Koszyk pusty
- polecamy
-
- Miś, czyli świat według Barei okładka twarda
- cena: 36,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję (Dodaj własną)
Grzegorz Sowula Więcej o recenzencie
Tytuł książki Macieja Łuczaka zdradza, iż rzecz jest o trzech filmach, których łączą postacie reżysera, scenarzystów, przede wszystkim zaś aktorów - Zdzisława Maklakiewicza i Jana Himilsbacha. Niezapomnianą dwójkę bohaterów kilku obrazów i setek opowieści, dowcipów i dykteryjek otacza coraz bogatsza legenda. "Co roku rosną rzesze wielbicieli oraz przyjaciół, którzy pili z Maklakiewiczem w Spatifie albo wpadali na Himilsbacha w bramie", pokpiwa autor. Nic w tym jednak dziwnego, obaj autentycznie "wprowadzali element baśniowy do szarej rzeczywistości". To poetyckie określenie Himilsbacha, które zapożyczył od Hłaski, miało także drugie, bardziej prozaiczne znaczenie: picie alkoholu. A tego było w życiu obu kompanów sporo, "byli nierozłączni, jak pijaństwo i kac", charakteryzuje ich autor. Nie jest to jednak książka o alkoholowych ekscesach, a o kilku kultowych dziś filmach i środowisku filmowym, w którego centrum byli ich bohaterowie. "Wniebowzięci", opowieść o samolotowej wyprawie za wygraną w totolotka; "Hydrozagadka", ekranowy pastisz komiksów z pozytywnym bohaterem, oraz "Jak to się robi?", czyli komedia o niespełnionych filmowcach, były najbardziej znanymi (poza "Rejsem") obrazami z udziałem Maklakiewicza i Himilsbacha. Łuczak pisze interesująco, w swoją narrację wplata masę szczegółów (nawet przeliczenie prawdziwej wartości loteryjnej wygranej), przerywa ją wypowiedziami przyjaciół z planu i twórców tych filmów (ich reżyserem był Andrzej Kondratiuk). Poznajemy dzięki temu dokładnie obu aktorów. Byli genialnymi naturszczykami, idealnie wcielającymi się w postacie facetów staroświecko charakternych, obdarzonych zdrowym chłopskim rozumem, subtelnie parodiujących inteligentów. Nie przychodziło im to łatwo. Maklakiewicz fenomenalnie improwizował, grał a vista; powtórzenia wychodziły słabo, niewiele przypominały zakulisowe wybuchy talentu. Himilsbachowi przeszkadzał alkohol, niemal zawsze potrafił wydostać spod ziemi jakąś flaszkę (Kondratiuk przykuwał go nawet kajdankami do łóżka, by gdzieś nie przepadł). A poza tym, w co trudno może uwierzyć, zazdrościli sobie wzajemnie dobrze powiedzianej kwestii czy brawurowo zagranej roli. Pod koniec lat 70. filmowi decydenci zaczęli ich sekować, zbyt mocno bowiem ośmieszali rzeczywistość. Nie zrobili wielkiej kariery jako kinowa para, słusznie jednak pisze autor, że dzięki temu "do dzisiaj żyje wielki mit niespełnionego duetu. (É) Ich legenda jest o wiele ciekawsza od tego, co osiągnęli jako artyści".
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
























