-
Głos, Arnaldur Indridason,
Książki,
cena:
35,49
zł
-
Obraz pośmiertny, Aleksandra Marinina,
Książki,
cena:
33,49
zł
-
Długi weekend, Wiktor Hagen,
Książki,
cena:
38,49
zł
-
A na imię jej będzie Aniela, Marcin Wroński,
Książki,
cena:
38,49
zł
-
Morderstwo pod cenzurą, Marcin Wroński,
Książki,
cena:
33,49
zł
-
Grobowa cisza, Arnaldur Indridason,
Książki,
cena:
33,49
zł
-
Subtelny nos Lilli Steinbeck, Heinrich Steinfest,
Książki,
cena:
42,99
zł
-
Ponad wszelką wątpliwość, Gianrico Carofiglio,
Książki,
cena:
28,49
zł
-
Chińczyk, Henning Mankell,
Książki,
cena:
47,99
zł
-
Nie ma takiego miasta, Tomasz Konatkowski,
Książki,
cena:
38,49
zł
-
-
-
-
Erynie
- Marek Krajewski
-
cena:
31,49
zł
-
-
-
Latarnik
- Camilla Läckberg
-
cena:
29,99
zł
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Ziarno prawdy
Średnia ocena z 22 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Zygmunt Miłoszewski
- Wydawnictwo:
-
WAB
, Październik 2011
- Seria:
-
mroczna
- ISBN:
- 978-83-7747-528-7
- Liczba stron:
- 448
- Wymiary:
- 123 x 195 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Zygmunt Miłoszewski
Jest lodowata wiosna roku 2009. Prokurator Teodor Szacki nie pracuje już w Warszawie, pożegnał się z przeszłością i karierą, by zamieszkać w sielankowym Sandomierzu. Gdzie miał zacząć nowe wspaniałe życie, a został samotnym i budzącym nieufność obcym.
Tuż po Wielkanocy pod murami starej synagogi zostają znalezione zwłoki powszechnie lubianej działaczki społecznej o nieskazitelnej reputacji. W nieprzyjaznej rzeczywistości Szacki dostaje śledztwo tylko dlatego, że jako jedyny nie jest powiązany z denatką. Szybko dowiaduje się, że małe miasto może mieć wielkie tajemnice. Powracają dawne winy i zbrodnie, w XXI wieku odżywają antysemickie przesądy i legenda o krwi; histeria i psychoza skutecznie ryglują wszystkie drzwi i usta.
Wśród zagadek i kłamstw prokurator próbuje odnaleźć ziarno prawdy.
DŁUGO OCZEKIWANA KONTYNUACJA BESTSELLEROWEGO UWIKŁANIA!
- Ziarno prawdy
- Autor:
-
Zygmunt Miłoszewski
Ziarno dobrego, góra zawodu
(2012-05-07)
Dawid
Chajman
Więcej o recenzencie
Zygmunt Miłoszewski mocno rozczarowuje. Po doskonałym "Uwikłaniu" i ciekawym "Domofonie", raczy czytelników sporą dawką grafomaństwa.
Fabuła zgrzyta od niedociągnięć,zupełnie niewiarygodnych zwrotów akcji, motywów i postaci. Bohaterowie są tak papierowi, że aż słychać skrobanie taniego długopisu w głowie podczas lektury.
Cała powieść tonie w zalewie stereotypów, prostackich schematów i rozważań rodem z "Gazety Stołecznej". Schematowo do bólu pokazywana jest jakaś dziwna polska pełna ryczących i oplutych krwią antysemitów, alkoholików i debili. Główny bohater to zupełnie niewiarygodny narcyz, który w przerwach między wyczynami seksualnymi z rozmaitymi seks bombami, rozwiązuje naciągane zbrodnie.
Książkę czyta się w bólach i z dużą dozą irytacji, która wywołuje zupełny brak szacunku do czytelnika, jaki przedstawia tu Miłoszewski. Lektura nie jest nawet na tyle dobra by czytać ją w momentach absolutnej nudy, czy w toalecie.
Smutne jest to, że Pan Miłoszewski tak bardzo ześlizgnął się z górki porządnego kryminału. Najwyraźniej nie służył mu pobyt w Sandomierzu, a może i problemem jest fakt, że pan ten napisał tę powieść "dla pieniędzy i sławy" a nie dlatego, że miał coś do powiedzenia, jak sam oznajmił w jednym z wywiadów.
Mocno odradzam.
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Najlepszy kryminał jaki od dawna czytałam
(2012-03-07)
Atramentowa
Więcej o recenzencie
Wracając z kina z "Dziewczyny z tatuażem", czyli ekranizacji pierwszej części Millenium S.Larssona, nabrałam ochoty na kryminał do czytania i mój wybór padł na "Ziarno prawdy" Z.Miłoszewskiego. "Uwikłanie", pierwszą część jego zapowiadanej jako trylogia, serii przeczytałam kilka lat temu w ciągu jednej nocy, i teraz nabrałam ochoty na powrót do tych klimatów. I po lekturze stwierdzam, że klimaty jednak już nie te, ale ciągle świetne i wciągające. Szacki, główny bohater cyklu, pociągający i odpychający zarazem (podniecająca kombinacja:), zamienił Warszawę na Sandomierz, małżeństwo na samotność rozwodnika, karierę gwiazdy stołecznej prokuratury na tajemnice i uwikłania małego miasta. "Ziarno prawdy" jest od "Uwikłania" mroczniejsze, opowiada o sprawie okrutniejszej i bohaterach bardziej uwikłanych w zbrodnie niż w części pierwszej. Tym razem lektura nie zabrała mi całej nocy ale cały dzień. Gdybym miała porównać do innych literackich cyklów i autorów to nasuwają mi się podobieństwa do D. Lehane'a, oraz Skandynawów, a przede wszystkim do Mankella i wspominanego na początku Larssona. Ale w "Ziarnie prawdy" dodatkowo dużo jest takiej chłodnej ironii i autoironii bohatera, przez co spojrzenie na polska prowincję (sielankowo wyidealizowany w serialu "Ojciec Mateusz" Sandomierz) bardzo mi się podoba i wydaje wyjątkowo trafne i przenikliwe. To była bardzo dobra lektura.
(2 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Kontrowersyjny prokurator w akcji...
(2012-02-10)
Izabella
Urbańska
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Nie wiem, czy mieszkańcy Sandomierza są zadowoleni z promocji ich miasta w najnowszej książce Miłoszewskiego. Z jednej strony bowiem są w niej peany sławiące niepowtarzalny urok, jedyny w swoim rodzaju krajobraz z unikalną architekturą, magicznymi miejscami i specyficznym klimatem, z drugiej zaś – bezustannie odwołując się do stereotypowego spojrzenia na to miasto jako niegdyś gniazdo antysemityzmu, z mroczną historią i ociekającymi krwią legendami, pisarz, chcąc nie chcąc, utrwala właśnie to wypaczone spojrzenie. Paradoksalnie to, z czym walczy i co piętnuje, najbardziej pozostaje w świadomości po lekturze tej książki, w której jednak na próżno szukać klasy „Uwikłania”. Można natomiast odnieść wrażenie, że autor za wszelką cenę stara się schlebiać gustom masowego czytelnika, stąd dużo tu niewybrednych aluzji do znanych postaci, zjadliwych komentarzy pod adresem Kościoła, dość prymitywnego spojrzenia na relacje damsko – męskie oraz poczucie humoru nie najwyższych lotów - do tego temat „samograj” – zastarzałe fobie antyżydowskie. Na obronę książki można powiedzieć, że pokrętna intryga, choć miejscami lekko naciągana, rzeczywiście przykuwa uwagę, zwłaszcza że akcja jest wartka i dużo się w niej dzieje. Poza tym udało się pisarzowi przemycić w tej powieści sporą dawkę wiedzy na tematy biblijne, historyczne, a przede wszystkim otrzymaliśmy garść informacji o architekturze i historii Sandomierza. Również ciekawa jest postać głównego bohatera – prokuratora Teodora Szackego, który konsekwentnie jest przedstawiany przez autora tak, by budzić jeśli nie niechęć czytelnika, to przynajmniej bardzo ambiwalentne uczucia, choć ma zadatki by być superbohaterem. Bo czy można czuć sympatię do mężczyzny, który w 40 wiośnie swego życia wciąż nie wie, czego chce, komplikując tym samym życie innych, przede wszystkim córce i żonie. Poza tym ktoś, kto traktuje kobiety wyłącznie jako obiekty seksualne i nie przepuszcza żadnej, a post factum bezlitośnie wypunktowuje ich niedoskonałości zarówno fizyczne jak intelektualne z pewnością nie ma klasy i nie sposób go lubić. Autor zadaje sobie wiele trudu, by przedstawić Szackiego jako skoncentrowanego na sobie egoistę, osobnika aroganckiego i antypatycznego, o dość wypaczonym pojęciu o kobietach, co jednak nie przeszkadza jego niebywałemu wręcz powodzeniu u płci pięknej w każdym wieku. Nie można odmówić mu natomiast inteligencji, choć zastanawiają liczne kłopoty z pamięcią i kojarzeniem faktów. Kreując taką właśnie kontrowersyjną postać głównego bohatera, wykazał się pisarz sporą odwagą. Gdyby jeszcze autor starał się nie poddawać pokusie rozbawiania czytelnika za wszelką cenę – książce wyszłoby to na dobre. Nie zmienia to faktu, że po następna powieść tego autora sięgnę na pewno, licząc na jego powrót do dawnej formy.
(2 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ale to już było...
(2012-01-12)
Tomasz
Mróz
Więcej o recenzencie
"Ale to już było..." śpiewa Maryla Rodowicz, a świat zostawiony za plecami blaknie niczym stara fotografia. I taka właśnie jest nowa powieść Zygmunta Miłoszewskiego. Ostatnie jej barwy to Sandomierz, ciekawie i żywo przedstawiony. Przy "Uwikłaniu" "Ziarno prawdy" zaiste jest ziarnem, które zgrzyta coraz głośniej. Szacki pozostaje gogusiem, który by chciał a nie może, z żoną mocno trzymającą go za... ego. Niezdecydowany i nijaki Pan prokurator nie przez przypadek w ekranizacji zostaje zamieniony w kobietę. Taki właśnie jest główny bohater - lalusiowaty. "Ziarno prawdy" nie zachwyca. Nie jest nawet w połowie tak interesujące jak "Uwikłanie". Żarty pojawiające się w książce robią mocną konkurencję dla jednego ze znanych prezenterów telewizyjnych. Mocna dwójka za Sandomierz i tyle w temacie.
(4 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niedosyt
(2011-12-28)
finnegan7
Więcej o recenzencie
Zygmunt Miłoszewski „Uwikłaniem“ postawił sobie wysoko poprzeczkę. Po lekturze pierwszego kryminału z prokuratorem Szackim w roli głównej oczekiwania czytelników, w tym i tego piszącego niniejszą recenzję, były olbrzymie. „Uwikłanie“ bowiem jest nie tylko kryminałem, ale po prostu świetną literaturą z mocnymi wątkami obyczajowymi, ze świetnymi dialogami, celnymi opisami, z odpowiednią dawką ironii i w końcu ze świetnym stylem i językiem. Niebanalny bohater, ze zwykłymi domowymi radościami i rozterkami, mierzący się z szarą codziennością jak i ze swoimi słabościami w zderzeniu z niezwykłą zagadką kryminalną, w przytłaczającym, męczącym mieście... to wszystko świadczyło o klasie i wyjątkowości „Uwikłania“.
Niestety w drugiej odsłonie Miłoszewski to wszystko zabrał bohaterowi. Kazał prokuratorowi Szackiemu po rozwodzie przenieść się do Sandomierza, gdzie do łóżka wpada mu miejscowa piękna i bogata dwudziestokilkuletnia dziewczyna, potem piękna i wyuzdana pani sędzia – a wszystko to jakby wbrew woli bohatera, który jest znudzony, wypalony i zainteresowany jedynie pracą. Współprowadząca z prokurtorem Szackim śledztwo miejscowa pani prokurator od wrogo nastawionej zasadniczej, małomiasteczkowej urzędniczki staje się miłą pańcią, pełną rozczulającego uroku. Inspektor przydzielony do śledztwa jest bezbarwny, bez tajemnicy – jakby zabrakło pomysłu na pełnokrwisty obraz starego policjanta, o który aż się prosi. Rozważania Szackiego nad samym sobą, utraconą rodziną, relacją z córką są płytkie i niewiarygodne. Sama intryga i pomysł świetne, ale jest zbyt dużo wpadek i to takich, które spuszczają powietrze z całej intrygi (sekcja zwłok, która nie ustala fundamentalnego faktu..) O ile w „Uwikłaniu“ wyrafinowanie zbrodni bierze się z niesamowitych napięć psychologicznych i emocjonalnych oraz mrocznej przeszłości pewnego bohatera, o tyle w „Ziarnie prawdy“ to wyrafinowanie jest tak płytko osadzone, że nie wzrusza – jest jakby teatralne, sztuczne a przez to odległe emocjom czytelnika.
Szacki pod piórem Miłoszewskiego stał się kolejną postacią, którą powinno się nie lubić, bo zdradził żonę, bo jest nerwusem, a jednak geniusz kryminalistyki, do którego lgną wszyscy – mężczyźni podziwiają, a kobietom majtki spadają przez głowę. Takie ulokowanie bohatera odbiera mu koloryt, wielowymiarowość, prawdę, bliskość. To, co było mocne w „Uwikłaniu“ – zwyczajność codziennego życia głównego bohatera, jego siła i bezsilność, jego radości i strachy, jego euforia i znużenie – zostaje mu odebrane w „Ziarnie prawdy“
Ale... jest wiele bardzo ważnych ale... Po pierwsze: kto przeczytał „Uwikłanie“ nie może nie sięgnąć po „Ziarno...“ – ja zachęcam, choć mistrzostwo „Uwikłania“ powoduje, że żadna negatywna recenzja nie odwiedzie nikogo od sięgnięcia po historię dalszych losów prokuratora Teodora Szackiego (zwłaszcza, że krytycznych recenzji nie ma wcale). Drugie ważne „ale“ – styl, rytm i oryginalny język Miłoszewskiego to nadal mocne atuty jego pisarstwa. Trzecie ważne „ale“ to co najmniej dobry, jeśli nie bardzo dobry kryminał, a moje krytyczne uwagi wzięły się z punktu odniesienia jakim było mistrzowskie „Uwikłanie“, bo między mistrzowską prozą a prozą bardzo dobrą jest taka różnica, jak między kurą a orłem – oba to ptaki...
(2 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
dobra
(2011-12-01)
GG100
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Miłoszewski powieścią "Uwikłanie" postawił sobie poprzeczkę wysoko. To też było moim głównym punktem odniesienia. Książka napisana jest sprawnie, bohaterowie wyraziści, tempo akcji przywoite, zagadka interesująca. Autor w postać Szackiego włożył ciekawe poglądy społeczno-polityczne, poruszając tym samym kilka ważnych kwestii obyczajowych. Wraz z wątkiem jego problemów rodzinnych przypomina to nieco styl skandynawskich pisarzy ale nie przesadzałbym z tym namaszczeniem Miłoszewskiego nowym Larssonem, Mankellem lub kimś takim. Zygmunt Miłoszewski jest sobą i niech takim zostanie. Książka jest dobra, no właśnie ale wracając do zapowiedzianego punktu odniesienia, w mojej opinii jednak chyba nie tak dobra jak "Uwikłanie", stąd 4 merliny.
(4 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(22)