Inni klienci oglądali również...
Pełny opis produktu: Źródło Mamerkusa
Średnia ocena z 7 recenzji
(Dodaj własną)
- Autor:
-
Leszek Biały
- Wydawnictwo:
-
Nowy Świat
, Grudzień 2009
- ISBN:
- 978-83-7386-362-0
- Liczba stron:
- 840
- Wymiary:
- 145 x 205 mm
- Sprawdź inne tytuły:
-
Leszek Biały
Hrabia Alderney, uczestnik pierwszej krucjaty, na starość spisuje dzieje swej pełnej przygód, trzyletniej podróży z Aragonii do Palestyny w końcu XI wieku. Otrzymujemy "Imię róży" i "Pamiętnik znaleziony w Saragossie" w jednym - wielki fresk powieściowy, przekrój przez dzieje, idee, warstwy społeczne, geografię Śródziemnomorza i języki oraz geniusz i szaleństwo człowieka. Rzecz zaczyna się bitwą pod Hueską, a kończy zdobyciem Jerozolimy. Są tu ogromne sceny batalistyczne i cicha intymność, widzimy wielmożów i żebraków, pobożnych pustelników i zbójów (nierzadko w tej samej osobie)
- Źródło Mamerkusa
- Autor:
-
Leszek Biały
Świetna książka!
(2010-03-09)
bratki
Więcej o recenzencie
Podzielam w pełni opinię Maxa Fuzowskiego, który w numerze 10/2010 "Newsweeka" stwierdził między innymi: Leszek Biały napisał książkę niezwykłą: osadzoną w XI wieku ponad 800-stronicową powieść rycerską pełną nawiązań do klasyki. Ale "Źródło Mamerkusa" to przede wszystkim pierwsza polska odpowiedź na "Imię róży" Umberto Eco. Wprawdzie motorem akcji jest u Białego przygoda, a nie morderstwo, ale zarówno "Źródło Mamerkusa", jak i "Imię róży" spełniają różne czytelnicze oczekiwania. Podstawowe - opis historyczny znajduje się na pierwszym planie, drugie - to debata na fundamentalny temat. U Eco dotycząca zderzenia wiary i herezji. U Białego - dialog między chrześcijaństwem, islamem i judaizmem. Autor (...) sięga do korzeni wielkich monoteistycznych religii, aby pokazać, że zderzenie cywilizacji nie jest dzieckiem XX wieku. A przy tym książka nieźle bawi.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Olśniewająco dobra
(2010-03-05)
Marek
Rzeszotarski
Więcej o recenzencie
Erudycyjna, ale nie epatująca wiedzą. Historyczna, ale nie przytłaczająca nadmiarem szczegółów. Filozoficzna, ale nie odstręczająca nieprzystępnością. Ucząca tolerancji, ale nie politycznej poprawności. Przygodowa, ale nie w stylu Jamesa Bonda. Kpiąca z wszelkiego bałwochwalstwa, ale pełna szacunku dla ludzi wiernych sobie i swym ideałom. Jest dziełem. Do rewelacyjnej powieści Leszka Białego wracam jak do „Trylogii” czy innych wielkich epickich dzieł. Ale porównywanie z innymi książkami nie ma dla mnie większego sensu, bo „Źródło Mamerkusa” jest całkowicie suwerenne w formie i treści.
Jej narratora poznajemy, gdy chce wrócić z wojny do domu i żyć życiem „człowieka poczciwego”. Niweczy te plany rana od strzały, zadana w miejsce, „które jest ciałem o wiele bardziej niż cała jego reszta". Możliwość posiadania syna może mu zapewnić tylko kąpiel w cudownym Źródle, o którym mówił rycerz Mamerkusa. Trzyletnia wędrówka w poszukiwaniu Źródła przekształca się z wolna w szukanie prawdy i sensu życia.
Powieść zawiera wątki, będące od wieków przedmiotem rozważań, jak choćby kompleks spraw związanych z tzw. „Ewangelią Judasza" W takich fragmentach widać najlepiej uniwersalny charakter książki Leszka Białego, która nie będąc powieścią religijną, przedstawia ludzi i to, co się między nimi dzieje, w solidnych ramach naszych zachodnich wyobrażeń o Niebie, Piekle, Karze, Sądzie Ostatecznym czy Szatanie, I to jest zasadnicza różnica między „Źródłem Mamerkusa” a mnożącymi się dziś kolejnymi sensacyjno-bałamutnymi bzdurami o rozmaitych „kodach" i innych „tajemnicach" ludzkości.
Fantazja autora w nizaniu wątków, ich splataniu, a potem w pomysłowym ich rozwikływaniu jest nieograniczona. A wszystko to podporządkowane wartkiej, dynamicznej i zdyscyplinowanej narracji, pełnej wysmakowanego humoru. O książce można w nieskończoność. Nie odsunie to jednak szkolnego pytania: co właściwie autor chciał nam powiedzieć? Cóż, przeczytajcie! Myślę, że bez moralizatorstwa, bez cienia dydaktyzmu, raczej w życzliwej kpinie i stale wyczuwalnym szacunku dla godności ludzkiej, sami znajdziecie na to odpowiedź. A przy okazji spędzicie cudownie czas w towarzystwie Mamerkusa, hrabiego Alderney, Yusufa, monsieur Herluina, Piotra Bartłomieja, zaklętego księcia Hadjiego... no i oczywiście płomiennowłosej Uty.
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Doskonała powieść!
(2010-03-04)
Dominik
Szczęsny
Więcej o recenzencie
Powieść Leszka Białego łączy w sobie erudycję, dowcip i lekkość stylu. Język jest jędrny, a postaci nakreślone przez autora barwne i nietuzinkowe – chodzi mi przede wszystkim o Yusufa, Herluina czy pana de Merle.
Wielką zaletą książki jest jej stylistyczna różnorodność – mamy tu w istocie do czynienia z wachlarzem gatunków epickich – począwszy od powiastki filozoficznej, poprzez powieść fantasty, nawiązującą do najlepszych tolkienowskich tradycji, na moralitecie skończywszy. Poszczególne rozdziały – szczególnie w pierwszej części – są, jak u Żeromskiego wysoce autonomiczne i śmiało mogą równać się pod względem kunsztu z opowiadaniami Czechowa czy Iwaszkiewicza.
Mnie osobiście zachwyciły rozliczne aluzje literackie, szczególnie zaś do „Stu Lat Samotności” Marqueza, „Dżumy” Camusa czy „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa.
Nie sposób nie zauważyć błyskotliwych aluzji do współczesności – PRLowski paszport, o którym wspomina Judasz w rozmowie z Herluinem staje się symbolem najgorszej podłości. Z kolei Święty Łotr, który po śmierci przez pomyłkę trafia do piekła, za pomocą jednego zdania bezbłędnie rozprawia się z klasą urzędniczą naszych czasów.
Długo można by jeszcze…
Moja ocena: 20/20 (bo ja we Francji studiuję.)
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Wspaniałe dzieło!
(2010-02-24)
Joanna
Gołaszewska
Więcej o recenzencie
Jest to historia pewnego rycerza, który rusza do Ziemi Świętej z pierwszą krucjatą celem uzyskania wybaczenia i zmazania ekskomuniki, którą został obłożony zupełnie niesprawiedliwie. Cała powieść to właśnie opis jego podróży, która trwa dwa lata, a potem rok w Antiochii i innych miastach w okolicach Jerozolimy. Uwaga! Dzieło jest zabawne i ktoś, kto spodziewałby się monumentalnej cegły trudnej w czytaniu, bardzo by się pomylił. Uśmiałam się czytając o przygodach rycerza, śledząc jego "uczone" dyskusje na tematy wszelakie z przypadkowo poznanym muzułmaninem Yusufem.
Jest to właśnie niesamowity obraz świata widziany oczami średniowiecznego chrześcijanina. Dyskutuje z nim muzułmanin, bardziej wykształcony, jednakowoż również przecież wyrosły w średniowiecznej rzeczywistości. Zderzenie tych dwóch światów było fascynujące. Niestety, muszę tu z przykrością stwierdzić, że chrześcijaństwo wypadło bladziutko.
Panowie ci dyskutowali na wszelakie tematy: o Bogu, religii, Biblii, Koranie, pisarzach, recenzentach, geografii - długo by wymieniać. Czasami odnosiłam wrażenie, że autor chciał za dużo upchnąć w jednej książce, jakby bał się, żeby o czymś nie zapomnieć. Mimo wszystko tematyka była urozmaicona i nie nużyła. Te dysputy prowadzone były tak logicznie, że od razu nasuwał się jeden wniosek - każde twierdzenie można podważyć, obalić, bądź obronić.
Przezabawne były sytuacje ukazujące, jak powstawały np. kroniki pielgrzymek, kto je spisywał i o co dbał w zapiskach, bo że nie o prawdę historyczną, to pewne. Zresztą, wiemy nie od dziś, że historię spisują zwycięzcy.
Język powieści oczywiście nie mógł być prawdziwie średniowieczny, bo zwyczajnie byśmy nie znieśli takiej jego dawki. Ale utrzymany w pięknej stylizacji oddawał bogobojność i powagę rozmówców. Ich czyny natomiast świadczyły o zupełnie czymś innym. Ten komizm językowy i sytuacyjny to właśnie urok książki. Nie cały, ale wielka jego część.
Nie można pominąć również wszechstronnego przygotowania autora. Czytelnik musi mieć pewną fundamentalną wiedzę o krucjatach, żeby się nie pogubić - wyprawa chłopska i rycerska, równoległe wobec siebie w pewnym momencie się zazębiają i tu właśnie mamy piękny obraz hipokryzji przywódców obu wypraw przedstawiony w jak najbardziej podniosłym stylu. Majstersztyk!
Dałabym powieści 6, gdyby nie sporadyczne literówki. Książka jest świetna - miłośnikom historii polecam gorąco, a tym, którzy jeszcze nie przekonali się, że Średniowiecze też może być zabawne, tym bardziej - mentalność ówczesnych ludzi może powalić.
Na okrasę cytaty choć w części oddające piękno języka:
"(...) nie raz i nie dwa nękały mnie także rozpustne niewiasty, z którymi musiałem staczać prawdziwe boje w obronie kwiatu mojej skromności." (L. Biały, Źródło Mamerkusa, wyd. Nowy Świat 2009, s. 121)
Albo o postrzeganiu Żydów:
"A tak, miesiączkę! Wszyscy Żydzi ją mają. Za to, że wołali do Piłata: Krew Jego na nas i na dzieci nasze (...)." (tamże, s. 216)
A co autor sądzi na temat recenzentów?
"(...) ci, którzy żyją z głos i komentarzy do ich [pisarzy] twórczości, najbardziej lubią wyszukiwać dziury w całym, tropiąc błędy, skazy i przywary w dziełach, których sami nie potrafiliby napisać. (...) Dlatego jedynym głosem, jaki się w tych sprawach liczy, jest głos czytelników." (tamże, s. 267)
Piękna i ważna książka!
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Indiana Jones po polsku, podróże w czasie i przestrzeni
(2010-02-20)
Dominik
Smyrgała
Więcej o recenzencie
Osią fabuły jest podróż dwóch ludzi reprezentujących dwie odmienne cywilizacje, chrześcijańską i islamską, na Bliski Wschód, w poszukiwaniu legendarnego źródła, które leczy wszelkie rany i gwarantuje nawet nieśmiertelność. Pierwszy z nich, chrześcijański rycerz, został ranny w przyrodzenie podczas iberyjskiej rekonkwisty. Drugi, muzułmański lekarz, na skutek nieszczęśliwej przygody, został kiedyś zmuszony do pozbycia się samemu tejże części ciała. Okazji do podróży dostarcza... I wyprawa krzyżowa, która właśnie rusza odbić z rąk niewiernych Grób Pański. Już samo to stanowi masę krytyczną, po której musi nastąpić eksplozja humoru i niezwykłych przygód.
Autor ma rzadki dar przekazania swojej ogromnej wiedzy w formie anegdotycznej. Książka, która w znacznej mierze składa się z dyskusji filozoficznych i teologicznych, jest zarazem zabawna i zajmująca. Pióro Leszka Białego jest tak sprawne, że nie tylko słychać dźwięki i widać kolory, ale można i poczuć zapachy krain, przez które przemierzają podróżnicy.
Wydawca (słusznie) zauważa, że "Źródło Mamerkusa" ma w sobie coś z "Rękopisu znalezionego w Saragossie". Tak rzeczywiście jest. Widać, że koncepcja powieści szkatułowej w narodowej historii słowa pisanego raz na jakiś czas owocuje dziełem niezwykłym. Pozwolę sobie jednak zauważyć przy okazji, że "powieść drogi" współcześnie nie jest obca polskim autorom - bo i niektóre utwory Andrzeja Sapkowskiego (zwłaszcza niedoceniona, moim zdaniem, trylogia husycka), i wiele innych utworów polskich autorów fantastyki (Andrzej Pilipiuk, Jarosław Grzędowicz) to znakomite "podróże w czasie i przestrzeni", ale ponieważ (z wyjątkiem pierwszego) są oni autorami nie dość, że z "getta", to jeszcze o prawicowym światopoglądzie, zdaniem mediów mainstreamowych, nie zasługują na obecność w recenzjach itp.
Uwaga druga: "Źródło Mamerkusa" wymaga pewnej wewnętrznej formacji - warto zgłębić bardziej naukowe lub choćby popularno-naukowe pozycje dotyczące historii średniowiecza w okresie wypraw krzyżowych - bez tego nie sposób zrozumieć wielu fragmentów ważnych debat filozoficznych tego okresu, jak i ich realiów. Inne są granice cywilizacji, inny stan wiedzy, inna mentalność. Czytelnik bez pewnego wyrobienia nie tylko nie poczuje pełnego smaku tej niezwykłej powieści, ale (jak mi się zdaje) i może ona wypaczyć jego rozumienie epoki. Na szczęście autor często posługuje się w swojej pracy nieobecnym już właściwie poza pracami naukowymi przypisem - dzięki temu łatwiej o własne poszukiwania i zgłębianie tematu.
(3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji