Pięć opowiadań, utrzymanych w tonacji i klimacie "Opowieści galicyjskich". O ludziach, zwierzętach, maszynach i rzeczach zamieszkujących piękną i przeklętą krainę Galicji. "A potem jak zwykle wszystko gaśnie i najstarsza ciemność spływa na Edka, na Kaczmarka, na Hrynacza i na resztę. Zmieniają się sny, ale ona trwa i niesie pokrzepienie. Zmywa i zatapia zdarzenia i rzeczy. Wzmacnia ciała. Tak jest od początku świata i tak będzie, byśmy nie umarli od nadmiaru".
"Niby nic się nie dzieje, spokój, a tyle tego pozostaje (…)"
(2004-05-07)
karolina
rodzaj
Więcej o recenzencie
"Zima"- to jedna z tych książek, których okładka cieszy samą sobą. Na ciemnozielonym płótnie bielą się śnieżnie litery- "Zima" Andrzej Stasiuk- i nieco niżej, pod ilustracją przedstawiającą ptaka - Obrazy Kamil Targosz. Całość- nieco staromodny szyk, współgrający z nastrojem opowiadań znanym już z "Opowieści galicyjskiech", swojski luksus i czar. Ta książka, mimo że jest współczesna w przedziwny sposób, który sprawi, że będzie pasować do różnych miejsc i lat, mogłaby być dużo starsza, kojarzy mi się z dziecięcym księgozbiorem, bo obrazy umieszczone w środku namalowane są w granicach bajkowej poetyki. Wszędzie śnieg- do tego jeden wyraźny obiekt: ptak, pies, samochód… Wydawania książek ilustrowanych, wydaje się być dzisiaj z lekka "de mode" lub raczej jest zapomnianą praktyką, ale w tym wypadku sprawdziło się świetnie. "Niby nic się nie dzieje, spokój, a tyle tego pozostaje (…)" Tak, właśnie, nic się pozornie nie dzieje- podobnie zdarzało się u Woolf czy Vargi w "45 pomysłów na powieść". Ktoś wyjdzie z domu, ktoś pójdzie do miasta, ktoś będzie na targu, usiądzie na sofie, którą ktoś inny zechce coś sprzedać, wnikliwie poobserwuje otoczenie. Zdawałoby się, że nie może to być atrakcyjne- ależ skąd! Jest. "Paweł", "Mietek", "Grzesiek"- takie trzy pojedyncze dni wyrwane z życiorysów, raz podobne do wszystkich pozostałych, czasami różniące się drobiazgami. Najbardziej refleksyjne jest ostatnie z nich. A co do puenty - ta też jest niczego sobie (jest znakomita, ale staram się trzymać mój entuzjazm na smyczy). "Paris-London-New York"- to raczej scenka obyczajowa niż opowieść o konkretnych ludziach, realistyczna, interesująca i wpisująca się doskonale w malutką książeczkę. W opowiadaniach jak echo, motyw wspólny, powracają strome góry, pod które trzeba się wspiąć, by wrócić do domu, osiągnąć cel. Na końcu- najmocniejsze uderzenie- tekst, od którego zaczerpnięto tytuł- "Zima". Zaczęłam czytać i zrobiło mi się dziwnie gorąco, i dziwnie, i metafizycznie. Aż mnie kusi, by zacytować, ale byłby to fragment zbyt długi, wciąż jeszcze dla mnie zbyt osobisty. Czasami tak bywa, że dla kilku stwierdzeń, warto przeczytać opasłe tomiszcze. W tym wypadku warto byłoby i bez fragmentów, które poruszyły mnie szczególnie, ale lśnią one szczególnym blaskiem. I wiecie co?- jest maj, a ja zatęskniłam za zimą…
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji