Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Za oknem cukierni
Średnia ocena z 12 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Sarah-Kate Lynch
- Wydawnictwo:
-
Prószyński Media
, Czerwiec 2011
- ISBN:
- 978-83-7648-733-5
- Liczba stron:
- 280
- Wymiary:
- 142 x 202 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Sarah-Kate Lynch
Połączenie miłości, zdrady i włoskich słodyczy, któremu nie można się oprzeć, utrzymane w smakowitej konwencji "Czekolady".
Gdy gwiazda korporacji Lily Turner przypadkiem się dowiaduje, że jej "idealny" mąż, Daniel, ukrywa drugą rodzinę wśród wzgórz Toskanii, porzuca sale konferencyjne na Manhattanie dla stromych uliczek Montevedovy. Kiedy się tam pojawia, jej historię koniecznie chce poznać Tajna Liga Owdowiałych Cerowaczek, prawie niewidzialna armia, dyskretnie pociągająca za sznurki, by kojarzyć w pary samotnych i nieszczęśliwych. Wkrótce założycielki Ligi, Violetta i Luciana, obmyślają plan, by uleczyć złamane serce Lily... i pozyskać jej pomoc dla swojej walczącej o przetrwanie pasticcerii.
Bujna zieleń, wspaniałe toskańskie lato, nęcące zapachy świeżo upieczonych cantucci. "Za oknem cukierni" przedstawia współczesną receptę na szczęśliwe życie.
- Za oknem cukierni
- Autor:
-
Sarah-Kate Lynch
Ciepła i klimatyczna
(2011-08-04)
kasiekM
Więcej o recenzencie
Ostatnio bawiłam dłuższą chwilę w Toskanii. Za sprawą dwóch książek. Dziś chciałabym opowiedzieć o wrażeniach z lektury „Za oknem cukierni”, która przyciąga letnią okładką, kusi jakimś nienazwanym ciepłem. I ta okładka mnie zaniepokoiła, bo przestraszyłam się, że będzie to kolejna książka ze śliczną okładką, ale treściowo miernota. Zasiadłam wiec do niej ze sceptycyzmem.
Od pierwszych stron wiedziałam, że się pomyliłam, że książka atakuje humorem, ale i mądrością rodem z Toskanii. Na kartach książki miesza się gorycz łez ze słodyczą włoskich ciasteczek.
Historia zaczyna się, gdy życie pewnej kobiety obraca się w perzynę za sprawą zdjęcia, pięknie zalaminowanego, upchniętego do buta. Kobieta widzi drugą rodzinę swojego męża, włoską żonę, dwójkę dzieci. Przeżywa dramat. Sama jest bezpłodna, kilka razy próbowała, usilnie próbowała zajść w ciąże i bezskutecznie. Traciła ciążę za ciążą, nawet adopcja nie pozwoliła jej zostać matką. Brak dzieci to jej wielki dramat, tymczasem widzi męża, będącego ojcem dwójki dzieci. Jej do tej pory poukładane życie się rozsypuje. Bez względu na to co zrobi, nic dla niej nie będzie takie samo. Pod wpływem alkoholu rezerwuje bilet do Włoch, rezerwuje miejsce w hotelu i jedzie. A po co jedzie to sama do końca chyba tego nie wie.
Brzmi tandetnie? Pustowato? Nie dajcie się zwieść. Raz, że jestem kiepska w opowiadaniu treści, a dwa, że opisane jest naprawdę sympatycznie. Czyta się płynnie, a sama książka tak wciąga, że jak w pracy się do niej przyssałam, tak zostałam upomniana przez Bossa. Strasznie mnie wciągnął klimat. Każda z postaci ma swój czar. Są zabawne, wzruszające, poprzez swoją różnorodność.
Mimo, że klimat Florencji ostatnio atakuje nas dosłownie zewsząd, tak ta książka nie przytłacza tą tematyką. Klimat, kuchnia, piękno są obecne, ale tak jakoś dyskretnie, można się bez przeszkód wgłębić w historię bohaterów.
Jestem pewna, ze Wam się spodoba, bo nie da się tej książki nie lubić. Jest ciepła i klimatyczna i czyta się tak lekko i przyjemnie!
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
We włoskim stylu
(2011-08-01)
Paulina
Klos
Więcej o recenzencie
Być może to zabrzmi banalnie, ale uwielbiam książki, w których główny bohater porzuca dotychczasowe życie i wyrusza w siną dal:) W "Za oknem cukierni" poznajemy Lily - kobietę w średnim wieku, bizneswoman, silną, niezależną, z nienaganną figurą. Lily całkiem przypadkiem odkrywa głęboko skrywany sekret swego męża. Okazuje się, że ma kochankę daleko w Toskanii. Co więcej, doczekał się z nią potomstwa. Kobieta przeżywa szok (trudno jej się dziwić) i od wpływem emocji i sporej dawki alkoholu postanawia sama udać się na wyprawę do tego uroczego zakątka Włoch.
Kiedy już dociera do celu podróży (oczywiście nie obywa się bez drobnych kłopotów), trafia na nocleg do dwóch sióstr - Luciany i Violetty. Kobiety przed laty prowadziły świetnie prosperującą cukiernie i zachwycały okolicę aromatycznymi wypiekami. Dziś jednak, jako starsze panie, założyły Ligię Owdowiałych Cerowaczek. Wdowy z całej okolicy spotykają się w tajemnicy, cerują skarpety i omawiają zawiłe plany swatania samotnych i zranionych serc.
Co wyniknie z tej kombinacji? To już musicie doczytać sami. Książka wydaje się być idealna na lato (chociaż coraz częściej mówi się, że piękną jesień mamy w te wakacje). Zafascynowały mnie liczne opisy przyrody, mieszkańców czy nazwy potraw w języku włoskim. Klimat jest nieco zbliżony do "Pod słońcem Toskanii" a miejscami do "Czekolady". Z pewnością byłby to świetny materiał na film.
Przejdziemy teraz do minusów. Ostatnie 30 stron mocno mnie zirytowało. Nie mogę Wam zdradzić dlaczego, bo popsuła bym czytanie przyszłym nabywcom książki. Wybaczyć zdradę mężowi wydaje się być czynem szlachetnym i miłosiernym. Ja na tym etapie swojego życia, nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej sytuacji. Jednak to co zrobiła (na szczęście nie w odwecie) Lily i wnioski jakie z tego wyciągnęła powaliły mnie na ziemie. Końcówka książki nadaje się do programu Ewy Drzyzgi...
Mimo irytującego i nierealnego dla mnie zakończenia, książka jest ciepła, pogodna i bardzo wciągająca. Jestem pewna, że spodoba się szerokiemu gronu czytelników.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przesłodzona
(2011-08-01)
Marzena
Molenda
Więcej o recenzencie
Powieść słodka jak włoskie cantucci, gelato i tiramisu razem wzięte. Opowieść o tym, jak przepiękne toskańskie krajobrazy i specyficzna włoska aura mogą uleczyć nawet najbardziej poharatane serca. "Za oknem cukierni" to współczesna bajka, w której, choćby bohaterowie starali się nie wiem jak bardzo spartaczyć swoje życie, to jednak szczęśliwe zakończenie jest nieuchronne. Bardzo dobra lektura na leniwe letnie popołudnia, nie wymagająca zbytniej gimnastyki intelektualnej, za to posiadająca terapeutyczną moc zwiększania poziomu hormonów szczęścia. Bo dlaczego czasem mamy się nie zapomnieć i nie pozwolić by nas czarowano?
Nie kryję, że nie jestem miłośniczką tego typu literatury - miłosne uniesienia, gorące romanse bohaterek i lukrowe zakończenia do mnie zdecydowanie nie przemawiają. A tu jest tak różowo i zakończenie - aż ocieka cukrem; jest szczęśliwe do granic przyzwoitości, momentami zakrawa wręcz na groteskę (przy jednym stole siedzą zdradzający i zdradzani, prawdziwi ojcowie, ojczymowie i gromadka ich dzieci i, o zgrozo, wszyscy są przeszczęśliwi... brrr). Jeśli chodzi o styl książki - nie ma się tu nad czym zbytnio rozwodzić, bo styl jest mocno popularny. Jedyne metafory, które wywoływały uśmiech na mojej twarzy to te używane przez członkinie Ligi, kiedy to staruszki porównywały leczenie złamanych serc do cerowania. Tak, to było proste i piękne w swej prostocie. Był jeden niespodziewany zwrot akcji, który mnie zaskoczył i ożywił fabułę, były momenty, kiedy w powieści dało się zaczytać, jednak uważam, że to pozycja raczej z sortu "dla nastolatek", chociaż osoby cokolwiek życiowo doświadczone mogą ją czytać jako piękną, ale kompletnie pozbawioną odniesienia do rzeczywistości i prawdopodobieństwa życiowego bajkę.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Klimatyczna, ciepła i pogodna książka, która przeniesie nas do ciepłej Toskani
(2011-07-31)
RedHead
Więcej o recenzencie
Z zimnej Polski przenosimy się w ciepłe rejony Toskanii, do której wyrusza Lily zaraz po tym jak znajduje w bucie golfowym swojego "idealnego" męża zdjęcie jego nowej rodziny. Porzuca pracę w Nowym Jorku i wyrusza w podróż swego życia. Tam poznaje Ligę Owdowiałych Cerowaczek, które chciałyby się dowiedzieć co nieco o Lily i jej historii, a także wziąć sprawy w swoje ręce i pomóc. Te starsze panie nie zajmują się jedynie cerowaniem i pieczeniem cantucci. One są niczym armia, która łączy ze sobą dwa złamane serca, oczywiście najpierw obmyślając plany i szykując zasadzki. W końcu ma to wyglądać na przeznaczenie. W tym przypadku także chcą uleczyć serce bohaterki, ale czy przystojny, owdowiały Włoch jest właściwym lekarstwem? A co jeśli Lily pozna córkę swojego męża? Co jeśli pozna także jej matkę i w końcu dowie się prawdy? Został jeszcze jej mąż Daniel, który o podróży swojej żony nic nie wie, do czasu kiedy zauważa ją spacerującą z jego córką uliczkami Montedovy.
Książka bardzo ciepła, przyjemna i klimatyczna. Pisana prostym językiem. Idealnie wpasowała się w klimaty wakacyjne i bardzo miło było mi się przenieść z tej pochmurnej, deszczowej Polski w ciepłe, pogodne Włochy, gdzie każdy się do Ciebie mile uśmiecha i czujesz się jak u siebie w domu.
Lily Turner ma swoje zasady, ale teraz, gdy przyjechała do Toskanii musi z nimi zerwać. Bo przecież kto we Włoszech liczy kalorie? Od zawsze marzyła o dziecku, którego nigdy nie dane było jej mieć. Teraz, gdy poznała córkę Daniela, Francesscę, czuje się prawie jak matka, którą nigdy nie była. Zastąpiła dziewczynce prawdziwą matkę, która nie była na siłach opiekować się córką. Piekły razem cantucci w kształcie serc, które później nazwały amorucci, spacerowały, rozmawiały. O czymś takim kiedyś Lily mogła tylko pomarzyć. Złamane serce jednak bolało wciąż, a bohaterka sama nie wiedziała jak je zaleczyć. Toskania odmieni wszystko. Przewróci jej życie do góry nogami, ale czy Lily będzie tego żałować? Stanie się coś o czym marzyła od zawsze i to właśnie Toskania jej to da. W jej małżeństwie także zajdą duże zmiany. Od tej pory będzie już zupełnie inaczej. I pomyśleć, że Lily może tyle zawdzięczać staruszkom.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przepis na udany związek
(2011-07-28)
Monika
Walas
Więcej o recenzencie
Sarah Kate Lynch większą część roku spędza na zachodnim wybrzeżu Nowej Zelandii. Jednak kiedy tylko może, wyrywa się do tak odległych zakątków świata, jak np. winnice Szampanii, ulice Nowego Jorku czy miasteczka na wzgórzach Toskanii. Czasami pozwala, by towarzyszył jej mąż, filmowiec Mark Robins.
Gdy gwiazda korporacji Lily Turner przypadkiem się dowiaduje, że jej „idealny” i ukochany mąż, Daniel, ukrywa drugą rodzinę wśród wzgórz Toskanii, porzuca sale konferencyjne na Manhattanie dla stromych uliczek Montevedovy. Kiedy się tam pojawia, jej historię koniecznie chce poznać Tajna Liga Owdowiałych Cerowaczek, prawie niewidzialna armia, dyskretnie pociągająca za sznurki, by kojarzyć w pary samotnych i nieszczęśliwych. Wkrótce założycielki Ligi, Violetta i Luciana, obmyślają plan, by uleczyć złamane serce Lily... i pozyskać jej pomoc dla swojej walczącej o przetrwanie pasticcerii. Czy Lily wybaczy Danielowi? Co zastanie w Toskanii? Czy kobieta zapomni o przeszłości i będzie szczęśliwa? Po odpowiedzi zapraszam do książki.
"Za oknami cukierni" to ciepła, rodzinna historia, miejscami pełna dobrego humoru i optymizmu. Główna bohaterka przypadkiem dowiaduje się, że jej idealny mąż ją zdradził i to w dodatku podwójnie. Ma to co ona zawsze chciała mieć: szczęśliwą rodzinę z gromadką dzieci. Wściekła kobieta pod wpływem emocji postanawia wybrać się do Toskanii i wygarnąć mężowi co o nim myśli. Jednak gdy przyjeżdża na miejsce jej gniew opada. Zostaje już tylko rozgoryczenie. Czy w takiej sytuacji jest możliwe wybaczenie? W dodatku w historię wplątują się staruszki z miasteczka. Chcą pomóc nieszczęśliwej kobiecie. Jednak czy nie za bardzo zamieszają w życiu Lily?
To historia, która może przydarzyć się każdej z nas. Może nie wyjazd do Włoszech czy innego egzotycznego kraju, ale zdrady, kłamstwa w rodzinie. Tak naprawdę małżeństwo Lily i Daniela nie jest idealne. Zbyt dużo w nim niedomówień, kłamstwa i rozgoryczenia. Bohaterowie zamiast szczerze porozmawiać o tym co ich boli pakują się w jeszcze gorsze kłopoty. Kobieta przyznaje przed sobą, że "przeszkody utrudniające jej określenie, co czuje do Daniela, nie pojawiły się niedawno. Istniały od lat i nie były to jakieś małe kamyki, tylko głazy. Obrosły mchem, a wokół nich zebrały się mniejsze kamienie". Nie pozwólmy by w naszych związkach powstały takie kamienie. Rozmawiajmy i dbajmy o naszą miłość. Praca w końcu nie jest najważniejsza, ale rodzina. Ta książka podaje swój swoisty przepis na udane małżeństwo.
Cała opowieść toczy się w Toskanii. Piękne widoki, smaczne jedzenie to zdecydowanie uprzyjemni czytanie. Mnie samej w niektórych momentach "pociekła ślinka" i żałuję, że nie było tam przepisów na te przepyszne ciasteczka.
Książka została napisana prostym, ale interesującym językiem. Dzięki temu czyta się ją bardzo szybko. Jestem zachwycona grafiką. Ten piękny krajobraz i jasne kolory zdecydowanie przyciągają uwagę. Akcja toczy się wolno. To pasuje do klimatu Toskanii, gdzie ludzie nigdzie się nie spieszą.
Podsumowując polecam szczególnie kobietom. Na pewno zachwyci je krajobraz i smaczne jedzenie. Może też zastanowią się nad swoimi związkami. To idealna pozycja na letni wieczór. Pozwoli nam zapomnieć o otaczającej rzeczywistości i przeniesie nas do innego świata.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Urzejakąca
(2011-07-27)
Natalia
Tworek
Więcej o recenzencie
Ta książka szła do mnie pocztą bardzo długo, bo prawie miesiąc, ale na szczęście do mnie dotarła, ponieważ stała się dla mnie sposobem na odstresowanie się.
"Za oknem cukierni" Sarah - Kate Lynch to powieść o miłości, tęsknocie i poszukiwaniu siebie. Główną bohaterką powieści jest Lily Turner, która przez przypadek dowiaduje się o tym, że jej mąż ją zdradza, a swoją drugą rodzinę ukrywa Toskanii. Nasza główna bohaterka wybiera się za mężem do włoskiej Montevedovy - po co? Ona sama tego nie wie. Jednakże kiedy pojawia się na miejscu jej historię koniecznie chce poznać Tajna Liga Owdowiałych Cerowaczek - tajna armia kobiet, która w dyskretny sposób odnajduje samotne i zranione serca, aby je połączyć.
Muszę przyznać, że z miejsca polubiłam starsze panie z Ligi, które potrafią się kłócić o drobiazgi i czepiać szczegółów, ale mają niesamowite wyczucie, samozaparcie i umiejętność działania w zespole. Muszę przyznać, że wiele razy pomyślałam, że sama chciałabym mieć taką babcię, a później stwierdziłam, że sama chciałabym być podobna. Dlaczego? Ponieważ nasze seniorki swatki okazały się pamiętać o miłości i pragnęły uszczęśliwiać innych, mimo to, że lubiły trochę pozrzędzić. W samej Lily odnalazłam cząstkę siebie - upartą i otaczającą się murem kobietę, która przeżywa swoje problemy gdzieś w sobie, co (jak się okazuje) nie jest najlepszym rozwiązaniem. Jednakże w pewnym stopniu zmieniałam się razem z nią - a już na pewno zobaczyłam, że czasem warto spojrzeć łagodniej na nielojalne zachowanie drugiego człowieka. Szczerze mówiąc podchodziłam do tej książki z lekkim dystansem i nieufnością, ale zapach włoskich ciasteczek i smak włoskiego wina, który przenika przez strony powieści sprawił, że zapragnęłam kiedyś odwiedzić Włochy i Toskanię. Poza tym "Za oknem cukierni" stało się dla mnie czymś co pozwalało mi się odstresować pomiędzy wysyłaniem kolejnych CV a rozmowami o pracę. W trakcie czytania tej książki wzruszałam się i uśmiechałam się do siebie na przemian, bo gdzieś między wersami mogłam przyjrzeć się samej sobie. Z całego serca polecam na poprawę humoru. A jak się zakończy pobyt Lily w Toskanii i czy książka na prawdę jest dobra musicie sprawdzić sami.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Piękna historia
(2011-07-21)
Piotr
Zet
Więcej o recenzencie
Autorka swoje życie dzieli pomiędzy dzikim wybrzeżem Nowej Zelandii, francuskimi winnicami Szampanii, Nowym Yorkiem oraz urokliwym miasteczkiem na wzgórzach Toskanii. „Za oknem cukierni” jest pierwszą powieścią tej autorki, po którą sięgnąłem, co zresztą zrobiłem z dużą przyjemnością. Autorka wpadła na oryginalną fabułę i doskonale ją przeniosła na karty książki.
Lily Turner dokonuje zaskakującego odkrycia. W czasie sprzątania rzeczy męża trafia na zdjęcie męża z obcą kobietą i dziećmi, które są łudząco podobne do męża. Zdjęcie znajduje w lewym bucie do golfa. Podejrzewa że maż wiedzie podwójne życie i stąd częste podróże do Włoch. Ma dwa wyjścia – zaczekać na męża, który wróci z delegacji i zapytać wprost, albo jechać w poszukiwaniu tych ludzi i męża. Wybrała drugie wyjście, co doprowadza do wielu zabawnych sytuacji, kiedy do akcji wejdą członkinie Tajnej Ligi Owdowiałych Cerowaczek. Tajemnica grupa ma za zadanie łączenie w pary ludzi o złamanych sercach. Oczywiście po drodze mamy wiele innych wątków. Książka zaskoczyła mnie świeżością i ogromnym poczuciem autorki, która opisuje ciekawie poczynania wdów, które szybko zdobyły moje serce i nawet nie wiem, kiedy wciągnąłem się w tę książkę jeszcze bardziej. Jeżeli ktoś liczy na to, że „Za oknem cukierni” to typowe romansidło to jest w wielkim błędzie. Sarah – Kate Lynch porusza temat zdrady, odpowiedzialności za rodzinę i trudnych wyborów. A to wszystko podane w słonecznej Toskanii z mnóstwem zapachów włoskiego jedzenia i dobrym humorem. Jest jedna rzecz, która nie do końca mi się podoba – a dokładnie chodzi mi o włoskie „wstawki” językowe, przy których nie ma tłumaczenia. Uważam, że powinny być podane w przypisach, co by pozwalało zrozumieć zawiłe nazwy. Z drugiej strony gdyby nie było tych włoskich nazw to wtedy książka by nie była taka włoska. Cieszę się, że znowu mogłem zawitać w pięknej Toskanii, przechadzać się wąskimi uliczkami i poznać nowych mieszkańców tego urokliwego kawałka świata. Z przyjemnością znowu się wybiorę kiedy otrzymam zaproszenie od pisarki.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Cudowna
(2011-07-16)
Cyriaanne
Więcej o recenzencie
Generalnie nie należę do pasjonatów nurtu włoskiego, czyli tych wszystkich książek o tym jakie Włochy są piękne, jak cudownie układa się tam życie i jakie niebiańskie wręcz jedzenie można spotkać na każdym kroku. Nie czytałam ani jednej książki Marleny de Blasi, czy innych z oliwkami w tytule. Raz, chyba z sześć lat temu zdarzyło mi się przeczytać zabawną powieść o parze włosko-amerykańskiej i oczywiście kuchni, wywodzącej się z Rzymu. Trzeba przyznać, że do tej pory pamiętam migawki potraw czy win, które autorka zaprezentowała, choć niektórych nie tknęłabym nawet palcem (smażone płucka i inne, brr). Ale do czego zmierzam. „Za oknem cukierni” wybrałam ze względu na to, że potrzebowałam czegoś jasnego i przyjemnego, co będzie się znacznie różniło od wszystkich książek jakie ostatnie czytam. Zabieg się udał, bo książka okazała się być cudowna, zabawna, wspaniale ironiczna, lekka, mądra, pachnąca ciasteczkami i przepełniona słońcem Toskanii. I nie, w tę włoską modę nie wpadłam. Ale po kolejne (i poprzednie) książki autorki z całą pewnością sięgnę.
Lily ma ponad czterdzieści lat, wspaniałą karierę w wielkiej korporacji, piękne mieszkanie na Manhattanie i męża od szesnastu lat, którego zazdroszczą jej wszystkie znajome rozwódki. Tak się wydaje do momentu, kiedy Lily znajduje zdjęcie przedstawiające jej ukochanego Daniela z inną kobietą i dwójką dzieci. I chociaż już sama kobieta wywołałaby u Lily szok, to dzieci powodują największy ból. Bo Lily ich mieć nie może i nie jest w stanie pojąć, jak Daniel mógł za jej plecami posiadać coś, czego ona pragnie najbardziej na świecie. Lily postanawia wyruszyć do Toskanii, chociaż co dalej – tego nie wie. Na miejscu spotyka Tajną Ligę Owdowiałych Cerowaczek, o których nie ma pojęcia, że usiłują naprawić jej życie.
Naprawdę, nie dajcie się dziewczyny długo namawiać do przeczytania tej książki. Wielokrotnie uśmiejecie się czytając opisy starczych przypadłości Cerowaczek. Autorka wykonała fantastyczną robotę, pokazując starość z nieco innej strony, prawdziwie, ale z poczuciem humoru. W dodatku często jest to podszyte delikatnym wzruszeniem, co dodaje wartości. I to tak naprawdę tyczy się całej powieści, nieważne czyj wątek jest omawiany. Sarah-Kate Lynch wspaniale połączyła ból, nadzieję, zawód i rozpacz z prozą życia, z jego jasnymi stronami, z miłością, pomocą i przyjaźnią. A co za tym idzie, wytworzyła się wspaniała warstwa humoru pokrywająca każdą stronę. Autorka pokazała też, że nigdy nie ma zła i dobra, czerni i bieli. Zawsze jest coś pomiędzy, bo nikt nie jest zły do cna i wystarczy tylko wyrazić chęć zrozumienia, by móc naprawić stosunki z tą osobą.
Co zaś się tyczy tytułowej cukierni… Mmm… Mam wrażenie, że wciąż czuję zapach cantucci wyrabianych przez siostry Violettę i Lucianę. Dla ciekawskich na stronie autorki znajduje się przepis na te smakowite ciasteczka. Podsumowując, książkę polecam, gdyż na kilka godzin rozświetli wasze życie, zabierając do małego miasteczka w ciepłej Toskanii, gdzie nikt nie ma pojęcia co to są płatki owsiane.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Słodko-gorzka
(2011-07-12)
Marta
Pilarska
Więcej o recenzencie
But do gry w golfa zazwyczaj nie przeraża. Taki sobie przedmiot, który stoi w szafie i mężczyźni wyciągają go raz na jakiś czas, kiedy idą na pole odbijać małą białą piłeczkę. But Daniela okazał się mieć straszne oczy, wielkie zęby i kąsać niemal do krwi.
Daniel jest importerem włoskich win – to zdeklarowany miłośnik Włoch, który do Toskanii wyjeżdża przynajmniej raz na miesiąc. W domu zostawia piękna, mądrą Lily, jednego z najlepszych pracowników swojej firmy logistycznej – nigdy nie opuściła ani jednego dnia, rzadko chodzi na urlopy i maksimum swojego czasu poświęca pracy. Wydaje jej się, że małżeństwo z Danielem jest idealne, że ich życie poukładało się i wszystko powskakiwało na właściwe miejsca – trzyma się na dobry klej przywiązania, poszanowania i szczerości. Ale jest but do gry w golfa…
Pewnego dnia, gdy Daniel kolejny raz cieszy się słońcem Toskanii, Lily znajduje w nim, tuż pod wkładką, zalaminowane zdjęcie kobiety z dwójką dzieci – niemowlakiem i śliczną, małą dziewczynką, która ma oczy, nos i podbródek jej męża. W tym wszystkim nie pomaga fakt, że Lily nie może mieć dzieci. Że roniła kolejne ciąże. I że przestała rozmawiać z rodzoną siostrą, bo Rose ma czwórkę dzieci, a ona nie może patrzeć na roześmiane twarzyczki i poplamione czekoladą małe paluszki bez ukłucia w sercu. Lily pijana żalem, złością, rozczarowaniem, tęsknotą i dwoma butelkami wina rezerwuje w Internecie lot do Montevedowy – miejscowości, w której stoi kościół. Na tle tego kościoła zrobione jest zdjęcie Włoszki i jej dzieci. Dzieci Daniela. Nie ma żadnego planu, nie wie, co chce osiągnąć i co właściwie powiedzieć Danielowi, gdy spotka go w Toskanii, idącego za rękę z córką. Na szczęście ona nie musi nic planować. Logistyką tym razem zajmie się Liga Owdowiałych Cerowaczek.
Ta książka jest jak tort – słodka, bo jest o miłości, bo jest miejscami zabawna, bo jest o słodyczach, bo jest o odnalezionych szansach. To tort nasączony mocną gorzką kawą i posypany gorzką czekoladą – bo wiele w niej łez, wiele w niej goryczy, zawiedzionych marzeń, bólu, strat. Nie przypomina placka tylko tort także ze względu na warstwy – do samego końca nie dowiadujemy się całej prawdy o Danielu, o Lily, o Rose, o matce sióstr, o wdowach z tajnego stowarzyszenia. Wciąż nowe odłamki prawdy o tajemniczym nieznajomym Alessandrze, który jako pierwszy mieszkaniec Montevedowy, ukazał się oczom Lily. Ta książka uczy trochę, że każdy może mieć zaciśnięty w dłoni migdał, że nie pokazuje go światu, póki tej dłoni nie otworzymy zainteresowaniem, zrozumieniem i miłością.
Powieść czyta się właściwie sama. Ja stałam obok, a ta historia płynęła – kolorowa ryba, pokazująca raz brzuch a raz bok, z każdej strony innego koloru. Momentami denerwująca i zbyt bajkowa, ale momentami piękna. Na pewno nieprzewidywalna. Wakacyjnie lekka, ale tą lekkością, gdy brzegiem morza niesiemy wiaderko kamyków i muszelek. Ciąży, a do naszego leżaka jeszcze daleko. A ciąży, bo pokazuje prawdę o życiu, że nie zawsze miłość jest prosta.
Najbardziej ujęła mnie oczywiście Liga Owdowiałych Cerowaczek – zabawne starsze panie, niektóre tuż przed setką - za misję obrały sklejanie roztrzaskanych serc. I pokazują najważniejszą prawdę życia i tej powieści – że nasze istnienie wtedy będzie słodkie, gdy sami dodamy do niego łyżeczkę cukru.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Toskanią pachnąca...
(2011-07-09)
Sabinkat1
Więcej o recenzencie
"Za oknem cukierni" to powieść, która mnie nie rozczarowała. Choć zabrakło mi troszkę dramatyzmu i więcej emocji, to z pewnością autorka rewelacyjnie uzupełniła je poczuciem humoru. Opis Owdowiałych Cerowaczek wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Ich kłótnie, przekomarzania, a także dialogi wyszły autorce rewelacyjnie. Powieść bez tych wątków z pewnością straciłaby na całości. Niesamowite staruszki, które wkładają mnóstwo energii i pomysłów, by większość mieszkańców Montevedovy czuła się szczęśliwa. Samotni z czasem powinni się obawiać tych nieprzewidywalnych "babć".
Piękne widoki, niesamowite i zabytkowe uliczki, małe, a zarazem cudowne kościółki z duszą to to, co stwarzało atmosferę pięknej, niepowtarzalnej i pięknie pachnącej Toskanii. Opisy przyrody były krótkie i niemęczące, z przyjemnością się w nie zatapiało...
Sarah - Kate Lynch stworzyła świetną historię zdradzonej kobiety, historię otulona tajemnicą, pięknymi i niezapomnianymi widokami, połączoną z nutką niepewności, ale przede wszystkim pachnącą gorącą Toskanią i smacznymi włoskimi ciasteczkami.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(12)