Koszyk pusty
- polecamy
-
- Rzeka zapomnienia okładka miękka
- cena: 27,99 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Koszyk pusty
Chcę otrzymywać korespondencję o pozycjach tego autora.
Nie wybrałeś żadnego wariantu produktu!
Zrób to zmieniając przy towarze, który chcesz kupić liczbę sztuk z "0" np. na "1".
Średnia ocena z 3 recenzji (Dodaj własną)
Michał Modzelewski Więcej o recenzencie
Niepozorna, patrząc na objętość, ale doniosła, ze względu na przekaz, który niesie. Spisana pięknym językiem opowieść człowieka u schyłku życia, pogodzonego z rychłym odejściem, przejściem na drugą stronę. W samotności relacjonującego lata rozpadu małej społeczności, zamieszkującej zapomnianą wioskę, gdzieś w Pirenejach. Społeczności i miejscowości, której staje się ostatnim żyjącym mieszkańcem; po samobójczej śmierci żony, nie widzącej sensu w dalszej walce o przetrwanie w surowym, górskim klimacie i wstydliwych ucieczkach sąsiadów, szukających łatwiejszego życia gdzieś bliżej cywilizacji, na nizinach. Bez dialogów, jedynie wewnętrzny monolog, w którym przeplatają się fundamentalne pytania o istotę przemijania, samotność i wyobcowanie jednostki, sens istnienia oraz wagę życia, nieuchronność śmierci... Bliżej swych bliskich - zmarłych, którzy zaczynają przenikać do jego świadomości, wypełniając pustkę po żywych, tchórzliwie opuszczających go przez lata. Zmarłych, milcząco towarzyszących i przygotowujących na nieuchronne.
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Katarzyna Jaworowska Więcej o recenzencie
Książkę kupiłam z przeceny tak na chybił trafił i trafiłam. Słów tej książki się nie czyta, powoli je się smakuje i delektuje aż do ostatniej literki. Nie lubimy rozmawiać o śmierci a tu cóż, studium umierania w samotności. Temat smutny, ale polecam każdemu po to, by przez moment zastanowić się nad własnym życiem, by kochać ludzi i im wybaczać i by uczyć się żyć każdą chwilą. Wielkie brawa dla tłumaczki pani Magdaleny Płachty.
(7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Łukasz Grzymisławski Więcej o recenzencie
Posępną zapowiedzią śmierci rozpoczyna się ta książka. Zimny pejzaż Pirenejów, osada wysuszona zmaganiami z surowym klimatem i nieurodzajną ziemią. Pleśń, pająki, rdza, odosobnienie. Jednak skromnych rozmiarów "Żółty deszcz" (1988) Hiszpana Julio Llamazaresa to wcale nie opowieść grozy. To zapis ostatnich miesięcy życia człowieka pozostawionego na pastwę samotności i zapomnienia. Bezbrzeżnie smutny, ale za to jaki ładny. Tego dnia 60-letni Andres kryje się w nieczynnym wodnym młynie. Nie chce widzieć, jak ostatni jego sąsiedzi pakują dobytek i schodzą w doliny, by szukać łatwiejszego chleba. W Ainielle pozostali już tylko on i jego żona, ale wkrótce i ona go opuści, popełniając samobójstwo w zasypaną śniegiem ciemną noc. Andres nie potrafi zrezygnować z twardego życia w rodzinnym domu. Synów już nie ma, jeden poległ na wojnie, drugi, gdy wyjechał dawno temu do miast, dla niego umarł. On sam jest synem tych gór - nie słyszymy niczego poza jego wewnętrznym monologiem, ale gdyby miał z kim rozmawiać, jego mowa byłaby zwięzła, oschła i dobitna, jak wszystko wokół autarkicznej pirenejskiej wioski. Andres schodzi niżej rzadko, po zapas papierosów i amunicję. Heroiczna walka, którą prowadzi z bezwzględnymi atakami pór roku i własną starością, niszczy go po kawałeczku. Widok ukochanego miejsca, kiedyś z poświęceniem wydartego przyrodzie, a teraz rozpadającego się w pył, jest nie do zniesienia. Jedyna broń, jaką ma, to kurczowe trzymanie się rytmu codziennej pracy - wzmacnianie opuszczonych ganków, reperowanie dachów, doglądanie owiec na hali. I przenikliwe wspomnienia. Z upływem miesięcy Andres coraz mniej pewnie oddziela je od rzeczywistości, pojawiają się obok niego postaci, które od dawna spoczywają na małym cmentarzu w Ainielle...Llamazares, dziennikarz i prozaik ceniony w Hiszpanii za swój poetycki słuch, pochyla się tą książką nad zjawiskiem, które przez cały XX wiek następowało w różnych częściach Europy - zmierzchem tradycyjnego trybu życia. I rezygnacją z korzeni, zwykle ze wstydem wymazywanych z pamięci. Hiszpania przeżyła ten proces gwałtownie i boleśnie - jeszcze niedawno wybitnie rolniczy kraj, którego wiejska część populacji dziś to zaledwie kilka procent. Mimo wszystko inkrustowany fascynującą etnografią "Żółty deszcz" to lektura dziwnie krzepiąca. Pewnie dlatego, że Andres cierpi jak Hiob, ale pokonuje rozpacz i szaleństwo. Ludzie w Ainielle mieli w zwyczaju kolejno wymawiać imię zmarłego, a ostatni z nich przekazywał je kamieniom na skraju wsi. Imię Andresa zaklęto w ich imieniu w "Żółty deszcz".
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
























