Wniebowzięci, czyli jak to się robi hydrozagadkę

Wniebowzięci, czyli jak to się robi hydrozagadkę

Maciej Łuczak  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: twarda
nośnik: druk
liczba stron: 184

Produkt niedostępny
do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

- polecamy

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Wniebowzięci, czyli jak to się robi hydrozagadkę

      Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję (Dodaj własną)

    Autor:
    Maciej Łuczak
    Wydawnictwo:
    Prószyński i S-ka , Wrzesień 2004
    Seria:
    Ludzie, fakty, wydarzenia
    ISBN:
    83-7337-640-2
    Liczba stron:
    184
    Wymiary:
    166 x 242 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Maciej Łuczak
    "Ucieszne przygody wesołych ludzi, którzy bawią się życiem". Tak o parze kultowych bohaterów polskiej komedii - Zdzisławie Maklakiewiczu i Janie Himilsbachu - opowiada Andrzej Kondratiuk, drugi obok Marka Piwowskiego reżyser, który starał się wykorzystać wielki potencjał komiczny tkwiący w tym niezapomnianym duecie. Tytuł najsłynniejszej komedii Kondratiuka - "Wniebowzięci" - oddaje postawę życiową Maklaka i Himilsbacha, którzy dzięki sile woli, inteligencji, poczuciu humoru oraz setce wódki, potrafili wznieść się ponad beznadziejną, szarą i nudną PRL-owską rzeczywistość. Byli idolami, bo potrafili robić to wszystko, o czym inni mogli tylko marzyć.

    Książka opowiada nie tylko o popularnych filmach - tym razem Andrzeja Kondratiuka: "Wniebowzięci", "Jak to się robi" i "Hydrozagadka". Pokazuje także to, co działo się poza kadrem, przedstawiając barwny pejzaż cyganerii artystycznej lat 70., wśród której prym wodzili Zdzisław Maklakiewicz i Jan Himilsbach. Po "Misiu..." oraz "Rejsie..." kolejna pozycja dopełniająca trylogię Macieja Łuczaka poświęconą kultowym komediom.
    Książka objęta patronatem Merlin.pl

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Wniebowzięci, czyli jak to się robi hydrozagadkę
    Autor:
    Maciej Łuczak

    Recenzja-Rzeczpospolita - Ziemskie sprawy podniebnego duetu

    Grzegorz Sowula  Więcej o recenzencie

    Tytuł książki Macieja Łuczaka zdradza, iż rzecz jest o trzech filmach, których łączą postacie reżysera, scenarzystów, przede wszystkim zaś aktorów - Zdzisława Maklakiewicza i Jana Himilsbacha. Niezapomnianą dwójkę bohaterów kilku obrazów i setek opowieści, dowcipów i dykteryjek otacza coraz bogatsza legenda. "Co roku rosną rzesze wielbicieli oraz przyjaciół, którzy pili z Maklakiewiczem w Spatifie albo wpadali na Himilsbacha w bramie", pokpiwa autor. Nic w tym jednak dziwnego, obaj autentycznie "wprowadzali element baśniowy do szarej rzeczywistości". To poetyckie określenie Himilsbacha, które zapożyczył od Hłaski, miało także drugie, bardziej prozaiczne znaczenie: picie alkoholu. A tego było w życiu obu kompanów sporo, "byli nierozłączni, jak pijaństwo i kac", charakteryzuje ich autor. Nie jest to jednak książka o alkoholowych ekscesach, a o kilku kultowych dziś filmach i środowisku filmowym, w którego centrum byli ich bohaterowie. "Wniebowzięci", opowieść o samolotowej wyprawie za wygraną w totolotka; "Hydrozagadka", ekranowy pastisz komiksów z pozytywnym bohaterem, oraz "Jak to się robi?", czyli komedia o niespełnionych filmowcach, były najbardziej znanymi (poza "Rejsem") obrazami z udziałem Maklakiewicza i Himilsbacha. Łuczak pisze interesująco, w swoją narrację wplata masę szczegółów (nawet przeliczenie prawdziwej wartości loteryjnej wygranej), przerywa ją wypowiedziami przyjaciół z planu i twórców tych filmów (ich reżyserem był Andrzej Kondratiuk). Poznajemy dzięki temu dokładnie obu aktorów. Byli genialnymi naturszczykami, idealnie wcielającymi się w postacie facetów staroświecko charakternych, obdarzonych zdrowym chłopskim rozumem, subtelnie parodiujących inteligentów. Nie przychodziło im to łatwo. Maklakiewicz fenomenalnie improwizował, grał a vista; powtórzenia wychodziły słabo, niewiele przypominały zakulisowe wybuchy talentu. Himilsbachowi przeszkadzał alkohol, niemal zawsze potrafił wydostać spod ziemi jakąś flaszkę (Kondratiuk przykuwał go nawet kajdankami do łóżka, by gdzieś nie przepadł). A poza tym, w co trudno może uwierzyć, zazdrościli sobie wzajemnie dobrze powiedzianej kwestii czy brawurowo zagranej roli. Pod koniec lat 70. filmowi decydenci zaczęli ich sekować, zbyt mocno bowiem ośmieszali rzeczywistość. Nie zrobili wielkiej kariery jako kinowa para, słusznie jednak pisze autor, że dzięki temu "do dzisiaj żyje wielki mit niespełnionego duetu. (É) Ich legenda jest o wiele ciekawsza od tego, co osiągnęli jako artyści".

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!