Nasza cena: 33,49 zł

Cena rynkowa: 35,9 zł

Cena rynkowa

Co to jest cena rynkowa?
Oferujemy ceny niższe od średnich rynkowych. Na naszych stronach, obok ceny, po której towar można w Merlinie kupić, informujemy także o tzw. cenie rynkowej. Cena rynkowa jest obliczana na podstawie znajomości średnich marż hurtowych i detalicznych obowiązujących w Polsce dla danej grupy towarów, w normalnym obrocie, czyli gdy towar nie jest objęty specjalną promocją producenta lub dystrybutora. W przypadku książek często jest to cena drukowana na okładce przez wydawcę. Znając jednak realia rynku zastrzegamy, że możesz spotkać daną książkę, płytę czy inny towar zarówno taniej, jak i znacznie drożej. Mamy jednak nadzieję, że informacja o tym, ile mniej więcej kosztuje towar w innych sklepach, będzie dla Ciebie ważną wskazówką przy decyzji o zakupie, np. przy obliczeniach, od jakiej wartości zamówienia nasze upusty równoważą koszt przesyłki.

ok

zamknij

Informacje o dostępności

wysyłamy w ciągu 24 h

Towar w magazynie, powinniśmy wysłać go w ciągu 24 godzin (1 dzień roboczy).

wysyłamy w ciągu 3-5 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 5 dni roboczych.

wysyłamy w ciągu 7 lub 14 dni roboczych

Towaru nie mamy w magazynie, sprowadzamy go w ciągu max 14 dni roboczych.

towar trudno dostępny, do 21 dni

Towar sprowadzany zza granicy lub produkowany pod zamówienie.

w sprzedaży od ...

To zapowiedź, którą możesz już zamówić. W podanym terminie pojawi się
w sprzedaży.

ponownie w sprzedaży od ...

Towar chwilowo wyczerpany u dostawców, ale możesz go zamówić.
W podanym terminie pojawi się ponownie w sprzedaży.

towar niedostępny

Towar wyczerpany, nie można go obecnie zamówić.


więcej szczegółów »


ok

zamknij

Dodaj do koszykaDodaj do przechowalni Do listy życzeń

Co to jest lista życzeń?

Koszyk pusty

Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym - Jennie Die

Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym

Jennie Dielemans  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 232
Ocena klientów:   wszystkie recenzje (5)

Maj 2011 - Książka uzyskała Trójkowy Znak Jakości!Czy jadąc na wakacje, możemy "płacić i wymagać"? Za parędziesiąt euro kupić "koloryt lokalny"? Wierzyć, że tygodniowe all-inclusive ma coś wspólnego z podróżą? Czy na egzotycznych wyspach pozostało jeszcze coś do odkrycia, oprócz...

Pełny opis produktu...

Udostępnij na facebooku
Pin It
+1
Tweetnij

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym

      Średnia ocena z 5 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Jennie Dielemans
    Wydawnictwo:
    Czarne , Maj 2011
    ISBN:
    978-83-7536-255-8
    Liczba stron:
    232
    Wymiary:
    125 x 195 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Jennie Dielemans
    Książka uzyskała Trójkowy Znak Jakości!


    Czy jadąc na wakacje, możemy "płacić i wymagać"? Za parędziesiąt euro kupić "koloryt lokalny"? Wierzyć, że tygodniowe all-inclusive ma coś wspólnego z podróżą? Czy na egzotycznych wyspach pozostało jeszcze coś do odkrycia, oprócz jednakowych hoteli, zastawionych leżakami plaż, straganów pełnych pamiątek i kontynentalnego menu?
    Jennie Dielemans przez kilka lat przyglądała się turystom marzącym o nieskażonych cywilizacją, dziewiczych rajach, będących oazą autentyzmu i antidotum na nużącą codzienność zachodniego świata. W czasach, gdy przemysł turystyczny stał się dla wielu krajów główną gałęzią gospodarki i źródłem utrzymania dla mieszkańców, szwedzka dziennikarka sprawdza, jak zmasowany ruch turystyczny wpływa na miejscową ludność i środowisko. Opisuje korupcję, samowolę budowlaną, góry śmieci i dewastację środowiska. Portretuje mieszkańców wiosek, którzy - dostosowując się do oczekiwań żądnych "autentyczności" turystów - godzą się na zaglądanie do garnków.
    Efektem jej wędrówek i bacznych obserwacji jest fascynujący zbiór reportaży - alternatywny przewodnik o "Zachodzie na wakacjach" i brzemiennej w skutki konfrontacji z lokalnymi kulturami.

    "Jennie Dielemans podąża drogą pozornie oczywistą: od własnych przygód i obserwacji w podróży ku refleksji, która przekracza krąg osobistych doznań.
    W szczególny sposób wskazuje, że ciąży nad nami odpowiedzialność nie do udźwignięcia - odpowiedzialność za świat zmieniany za sprawą wszechobecnego plemienia turystów. Wakacyjne próżnowanie nie jest puste; wręcz przeciwnie - ma sens, a nawet wiele sensów: osobistych, społecznych, kulturowych. Z obserwacji tego, co dzieje się na lotniskach, w hotelach, na plażach, rodzi się opowieść o turystycznych rytuałach, jakie odprawiamy, i o świecie, w który jesteśmy uwikłani - a uwikłanie to straszne i cudowne zarazem".

    Prof. Anna Wieczorkiewicz

    "Lektura obowiązkowa dla każdego, kto kiedykolwiek pojechał na Phuket, Majorkę czy w inne tego typu miejsce. (...)Dielemans z reporterską gorliwością zapisuje wszystko, co widzi i słyszy, dając przykład i nauczkę tym, którzy samozwańczo przyznają sobie "prawo" do egzotycznych podróży. (...) Ta książka jest ważnym świadectwem. Trzeba je przekazywać dalej, by wydobyć na światło dzienne wstydliwe grzechy turystyki".
    "Kristianstadsbladet"

    "Jestem turystą, backpakerem, poszukiwaczem przygód, wakacyjnym terrorystą, seksklientem, podróżnikiem i chuliganem zatruwającym świat dwutlenkiem węgla. Należę do 2,5 procent światowej populacji, która lata na zagraniczne wczasy... Podróżuję niemal wszędzie, dokąd chcę (...) Witajcie w raju nie jest łatwą lekturą. Przenosi czytelnika z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent. Opisuje degradację środowiska, wyzysk uchodźców i fakt, że większość pieniędzy wydanych w Azji i Ameryce Południowej wraca z powrotem tam, skąd zostały przywiezione - na Zachód. (...) Witajcie w raju powinno być dodawane do każdego przewodnika turystycznego".
    "Aftonbladet"

    "Reportaż prowokujący do myślenia, bolesny i szokujący. (...)Dielmans z tłumionym gniewem punktuje niezliczone moralne i polityczne konsekwencje turystyki, od których bardzo często wolimy po prostu uciec".
    "Expressen"

    "Co sprawia, że Witajcie w raju jest książką zarazem dobrą i ważną? Przede wszystkim baczne oko i ostre, ale jednocześnie lekkie pióro Jennie Dielmans".
    "Södermanlands Nyheter"

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym
    Autor:
    Jennie Dielemans

    Nuda i dobrobyt (2011-12-26)

    Kookimonster  Więcej o recenzencie

    Temat turystyki i jej wpływu społeczeństwa (te podróżujące i te goszczące) jest tematem niezwykle ciekawym. Jednak książka ta przedstawia temat bardzo ogólnie i nie wnosi nic nowego. Jeśli obejrzeliście już w swoim życiu kilka programów w stylu "skąd się biorą moje ubrania" (Blood, Sweat & T-shirts), "jaki wpływ na środowisko naturalne mają poczynania dużych złych korporacji" i sami trochę pojeździliście po świecie - to w sumie nie znajdziecie w tej książce nic nowego. Jako większy artykuł w gazecie byłaby to ciekawa lektura, ale na książkę to zdecydowanie za mało. Z czystym sumieniem można ją pominąć.

    (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Turystyka jako neokolonializm (2011-10-26)

    Janusz Leszczyński 2Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Mieszanka reportażu i eseju o historii turystyki w przystępnej skrótowej formie. Autorka obnaża turystykę jako formę neokolonializmu. Lektura książki potwierdziła moją własną teorię, że w wyjazdach turystycznych do tzw. krajów rozwijających się jest coś obscenicznego i niestosownego. Dostaje się w tej książce wszystkim: turystom z ofert all-inclusive i backpackerom, bo dla nich bieda jest kolorowa, egzotyczna i dla niektórych atrakcyjna. Czasami styl reportażu wydawał się być suchy i powierzchowny, jakby autorce nie udało się zachęcić spotkanych osób do osobistych zwierzeń. Dopiero reportaż w reportażu z Tajlandii odnajdujemy jakąś przenikliwość i uczucie dotarcia do sedna ludzkich tragedii, jako skutków ubocznych turystki przedstawicieli "zachodniej cywilizacji". We fragmentach eseistycznych brakuje czasami twardych danych liczbowych dot. skali zanieczyszczenia środowiska i przepływu pieniędzy.

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Doskonały temat - szkoda, że nie napisał tego Maciej Zaremba albo Wojciech Jagielski... (2011-10-21)

    KrzysztofS1979 1Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!  Więcej o recenzencie

    Niezła książka o podróżowaniu, trochę o jego filozofii, ale przede wszystkim o tym, co z tego wynika dla odwiedzanych krajach. Jest zarówno o klientach all inclusive, o seksturystach w Tajlandii i o backpackerach. Cytat z książki: "Christina opowiada mi o znajomym, który niedawno wrócił z Turcji. - Powiedział mi, jak to się robi. Nie wolno patrzeć im w oczy, a jeśli to nie pomaga, to trzeba powiedzieć <>, ale wiesz, tak ostro i spojrzeć w bok. To najlepszy sposób" (...) Jesteśmy na miejscu - mówi Mao. Teresa zatrzymuje się, wyjmuje z plecaka aparat. Christina jest szybsza, już pstryka pierwsze zdjęcia: Prosty dom, dwie kobiety wieszające pranie na werandzie. Pstryk. Brudne od deszczu i gliny dzieci biegające za prosiakiem. Pstryk. Na polu mężczyzna w tradycyjnym stroju i idący przy nim wół. Pstryk." Szkoda tylko, że dziennikarstwo autorki nie jest tak błyskotliwe, jak u Zaremby, czy Jagielskiego. Można było tę książkę napisać z większą głębią i większym polotem. Niemniej jednak - warto przeczytać przed kolejnym wypadem do Egiptu, czy Turcji...

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    niestety, ale to prawda... w dodatku gorzka! (2011-08-12)

    Piea  Więcej o recenzencie

    Jestem wielką miłośniczką podróżowania, poznawania nowych miejsc, oglądania znanych zabytków, czy po prostu malowniczych plenerów i pięknych widoków. Forma podróży jest nieistotna- wybiorę każdą, aby tylko móc gdzieś się wyrwać poza codzienny schemat; i nie ukrywam, że ostatnio są to coraz częściej wyjazdy zorganizowane przez Biura Podrózy. Pewnie z wygody, braku czasu..., ale czytając te reportaże-zaczynamy się głębiej zastanawiać nad sensem w ogóle takiej formy spędzania urlopów! Nie od wczoraj wiadomo, że turystyka masowa to potężna machina nie mająca tak naprawdę nic wspólnego z prawdziwym podróżami w sensie poszukiwania pierwotnego Raju,to po prostu jest dziś tylko towar do sprzedania. A my nabywcy-kupujemy, jedziemy na upragniony urlop... a na miejscu okazuje się że to kolejne schematyczne wakacje jak co roku. To samo, tylko w miejscu o innej nazwie. Najpierw jest lot czarterem,potem ransfer z lotniska podobnego hotelu z centralnie usytuowanymi basenami, pory posiłków, formuła HB lub all inclusive, wycieczki fakultatywne, schemat objazdówek- równie podobny tyle że codziennie zwiedzamy i śpimy w innym hotelu! Ustalona trasa, miła Pani przewodnik i my - stado baranów ciągnące za nimi bezmyślnie. A tak naprawdę, rzadko kto z nas zastanawia się, że grecki taniec Zorba nie ma nic z autentyczności, że te piękne,złote plaże w znanych kurortach- to często efekt nawiezionego skądinnąd piasku, że rosną sobie tu i ówdzie piękne gatunki roślin,które tak naprawdę nie występują w tym miejscu w naturze,a mieszkańcy berberyjskich,czy beduińskich wiosek podobnie jak masajowie odstawiają przed nami "szopkę" pod tytułem:jak wygląda prawdziwe życie-bo to,że turyści kochają podglądać lokalesów to wiadomo od dawna- ale właśnie to lokalne,etniczne życie nie ma wiele wspólnego z autentycznością. Serwuje się turystom swoisty spektakl. Jemy steki, hamburgery na Kanarach, w Grecji, Turcji czy gdziekolwiek indziej!tak samo otacza nas ta wszędobylska sztuczność, masowość i schematyczność - gdziekolwiek byśmy nie pojechali.... to ta wielka machina zwana TURYSTYKĄ karmi nas tą "papką" za nasze własne pieniądze.Popadamy w coraz głębsze przygnębienie jeśli uświadomimy sobie że bierzemy udział w całym tym "spektaklu"- myśląc że jedziemy do Raju! A na miejscu okazuje się ów Raj- daleki jest od definicji Raju! (Dziś nawet na porzeby turystów sadzone są i specjalne wyginane palmy na plażach- żeby tylko dać nam złudzenie Edenu- w który tak bardzo wierzymy) Książka jest wręcz wstrząsającą relacją- pokazującą nam-jak współczesna turystyczna machina zaśmieciła świat,zanieczyściła środowisko,zdegradowała piękno natury,zabudowała urodziwe miejsca betonowymi hotelami i w dodatku wciągnęła nas w swe tryby bez reszty ...itd Chcąc tak naprawdę odpocząć w naturalnym środowisku, nie skażonym chęcią zdobycia od turysty jego zasobów pieniężnych- chyba najprościej- (zamiast lecieć czaterem do sieciowego hotelu w znanym kurorcie z tysiącem międzynarodowych knajp, restauracji i serwowanych tam międzynarodowych a nie lokalnych dań, ze sztuczną plażą, i pseudo-folklorystycznym spektaklem, za to z prawdziwym jeszcze słońcem) to może zamiast takich wakacji lepiej zaszyć się gdzieś w Bieszczadach i patrzeć na piękno autentycznej jeszcze przyrody....., bo nie wiemy jak długo jeszcze bedzie nam ów autentyczny widok dany zanim i tu wjadą buldożery i koparki aby budować hotele i pensjonaty dla spragnionych przyrodniczego RAJU turystów!!!

    (5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Hurrah for the trip? (2011-05-31)

    Daria Nowak  Więcej o recenzencie

    Turcja, Egipt, Hiszpania… A może coś bardziej „ekskluzywnego” i Tajlandia lub coś z Ameryki Południowej? All inclusive, czy wyjazd na własną rękę? Taką wyliczankę robi zapewne większość z nas, przy planowaniu naszego przyszłego urlopu. Dielemans w swojej książce prowadzi nas za rękę, pokazując nam, że zagraniczne podróże niewiele mają wspólnego z tytułowym rajem. W dzisiejszych czasach, kiedy nasze wyprawy do dalekich krajów, już dawno przestały być czymś luksusowym, a wręcz czymś oczywistym, autorka przez kilka lat obserwowała turystów szukających dziewiczych miejsc, które będą opływać w ciszy, spokoju i autentyczności. Bohaterami jest również ludność odwiedzanych państw, a także sylwetka korupcji, wielkich hałd śmieci oraz dewastacja naturalnego środowiska. Znajdujemy portrety mieszkańców, którzy przystosowując się do potrzeb obcokrajowców, pozwalają zaglądać do swoich mieszkań i garnków, turystom poszukujących autentyczności i choćby cząstki ludzi pierwotnych. W książce zostaje wytłumaczone nam wiele wyobrażeń. Skąd w naszych głowach wzięło się pojęcie urlopu, podróży, plaży jako rozkoszy, a opalenizny jako coś wspaniałego, koniecznego i pełnego mistyki. Znajdziemy tutaj również troszkę historii o Thomasie Cooku i umieszczonych na marginesach stron, wiele faktów, które umilają nam lekturę. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, gdzie lądują nasze pieniądze wydane podczas zagranicznych wojaży? Czy faktycznie w rękach odwiedzanego państwa i jego ludności? Dlaczego niechętnie jesteśmy obsługiwani przez tamtejszych mieszkańców? Na ile pomagamy ludziom, a na ile im szkodzimy nieświadomie popierając np. obecny tam reżim, czy łamanie praw człowieka? Czy spożywane i kupowane przez nas posiłki, czy pamiątki to wyrób lokalny? Czy naprawdę myślicie, że hawajski taniec hula i wiele innych symboli danych krajów jest autentyczne, a nie stworzone pod nas – obcokrajowców? Jeden z dziennikarzy pewnej szwedzkiej gazety powiedział o książce, że gdyby dodawana była do przewodników turystycznych to mogłaby zatrząsnąć tym rynkiem gospodarczym i ja zgadzam się z tym w 100%. Książka jest rzetelną, porażającą i szokującą pozycją, która zmusza do myślenia. To obowiązkowa lektura dla tych, którzy byli, choć raz na zagranicznych urlopach, a ci, którzy tegoroczny urlop mają zaplanowany inaczej, to jak gwiazdka z nieba na poprawę nastroju.

    (9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!