-
-
-
-
Płyta
- Buldog
-
cena:
37,49
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Występ
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
KaEnŻet
- Firma fonograficzna:
-
SP Records
, 2002
- Nr katalogowy:
- CD-SP4502
- Sprawdź inne tytuły:
-
KaEnŻet
Tym razem Kazik Na Żywo ale Na Żywo, czyli ognisty występ muzyczno - sceniczny, wzbogacony niezwykle dowcipnymi przerywnikami, zarejestrowany według wkładki od płyty "dnia 32 maja 1954 roku we Wilnie". Niecierpliwie oczekiwana koncertowa płyta (by być ścisłym podwójny album) Kazika w jego najbardziej rockowym wcieleniu. Kazikowe hity, garść autorskich interpretacji cudzych utworów (m.in. Deadlock, Dead Kennedys, Nick Cave, Kazimierz Grześkowiak i słynny Odpad Atomowy Zaciera), oraz mocno improwizowane bisy. Dla licznych fanów pozycja obowiązkowa.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. Legenda ludowa |
|
| 2. Świadomość |
|
| 3. Łysy jedzie do Moskwy |
|
| 4. Kalifornia ponad wszystko |
|
| 5. Gdy mam co chcę, wtedy więcej chcę |
|
| 6. I am on the top |
|
| 7. Las Maquinas de la Muerte |
|
| 8. Jeśli kochasz więcej, to boisz się mniej |
|
| 9. Makabra |
|
| 10. Nie zrobimy wam nic złego tylko dajcie nam jego |
|
| 11. Tata dilera |
|
| 12. Jerzy hat eine sztuczna kobieta gekonstruliert |
|
| 13. Tańce wojenne |
|
| 14. 12 groszy |
|
| 15. Artyści |
|
| 16. W południe |
|
| 17. Odpad atomowy |
|
| 18. Pier*** pera |
|
| 19. Celina |
|
| 20. Maciek, ja tylko żartowałem |
|
| 21. Krzesło łaski |
|
| 22. Jeszcze Polska |
|
| 23. No speaking inglese |
|
| 24. Konsument |
|
| 25. Nie ma litości |
|
| 26. 220V |
|
| 27. Spalam się |
|
| 28. Ja tu jeszcze wrócę |
|
| 29. Legenda ludowa |
|
| 30. Tata dealera |
|
- Występ
- Wykonawca:
-
KaEnŻet
Kazik na (pół)żywo, ale z klimatem.
(2009-04-08)
Marlboro Smoker
Więcej o recenzencie
Kazik wielokrotnie przyznawał, że nie przepada za wydawaniem płyt live. Podobno po ukazaniu się niezbyt udanej koncertówki Kultu pt."Tan" przyrzekł sobie, że nigdy więcej tego nie uczyni. A jednak. Po trzynastu latach złamał się i podarował swoim fanom płytę, można by rzec, unikalną w swoich sprzecznościach. Płytę bardzo przeciętną wykonawczo, ale jednocześnie bardzo klimatyczną. Nie ma co owijać w bawełnę - wykonania poszczególnych utworów są dość marne. Słychać, że Kazik w prawie każdej piosence niemal wypluwa sobie płuca, a obsługujący gitarę Olaf Deriglasoff nie jest w stanie wykrzesać z siebie tyle metalowo-rockowego ognia, co niezastąpiony Litza. Reszta chłopaków także gra jakoś na pół gwizdka popełniając wiele pomyłek. Jest jednak coś, co czyni z tej płyty jedno z najciekawszych polskich wydawnictw koncertowych. Mowa o typowo "kazikowym" podejściu do produkcji. Najprawdopodobniej po przesłuchaniu pierwotnego nagrania Kazik zdał sobie sprawę, że gdyby wydać to w takiej formie płyta okazałaby się porażką. Dlatego postawił na szczerość i humor. Na płycie słyszymy wiele rzeczy, które chyba każdy inny artysta postanowiłby wyrzucić: strojenie gitary i poszukiwanie klucza, falstart w "Artystach" połączony z rozbrajającym "Kurwa, jeszcze raz, to się wytnie" czy perkusista przez dobre kilkanaście sekund próbujący złapać rytm w "220V". Utwory, w których niezbędne było dokonanie studyjnych nakładek wzbogacono o śmieszne gadki i dialogi (ten w "Makabrze" po prostu nokautuje). W końcu publiczność, najwyraźniej przeżywająca tamtego wieczoru zbiorową ekstazę. Wszystko to składa się na niezwykły klimat tej albumu i sprawia, że słuchacz ma ochotę przenieść się w czasie do 16 grudnia 2001r. i dołączyć do bawiących sie na koncercie. Moim zdaniem należy tą płytę traktować bardziej jako przykład niezwykłego stosunku Kazika do muzycznej materii i przykład na to, jak z gównianego nagrania zrobić rzecz wyjątkową. Polecam wszystkim ceniącym wyżej oryginalność niż perfekcję.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Dobry koncert
(2009-03-07)
Rolu
Więcej o recenzencie
Patrząc na inne recenzje można dojśc do wniosku, że album jest beznadziejny. Ale mi się podoba. Dobór kawałków, ich inne niż na albumach aranżacje, utwory solowe Kazika, covery sprawiają, że fajnie się tego słucha. Kazik na koncercie parę razy się pomylił i sami na własne uszy możemy to usłyszec. Inni artyści pewnie by to zmiksowali, wycięli albo dograli kawałek żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Niektórzy narzekają, że płytka jest słabo nagrana i dźwięk kuleje. To jest bolączka nie tylko KaeNŻetu. Nagłośnienie kuleje u dużej ilości wykonawców. Wadą tego albumu są przerywniki, przy pierwszym przesłuchaniu można się trochę pośmiac ale przy kolejnych nadzwyczajnie w świecie przeszkadzają. Najgorzej jest w utworze Makabra. Dosłownie makabra. Podsumowując album nie jest może genialny ale trzyma poziom i pokazuje, że na koncertach Kazik i spółka nie odwalają pańszczyzny tylko dają z siebie dużo. Nie każdy zespół stac na zagranie 30 utworów podczas koncertu.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pomimo ceny - pozycja tylko dla fanów.
(2002-11-17)
Kamil
Łaba
Więcej o recenzencie
Trent Reznor z Nine Inch Nails powiedział kiedyś, że wersje live to gorsze wersje utworów studyjnych. Chociaż nie zawsze jest to prawdą, z pewnością można tak powiedzieć o Występie. Wiadomo, zespół na żywo ma ograniczone możliwości, ludzie popełniają błędy i tak dalej. Na koncercie wszystkich tych niedociągnięć jakoś nie czuć - kiedy wokół ciebie kilkaset osób skacze i drze się, ciężko myśleć o tym, że np. Kazik połknął jakiś wyraz. Jednak ten sam koncert przesłuchany na chłodno w domu ujawnia wszystkie swoje niedociągnięcia. Występ nie porywa, ani przez moment nie czuć tej koncertowej euforii. Jasne, Kazik coś tam gada ze sceny, ludzie się drą, rzucają kluczami (sic!) i ogólnie jest wesoło, ale ta wesołość jakoś nie udziela się słuchaczowi. Wielką rolę odegrała w tym zapewne mierna jakość dźwięku - z początku wydaje się OK, ale gdy dojechałem do Tańców Wojennych, zwątpiłem - aż strach pomyśleć, jakiego kopa miałby ten utwór, gdyby nie płaskie brzmienie gitar. Co do samego wykonania - sprawa wygląda różnie. Kiedy Kazik Na Żywo gra Kazika Na Żywo, zazwyczaj wypada gorzej, niż w studiu. Wyjątkiem jest tu W Południe - po usłyszeniu tej wersji nie wracam już do studyjnej. W innych utworach dużych potknięć nie ma, ale generalnie nie widzę powodu, żeby słuchać ich live. Jako ciekawostkę można potraktować Artystów - w pewnym momencie Kazik wchodzi z wokalem za wcześnie, więc na końcu utworu mówi coś w stylu "dziura była, no to jeszcze raz, to się sklei", po czym zespół gra jeszcze raz połowę utworu. Jednak repertuar KNŻ to najwyżej 2/3 płyty. Zespół wykonuje też utwory innych wcieleń Kazika - Kultu, El Dupy i Kazika solo. Wypada to różnie, Celina czy Ja Tu Jeszcze Wrócę, brzmią doskonale, ale już Konsument w wersji hardcore traci cały swój urok, chociaż podejrzewam, że to kwestia gustu. Mamy też inne kowery, zazwyczaj mało ciekawe (wyjątkiem jest Odpad Atomowy). A żeby było wiadomo, że to jednak album Kazika, mamy na płycie kilka przerywników, które ostatecznie niszczą nastrój koncertu. Tak jest chociażby w Makabrze, gdzie występ nagle się urywa i słyszymy rozmowę o tym, że nie należy wciskać guzików, o których się nie wie, do czego służyć miałyby. Może to i zabawne, ale bardzo nie na miejscu. Występ jako album ma też inną wadę - jest bardzo kiepsko wydany. Szczególnie boli tracklista, która nie zawiera niektórych utworów, przez co np. Legenda Ludowa, która powinna być pierwsza, jest w efekcie druga, gdyż na miejscu pierwszym mamy mało zabawne intro. Nie wiem też, czemu Tata Dilera zagrany na bis nazywa się Tata Dealera i czemu po tym utworze przez dobre kilka minut słuchamy publiki skandującej "Kazik! Kazik!". A jeśli już mam się czepiać - rozkład materiału na płytach też jest dziwny. Pierwsza jest wypchana po brzegi, podczas, gdy na drugiej jest tylko 50 minut muzyki. Nie lepiej było po 60 na obie? Podsumowując - Występ, nawet pomimo zachęcającej ceny, jest pozycją tylko dla zagorzałych fanów Kazika.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
To nie możliwe, Kazo, taki słaby?!
(2002-10-05)
Zbigniew
Zegler
Więcej o recenzencie
Nadszedł czas na krótką przerwę w ultraintensywnej karierze Kazika. Oznaki przemęczenia są bardzo słyszalne na "Występie". Niewiele jest zabawy i profesjonalnego podejścia do muzyki, za to sporo dowcipów środowiskowych i darcia łacha z fanów. Nie podoba mi się głos Kazika (co oni mu w studiu zrobili, że tak nisko brzmi!?), sekcja jakaś taka stłumiona i Burza zupełnie bez środka i wysokich. A może mam jakiś wadliwy egzemplarz płyty... Za wartość estetyczną dwója, bo awangarda i underground w mojej opinii nie polega na tym, że się nawet nie podaje, na którym krążku jest dana piosenka. Jakieś to takie za bardzo na odp... się zrobione.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji