Śpiewać uczyła się w prowadzonym przez Renatę Gleinert Studiu Piosenki w Gdańsku, w tamtejszej Średniej Szkole Muzycznej oraz na Wydziale Wychowania Muzycznego PWSM w Gdańsku.
| Utwory: |
| 1. Gondolierzy znad Wisły |
|
| 2. Śpiewam pod gołym niebem |
|
| 3. Chłopcy z weselszych lat |
|
| 4. Co mnie w Tobie zachwyciło |
|
| 5. Niech tańczą nasze serca |
|
| 6. Wymyśliłam Cię |
|
| 7. Nie wrócą te lata |
|
| 8. Sto lat czekam na Twój list |
|
| 9. Jeszcze tyle przed nami |
|
| 10. Był ktoś |
|
| 11. Te same noce i dni |
|
| 12. To co zdarza się raz |
|
| 13. Kocha sie raz (duet z M. Zacharewiczem) |
|
| 14. Mój słodki Charlie |
|
| 15. Motylem jestem |
|
| 16. By coś zostało z tych dni |
|
| 17. Odpływają kawiarenki |
|
| 18. Być narzeczoną Twą |
|
| 19. Piosenka spod welonu |
|
| 20. Mam temat na życie |
|
| 21. Beatelmania story |
|
| 22. Stare łzy |
|
| 23. Kabała z 7 kart |
|
Prosto, zwyczajnie i przyjemnie - klasyk...
(2007-01-24)
Adam
Morawski
Więcej o recenzencie
Kolekcja największych przebojów pani, której świetlana kariera piosenkarska zaczęła blednąć po 1980 roku, czyli z nastaniem nowej fali na listach przebojów. Irena Jarocka z trudnością odnajdowała się w nowej stylistyce: mniej występów, wyjazd do Stanów, potem sporadyczne powroty i trasy na festynach. "Złota kolekcja" to wybuchowy zestaw przebojów i przeboikow z lat 70-tych ubiegłego stulecia. Głos może nie powala, ale nie ma sensu czepiać się na siłę. Muzyka nadrabia wszystkie niedostatki swoją melodyką i naturalnością. Możemy pomarzyć ("Wymyśliłam cię nocą przy blasku świec..."), ale też wczuć się w skoczniejsze rytmy ("Nie wrócą te lata", "Chłopcy z weselszych lat"). Większa część krążka to jednak utwory refleksyjne, w których artystka niewątpliwie czuje się najlepiej. To słychać niezaprzeczalnie, bo któż inny mógłby śpiewać, że jest motylem czy skłaniać do refleksji nad odpływającymi kawiarenkami? Mój absolutny faworyt to "Piosenka spod welonu" - pastisz oscylujący między disco a country. À propos welonów - myślę, że ta płyta sprawdzać się może na przykład na weselach, a raczej poprawinach, gdy orkiestra odsypia upojną, ciężką noc, a rolę didżeja pełni zazwyczaj jakiś wujek, puszczający gościom kawałki do zakąsek i do rozruszania niewyspanych, acz radosnych gości. Dancingowej przaśności i prowincjonalnego humoru można znaleźć tutaj pod dostatkiem, jednak podano go w takiej fachowej oprawie, że grzechem byłoby zbesztać ten album. Dla każdego coś miłego!
(4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji