-
-
-
-
Gottland
- Mariusz Szczygieł
-
cena:
28,48
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jennie Dielemans
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Maj 2011
- ISBN:
- 978-83-7536-255-8
- Liczba stron:
- 232
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jennie Dielemans
Książka uzyskała Trójkowy Znak Jakości!
Czy jadąc na wakacje, możemy "płacić i wymagać"? Za parędziesiąt euro kupić "koloryt lokalny"? Wierzyć, że tygodniowe all-inclusive ma coś wspólnego z podróżą? Czy na egzotycznych wyspach pozostało jeszcze coś do odkrycia, oprócz jednakowych hoteli, zastawionych leżakami plaż, straganów pełnych pamiątek i kontynentalnego menu?
Jennie Dielemans przez kilka lat przyglądała się turystom marzącym o nieskażonych cywilizacją, dziewiczych rajach, będących oazą autentyzmu i antidotum na nużącą codzienność zachodniego świata. W czasach, gdy przemysł turystyczny stał się dla wielu krajów główną gałęzią gospodarki i źródłem utrzymania dla mieszkańców, szwedzka dziennikarka sprawdza, jak zmasowany ruch turystyczny wpływa na miejscową ludność i środowisko. Opisuje korupcję, samowolę budowlaną, góry śmieci i dewastację środowiska. Portretuje mieszkańców wiosek, którzy - dostosowując się do oczekiwań żądnych "autentyczności" turystów - godzą się na zaglądanie do garnków.
Efektem jej wędrówek i bacznych obserwacji jest fascynujący zbiór reportaży - alternatywny przewodnik o "Zachodzie na wakacjach" i brzemiennej w skutki konfrontacji z lokalnymi kulturami.
"Jennie Dielemans podąża drogą pozornie oczywistą: od własnych przygód i obserwacji w podróży ku refleksji, która przekracza krąg osobistych doznań.
W szczególny sposób wskazuje, że ciąży nad nami odpowiedzialność nie do udźwignięcia - odpowiedzialność za świat zmieniany za sprawą wszechobecnego plemienia turystów. Wakacyjne próżnowanie nie jest puste; wręcz przeciwnie - ma sens, a nawet wiele sensów: osobistych, społecznych, kulturowych. Z obserwacji tego, co dzieje się na lotniskach, w hotelach, na plażach, rodzi się opowieść o turystycznych rytuałach, jakie odprawiamy, i o świecie, w który jesteśmy uwikłani - a uwikłanie to straszne i cudowne zarazem".
Prof. Anna Wieczorkiewicz
"Lektura obowiązkowa dla każdego, kto kiedykolwiek pojechał na Phuket, Majorkę czy w inne tego typu miejsce. (...)Dielemans z reporterską gorliwością zapisuje wszystko, co widzi i słyszy, dając przykład i nauczkę tym, którzy samozwańczo przyznają sobie "prawo" do egzotycznych podróży. (...) Ta książka jest ważnym świadectwem. Trzeba je przekazywać dalej, by wydobyć na światło dzienne wstydliwe grzechy turystyki".
"Kristianstadsbladet"
"Jestem turystą, backpakerem, poszukiwaczem przygód, wakacyjnym terrorystą, seksklientem, podróżnikiem i chuliganem zatruwającym świat dwutlenkiem węgla. Należę do 2,5 procent światowej populacji, która lata na zagraniczne wczasy... Podróżuję niemal wszędzie, dokąd chcę (...) Witajcie w raju nie jest łatwą lekturą. Przenosi czytelnika z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Opisuje degradację środowiska, wyzysk uchodźców i fakt, że większość pieniędzy wydanych w Azji i Ameryce Południowej wraca z powrotem tam, skąd zostały przywiezione - na Zachód. (...) Witajcie w raju powinno być dodawane do każdego przewodnika turystycznego".
"Aftonbladet"
"Reportaż prowokujący do myślenia, bolesny i szokujący. (...)Dielmans z tłumionym gniewem punktuje niezliczone moralne i polityczne konsekwencje turystyki, od których bardzo często wolimy po prostu uciec".
"Expressen"
"Co sprawia, że Witajcie w raju jest książką zarazem dobrą i ważną? Przede wszystkim baczne oko i ostre, ale jednocześnie lekkie pióro Jennie Dielmans".
"Södermanlands Nyheter"
- Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym
- Autor:
-
Jennie Dielemans
Doskonały temat - szkoda, że nie napisał tego Maciej Zaremba albo Wojciech Jagielski...
(2011-10-21)
KrzysztofS1979
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Niezła książka o podróżowaniu, trochę o jego filozofii, ale przede wszystkim o tym, co z tego wynika dla odwiedzanych krajach. Jest zarówno o klientach all inclusive, o seksturystach w Tajlandii i o backpackerach.
Cytat z książki:
"Christina opowiada mi o znajomym, który niedawno wrócił z Turcji. - Powiedział mi, jak to się robi. Nie wolno patrzeć im w oczy, a jeśli to nie pomaga, to trzeba powiedzieć <>, ale wiesz, tak ostro i spojrzeć w bok. To najlepszy sposób"
(...)
Jesteśmy na miejscu - mówi Mao.
Teresa zatrzymuje się, wyjmuje z plecaka aparat. Christina jest szybsza, już pstryka pierwsze zdjęcia:
Prosty dom, dwie kobiety wieszające pranie na werandzie. Pstryk.
Brudne od deszczu i gliny dzieci biegające za prosiakiem. Pstryk.
Na polu mężczyzna w tradycyjnym stroju i idący przy nim wół. Pstryk."
Szkoda tylko, że dziennikarstwo autorki nie jest tak błyskotliwe, jak u Zaremby, czy Jagielskiego. Można było tę książkę napisać z większą głębią i większym polotem.
Niemniej jednak - warto przeczytać przed kolejnym wypadem do Egiptu, czy Turcji...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
niestety, ale to prawda... w dodatku gorzka!
(2011-08-12)
Piea
Więcej o recenzencie
Jestem wielką miłośniczką podróżowania, poznawania nowych miejsc, oglądania znanych zabytków, czy po prostu malowniczych plenerów i pięknych widoków. Forma podróży jest nieistotna- wybiorę każdą, aby tylko móc gdzieś się wyrwać poza codzienny schemat; i nie ukrywam, że ostatnio są to coraz częściej wyjazdy zorganizowane przez Biura Podrózy. Pewnie z wygody, braku czasu..., ale czytając te reportaże-zaczynamy się głębiej zastanawiać nad sensem w ogóle takiej formy spędzania urlopów! Nie od wczoraj wiadomo, że turystyka masowa to potężna machina nie mająca tak naprawdę nic wspólnego z prawdziwym podróżami w sensie poszukiwania pierwotnego Raju,to po prostu jest dziś tylko towar do sprzedania. A my nabywcy-kupujemy, jedziemy na upragniony urlop... a na miejscu okazuje się że to kolejne schematyczne wakacje jak co roku. To samo, tylko w miejscu o innej nazwie. Najpierw jest lot czarterem,potem ransfer z lotniska podobnego hotelu z centralnie usytuowanymi basenami, pory posiłków, formuła HB lub all inclusive, wycieczki fakultatywne, schemat objazdówek- równie podobny tyle że codziennie zwiedzamy i śpimy w innym hotelu! Ustalona trasa, miła Pani przewodnik i my - stado baranów ciągnące za nimi bezmyślnie.
A tak naprawdę, rzadko kto z nas zastanawia się, że grecki taniec Zorba nie ma nic z autentyczności, że te piękne,złote plaże w znanych kurortach- to często efekt nawiezionego skądinnąd piasku, że rosną sobie tu i ówdzie piękne gatunki roślin,które tak naprawdę nie występują w tym miejscu w naturze,a mieszkańcy berberyjskich,czy beduińskich wiosek podobnie jak masajowie odstawiają przed nami "szopkę" pod tytułem:jak wygląda prawdziwe życie-bo to,że turyści kochają podglądać lokalesów to wiadomo od dawna- ale właśnie to lokalne,etniczne życie nie ma wiele wspólnego z autentycznością. Serwuje się turystom swoisty spektakl. Jemy steki, hamburgery na Kanarach, w Grecji, Turcji czy gdziekolwiek indziej!tak samo otacza nas ta wszędobylska sztuczność, masowość i schematyczność - gdziekolwiek byśmy nie pojechali.... to ta wielka machina zwana TURYSTYKĄ karmi nas tą "papką" za nasze własne pieniądze.Popadamy w coraz głębsze przygnębienie jeśli uświadomimy sobie że bierzemy udział w całym tym "spektaklu"- myśląc że jedziemy do Raju! A na miejscu okazuje się ów Raj- daleki jest od definicji Raju! (Dziś nawet na porzeby turystów sadzone są i specjalne wyginane palmy na plażach- żeby tylko dać nam złudzenie Edenu- w który tak bardzo wierzymy)
Książka jest wręcz wstrząsającą relacją- pokazującą nam-jak współczesna turystyczna machina zaśmieciła świat,zanieczyściła środowisko,zdegradowała piękno natury,zabudowała urodziwe miejsca betonowymi hotelami i w dodatku wciągnęła nas w swe tryby bez reszty ...itd Chcąc tak naprawdę odpocząć w naturalnym środowisku, nie skażonym chęcią zdobycia od turysty jego zasobów pieniężnych- chyba najprościej- (zamiast lecieć czaterem do sieciowego hotelu w znanym kurorcie z tysiącem międzynarodowych knajp, restauracji i serwowanych tam międzynarodowych a nie lokalnych dań, ze sztuczną plażą, i pseudo-folklorystycznym spektaklem, za to z prawdziwym jeszcze słońcem) to może zamiast takich wakacji lepiej zaszyć się gdzieś w Bieszczadach i patrzeć na piękno autentycznej jeszcze przyrody....., bo nie wiemy jak długo jeszcze bedzie nam ów autentyczny widok dany zanim i tu wjadą buldożery i koparki aby budować hotele i pensjonaty dla spragnionych przyrodniczego RAJU turystów!!!
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Hurrah for the trip?
(2011-05-31)
Daria
Nowak
Więcej o recenzencie
Turcja, Egipt, Hiszpania… A może coś bardziej „ekskluzywnego” i Tajlandia lub coś z Ameryki Południowej? All inclusive, czy wyjazd na własną rękę? Taką wyliczankę robi zapewne większość z nas, przy planowaniu naszego przyszłego urlopu.
Dielemans w swojej książce prowadzi nas za rękę, pokazując nam, że zagraniczne podróże niewiele mają wspólnego z tytułowym rajem. W dzisiejszych czasach, kiedy nasze wyprawy do dalekich krajów, już dawno przestały być czymś luksusowym, a wręcz czymś oczywistym, autorka przez kilka lat obserwowała turystów szukających dziewiczych miejsc, które będą opływać w ciszy, spokoju i autentyczności. Bohaterami jest również ludność odwiedzanych państw, a także sylwetka korupcji, wielkich hałd śmieci oraz dewastacja naturalnego środowiska. Znajdujemy portrety mieszkańców, którzy przystosowując się do potrzeb obcokrajowców, pozwalają zaglądać do swoich mieszkań i garnków, turystom poszukujących autentyczności i choćby cząstki ludzi pierwotnych.
W książce zostaje wytłumaczone nam wiele wyobrażeń. Skąd w naszych głowach wzięło się pojęcie urlopu, podróży, plaży jako rozkoszy, a opalenizny jako coś wspaniałego, koniecznego i pełnego mistyki. Znajdziemy tutaj również troszkę historii o Thomasie Cooku i umieszczonych na marginesach stron, wiele faktów, które umilają nam lekturę.
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, gdzie lądują nasze pieniądze wydane podczas zagranicznych wojaży? Czy faktycznie w rękach odwiedzanego państwa i jego ludności? Dlaczego niechętnie jesteśmy obsługiwani przez tamtejszych mieszkańców? Na ile pomagamy ludziom, a na ile im szkodzimy nieświadomie popierając np. obecny tam reżim, czy łamanie praw człowieka? Czy spożywane i kupowane przez nas posiłki, czy pamiątki to wyrób lokalny? Czy naprawdę myślicie, że hawajski taniec hula i wiele innych symboli danych krajów jest autentyczne, a nie stworzone pod nas – obcokrajowców?
Jeden z dziennikarzy pewnej szwedzkiej gazety powiedział o książce, że gdyby dodawana była do przewodników turystycznych to mogłaby zatrząsnąć tym rynkiem gospodarczym i ja zgadzam się z tym w 100%.
Książka jest rzetelną, porażającą i szokującą pozycją, która zmusza do myślenia. To obowiązkowa lektura dla tych, którzy byli, choć raz na zagranicznych urlopach, a ci, którzy tegoroczny urlop mają zaplanowany inaczej, to jak gwiazdka z nieba na poprawę nastroju.
(9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji