Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Zakochani widzą słonie (seria Plus dla Konesera)
Średnia ocena z 3 recenzji
(Dodaj własną)
- Reżyseria:
-
Dagur Kari
- Tytuł oryginału:
- Dark Horse
- Produkcja:
-
, 2004
- Czas trwania:
- 01:49:00
- Dźwięk:
- DD 5.1 angielski , DD 5.1 polski lektor
- Format:
- 16:9
- Gatunek:
- komediodramat
- Występują:
-
Mikael Bertelsen
,
Michelle Bjorn-Andersen
,
Nicolas Bro
,
Jakob Cedergren
- Sprawdź inne tytuły:
-
Dagur Kari
- Dystrybucja:
-
Best Film CO
Daniel mieszka w Kopenhadze i utrzymuje się z malowania deklaracji miłosnych na murach. Przez ostatnie cztery lata zarobił jedynie siedem dolarów. Martwi się faktem, że ciągle ktoś go goni: a to parkingowi, a to policja, a to właściciel mieszkania. Jednak udaje mu się wieść dość beztroskie życie. Jeżdżąc po mieście wysłużonym Fiatem 500 i słuchając muzyki klasycznej, Daniel wydaje się w ogóle nie zauważać problemów dnia codziennego. Wszystko to do dnia, w którym zakocha się we Franc, dziewczynie równie nieodpowiedzialnej i czarującej, jak on sam. Do tego mało przytomnej. Daniel wie, że znalazł wreszcie dziewczynę stworzoną dla siebie. Pełna absurdalnego humoru opowieść o ludziach wyluzowanych do granic możliwości, o spotkaniach, które zmieniają życie na zawsze, o miłosnej gorączce, dzięki której ulicami przechadzają się słonie.
- Zakochani widzą słonie (seria Plus dla Konesera)
- Reżyseria:
-
Dagur Kari
Tęsknota za wyspą
(2006-10-22)
Piotr
Nocny
Więcej o recenzencie
Ci Islandczycy to nie może być normalny naród. Wydawać by się mogło, że wśród tych nieco ponad trzystu tysięcy Skandynawów każdy to muzyk, artysta albo chociaż człowiek zupełnie zakręcony. Nawet, jeśliby zsumować mieszkańców trzech takich raczej prowincjonalnych, stutysięcznych miast jak moje, niezbyt wyobrażam sobie sytuację, w której pojawiłaby się liczba utalentowanych artystów przekraczająca granicę błędu statystycznego. A tutaj proszę – maleńkie państwo, gdzieś niemal poza Europą, z niebywałą wprost konsekwencją zalewa nas a to piękną, oniryczną muzyką, a to ambitnym, inteligentnie zabawnym kinem. "Zakochani widzą słonie" to już chyba tylko kolejny, po gromadach postrockowych zespołów i artystów sceny elektronicznej, dowód na unikatowość Islandczyków. Film, którzy stworzyli w kooperacji z Duńczykami nie każdemu się pewnie spodoba – wielu jednak urzeknie bezapelacyjnie. Ja nawet przez pięć minut nie byłem w stanie oprzeć się tej magii kina, mglistej atmosferze znad wyspy.
Bezstroski Daniel, choć niezbyt rozgarnięty, to postać, która od razu intyguje. I od razu przyciąga sympatię widza. Któż bowiem w dzisiejszych czasach zadowoliłby się średnią rocznego przychodu niższą niż 2 dolary? Któż chciałby zarabiać malując na zlecenie zakochanych facetów deklaracje miłosne przed oknami ich dziewcząt? Kto chciałby mieć za najlepszego kumpla wielkiego grubasa marzącego o karierze trenera piłkarskiego? Takich pytań można by zadać pewnie jeszcze wiele, odpowiedź jest jedna. Pewnie nikt nie chciałby tak na poważnie żyć tak, jak "zakochani" bohaterowie, ale każdy chciałby chociaż o tym pomarzyć.
Nie warto się rozwodzić nad samą historią – jest ona tyleż ciekawa, co abstrakcyjna i niemożliwa do adekwatnego zamknięcia w słowach. Urzeka w skandynawskiej produkcji przede wszystkim klimat. Składają się nań poetyckość przekazu, kreacja bohaterów ("nieprzytomna", delikatnie rzecz ująwszy, wybranka Daniela czy jego aspirujący do sędziowskiej kariery przyjaciel naprawdę są postaciami godnymi uwagi), w końcu muzyka opracowana przez świetny Slowblow, znany zresztą już wcześniej chociażby z równie lirycznego sountracka do "Nói Albinói". Fascynuje zupełnie inna mentalnośc Skandynawów, ich beztroska. Wszystko to powoduje tęsknotę za nieco spokojniejszym życiem. Przede wszystkim jednak – daje chwilę na spokojny oddech i życzliwy uśmiech. W dowolną stronę.
(16 z 18 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji