Dorota Masłowska "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną"
Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję
- Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
- Autor:
- Dorota Masłowska
Zdecydowanie lepiej niż gorzej
Wystan
Po skończeniu "Wojny..." byłem strasznie zirytowany, bo nie wiedziałem, czy leży przede mną wręcz arcydzieło czy zwykła wydmuszka, wielostronicowe bezsensowne opisy. Ale zapytałem siebie samego: "Bez względu na treść, podobały ci się te opisy czy nie?". I podobały strasznie. Masłowska napisała chyba najbardziej swoistą książkę świata, niektóre zdania, niektóre użyte przymiotniki wprawiały mnie w zachwyt i podziw: "Ja bym nigdy nie zdołał wymyślić takiego sformułowania". Jeśli tak młoda osoba napisała coś takiego, ja jestem pełen szacunku. Chwalić Masłowską, chwalić i czekać na więcej.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wymachując flagą z podobizną Masłowskiej
Paweł Biedrowski
Jestem pod wielkim wrażeniem debiutanckiej książki Masłowskiej! Po bardzo skrajnych odczuciach innych czytelników, od zachwytu po potrzebę przeżegnania się nad nią, podszedłem do niej z myślą, że albo przyłączę się do grona oklaskujących, albo opluwających Masłowską. Że nie będzie można pozostać wobec niej letnim, ocenić na 3. Tak lub nie. Jedynie ekstrema. I po przeczytaniu potwierdzam to moje założenie. "Wojna polsko-ruska" przedstawia świat dresiarzy, blokersów, tych grup, o których wcześniej inni bali się pisać, wychodząc z założenia, iż to, co niewypowiedziane, niezaznaczone słowem, tak naprawdę nie istnieje. Dalsza możliwość serwowania społeczeństwu papki o idyllicznym świecie po transformacji. Dlatego nie dziwi mnie wcale oburzenie znacznej części społeczeństwa, które żyło do tej pory w nieświadomości. Podana w tak dużej dawce prawda, w dodatku w wulgarny, lecz jakże realistyczny sposób, sprawia, że ludzie rzucają ją ze zniechęceniem, czują się przez nią brudni czy palą ją, nazywając antypolską. Po prostu ich czystość zostaje ubrudzona. Ale mimo tego nadal niektórzy nie przyjmują tej prawdy, chcąc wciąż się oszukiwać, że Masłowska przedstawiła świat przejaskrawiony i wykreowany. Także język książki wzbudza wiele kontrowersji. Pełno w niej wulgaryzmów, niegramatycznych wypowiedzi (poszłem, włanczać, ruski). Śmieszy mnie zarzut, że jak Masłowska mogła wydać książkę czy nawet napisać pracę klasową, skoro w ogóle nie zna polskiej ortografii! To narzędzie, za pomocą którego opisuje świat i rozumowanie Silnego, Lewego, Andżeli czy Nataszy. Oni tak się porozumiewają, nie upiększają słowotoku kwiatkami ani ozdobnikami. I Masłowska konsekwentnie pisze tym chaotycznym slangiem. Banalnym i bełkotliwym jedynie z pozoru. A w rzeczywistości to bardzo przemyślany, staranny, literacki; ba, nawet poetycki język. Obfituje w ukrytą i precyzyjną konstukcję zdań, niezwykłą zdolność autorki do wyszukanych i interesujących metafor. Mimo młodego wieku jest dojrzałym, wrażliwym, nawet i okrutnym obserwatorem. Potrafi stanąć z boku i przypatrzeć się trzeźwo ludziom, którzy przecież należą do jej pokolenia. Masłowska jest obiektywna, zdystansowana do przedstawianej rzeczywistości. Wprowadza nawet do książki własną postać (Masłoska) i potrafi być wobec siebie równie obiektywna, chociaż też trochę krytyczna. Doceniam ją również za ogromne poczucie humoru, a quiz urządzany Silnemu przez Alę sprawił, że zanosiłem się śmiechem. Jednak w istocie jest to obrazowanie za pomocą groteski, karykatury. Sposób pokazania świata odwróconych wartości, którego rytm wyznaczany jest kolejnymi kreskami amfy i jeszcze bardziej przesadnymi halunami i zjazdami. Ta 19-letnia dziewczyna, z ufarbowanymi na rudo włosami, skrępowana szumem medialnym wokół swojej osoby, odważyła się pokazać realia życia młodzieży z blokowisk, w których dominują narkotyki, brudny seks, przemoc. Świat jakby odwróconej na drugą stronę rękawiczki. Ci ludzie, i to pokazuje Masłowska, nie byli tacy zawsze. W Silnym tkwią bardzo duże możliwości, pod tym wizerunkiem imbecyla i narwańca jest tak naprawdę inteligentny i wrażliwy chłopak, który jak wielu przyjął złudną definicję szczęścia. Autorka przedstawia nam ich świat nie po to, by zaszokować i zawisnąć w galerii niepokornych buntowników. Ona chce nam otworzyć oczy. Uświadomić pokoleniu McDonaldsów i popcornu zagrożenie świata, do którego wielu wręcz dąży. Mnie książka wciągnęła i to też jest zasługa przemyślanej konstukcji. Jeśli ktoś tak pisze, mając lat 19, to: panie, panowie, mamy nowy ogromny talent w naszym kraju. I z wielką ochotą sięgnę po "Pawia królwej", chociaż też słyszałem, że można się nim albo zadławić, albo zaciągnąć. Brzmi jakoś znajomo.
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Język i to wszystko
Insomnia
W ogóle nie rozumiem całej tej paranoi wokół Masłowskiej. Ani atmosfery nie ma w książce, ani nie jest ciekawa. Jedyny plus to miazga jaką robi Masłowska z języka. To wszystko. Gładko łatwo się czyta i równie szybko zapomina.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
A mi się bardzo podobało
Arek Bany
Mnię się książka bardzo podobała. Jest w niej coś z Gombrowicza i Pilcha (przynajmniej ja miałem takie skojarzenia) i jeśli ktoś lubi tych autorów, to szczerze polecam mu tę pozycję. Cóż, nie bardzo rozumiem głosy krytyków, myślę, że to po prostu kwestia gustu, nie samej wartości książki, cóż, nie każdy lubi Monty Pythona, a niektórzy go po prostu nie rozumieją...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nie Masłowska, lecz Kafkowska powinna się nazywać! (2004-09-08)
Hammerschmidt Ulrich Więcej o recenzencie
Dorota Masłowska bądź jak powinniśmy powiedzieć ” ta Masłwoska ” , prowadzi nas swoja książką do świata bez pociechy dla pokrzywdzonych , książka ta jest obrazem wnętrza człowieka przegranego, który winą za swoje zmarnowane życie obarcza innych. To nie jest tylko czerwono-biała prowincja, prowincja ta ma również inne barwy, naturalnie i czerń, i czerwień, i złoto. Ta intelektualna , duchowa prowincja jest stołem dla stałych gości tego świata, którzy jako „Wykształceni” omijają ją ze wstydem. To jest brutalna zmiana perspektyw, którą tylko w niektórych przypadkach można znieść. Lektura tej książki nie pozostaje bez wpływu, jest na to zbyt głęboko irytująca (niepokojąca) i zbyt trudna do strawienia. Bohater jest pouczającym przykładem psychosocjalnej konstytucji młodzieńca wypchniętego ze społeczeństwa. Książa powinna być lekturą obowiązkową na studiach pedagogicznych na I semestrze. I wszystko to ujęte jest w języku metaforycznym, ordynarnym, niegrzecznym, ekspresywnym i surrealistycznym jednocześnie. Języka jak muzyka punkowa, wymowne obrazy zmieniają się w „ Staccato ” w gitarowych akordach. Obskurna dramaturgia sztuki, pokazująca świat, którego my, my czytający książki, właściwie nie chcielibyśmy znać. Literacki egzystencjalizm w wariancie hardcorowym. Dlatego też- zobacz nagłówek!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Paru ludzi na pewno nieźle na tym zarobiło... (2004-08-20)
Questi Więcej o recenzencie
Dziwicie się, że ta pseudoliteratura została opatrzona Paszportem Polityki? Ja się nie dziwię, w końcu trzeba było w jakiś sposób wypromować produkt, który ludzie byliby w stanie kupić. I kupili, a ktoś na tym nieźle zarobił. Kuba Wojewódzki-Idol-Big Brother-Masłowska - ta sama seria, seria tandety, o której mówi się głośno. Jest takie powiedzenie: po 1. książce o autorze nie można powiedzieć niczego, po 2. książce można powiedzieć już wszystko. Z niecierpliwością czekam na ten moment, kiedy 2. książka panny M. ujrzy światło dzienne, a ludzie przekonają się jaką to wielką literatką panna M. jest... Jeżeli napisze podobny bełkot, w literackim świecie będzie spalona. Jeżeli napisze niebełkot... też będzie spalona, bo jestem przekonany, że ona niebełkotu pisać po prostu nie potrafi.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeciętność... (2004-06-23)
Marcin Kaliński Więcej o recenzencie
Książka jest moim zdaniem przeciętna, a zamieszanie wokół niej zdecydowanie za duże. Zgadzam się, że na "Paszport" Polityki nie zasługuje. Bo jak ją postawić obok Sapkowskiego? Ale Masłowska ma jeszcze czas...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niedorobiony twór
Edyta .
Z różnych recenzji wiedziałam już, że treść nie będzie dla mnie specjalnie ciekawa, że książka ogólnie niewiele wnosi. Ale niemal wszędzie trafiałam na zachwyty, dotyczące rzekomo doskonałej stylizacji języka (cyt.: „Uwagę zwraca zwłaszcza doskonale stylizowany język podkultury marginesu społecznego.”) Okazuje się jednak, że ta niby doskonała stylizacja zgrzyta mi niemal w każdym zdaniu. Ot, choćby kwestia zaimka „tę”. Mam tekst dresiarza, który mówiąc „w szczere oczy” czy też „mieć powinnem”, jednoznacznie kojarzy mi się z osobnikiem z gatunku tych, co na szkołę to głównie kamieniami rzucali, Polakiem zdecydowanie niewykształconym, bardzo zdecydowanie, bo już średnio ambitny uczeń podstawówki nie wypowie się w ten sposób. A zaraz potem mam: „tę wadę”, TĘ, gdzie z doświadczenia wiem, że bardzo niewielki procent społeczeństwa stosuje tę właśnie, poprawną formę, absolutnie zdecydowana większość bowiem, w tym także część wykształcona, nierzadko na poziomie wyższym, używa wyłącznie „tą”. Ale to nie koniec zgrzytów. Bo nasz dresiarz, posługujący się językiem polskim na naprawdę żałosnym poziomie, nierzadko wplata wyrazy, których nie powstydziłby się pan magister – mało że wplata, bo wpleść to każdy może, ale wplata naprawdę dobrze. Nie wydaje mi się, żeby zwykły nieuk używał określeń „paranormalny” (bo pewnie nawet do końca nie wie, co oznacza przedrostek „para”), „pozamałżeński”, „abnegat” (nawet błędnie), „zła kondycja”, „nadmiernie”, „niczym zwierciadło”, „mieli mi za złe”, „toteż”, „powiedziałbym”, „żenada”, „abstrakcyjne”, „respekt”, „etyczne matactwo”, „tymczasem” itp. Zastanawia mnie też niekonsekwencja w zakresie ortografii i interpunkcji. Bo albo decydujemy się na druk, symulujący oryginalne zapiski dresiarza – wtedy w tekście roi się od błędów wszelkiej maści – albo wydajemy z poprawną ortografią, bo zamierzamy oddać oryginalną wersję wyłącznie tekstu mówionego. Tutaj jednak takiej konsekwencji zabrakło (w tym miejscu to już ukłon w stronę wydawców, którzy nie podjęli stosownych kroków w celu ujednolicenia tekstu i poszli na żywioł, drukując jak leci), dzięki czemu mamy ogólnie niezłą ortografię z niczym nieuzasadnionymi wstawkami w stylu „poczym” czy „nie przyjemnym”. I to by było na tyle...
(1 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ku podniesieniu
Kasia Z
Zobaczyłam właśnie, że książka Doroty ma tylko 2 gwiazdki w ogólnej ocenie czytelników. Według mnie zasługuje na minimum 4. Ale dam jej 5, żeby szybciej podnieść ocenę ogólną, bo książka ta w przeciwieństwie do 1000 innych na pewno zasługuje na wyróżnienie. Przeczytałam ją z zapartym tchem do prawie końca. Prawie, bo końcówka tej książki to według mnie jej najsłabszy punkt. Ale ponieważ większość młodej, polskiej prozy na słabym punkcie zaczyna się i kończy, dlatego Dorota ma u mnie duży plus. Współczuję jej ciśnienia, jakie się koło niej wytworzyło i mam szczerą nadzieję, że napisze dobrą kolejną powieść.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Bełkot! (2003-12-30)
Piotr Sierant Więcej o recenzencie
Książka ta jest zbiorem luźnych skojarzeń głównego bohatera. Najpierw mówi on o programie telewizyjnym, a kolejne zdanie jest już o ruskich, następne o jego dziewczynie Magdzie, a jeszcze następne o jego kumplu. Chaos. Masłowska chyba sama musiała być nieźle naspidowana, pisząc takie bzdury. Dla mnie nie ma to żadnej wartości artystycznej - każdy mógłby coś takiego napisać. Nie wiem, o co tyle szumu wokół jej osoby.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji





Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)






![Apocalyptic Love [Deluxe] - Slash](/Apocalyptic-Love-Deluxe_Slash,images_small,6,1686176785.jpg)





