Od kresowych miasteczek i okupacji sowieckiej, przez wsie i napotkanych w lasach partyzantów, po przymusową pracę na folwarku niemieckiego arystokraty i osadnictwo na Ziemiach Odzyskanych - oto historia tułaczki dwóch sióstr, Kaszmiry i Maruszki. Te nieprawdopodobne, ale jakże typowe dla mieszkańców Kresów losy stały się osnową Żniwa gniewu. To opowieść o kobietach wprzężonych w tryby wojny, o ich sile i woli przetrwania, o oddaniu dla drugiego człowieka i pielęgnowaniu tradycji rodzinnych. O pięknie miłości w podłych czasach, o poświęceniu, gdy nikt nie widział jego sensu, i wreszcie... o wierności.
Między wschodem, a zachodem
(2012-02-08)
Agnieszka
Kusiak
Zostań recenzentem Merlin.pl.Podziel się swoją opinią i zdobywaj piórka!
Więcej o recenzencie
Czasy II wojny światowej wracały i nadal będą do nas wracać, a echa cierpień i bólu do dziś dają o sobie znać. Ci, co przeżyli i Ci, którzy przechowują w swych rodzinnych pamiętnikach prawdziwe wspomnienia z tamtych lat, powinni o nich GŁOŚNO mówić i pisać i przekazywać następnym pokoleniom. Jesteśmy bowiem narodem, który będąc ofiarą, przeżył, wyzwolił się z jarzma katów i do tego na nowo odrodził. Wiele milionów z nas zginęło. Wiele kobiet i niewinnych dzieci oraz mężczyzn, którzy walczyli w imię niepodległej Polski. A im więcej faktów z II wojny światowej przetrwa, tym większe prawdopodobieństwo, że jako naród zawsze będziemy mieli coś, co nas jednoczy i zlepia w całość - bohaterstwo i męstwo i tą niesłychaną siłę by przeżyć. "Żniwo gniewu" to powieść o dwóch kobietach, siostrach, które nagle w obliczu wojny przechodzą szybki okres dorastania. Nagle muszą stać się samowystarczalne, a nawet i brutalne. Kaszmira - ta silniejsza psychicznie, oraz Maruszka - matka trójki dzieci, muszą nauczyć się bestialstwa, brutalności i tego, co kobiecość zawsze tłumi - bycia męskimi i odważnymi. Wojna uczy życia. One przeszły piekło. Sowieci, Białorusini, Niemcy, czy Polacy... Na wojnie wszystkie narody tworzą jedną skotłowaną mieszaninę ludzkiego chamstwa. Żołnierze, tylko nieliczni, szanują człowieka, jako żyjącą godnie jednostkę ludzką. Większość bestialsko grabi, kradnie, gwałci, poniża. Udowadniają swoją wyższość gardząc szarym ludem, który tylko czeka na zbawienny koniec wojny. Maruszka i Kaszmira tułając się z majątku Niemca, włócząc się po polach, szukając jakiegokolwiek schronienia dla siebie i dzieci, stały się dla mnie symbolem siły i hartu. Bo ileż kobieta może znieść? Ile wytrzymać? Są pewne granice, poza którymi nie ma już nic... Gaśnie nadzieja i szansa na lepsze jutro. One też przechodziły przez zakrwawione dno bezradności, ale będąc razem wspierały się w tych słabszych momentach, by mimo wszystko wstać, dumnie podnieść głowę, wyprostować zgarbione plecy i iść dalej. Byleby nie wracać....
Niesłychana powieść. Rekomendacje na obwolucie Pań Terentiew i Kalicińskiej w pierwszym odruchu mnie zraziły, a nawet sprawiły, że przekreśliłam jakąkolwiek wartość tej powieści. Obie te Panie nie są dla mnie autorytetami, a w dziedzinie literatury tym bardziej. Niemniej jednak jakie miłe zaskoczenie mnie spotkało, jak me serce się cieszyło na tak dobrą literaturę. I mimo, iż temat wojny światowej do łatwych nie należy i trudno okazywać zachwyt tymi okrutnymi latami, tak tutaj muszę przyznać, że powieść jest fenomenalna. Napisana w sposób, który na długo pozostaje w pamięci i nawet po skończeniu czytania i odłożeniu powieści na bok, częstokroć dotyka się jej okładki, głaszcze i przywołuje na myśl losy kobiet, które musiały być i kobiece i wredne jednocześnie. Przepiękna powieść na kilka długich wieczorów.
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji