-
-
-
Gottland
- Mariusz Szczygieł
-
cena:
28,48
zł
-
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
Średnia ocena z 9 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Swietłana Aleksijewicz
- Wydawnictwo:
-
Czarne
, Listopad 2010
- Seria:
-
Reportaż
- ISBN:
- 978-83-7536-225-1
- Liczba stron:
- 352
- Wymiary:
- 125 x 195 mm
- Tłumaczenie:
-
Jerzy Czech
- Sprawdź inne tytuły:
-
Swietłana Aleksijewicz
Wojna nie ma w sobie nic z kobietybyła gotowa już w 1983 roku. Dwa lata przeleżała w wydawnictwie. Autorkę oskarżono o "pacyfizm, naturalizm oraz podważanie heroicznego obrazu kobiety radzieckiej". W okresie pieriestrojki książka prawie jednocześnie ukazywała się w odcinkach w dwóch rosyjskich czasopismach: "Oktiabr" i "Roman-gazieta" i została opublikowana w dwóch wydawnictwach: mińskim Mastackaja Litaratura oraz moskiewskim Sowietskij Pisatiel. Łączny nakład wyniósł prawie dwa miliony egzemplarzy. Na podstawie książki powstał cykl filmów dokumentalnych, wyróżniony m.in. Srebrnym Gołębiem na Festiwalu Filmów Dokumentalnych i Animowanych w Lipsku. Jegor Letow, założyciel i wokalista legendarnego rosyjskiego zespołu punkrockowego Grażdanskaja Oborona, napisał piosenkę zainspirowaną książką Aleksijewicz.
"To książka pasjonująca - i wstrząsająca. Wielka białoruska reporterka, Swietłana Aleksijewicz, jedna z najwybitniejszych dziennikarek Europy, na miarę Oriany Fallaci, zapisała wojnę... kobiet. W drugiej wojnie światowej bowiem walczyły przeciw Niemcom hitlerowskim kobiety - rosyjskie, białoruskie, ukraińskie. Z bronią w ręku. Strzelając, rzucając granatami, wysadzając. Jako żołnierze pierwszej linii, jako zwiad, jako dywersantki. A więc - zabijając i same ginąc. W tej książce nie ma patetycznych komentarzy autorskich. Jest zapis opowieści tych kobiet, które przeżyły..."
Stefan Bratkowski
"Księga Swietłany Aleksijewicz ma szanse nie tylko na rozgłos, ale i na lekturę uważną. Nie jest jedynie zbiorem wyznań i relacji o losach kobiet sowieckich, uczestniczących bezpośrednio w minionej wojnie, choć i to stanowi ewenement bez precedensu. Przez przytoczone w niej zwierzenia przebijają się co rusz świadectwa składające się na nieznany lub ukrywany obraz codzienności sowieckiej; są równie wymowne jak opisy przeżyć, cierpień i wojennych przygód relatorek".
Prof. Jerzy Pomianowski
"Swietłana Aleksijewicz uporczywie walczy o pamięć, pisze o wojnie, patrząc oczami kobiet, i nagle okazuje się, że takiej wojny nie znaliśmy - że 'przed nami ukryty jest cały świat'. Przebija się przez mur stereotypów i niechęci, także ze strony samych bohaterek, i spisuje zapomniane historie. Historie, które muszą urodzić się na nowo".
Sylwia Chutnik
- Wojna nie ma w sobie nic z kobiety
- Autor:
-
Swietłana Aleksijewicz
Nie można mieć jednego serca do nienawiści, a drugiego - do miłości
(2011-09-12)
miedzy stronami
Więcej o recenzencie
Niech nikt nie czyta tej recenzji. I tak nie odda tego, co najważniejsze w reportażu … Tę książkę trzeba przeczytać, poczuć, zachwycić się nią i zasmucić. Zastanowić i zamyślić. Trzeba!
W tematyce wojny, po raz pierwszy daje się głos kobietom: sanitariuszkom, pilotkom, czołgistkom, saperkom, żołnierkom, kucharkom, telefonistkom, służącym etc. Było tych kobiet około miliona w Związku Radzieckim. Każda inna, tak jak każda z tych historii ma w sobie coś szczególnego, odmiennego. Kobiety potrafią dostrzec to, co umyka mężczyznom. To coś naprawdę wyjątkowego, genialne spojrzenie z innej perspektywy, opis wojny w nowym wymiarze, jakby istniejącym obok tego męskiego, znanego nam.
Autorka poświęciła wiele czasu na rzetelne opracowanie materiału tego reportażu, chcąc poznać prawdę widzianą oczami kobiet. Jeździła po całej Rosji, przekonywała kobiety, by zechciały podzielić się swoją wiedzą, wspomnieniami, co często było bardzo trudne. Wiele z nich wolało milczeć czując lęk, nie chcąc wracać do tego, co złe, co zniszczyło ich życie i naznaczyło już na zawsze. Ale przyczyna była też inna. Wojna w imię Ojczyzny zakończyła się zwycięstwem, więc po co ukazywać prawdziwe jej oblicze, pełne bólu, brudu, nieszczęść? Wszak to brew propagandzie, mogłoby zburzyć mit. A najważniejszy było pamiętać o wielkim zwycięstwie a nie o złu i szkodzie jakie ze sobą niosło. Tak naprawdę niewiele się wie o tej prawdziwej wojnie, z jej okrutną stroną. Mówi się o zwycięstwach, statystykach, ale nikt nie pochyli się nad tragedią jednostki. A takich było miliony.
Kobiety pragnęły walczyć, gotowe były na wszystko, by to zrobić w imię walki o lepsze jutro i lepszy nowy świat. Zdeterminowane, zdyscyplinowane były gotowe ponosić wszelkie ryzyko i ogromne konsekwencje swojego aktywnego uczestnictwa. Bez względu na młody wiek, niewygody, poniżanie wierzyły i walczyły. W sytuacji, gdzie wszystko stworzone było z myślą o mężczyznach, („…wojna pachnie po męsku”) one się nie poddawały i trwały przy przekonaniach i ojczyźnie. Ich udział pokazywał zupełnie inne oblicze działań wojennych, bardziej emocjonalny ale wcale nie tracący na wiarygodności czy rzetelności.
Kobiety walczące oddawały całe swoje życie w ofierze wojnie, nawet jeśli nie ginęły. Bo po wojnie często nie były zdolne do normalnego funkcjonowania, do powrotu do powojennej spokojne rzeczywistości. Wszechobecność zła, nienawiści, śmierci zmieniła je diametralnie, sprawiła, że ich kobiecość gdzieś ulatywała, zarówno w sensie psychicznym jak i fizycznym.
Czy ktoś im za to podziękował? Nic takiego. Uznane za te złe, niewłaściwie się prowadzące a do tego sprowadzające mężczyzn na złą drogę, nie zajęły tak zaszczytnego miejsca w historii jak mężczyźni.
To książka, której każdy akapit skłania do refleksji. Nie daje spokoju, porusza, wstrząsa i wywołuje zdumienie. Trudno zrozumieć okrucieństwo, zło, jakiego doświadczały kobiety każdego dnia wojny jak i potem, po jej zakończeniu.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Reportaż pisany życiem
(2011-04-06)
Recenzentka
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Książka wstrząsająca, ale jakże prawdziwa. Reportaż – rzeka, przeprowadzony przez Świetlane Aleksijewicz z rosyjskimi żołnierkami, które po kilkudziesięciu latach życia w ukryciu postanowiły opowiedzieć o wojnie. Ale nie o „wielkiej wojnie mężczyzn”, ale o wojnie kobiet – brudnej, zawszonej, pełnej krwi, braku podstawowych środków czystości, jedzenia, leków… Żołnierki, najczęściej kilkunastoletnie dziewczyny, ruszały na wojnę, by walczyć o ojczyznę. Głowy miały pełne ideałów. W okopach ratowały życie innych, były lekarkami, sanitariuszkami, lotniczkami, piechurami, praczkami, telegrafistkami, zajmowały się działami, działały w partyzantce i w podziemiu… A po wojnie musiały ukrywać swoją przeszłość, bo przylepiono im łatki frontowych dziewczynek, które zabierały mężczyzn porządnym, czekającym w domu kobietom. Na wojnie traciły rodziny, przyjaciół, dzieci, zdrowie, także psychiczne. Chodziły ubrane w męskie ciuchy, ostrzyżone prawie na zero. Mimo to czasami padały ofiarami „męskich potrzeb”. I tylko nieliczne wyszły za mąż za frontowych kolegów. Reszta mieszkała samotnie – schorowana i biedna, w hotelach robotniczych – przez wiele dziesięcioleci.
Dla mnie najbardziej wstrząsające były opisy głodujących i zabijanych dzieci oraz ofiar głodu na Ukrainie. Książka dla wszystkich miłośników wojny. Może spojrzą na pewne rzeczy z innej perspektywy.
(5 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Znakomita, mocna książka
(2011-02-23)
zacofany w lekturze
Więcej o recenzencie
Są książki, których nie mogę czytać spokojnie. Co kilka stron, co pół rozdziału wzrok wędruje za okno, żebym mógł uspokoić emocje i pozbierać myśli. Tak było z książką Swietłany Aleksijewicz, białoruskiej reporterki. Postanowiła ona zebrać relacje żołnierek, uczestniczek Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, dziewcząt i kobiet, które wiedzione najczęściej patriotycznym odruchem wstępowały do armii i trafiały na front. Po zwycięstwie wróciły do na pozór normalnego życia, ale o swoich przeżyciach opowiadały co najwyżej koleżankom-weterankom. Ich historie zaprzeczały bohaterskiemu mitowi, jaki kreowała radziecka propaganda, pokazywały wojnę nie jako pasmo bitew i zwycięstw, ale jako czas potu, znoju i brudu. Aleksijewicz jeździła po całym Związku Radzieckim, aby ocalać te opowieści, aby poznać prawdę o wojnie, dowiedzieć się, jak wyglądała. Przełamywała niechęć tych kobiet do mówienia, do powrotu do okropności, które przeżyły, a potem często słyszała, że powinna pisać o wielkim zwycięstwie, a nie o nieważnych "drobiazgach":
"A 'drobiazgi' to jest akurat to, co dla mnie jest najważniejsze – ciepło i niepowstrzymany bieg życia: kępka włosów zamiast warkocza, kotły z gorącą kaszą i zupą, których nie ma komu jeść, bo ze stu żołnierzy po walce zostało siedmiu."
Reporterka nie ugina się pod naporem tych próśb i żądań, chce wydobyć prawdę, chce się dowiedzieć, jak wyglądała kobieca wojna. Z tego dążenia powstała ta książka, zbiór opowieści snajperek, lekarek, sanitariuszek, kucharek, praczek – bez względu na stopień wojskowy, przydział, pełnioną funkcję każda z nich przeżyła jednocześnie coś całkowicie odrębnego i coś wspólnego im wszystkim. Każda historia jest inna, a jednocześnie wszystkie są podobne i prowadzą do podobnych wniosków:
"Wojna to przede wszystkim morderstwo, a poza tym – ciężka praca. [...] A sednem jest zawsze to, że tak ciężko umierać i tak nie chce się umierać. A jeszcze ciężej – zabijać [...]".
Szły na wojnę młodsze i starsze, uczennice zaraz po szkole i wykształcone, często matki i żony. W większości na ochotnika, często po przełamaniu niechęci mężczyzn do kierowania kobiet na front. Widziały i przeżywały rzeczy straszne, śmierć i zniszczenie, a równocześnie cierpiały z powodu utraty kobiecości – obciętych warkoczy, męskich kalesonów, które musiały nosić, niezgrabnych buciorów. Ileż w nich poczucia winy, kiedy o tym wspominają – bo to przecież nieistotne, bo najważniejsze było bić wroga i zwyciężać. Same zresztą liczyły, że ich walka i cierpienie przyczynią się do powstania lepszego świata.
Jakże gorzkie okazało się przebudzenie. Nie było im łatwo w szeregach, nie lepiej było i po wojnie. Poranione psychicznie i fizycznie, często bez domów, traktowane jak żołnierskie ladacznice – zamykały się w sobie i milczały. Milczały również te, które założyły rodziny, miały mężów, dzieci, wnuki – nie chciały im psuć wyidealizowanego obrazu wojny. Uznanie przyszło późno, a na początku XXI wieku weteranki znów znalazły się na śmietniku historii.
Książka o nich zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Marginesy mojego egzemplarza pełne są zaznaczeń. Tu zdanie, tam akapit – fragmenty celne, poruszające, bolesne. Każdy pewnie zwróci uwagę na inną opowieść, inną kwestię, inny wątek – na przeplatanie się śmierci i miłości, wszechobecnego brudu i marzeń o pięknie, szarości błota i zieleni drzew. Ja długo nie mogłem się otrząsnąć po lekturze. To znakomita, mocna książka.
(12 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wspaniała!
(2011-01-21)
Krzysztof
Michalak
Więcej o recenzencie
Dziwi mnie, że ta książka przechodzi bez echa. Czyżby miłośników drugiej wojny światowej pasjonowały tylko opasłe tomiszcza drobiazgowo opisujące ruchy wojsk, taktykę dowódców, bitwy itd. itp.? A przecież pod tym wszystkim krył się człowiek, zwykły żołnierz, czasem... żołnierz kobieta. Ta książka zawiera wstrząsające historie, niesamowite, a przy tym jakże ludzkie i... kobiece. Bo tylko kobiety potrafią zauważyć i nazwać pewne rzeczy. Wojna z punktu kobiecego punktu widzenia. Nigdzie czegoś takiego nie przeczytacie. A na dodatek, są to nieliczne przecież wspomnienia sowieckich żołnierzy, w tym przypadku żołnierek, co już samo w sobie jest czymś wyjątkowym. Wspomnienia szczere, często poruszające wstydliwe i zwykle przemilczane sytuacje. Książka, która uzmysławia, jak bardzo ciężkie walki toczyły się na wschodzie, jak wielkie poniesione zostały ofiary. Pomijając wrogą Polakom ideologię, byli to przecież... zwykli ludzie, przemieleni przez dwa totalitaryzmy...
Przeczytałem tę książkę praktycznie w jeden dzień. Czy trzeba lepszej rekomendacji? Bardzo, ale to bardzo polecam!
(15 z 15 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji