Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Wyklęte życiorysy
Ocena klientów. Nadesłano 1 recenzję
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Jolanta Drużyńska ,
Stanisław M. Jankowski
- Wydawnictwo:
-
Rebis
, Sierpień 2009
- ISBN:
- 978-83-7510-373-1
- Liczba stron:
- 432
- Wymiary:
- 150 x 240 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Jolanta Drużyńska ,
Stanisław M. Jankowski
Od autorów
To jeszcze jedna książka o ludziach, których życiorysy przez wiele lat były "wyklęte", a nazwiska i miejsce śmierci skazane na zapomnienie, skreślane przez cenzorów, plugawione pomówieniami i oskarżeniami... To także książka o kobietach: żonach, siostrach, córkach i wnuczkach, które nie dały się pokonać komunistycznemu systemowi propagandy. W tym czasie, gdy wiele osób - obawiając się rewizji - niszczyło dokumenty, własne lub rodzinne, te odważne kobiety starały się mieć jak najwięcej dowodów, potwierdzających służbę ich najbliższych dla Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie bały się , jak żona, córka i wnuczka gen. Kazimierza Tumidajskiego szukać jego śladów w Związku Radzieckim; Doprowadziły, jak żona i córki ppłk Macieja Kalenkiewicza, do zbudowania cmentarza w Surkontach, gdzie zginął w walce z wojskami NKWD "Kotwicz" i jego żołnierze z Armii Krajowej; . Walczyły, jak Eleonora, siostra ppłk NSZ Stanisława Kasznicy, o uznanie jego działalności "na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego", za którą "zapłatą" był strzał w tył głowy w mokotowskim więzieniu; Starały się , jak Elżbieta Dąbrowska - Hojka, zgromadzić jak najwięcej dowodów, że to kapitan Franciszek Dąbrowski we wrześniu 1939 roku, dowodził obroną Westerplatte; Szukały, jak Ewa Gruner - Żarnoch, śladów ojca, Juliana, wśród szczątków kilku tysięcy oficerów, w 1940 roku zamordowanych w miejscowym więzieniu, a później pogrzebanych w parku leśnym w Charkowie; Odkrywały i wybaczały, jak Wanda Puchalska , córka Józefa Hieronima Retingera, jednego z najbardziej aktywnych po II wojnie orędowników zjednoczenia Europy, ważną rolę, jaką odegrał w historii Polski i poświęcenie życia rodzinnego w imię działalności pro publico bono .
To książka o kobietach, które przez wiele powojennych lat, nadal prowadziły swoją wojnę o utrwalenie w pamięci, oddanie im szacunku, wpisanie do podręczników nazwisk ich najbliższych. Też pro publico bono. O tym, jak pamiętają "swoich" i nie tylko "swoich" bohaterów, o ich uporze, niepowodzeniach i sukcesach opowiada książka "Wyklęte życiorysy".
Jolanta Drużyńska
Stanisław M. Jankowski
- Wyklęte życiorysy
- Autor:
-
Jolanta Drużyńska ,
Stanisław M. Jankowski
Ofiara katu winna jest święty spokój
(2009-10-31)
FabrykaRecenzji
Więcej o recenzencie
Spośród bohaterów "Wyklętych życiorysów" jedynie dr Józef Retinger był cywilem, pozostali podczas drugiej wojny światowej nosili oficerskie polskie mundury - zdawać by się mogło - powód do chwały. Ich uniformy były jednak „absolutnie nie te” w opinii rozdających w PRL znaczone politycznie karty. Na domiar złego - trzech z sześciu bohaterów książki poniosło śmierć z rąk „towarzyszy radzieckich”, jeden z rąk politycznie ze Stalinem spokrewnionych rodaków. I to była ich wina główna. Bo nic tak przecież ofiar nie obwinia, jak fakt bycia ofiarami. Co ofiara katu winna? Święty spokój. I dlatego właśnie, by nie przypominać oprawcy o grzechach, bezwzględnie należy skazać ją na zapomnienie. Bliscy, owszem, prywatnie mogą sobie pamiętać. Prywatnie, bo w żadnej mierze nie wolno się z tym obnosić, by oprawcom i ich spadkobiercom nie psuć dobrego samopoczucia.
Z tych to powodów rodziny bohaterów "Wyklętych życiorysów" przez dziesiątki lat zmuszone były walczyć o honor swych najbliższych, o uznanie ich zasług dla ojczyzny, o prawo swych zmarłych do godnego pochówku, gdyż nie przysługiwał on przecież tym, których życiorysy wyklęto, jako że „przewiny ich były przeogromne”.
I tak - bohater z Westerplatte, kpt. Franciszek Dąbrowski przewinił służbą w „sanacyjnej” armii do tego stopnia, że nawet chwilowo-taktyczna przynależność do PZPR (lata pięćdziesiąte) nie uchroniła go przed szykanami, szczytem zaś jego zawodowej kariery w PRL (gruntownie wykształconego, znakomitego oficera) okazała praca w kiosku „Ruchu”. Cierpiał też, gdyż dla wielu prawda o obronie PST była (jest zresztą nadal) - z przyczyn „patriotycznych” - nie do przełknięcia.
Gen. Kazimierz Tumidajski zawinił dowodząc Okręgiem Lubelskim AK, a jeszcze bardziej umierając w radzieckiej „sojuszniczej niewoli”. Głównym grzechem por. dr Juliana Grunera (pediatry, słynnego sportowca) było to, że w 1939r. dostał się do niewoli i zamordowano go wraz z tysiącami innych polskich oficerów.
Ppłk Maciej Kalenkiewicz - hubalczyk, potem cichociemny, a wreszcie dowódca oddziału wileńskiej AK popełnił występek ginąc w walce z NKWD, natomiast płk Stanisław Kasznica - ostatni komendant NSZ - głową i infamią zapłacił za prawdziwe oraz nieprawdziwe winy dowodzonej przez siebie podziemnej armii.
"Wyklęte życiorysy" nie tyle mówią o tym co, jak i dlaczego się zdarzyło, lecz są opowieścią o ludzkiej pamięci. Narrację w wielkiej mierze oparto na relacjach krewnych bohaterów książki, co ma swoje wielkie zalety, lecz i pewne wady. Stąd właśnie część poświęcona ostatniemu komendantowi NSZ informacji „niewygodnych” o tej organizacji nie zawiera, a przecież nie była to Liga Dżentelmenów w białych rękawiczkach. Jest to jednak jedyny zarzut, jakim jestem w stanie postawić książce J. Drużyńskiej i St. M. Jankowskiego. Jeśli (aby polska pamięć była kompletna) prawdę o kolejnych "trefnych" życiorysach będzie się u nas nadal upubliczniać, najlepiej czynić to właśnie na kartach książek równie pasjonujących i poruszających.
(11 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji