-
-
Gnój
- Wojciech Kuczok
-
cena:
28,49
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
Średnia ocena z 42 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Dorota Masłowska
- Wydawnictwo:
-
Lampa i Iskra Boża
, Grudzień 2002
- ISBN:
- 83-86735-87-2
- Liczba stron:
- 160
- Wymiary:
- 150 x 210 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Dorota Masłowska
Wojna polsko- ruska... to pierwsza polska powieść dresiarska. W głównej warstwie narracyjnej opowiada o przygodach dresiarza Silnego z pięcioma kolejnymi dziewczętami. Jednocześnie stanowi nadrealistyczną alegorię polskiej tożsamości narodowej w rzeczywistości małego miasta w województwie pomorskim. Wątki kryminalne przeplatają się w niej z nadzwyczaj dojrzałą egzystencjalną refleksją. Trzeba tu dodać, że jest to utwór dość brutalny, uświadamiający jak wielkim zagrożeniem jest dla człowieka narkotyk (w tym wypadku amfetamina), niszczący osobowość i generujący niebezpieczne urojenia. Uwagę zwraca zwłaszcza doskonale stylizowany język podkultury marginesu społecznego.
Książka ukazuje się z rekomendację znanego poety Marcina Świetlickiego, który podsumował ją następująco: Podejrzewam, że Masłowska jest ruskim szpiegiem. Książkę tę napisała po to, by bezkarnie poruszać się w naszej polskiej rzeczywistości i zamydlić nam, Polakom, oczy. Nigdy w życiu nie chciałbym się z nią osobiście spotkać, albowiem obawiam się, że wyssie ze mnie wszystko co najcenniejsze i na swój szpiegowsko-rosyjski sposób przetworzy to dla siebie. Z drugiej jednak strony, jeżeli chodzi o tę książkę, to jestem bardzo zadowolony. Tutaj nie nasuwa się pytanie, czy jest to proza kobieca, czy męska. Jest to kawał lekko nadpsutego literackiego mięsa i, zdaje się, warto było żyć 40 lat, aby wreszcie coś tak interesującego przeczytać.
Dorota Masłowska jest najmłodszą polską powieściopisarką. Ma 19 lat (urodziła się w lipcu '1983), jest laureatką konkursu Dzienniki Polek miesięcznika "Twój Styl" (jej tekst "Lekcje miłości" był drukowany w "Twoim Stylu" nr 5/02). Oprócz prozy, pisze także wiersze - ostatnio zwyciężyła w konkursie poetyckim Złote Pióro Sopotu. Była finalistką Olimpiady Polonistycznej, od października 2002 r. będzie studiowała psychologię na Uniwersytecie Gdańskim. Mieszka w Wejherowie.
- Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
- Autor:
-
Dorota Masłowska
Mój bolesny świat
(2007-08-24)
Jerzy
Lengauer
Więcej o recenzencie
Dlaczego wojna polsko-ruska w tytule? Mam nadzieję, że to metafora mojego świata z początku lat dziewięćdziesiątych, a może i nawet przełomu z latami osiemdziesiątymi. Rzecz dzieje się wprawdzie już w XXI wieku, ale skojarzenie pozostaje. Pamiętam bazar w dwudziestokilkutysięcznym miasteczku i na nim Ruskich, krzyczących, brudnych, pijanych, cuchnących tanimi wschodnimi papierosami. Pośród nich my - młodzież, czasem również pijana, z tanimi papierosami w ustach. Oni w marnych dresach, my już w jeansach. Dla nas Ruski to był wróg, ktoś gorszy. Z nimi była wojna. Wojna mentalna. To popłuczyny po podejściu do Ruskich naszych rodziców. Jak bardzo niektórzy już wtedy chcieli przemalować ściany domów na kolor biało-czerwony, żeby zamanifestować swój patriotyzm, swoją pogardę.
Masłowska zakpiła tą tytułową metaforą. Z nas samych. Z nas dwudziestoletnich, z nas czterdziestoletnich. I to chyba wszystko, co dobrego mogę napisać o książce.
Pierwsze strony znudziły mnie niezmiernie. Nudę rozwiało nieco pojawienie się Andżeli, która wprowadziła do blokowej scenerii nieco subkulturowej fantazji, przynajmniej w ubiorze. Potem nadal jest normalnie, zwyczajnie. Seks z pozbawieniem dziewictwa, narkotyki, łażenie po mieście, po knajpach, piwo. Wszystko toczy się sennym trybem od jednego takiego zdarzenia do drugiego. Narkotyki, pigułki przeciwbólowe, alkohol, chętka na dziewczynę nie pozwalają zająć się czymkolwiek innym. Gdzieś tam w tych oparach zdarzają się nieprzewidziane sytuacje. Zdechł pies, dziewczyna zwymiotowała nie tam, gdzie powinna, plamy z dziewiczej krwi nie dają się usunąć ani z wersalki, ani z dywanu, ich ślady na spodniach to nie problem.
Bohater powieści, Silny, jest normalną małomiasteczkową bądź osiedlową (blokowisko) postacią. W jego zachowaniu nic nie dziwi. Jego otoczenie jest prawdziwe aż do bólu. Przypieczętowuje to język bohaterów. Niegramatyczny (wzięłem, włanczam, poszłem), wulgarny. To nic nowego, nic zaskakującego. W tych środowiskach, na ogromnych połaciach naszych małych miast i w betonowych osiedlach w aglomeracjach to rzecz powszednia. Masłowska nie odkryła niczego. Opisała środowisko, z którym się być może zetknęła, w którym mieszkała. Nie ma w tym poezji, literatury. Nie ma żadnego przesłania. Żadnej zmyślnej konstrukcji fabuły. To tylko wycinek ze świata, w którym żyje wielu z nas, świata, o którym nie trzeba nam przypominać, bo jest bardzo bolesny.
W trakcie czytania "Wojny polsko-ruskiej" pod wpływem jej języka nasunęły mi się skojarzenia z "Mechaniczną pomarańczą". Może zbyt przesadzone. Z kolei nieprawdopodobieństwo sytuacji, aczkolwiek w całkiem innym wymiarze, to jakby Niziurski dla niegrzecznych dwudziestolatków.
A jeszcze prośba do zafascynowanych tą książką. Sięgnijcie dla porównania po powieści Bogdana Loebla. To też nasz świat, od którego próbowaliśmy uciec.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bełkot...
(2007-07-25)
Wojtek i Monika
Więcej o recenzencie
Zachęcony szumkiem medialnym (głównie "Polityka" była sprawcą tegoż) sięgnąłem po dzieło nastoletniej pisarki. Oj, aż w głowie zazgrzytało, toż to zupełny bełkot! I niepokój się pojawił, czyżbym nie pojął, nie zrozumiał; czy to może objawy sklerozy (przedwcześnie chyba?). Z obawą i ciekawością reakcji podsunąłem inkryminowane dzieło mojej Małżonce, która jest osobą wielce oczytaną, ludziom i światu życzliwą, tolerancyjną... "A cóż to za bełkot" zakrzyknęła po chwili Pani Żona! I tu uczucia ambiwalentne mnie dopadły, bo wprawdzie potwierdziła się moja opinia, a więc nie skleroza (jeszcze), tym niemniej powaga lansujących pannę Masłowską mediów, hurra-pochwalne recencje... Może z nami obojgiem coś jest nie tak? By ostatecznie rozwiązać dylemat Pani Żona zadzwoniła do dobrego znajomego - profesora, polonisty, sławnego literaturoznawcy, by ostateczny werdykt zasłyszeć. "Nie martwcie się" szybko uspokoił nas Profesor. "To JEST BEŁKOT".
Tak więc w pełni potwierdzona Autorytetem opinia niżej podpisanego brzmi: TO BEŁKOT, nie dajcie się zwieść, nie pozwólcie się nabrać, nie traćcie czasu na wypociny panienki, która pisać nie potrafi i talentem literackim nie grzeszy. Swoją drogą, jakże szalonym, nie bójmy się powiedzieć: idiotycznym zjawiskiem jest ISTNIENIE, BYWANIE, wręcz LŚNIENIE w blasku jupiterów, na każdej stronie kolorowych czasopism, w telewizorni, rzecz jasna, rozmaitych nieudaczników: pisarzy bez talentu, nieumiejących zaśpiewać czysto jednej nuty "piosenkarek", "aktorów" wszelkiej płci i maści (nie szekspirowskich rzecz jasna, ale z "M jak miłość" i tym podobnych wykwitów geniuszu pożal się Boże "tfurców" przez duże TFU). Sztuka czy to wysoka, czy popularna wymaga zaistnienia trzech niezbędnych równorzędnych elementów: PASJI, TALENTU, UMIEJĘTNOŚCI. Gdy ich brakuje, mamy do czynienia z gniotem, takim jak, powtórzmy, ewidentny bełkot panienki Masłowskiej. Stanowczo odradzam!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Geniuszka z mianowania
(2006-10-03)
waldemar
brzeziński
Więcej o recenzencie
Sprawa jest dość prosta. Krytyk to taki pisarz, który nie umie pisać i nie zna się na literaturze. Równocześnie tłuszcza, na szczęście coraz mniejsza, żąda od niego oświecenia, co jest dobre, a co złe. Krytyk z reguły nie lubi literatury, której sam nie napisał, ale co jakiś czas musi kogoś obwołać geniuszem, dla własnej wiarygodności. Masłowska świetnie nadaje się na geniusza: małolata z Wejherowa, która pisze na tyle niezrozumiale, że krytyk myli jej głos z głosem "nowego". Henryk Bereza, który właśnie dał Masłowskiej Nike, nie ma pojęcia o nowym świecie, który go otacza. Masłowska zresztą też nie. Geniuszem została trochę przez przypadek, ale teraz, ojcowie, trzeba w tę uliczkę brnąć. Czeka nas jeszcze wiele genialnych książek Masłowskiej, a każda nie do czytania.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(42)