Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Zimmer 483 [Polska cena]
Średnia ocena z 42 recenzji
(Dodaj własną)
- Wykonawca:
-
Tokio Hotel
- Firma fonograficzna:
-
Universal Music Group
, 2007
- Nr katalogowy:
- 1725639
- Sprawdź inne tytuły:
-
Tokio Hotel
Nowy album niemieckiego zespołu, który od pewnego czasu bezapelacyjnie króluje w sercach polskich nastolatek. W skład kapeli wchodzą Bill Kaulitz (16 lat, wokalista i autor tekstów), Tom Kaulitz (16 lat, gitarzysta), Georg Listing (18 lat, basista) i Gustav Schäfer (17 lat, perkusista). Album zawiera piosenkę Übers Ende der Welt. Muzyka stworzona specjalnie na miarę młodzieńczych serc. 12 piosenek przy których nastolatki niechybnie oszaleją.
| Posłuchaj utworów: |
| 1. In Die Nacht |
|
| 2. Ubers Ende Der Welt |
|
| 3 . Totgeliebt |
|
| 4 . Spring Nicht |
|
| 5 . Heilig |
|
| 6 . Wo Sind Eure Hande |
|
| 7 . Stich Ins Gluck |
|
| 8 . Ich Brech Aus |
|
| 9 . Reden |
|
| 10 . Nach Dir Kommt Nichts |
|
| 11 . Wir Sterben Niemals Aus |
|
| 12 . Vergessene Kinder |
|
- Zimmer 483 [Polska cena]
- Wykonawca:
-
Tokio Hotel
Już jest (dużo) lepiej
(2007-10-06)
Magdalena
Liebner
Więcej o recenzencie
Drugi album Tokio Hotel świadczy o tym, że ich muzyka dojrzała i brzmi bardziej serio. Wciąż nie jest to prawdziwy rock, ale może kiedyś... kto wie? Teksty też poruszają poważne sprawy, chociażby w "Vergessene Kinder" (Zapomniane dzieci). Wokal Billa Kaulitza wreszcie brzmi naturalnie i bez nieustannego pisku. Jeśli ta niemiecka grupa pójdzie w tym kierunku, może pewnego dnia stanie się zespołem prawdziwych artystów? Przed nimi jeszcze daleka droga, lecz mają szansę to osiągnąć. "Zimmer 483" udowadnia, że chłopcy jednak mają pewien potencjał i jak chcą, to potrafią. Wierzę, że coś w ich muzyce wskoczyło na właściwe miejsce. Na razie oceniam na 5-.
(1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Chwyt marketingowy
(2007-07-27)
Agnieszka
Gibowska
Więcej o recenzencie
Tokio Hotel - komercyjny twór równie komercyjnych mediów. Przypomniała mi się pewna scenka naszego polskiego kabaretu Ani Mru-Mru, w której to można było usłyszeć taki oto tekst: "Chwyt marketingowy!" Kto zna tych dwóch sympatycznych kabareciarzy, ten wie o co chodzi. TH to nic innego jak czysty chwyt marketingowy. Czterech grzecznych chłoptasiów, przy czym wokalista pindrzy się bardziej niż dziewczyna i przypomina wyglądem nastoletniego tranwescytę. Nic podniecającego. A jednak istnieją takie małolatki, dla których "pan wokalista" to 8 cud świata. Kompletna paranoja? Jak najbardziej. Tokio Hotel psuje wizerunek muzyki rockowej (kto nazwał ich poczynania rockiem?!). Dla mnie to kiepska i żałosna podróbka takich kapel jak Green Day czy MCR. Kiedyś padło stwierdzenie, że MCR to taka starsza i dojrzalsza wersja Tokio Hotel. A co ma piernik do wiatraka? Nie wiem czy to stwierdzenie pisała osoba przy zdrowych zmysłach bądź taka, która kompletnie nie zna się na muzyce. W dziwnych czasach żyjemy. Nie zamierzam na siłę nikogo uświadamiać. Normalny, trzeźwo myślący człowiek nie potrzebuje prania mózgu. Chcę tylko zwrócić uwagę młodych, jeszcze niedojrzałych fanów, że istnieją o wiele lepsze i wartościowsze zespoły niż Tokio Hotel. Niestety potwierdza się stara reguła, że młodemu każdy kit wciśniesz. Oczywiście to nie dotyczy wszystkich młodych ludzi w naszym kraju. Nie wiem czy to nagłe podniecenie fanek na widok lidera TH świadczy o zupełnej niedojrzałości. Dziewczyny, czy chciałybyście aby wasz facet miał wyglad tranwestyty i malował się częściej niż wy? Nie sądzę. Nie oceniajcie Tokio Hotel tylko po wyglądzie wykreowanych chłopaczków (to z kolei potwierdza fakt, iż o muzyce TH nic wartościowego nie można napisać). Czy któraś z was choć raz usłyszała o takich zespołach jak The Misfits, Bad Religion czy The Ramones? To są klasyki punka. To właśnie im należy się szacunek, bo sporo wnieśli w ten gatunek muzyczny. Gdyby nie Ramones być może punk w ogóle nie powstałby, gdyby nie The Misfits nie byłoby takiego określenia jak "horror punk". Dlatego przy wyborze artysty kierujcie się bardziej rozumem niż przejściowym szałem, który i tak szybko minie. Jeżeli TH chce kreować się na rockmenów bądź punkowców, to ja nie wiem do czego zaliczyć takie Green Day. Do heavy metalu? To bez sensu. Media przyczepiły hotelowcom takie etykietki a małolatki wierzą w ich słuszność.
(5 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeczytaj wszystkie recenzje
(42)