-
-
-
-
Marina
- Carlos Ruiz Zafon
-
cena:
37,99
zł
-
-
Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Zimowe zjawy
Średnia ocena z 5 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Kate Mosse
- Tytuł oryginału:
- The Winter Ghosts
- Wydawnictwo:
-
Prószyński Media,
Prószyński i S-ka
, Luty 2010
- ISBN:
- 978-83-7648-333-7
- Liczba stron:
- 240
- Wymiary:
- 147 x 208 mm
- Tłumaczenie:
-
Agnieszka Lipska-Nakoniecznik
- Sprawdź inne tytuły:
-
Kate Mosse
Wielka Wojna ograbiła całe pokolenie, pozbawiając ludzi przyjaciół, kochanków i beztroskiej, radosnej młodości. W przypadku Freddie?go Watsona była to utrata ukochanego brata. Prześladowany przez nieustający żal i w obawie o własne zdrowie psychiczne Freddie wciąż poszukuje ukojenia.
Zimą 1928 roku Freddie podróżuje przez rejony południowej Francji ? która na przestrzeni wieków również stała się świadkiem niejednego rozlewu krwi ? kiedy podczas burzy śnieżnej jego samochód wypada z drogi. W szoku powypadkowym brnie przez leśną gęstwinę i znajduje schronienie w odciętej od świata wiosce. Tam spotyka Fabrissę, prześliczną młodą kobietę, która podobnie jak on opłakuje stracone pokolenie. Pewnego wieczoru Fabrissa i Freddie opowiadają sobie nawzajem własne dzieje. I jeszcze zanim nadejdzie świt, Freddie przekona się, że dzierży w ręku klucz do rozdzierającej serce tajemnicy...
Ta miejscami zachwycająca, wzruszająca, a czasem również budząca grozę powieść jest historią życia naznaczonego przez wojnę, przeistoczonego przez odwagę i zbawionego przez miłość.
- Zimowe zjawy
- Autor:
-
Kate Mosse
zaskoczenie
(2010-05-20)
ewa
ratajewska
Więcej o recenzencie
zupelnie inna niz dwie poprzednie napisane przez mosse.labirynt i grobowiec to dynamiczna akcja i mnostwo faktow a zimowe zjawy...nastrojowe opowiadanie o nastepstwach wojen ze szczegolnym naciskiem na to jaki wplyw mialy na psychike ludzi,ktorzy je przezyli.otwierajac ksiazke mosse zapewne kazdy spodziewal sie czegos innego, aczkolwiek nie oznacza to,ze mozna sie zawiesc...mozna po prostu odpoczac,przemyslec kilka spraw i poczytac ... "nastal pogodny dzien,bardzo zimny i olsniewajacy od blasku slonca i blekitu nieba.po poludniu jasnosc zatrzymala sie w gorach nieco dluzej niz zwykle,jak przedza ze zlotego jedwabiu rozrzucona na osniezonych wierzcholkach sabarthes i roc de sedour.wszystko polyskiwalo zlotem i biela.i chociaz to klocilo sie z nasza wiara,pamietam,ze pomyslalam,iz trudno jest nie wierzyc,ze to reka samego boga stworzyla tak cudowny dzien."
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Góra urodziła mysz...
(2010-02-16)
Cheshire Cat
Więcej o recenzencie
Przykro mi tak mówić, ale niestety mam wrażenie, że Kate Mosse albo ma chwilowe osłabienie formy, albo też postanowiła po prostu zarobić na swoich fanach (szczerze liczę na pierwszą ewentualność).
Autorka "Labiryntu" przebojem wdarła się na półki księgarskie i utrzymała wysoką pozycję, wydając kolejną powieść ("Grobowiec"), co wcale nie zdarza się tak często. Niemniej jednak "Zimową zjawę” traktuję jako wypadek przy pracy.
Owszem, nie brakuje w niej tajemniczej atmosfery typowej dla wcześniejszych dokonań Mosse, ale to chyba wszystko, co w tym przypadku autorka miała do zaoferowania. Przedstawiona historia jest banalna i mogłaby posłużyć co najwyżej jako wątek poboczny do bardziej rozbudowanej powieści, ale nie jako jej trzon. Główny bohater, Freddie, jest mdły, żeby nie powiedzieć: rozlazły, sprawiając wrażenie, że jedyną rzeczą, którą zawsze ma przy sobie, są sole trzeźwiące. Próba usprawiedliwienia takiego stanu traumą po śmierci brata nie jest przekonująca, szczególnie że autorka nie wyjaśnia, na czym miałby polegać rzekomy silny braterski związek. Kolejna próba – odniesienia tego związku na jego rzekomy odpowiednik między Fabrissą a jej bratem - jest totalnym nieporozumieniem, z czego autorka chyba zdawała sobie sprawę, nie eksponując zbytnio tego aspektu, przez co wybór akurat Freddiego na powiernika tragicznej historii ostatnich katarów trąci mocno przypadkiem.
Warto też zauważyć, że forma wydania powieści jest spowodowana chyba jedynie tym, aby książka pasowała na półce do „Labiryntu” i „Grobowca”. Temu bowiem służy chyba ogromna czcionka i grube karty. 230 stron opowieści można by spokojnie zmieścić na ok. 100-120 bez uszczerbku dla estetyki i komfortu odbiorcy, a gdyby jeszcze okroić książkę z niczego nie wnoszących dłużyzn, zapewne powstałaby nowelka o objętości jakichś 30-40 stron. Co więcej, autorka już taką nowelkę popełniła (!), czego zresztą wcale nie ukrywa. 110-stronicowa „Jaskinia” („The Cave” – taki też miał być wg zapowiedzi tytuł „Zimowej zjawy”) ukazała się w 2009 r. w serii QuickReads. Czym więc usprawiedliwić jej „nadmuchanie” i wydanie jako osobnej książki?
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Opowiastka pod choinkę
(2010-02-11)
Fuine
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Rzadko kiedy zdarza mi się z entuzjazmem oceniać krótsze formy literackie. Ot, taki feler osobisty, podparty równie prywatnym przekonaniem, że na kilkudziesięciu stronach ani się pisarzowi akcji porządnie zbudować nie da, ani czytelnikowi w ową akcję pełnią serca zagłębić. Kate Mosse udowadnia jednak, że "małe może (czasami) być piękne" i na przykładzie "Zimowych zjaw" - noweli stworzonej na bazie opowiadania - prezentuje nam nader uroczą opowiastkę ze swej ukochanej Langwedocji. Nie da się jej przyrównać z fascynacją, jaką wzbudził we mnie "Labirynt" oraz "Grobowiec", ale zimowa przygoda Freddiego Watsona w ujmujący sposób chwyta za serce. Może sprawia to zgrabnie ujęty klimat Francji i Anglii lat międzywojennych, z rękawiczkami z koziej skórki i niewyszukaną elegancją wczesnych lat trzydziestych XX wieku, może rozterki głównego bohatera, z którego stratą jakże łatwo się utożsamić. Ale książka, która może na pierwszych stronach wydawać się lamentem po poleglym w okopach bracie, szybko schodzi na bliższe sercu autorki tory. Fascynacja Kate Mosse średniowieczną historią południowej Francji jest powszechnie znana i dzielona przez wielu czytelników, tak więc miło zagłębić się znów w tragedię minionych wieków, w "Zimowych zjawach" zaprezentowaną w ten realny-nierealny sposób pasujący jak ulał do baśniowej atmosfery Bożego Narodzenia. A że w każdej baśni tkwi ziarno prawdy, tak i w uczuciu Freddiego i Fabrissy pobrzmiewa historia prawdziwa: zapadłej wioski, której mieszkańcy w pobliskich jaskiniach znaleźli schronienie, a następnie śmierć. I może Nulle tak naprawdę nie istnieje, ale dość jest w langwedockim krajobrazie dowodów krwawych dziejów "żółtego krzyża". Nietrudno więc wyobrazić sobie szepty poległych Katarów, gdy Cers wieje nad ruinami Montsegur... Za historię i za bajkę, zjawy zimowe i letnie, dziekuję niniejszym Kate Mosse, z niecierpliwością oczekując zapowiedzianej już kolejnej powieści na miarę "Labiryntu"!
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji