Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Wielki słownik angielsko-polski PWN-Oxford
Średnia ocena z 4 recenzji
(Dodaj własną)
- Tytuł oryginału:
- The PWN-Oxford English-Polish Dictionary
- Wydawnictwo:
-
PWN
, Kwiecień 2002
- ISBN:
- 83-01-13708-8
- Liczba stron:
- 1504
- Wymiary:
- 210 x 260 mm
- Wydanie:
- 1
Największy słownik angielsko-polski zawierający ponad 500 000 angielskich jednostek leksykalnych - znaczeń, typowych połączeń wyrazowych; fraz i idiomów - zaczerpniętych ze wszystkich odmian języka.
Długo oczekiwany na rynku polskim nowoczesny pełny słownik angielsko-polski jest pierwszą częścią Wielkiego słownika angielsko-polskiego i polsko-angielskiego PWN-Oxford.
Połączenie doświadczenia i tradycji dwóch renomowanych wydawnictw - PWN i OUP - sprawia, że Wielki słownik angielsko-polski PWN-Oxford jest:
- Profesjonalny bo opracowany przez zespól doświadczonych dwujęzycznych leksykografów,
- Wiarygodny bo poparty autorytetem normatywnych słowników języka angielskiego i polskiego,
- Niezawodny bo użytkownik znajdzie w nim wszystko, czego szuka: trafne i jednoznaczne tłumaczenia idiomy typowe konstrukcje gramatyczne,
- Obiektywny bo oparty na korpusach współczesnej angielszczyzny (British National Corpus) i polszczyzny (Korpus Języka Polskiego PWN),
- Uniwersalny bo zawiera słownictwo języka ogólnego, terminy specjalistyczne oraz wyrażenia slangowe,
- Przejrzysty bo budowa haseł i zastosowane wyróżnienia są zrozumiale niezależnie od stopnia znajomości języka.
- Wielki słownik angielsko-polski PWN-Oxford
Jak to w Polsce - czegoś zabrakło
Krzysztof
Drewniak
Jest to najlepszy słownik angielsko-polski, który kupiłem wraz z odpowiednim tomem polsko-angielskim. Merytorycznie bez zarzutu (o ile jestem w stanie to ocenić - nie mam wykształcenia językowego), bardzo rozbudowane hasła, zawierające współczesne znaczenia i konteksty, pomocny w każdej sytuacji - do tej pory nie udało mi się "zagiąć" tego słownika, tzn. pozostać z nieprzetłumaczonym wyrazem/frazą. Pod tym względem polecam goraco.
Niemniej jest jedno naprawdę duże "ale". Chodzi mianowicie o aspekt materialny ;) O ile papier, na którym został wydany jest bardzo dobrej jakości to już okładka pozostawia naprawdę wiele do życzenia (mimo że jest to twarda oprawa). Jeżeliby słownik ustawić na półce (żeby ładnie się prezentował) wszystko pozostanie prawdopodobnie bez zarzutu. Jednak dla aktywnych użytkowników mam wiadomość wybitnie złą: okładka jest marnej jakości, cerata, którą została pokryta przeciera się szybko na rogach (używam słownika bez nieporęcznej obwoluty), a także zaczęła rozrywać się na połączeniu przy grzbiecie. Dodatkowo papier wyściełający pod grzbietem układa się obecnie w dość nietywowy sposób, powodujący dalsze deformowanie okładki. Prawdopodobnie wydawca źle dobrał okładkę do tak opasłego tomu, jak również materiał wykończeniowy okładki. Po wydawnictwie PWN spodziewałem się więcej.
Szkoda, że tak głupia rzecz odbiera mi powoli radość z posiadania naprawdę dobrego słownika.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przydałoby się jeszcze trochę popracować
(2002-05-11)
Bartosz
Niedźwiecki
Więcej o recenzencie
Słownik, choć obszerny, zawiera różnego rodzaju błędy i niedociągnięcia, często dosyć istotne. Przyzwyczajonych do tradycyjnych słowników angielsko-angielskich lub angielsko-polskich (np. wydawnictwa Longman) może drażnić struktura hasła, a także potraktowanie niektórych wyrażeń i pojęć złożonych jako oddzielnych haseł.
Często główne znaczenia danego hasła podawane są w późniejszej kolejności (np. w przypadku hasła „come” w pierwszej kolejności podaje się znaczenie potoczne – „sperma” (?), a dopiero w trzeciej „przebyć”).
Tzw. słabe i mocne formy wyrazów nie zawsze są podawane, a jeżeli są, to bez zaznaczenia, która jest słaba, a która mocna. A przecież nie każdy użytkownik jest specjalistą od fonetyki angielskiego.
Poza tym - po kilku dniach użytkowania słownika natknąłem się na jedną stronę z tzw. krzakami, czyli brakiem polskich liter.
Natomiast dobrą stroną słownika jest duża ilość polskich odpowiedników angielskich haseł, z niemałą ilością synonimów i przykładów użycia.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Recenzja-Rzeczpospolita - Konkurencja dla Stanisławskiego
Łukasz
Gołębiewski
Więcej o recenzencie
Ponad 500 tysięcy haseł zawiera "Wielki słownik angielsko-polski PWN Oxford". To pierwszy tak wielki słownik od czasu monumentalnego dzieła Jana Stanisławskiego, którego pierwsze wydanie ukazało się ponad 30 lat temu.
Słownik Stanisławskiego służył kolejnym pokoleniom od lat 60. Był wielokrotnie wznawiany i aktualizowany, obecne wydanie liczy ok. 200 tys. haseł. Mimo to nie zawiera wielu terminów z dziedziny medycyny, finansów, informatyki czy techniki. Tłumacze i angliści najczęściej korzystają ze słownika Webstera oraz z coraz liczniejszych wydawnictw tematycznych. Zwykły czytelnik chętniej korzysta jednak z ogólnych słowników dwujęzycznych i do tej grupy adresowane jest to dzieło, które powstało dzięki współpracy Wydawnictwa Naukowego PWN i Oxford University Press.
Prace redakcyjne trwały ponad 7 lat. Słownik obejmuje imponującą liczbę jednostek leksykalnych - ponad 500 tysięcy. Popularne słowniki zwykle mają 30 - 50 tys. haseł, od razu widać zatem ogromną przepaść, jaka dzieli to wydawnictwo od publikacji dostępnych na rynku. Nie jest to jednak jedyna różnica. Nowy słownik wykorzystuje tzw. korpusy językowe, czyli wielkie elektroniczne archiwa słów, zwrotów i znaczeń. W tym przypadku korzystano z zasobów PWN i oficyny oksfordzkiej. Efekt jest imponujący - nowoczesny sposób tworzenia słownika pozwala na wyodrębnienie wielu znaczeń dla poszczególnych słów.
- Do tej pory zmorą użytkowników słowników angielsko-polskich była niejednoznaczność udzielanych przez nie odpowiedzi - mówi Paweł Beręsewicz, jeden z autorów haseł. - Z własnego doświadczenia wiem, co czuje ten, kto chce się dowiedzieć, co znaczy np. czasownik "to rattle" i dowiaduje się ze słownika, że: grzechotać, klekotać, szczękać, brzęczeć, trzeszczeć, stukać lub turkotać. Człowiek, który sam musi wybrać z takiej listy właściwy odpowiednik, jest zupełnie zagubiony. Z naszego słownika dowie się, że "to rattle" ma różne polskie odpowiedniki w zależności od tego, co jest źródłem tego dźwięku. I tak sztućce, łańcuch i butelki - brzęczą, drzwi i okiennice - stukają, cukierki w pudełku - grzechoczą, a silnik w zepsutym samochodzie - klekocze. W przypadku jakichkolwiek niejasności co do wyboru polskiego odpowiednika zawsze podany jest kontekst użycia danego słowa.
Nad słownikiem pracowało grono kilkunastu redaktorów, a za jego ostateczny kształt odpowiada dr Jadwiga Linde-Usiekniewicz. Książka kosztuje 180 zł, pierwszy nakład to 10 tys. egz. W ciągu pierwszych dwóch dni sprzedano 1500 egz. Planowana jest wersja na płycie CD-ROM, a część haseł trafi bezpłatnie na strony internetowe PWN. Za rok ukaże się "Wielki słownik polsko-angielski PWN Oxford".
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji