redaktor? obaj?) gdzie szukać - poza 48 stroną książki Uffindella - „Wielkiego Księstwa Warszawskiego”(sic!)? Gdzie Krym, gdzie Rzym, a gdzie państwo z Tylży? Mimo tych potknięć, książkę polecam - nieco zaczadzeni „białą legendą” Napoleona, powinniśmy mieć świadomość, co o empire’owych wojnach myśli dziś strona nam wówczas przeciwna.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji