Koszyk pusty

Przesyłka kurierem za 0 zł!
Dostawa za darmo!
Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną (okładka miękka)

Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną

Dorota Masłowska  Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.

okładka: miękka
nośnik: druk
liczba stron: 160

Produkt niedostępny
do przechowalni

Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".

ok

zamknij

- polecamy

Dorota Masłowska - zobacz więcej »

Ci, którzy kupili ten towar, kupili też...

Inni klienci oglądali również...

    Pełny opis produktu: Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną

      Średnia ocena z 42 recenzji (Dodaj własną)

    Autor:
    Dorota Masłowska
    Wydawnictwo:
    Lampa i Iskra Boża , Grudzień 2002
    ISBN:
    83-86735-87-2
    Liczba stron:
    160
    Wymiary:
    150 x 210 mm
    Sprawdź inne tytuły:
    Dorota Masłowska
    Kategorie:
    proza polska > powieść
    Wojna polsko- ruska... to pierwsza polska powieść dresiarska. W głównej warstwie narracyjnej opowiada o przygodach dresiarza Silnego z pięcioma kolejnymi dziewczętami. Jednocześnie stanowi nadrealistyczną alegorię polskiej tożsamości narodowej w rzeczywistości małego miasta w województwie pomorskim. Wątki kryminalne przeplatają się w niej z nadzwyczaj dojrzałą egzystencjalną refleksją. Trzeba tu dodać, że jest to utwór dość brutalny, uświadamiający jak wielkim zagrożeniem jest dla człowieka narkotyk (w tym wypadku amfetamina), niszczący osobowość i generujący niebezpieczne urojenia. Uwagę zwraca zwłaszcza doskonale stylizowany język podkultury marginesu społecznego.
    Książka ukazuje się z rekomendację znanego poety Marcina Świetlickiego, który podsumował ją następująco: Podejrzewam, że Masłowska jest ruskim szpiegiem. Książkę tę napisała po to, by bezkarnie poruszać się w naszej polskiej rzeczywistości i zamydlić nam, Polakom, oczy. Nigdy w życiu nie chciałbym się z nią osobiście spotkać, albowiem obawiam się, że wyssie ze mnie wszystko co najcenniejsze i na swój szpiegowsko-rosyjski sposób przetworzy to dla siebie. Z drugiej jednak strony, jeżeli chodzi o tę książkę, to jestem bardzo zadowolony. Tutaj nie nasuwa się pytanie, czy jest to proza kobieca, czy męska. Jest to kawał lekko nadpsutego literackiego mięsa i, zdaje się, warto było żyć 40 lat, aby wreszcie coś tak interesującego przeczytać.
    Dorota Masłowska jest najmłodszą polską powieściopisarką. Ma 19 lat (urodziła się w lipcu '1983), jest laureatką konkursu Dzienniki Polek miesięcznika "Twój Styl" (jej tekst "Lekcje miłości" był drukowany w "Twoim Stylu" nr 5/02). Oprócz prozy, pisze także wiersze - ostatnio zwyciężyła w konkursie poetyckim Złote Pióro Sopotu. Była finalistką Olimpiady Polonistycznej, od października 2002 r. będzie studiowała psychologię na Uniwersytecie Gdańskim. Mieszka w Wejherowie.
    Dodaj do profilu: FacebookBlipTwitter

    Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję

    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
    Autor:
    Dorota Masłowska

    Pełny sukces (2007-11-01)

    Dawid Goliat  Więcej o recenzencie

    Ta książka to szmira - ale za to ilu ludzi ją kupiło, aby przekonać się o tym na własnej skórze! Pełny sukces!

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Mój bolesny świat (2007-08-24)

    Jerzy Lengauer  Więcej o recenzencie

    Dlaczego wojna polsko-ruska w tytule? Mam nadzieję, że to metafora mojego świata z początku lat dziewięćdziesiątych, a może i nawet przełomu z latami osiemdziesiątymi. Rzecz dzieje się wprawdzie już w XXI wieku, ale skojarzenie pozostaje. Pamiętam bazar w dwudziestokilkutysięcznym miasteczku i na nim Ruskich, krzyczących, brudnych, pijanych, cuchnących tanimi wschodnimi papierosami. Pośród nich my - młodzież, czasem również pijana, z tanimi papierosami w ustach. Oni w marnych dresach, my już w jeansach. Dla nas Ruski to był wróg, ktoś gorszy. Z nimi była wojna. Wojna mentalna. To popłuczyny po podejściu do Ruskich naszych rodziców. Jak bardzo niektórzy już wtedy chcieli przemalować ściany domów na kolor biało-czerwony, żeby zamanifestować swój patriotyzm, swoją pogardę. Masłowska zakpiła tą tytułową metaforą. Z nas samych. Z nas dwudziestoletnich, z nas czterdziestoletnich. I to chyba wszystko, co dobrego mogę napisać o książce. Pierwsze strony znudziły mnie niezmiernie. Nudę rozwiało nieco pojawienie się Andżeli, która wprowadziła do blokowej scenerii nieco subkulturowej fantazji, przynajmniej w ubiorze. Potem nadal jest normalnie, zwyczajnie. Seks z pozbawieniem dziewictwa, narkotyki, łażenie po mieście, po knajpach, piwo. Wszystko toczy się sennym trybem od jednego takiego zdarzenia do drugiego. Narkotyki, pigułki przeciwbólowe, alkohol, chętka na dziewczynę nie pozwalają zająć się czymkolwiek innym. Gdzieś tam w tych oparach zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. Zdechł pies, dziewczyna zwymiotowała nie tam, gdzie powinna, plamy z dziewiczej krwi nie dają się usunąć ani z wersalki, ani z dywanu, ich ślady na spodniach to nie problem. Bohater powieści, Silny, jest normalną małomiasteczkową bądź osiedlową (blokowisko) postacią. W jego zachowaniu nic nie dziwi. Jego otoczenie jest prawdziwe aż do bólu. Przypieczętowuje to język bohaterów. Niegramatyczny (wzięłem, włanczam, poszłem), wulgarny. To nic nowego, nic zaskakującego. W tych środowiskach, na ogromnych połaciach naszych małych miast i w betonowych osiedlach w aglomeracjach to rzecz powszednia. Masłowska nie odkryła niczego. Opisała środowisko, z którym się być może zetknęła, w którym mieszkała. Nie ma w tym poezji, literatury. Nie ma żadnego przesłania. Żadnej zmyślnej konstrukcji fabuły. To tylko wycinek ze świata, w którym żyje wielu z nas, świata, o którym nie trzeba nam przypominać, bo jest bardzo bolesny. W trakcie czytania "Wojny polsko-ruskiej" pod wpływem jej języka nasunęły mi się skojarzenia z "Mechaniczną pomarańczą". Może zbyt przesadzone. Z kolei nieprawdopodobieństwo sytuacji, aczkolwiek w całkiem innym wymiarze, to jakby Niziurski dla niegrzecznych dwudziestolatków. A jeszcze prośba do zafascynowanych tą książką. Sięgnijcie dla porównania po powieści Bogdana Loebla. To też nasz świat, od którego próbowaliśmy uciec.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Bełkot... (2007-07-25)

    Wojtek i Monika  Więcej o recenzencie

    Zachęcony szumkiem medialnym (głównie "Polityka" była sprawcą tegoż) sięgnąłem po dzieło nastoletniej pisarki. Oj, aż w głowie zazgrzytało, toż to zupełny bełkot! I niepokój się pojawił, czyżbym nie pojął, nie zrozumiał; czy to może objawy sklerozy (przedwcześnie chyba?). Z obawą i ciekawością reakcji podsunąłem inkryminowane dzieło mojej Małżonce, która jest osobą wielce oczytaną, ludziom i światu życzliwą, tolerancyjną... "A cóż to za bełkot" zakrzyknęła po chwili Pani Żona! I tu uczucia ambiwalentne mnie dopadły, bo wprawdzie potwierdziła się moja opinia, a więc nie skleroza (jeszcze), tym niemniej powaga lansujących pannę Masłowską mediów, hurra-pochwalne recencje... Może z nami obojgiem coś jest nie tak? By ostatecznie rozwiązać dylemat Pani Żona zadzwoniła do dobrego znajomego - profesora, polonisty, sławnego literaturoznawcy, by ostateczny werdykt zasłyszeć. "Nie martwcie się" szybko uspokoił nas Profesor. "To JEST BEŁKOT". Tak więc w pełni potwierdzona Autorytetem opinia niżej podpisanego brzmi: TO BEŁKOT, nie dajcie się zwieść, nie pozwólcie się nabrać, nie traćcie czasu na wypociny panienki, która pisać nie potrafi i talentem literackim nie grzeszy. Swoją drogą, jakże szalonym, nie bójmy się powiedzieć: idiotycznym zjawiskiem jest ISTNIENIE, BYWANIE, wręcz LŚNIENIE w blasku jupiterów, na każdej stronie kolorowych czasopism, w telewizorni, rzecz jasna, rozmaitych nieudaczników: pisarzy bez talentu, nieumiejących zaśpiewać czysto jednej nuty "piosenkarek", "aktorów" wszelkiej płci i maści (nie szekspirowskich rzecz jasna, ale z "M jak miłość" i tym podobnych wykwitów geniuszu pożal się Boże "tfurców" przez duże TFU). Sztuka czy to wysoka, czy popularna wymaga zaistnienia trzech niezbędnych równorzędnych elementów: PASJI, TALENTU, UMIEJĘTNOŚCI. Gdy ich brakuje, mamy do czynienia z gniotem, takim jak, powtórzmy, ewidentny bełkot panienki Masłowskiej. Stanowczo odradzam!

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Bełkot? (2007-06-10)

    Piotr Mazur  Więcej o recenzencie

    Tę książkę da się przeczytać, a nawet trzeba. Żeby po prostu wiedzieć, czego można się spodziewać po autorach młodego pokolenia. Książka wbrew pozorom nie jest "o niczym", jak przebrnie się pierwszych parę stron to potem nawet przyjemnie się czyta. Natomiast "Paw królowej" nie ma żadnej treści i serdecznie odradzam zaczynanie od "Pawia".

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Grtafomania (2007-01-02)

    Przemysław Michalski  Więcej o recenzencie

    Gdybym wiedział, że coś takiego nazwane jest literaturą, jest wydawane i co gorsze podziwiane (aczkolwiek z gustami się nie dyskutuje), to sam na swoim koncie miałbym z dziesięć książek (nie licząc tomików poezji)i parę nagród nike.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Geniuszka z mianowania (2006-10-03)

    waldemar brzeziński  Więcej o recenzencie

    Sprawa jest dość prosta. Krytyk to taki pisarz, który nie umie pisać i nie zna się na literaturze. Równocześnie tłuszcza, na szczęście coraz mniejsza, żąda od niego oświecenia, co jest dobre, a co złe. Krytyk z reguły nie lubi literatury, której sam nie napisał, ale co jakiś czas musi kogoś obwołać geniuszem, dla własnej wiarygodności. Masłowska świetnie nadaje się na geniusza: małolata z Wejherowa, która pisze na tyle niezrozumiale, że krytyk myli jej głos z głosem "nowego". Henryk Bereza, który właśnie dał Masłowskiej Nike, nie ma pojęcia o nowym świecie, który go otacza. Masłowska zresztą też nie. Geniuszem została trochę przez przypadek, ale teraz, ojcowie, trzeba w tę uliczkę brnąć. Czeka nas jeszcze wiele genialnych książek Masłowskiej, a każda nie do czytania.

    (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Żałosna rymowanka bez jakiejkolwiek treści (2006-10-02)

    Marta Workiewicz  Więcej o recenzencie

    Szkoda, że w obecnych czasach królują książki zupełnie pozbawione myśli i treści, tak jak "Paw". Co czytelnik może wynieść z lektury? Kilka nowych brzydkich słów i raperskich rymów? A co z przemyśleniami, z emocjami, z przesłaniem? W dzisiejszych czasach tacy autorzy jak Lem czy Żeromski pewnie przeszliby niezauważeni w cieniu Masłowskich i im podobnych pisarzy, którzy nie mają nic do powiedzenia.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Gniot (2006-10-02)

    Rafał Figiel  Więcej o recenzencie

    Pani (raczej panienka) Masłowska bawiąc się językiem zapomniała, że książka to także fabuła. Tego się po prostu nie da czytać. Przypomina się film "Nie lubię poniedziałków" i abstrakcyjna "rzeźba" - zestaw części do kombajnu - nagrodzona przez piejących z zachwytu jurorów.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Hmm... (2006-10-02)

    Dariusz Majchrzak  Więcej o recenzencie

    Na początku gratuluję pani Masłowskiej literackiej Nagrody Nike. To ważne, że w tym kraju można jeszcze promować młode talenty. Niestety ja z całym szacunkiem dla autorki "Wojny polsko-ruskiej..." nie trawię twórczości pani Masłowskiej. No cóż, być może jestem literackim ignorantem, chociaż jak patrzę w lustro to za takiego się wcale nie uważam. Książki Masłowskiej są oryginalne, ale ta oryginalność nic nie wnosi. Autorka chce pokazać czytelnikowi tylko swój warsztat literacki, a nie coś przekazać.

    Oceń recenzję. Czy jest przydatna?: przydatna nieprzydatna Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.

    Zgłoś nadużycie Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji

    Przeczytaj wszystkie recenzje (42)

    Książki - Zapowiedzi - zamów już dziś!

    Książki - wszystkie zapowiedzi »

    Książki - Nowości - polecamy!

    Książki - wszystkie nowości »

    Książki - Promocje - kupuj i oszczędzaj!