Najlepszy film 17. Międzynarodowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego.
Młody duchowny, Andreas, po śmierci żony osiedla się na przedmieściach Kopenhagi, gdzie ma zastąpić starego pastora. W tym samym czasie niezdarna sprzedawczyni - Olimpia - sprzeciwia się apodyktycznemu ojcu i - chcąc urozmaicić swoje życie - postanawia zrobić coś czego nigdy wcześniej nie robiła. Introwertyczna fryzjerka Karen nieoczekiwanie odkrywa największy sekret swojej matki. Jorgen Mortensen, recepcjonista w miejscowym hotelu, rozpaczliwie próbuje zdobyć miłość pięknej, włoskiej kelnerki, w czym pomaga mu przyjaciel, impulsywny i nieokrzesany Halvfinn.
Drogi tych ludzi krzyżują się niespodziewanie na wieczorowym kursie włoskiego dla początkujących. Życie każdego z nich diametralnie się zmienia przynosząc upragnione szczęście i miłość.
Intymne wyznania - nie tylko miłosne
(2008-03-28)
Agnieszka
Bandzińska
Więcej o recenzencie
Zamierzałam kupić kurs językowy, ale "Włoski dla początkujących", jak wskazuje tytuł, nie jest, jak się potem okazało płytą komputerową do nauki języka, tylko filmem duńsko-szwedzkim. Zdążyłam się o tym zorientować już po zakupie. Na szczęście okazało się, że film mnie zainteresował, więc zbytnio się nie zmartwiłam. Zaplanowałam, że obejrzę go przy najbliższej okazji - wypadło w walentynki. Muszę stwierdzić, że ten film z kolekcji "Do zobaczenia we dwoje" idealnie nadaje się na takie romantyczne okazje. W sposobie realizacji obraz nawiązuje do słynnej szkoły Larsa von Triera. Widz nie znajdzie tu efektów specjalnych, grafiki komputerowej, tylko zwykłą kamerę ujmującą postacie w naturalnych, niemal domowych warunkach. Widzimy jak on puszcza do niej oko, oboje wpatrują się w siebie z podziwem charakterystycznym dla zakochanych, ona myje mu włosy, on głaszcze ją po policzku, obejmują się, patrzą sobie prosto w oczy przy rozmowie. Namiętność i erotyzm we "Włoskim..." jest pokazany w subtelny sposób, prawie bez scen łóżkowych. Dominują czułe, wiele mówiące gesty, skrywane fantazje, długie, wymowne spojrzenia. Nie jest to tylko film o miłości, porusza także temat przyjaźni, znaczenia związków między ludźmi, otwierania się innych. Trzy kobiety i trzej mężczyźni mieszkają w małym duńskim miasteczku na prowincji. Trzy pary, które "mają się ku sobie". Obserwujemy dzieje ich relacji. Postacie nie są wyidealizowane, szczerze mówią o swoich wadach, kompleksach. Przeżywają kryzys wieku średniego: utratę bliskich (rodziców, żony), niezadowolenie z pracy i życia, brak głębszych relacji i samotność. Przeciwieństwem trzech związków są trzy zgony, jak przystało na charakteryzujący Skandynawów czarny humor. Jest to przesłanie, że życie jest krótkie i czasem przecieka nam między palcami. Warto się czasem zatrzymać, zastanowić nad nim. Warto realizować swoje marzenia. Tak jak bohaterowie filmu, którzy wybierają się w końcu na wycieczkę do Włoch. Warto realizować swoje pasje, choćby inni wmawiali nam, że jesteśmy "do niczego", wymagając bezwzględnego oddania. Warto podążać za swoimi pragnieniami, realizować siebie. Widz śledząc ruchy kamery towarzyszy postaciom w ich codziennym życiu, rozczarowaniach, płaczu w samotności, w spotkaniu w barze z przyjaciółmi. Są to sytuacje bardzo intymne i szczere. Podsumowując jest to nie tylko film o miłości, ale można w nim odnaleźć głębsze myśli i wartości. Lojalność, pokonywanie nieśmiałości, egoizmu, zaufanie - to niektóre z nich. Nie wymieniam, żadnego z aktorów, żeby nikogo nie wyróżniać. Pochwalę tylko kamerzystę Jorgena Johansssona, którego zdjęcia sprawiają wrażenie, że wszystko dzieje się blisko, niemal po sąsiedzku. Scenarzysta wykazał się oryginalnością w kreśleniu sylwetek psychologicznych i uniknął stereotypowego spojrzenia w realizacji tak często pokazywanego, oklepanego tematu o miłości. Pokazując rozterki charakterystyczne dla trzydziestoparolatków i ich problemy. Stworzył portrety osób, które możemy spotkać w naszym otoczeniu: niewierzących w siebie, nieśmiałych, niezdarnych, mało samodzielnych, niepotrafiących odpępowić się od toksycznych rodziców. Reżyser pogłębił przez te wątki fabułę, tworząc obraz i do śmiechu, i do płaczu, i do refleksji.
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji