Kapitan Jack Aubrey przybywa do Holenderskich Indii Wschodnich, gdzie dowiaduje się, iż został mianowany dowódcą jednej z najszybszych i najlepiej ubrojonych fregat w Royal Navy. Wraz ze swym przyjacielem, lekarzem okrętowym i byłym agentem brytyjskiego wywiadu Stephenem Maturinem, rusza do Anglii na pokładzie okrętu wiozącego meldunki. Tymczasem w trakcie tegoż rejsu wybucha wojna ze Stanami Zjednoczonymi. Krwawe morskie starcia stanowią dla obu przyjaciół preludium do serii całkiem nieoczekiwanych zdarzeń...
Kiedy następne tomy?
(2007-02-21)
Radosław
Gałecki
Więcej o recenzencie
Kolejny doskonały skrawek z tortu, jakim jest dla mnie twórczość O'Briana. Moje dotychczasowe zetknięcie z marynistyką, jak dotąd zaczynało się i kończyło na J. Conradzie. Pamiętam zapał, z jakim pochłonąłem jego obowiązkową lekturę w szkole. Podziwiałem tę niezwykłą sprawność pióra, a we mnie, z każdą kolejną powieścią rósł zachwyt nad talentem autora. Gdy, przy okazji premiery filmu z Russellem Crowe - "Pan i Władca: Na krańcu świata", zetknąłem się z powieścią Patricka O'Briana, poczułem powiew ... rzekłbyś świeżości. Ciężki opar trudnych dzieł Conrada rozpłynął się w lekkości pióra twórcy przygód Aubrey/Maturin. Niezwykły był to dla mnie powiew. Przyniósł zapach portu, woń stęchlizny wody w zęzach, a autentyczność opisów życia na statkach tamtych dni, zaczerpnięta przez autora wprost z dzienników Royal Navy, przytłoczyła, przeraziła i wzbudziła podziw.
Historia dwójki przyjaciół kapitana Jacka Aubreya i jego przyjaciela, lekarza okrętowego Stephena Maturina osadzona jest w czasach wojen napoleońskich. Ich postacie, choć w pełni fikcyjne, O’Brian wtopił w prawdziwe wydarzenia, uczynił ich losy istotne w układance zdarzeń, nadając im tym pełny realizm. Dzięki niezwykłemu talentowi autora, śledzimy ich przygody z prawdziwie zapartym tchem, cieszymy się ich sukcesami, przeżywamy potknięcia. Zżywamy się z nimi i ich przyjaciółmi szybko, a gdy któryś niespodziewanie odchodzi, czujemy szczery żal. Bo książka bywa krwawa, brutalna i niestety po raz kolejny, okrutnie prawdziwa. Opisy starć morskich, najczęściej będące odwzorowaniem autentycznych pojedynków, zaczerpniętych wprost z archiwów dzienników kapitańskich, pełne huku, krzyków i cierpienia, wypełniają nam oczy i nozdrza dymem, potem walczących, a nasze ciepłe kapcie wkrótce stają się niemal lepkie, jakby od krwi, która zalewa książkowe pokłady. Ponad to wszystko, wybija się wspaniała i szlachetna przyjaźń głównych bohaterów. Przyjaźń pełna zrozumienia, poświęcenia i szczerości.
”Wojenne losy” to lektura oczywiście obowiązkowa. Kolejny tom przygód po „Zapomnianej wyspie”, na której to wyspie zdruzgotana fregata znajduje zbawienną przystań. Teraz ku zdumieniu wszystkich powraca do portu Holenderskich Indii Wschodnich. Jack dowiaduje się tu, że dostał dowództwo jednej z najnowocześniejszych fregat w Royal Navy. Ruszają ze Stephenem do Anglii na pokładzie statku wiozącego meldunki. W trakcie rejsu wybucha wojna ze Stanami Zjednoczonymi, których młoda i niewielka flota serią kolejnych zwycięstw uciera nosa dumnej Royal Navy. Wypadki przybierają niekorzystny obrót, a nasi dwaj przyjaciele, po raz kolejny zdani są tylko na siebie.
Szczerze zachęcam do lektury wszystkich tomów przygód Aubrey/Maturin. Zarówno tych poszukujących w literaturze przygód, jak i tych, którzy chcieliby poznać „z bliska” marynarkę wojenną czasów admirała Nelsona. Składam ukłony podziwu wobec kunsztu tłumaczy i niecierpliwie wyglądam kolejnych przekładów wydawnictwa Zysk i S-ka, bo przed nami jeszcze ze 14 tomów.
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji