Yann Martel "Życie Pi"
Recenzje naszych klientów: Napisz własną recenzję
- Życie Pi
- Autor:
- Yann Martel
Tragedia (2005-11-01)
Ewa Lenart Więcej o recenzencie
Ta książka to wielkie rozczarowanie.... Przemęczyłam 180 str i więcej nie dałam rady - takie nudy! Nie wiem, czym tu się zachwycać?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Zapiski z dziennika rozbitka -drapieżnika (2005-08-11)
Anita Ozimek Więcej o recenzencie
Przychodzi mi z wielkim trudem jednoznaczne sklasyfikowanie„Życia Pi” Yanna Martela. Książka wymyka się wszelkim ciasnym regułom i szablonom. Autor nie serwuje prosto pod nos gotowca, to masz czuć, taką, a taką przylepić etykietkę. Ot, było minęło i tyle. On robi coś więcej. Rzuca czytelnikowi wyzwanie i intryguje. I to właśnie mnie urzekło. Z sercem, duszą dzieje się coś niesamowitego, myśli gonią myśli, a emocji nie można utrzymać na postronku. Doświadczałam swoistego stanu nienazwanego i jednocześnie zniewalającego niepokoju, że coś wisi w powietrzu, że jest blisko mnie niemal na wyciągnięcie ręki. Owo coś już do końca ma mi deptać po piętach i nie dawać spokoju. Przenoszę się więc w jednej chwili w zupełnie inny wymiar, rzeczywistość czy może stan ducha? Nie umiem odpowiedzieć. To zupełnie tak, jakby zacierała się granica między tym, co dzieje się tu i teraz, a tym co jest zapisane w książce, tym czego doświadcza chłopiec, rozbitek, a może świadek zbrodni? Dialog wyparł monolog pisarza i tak zadzieżgnęła się niewidzialna nić porozumienia między mną, a autorem, a jego opowieścią. Porozumienie, które ma zaświadczać o randze literackiej książki. Książki szalenie trudnej i wymagającej, obok której nie można przejść obojętnie. Póki co, mogę o „Życiu Pi” powiedzieć, że jest z tych przygodowych, ba teologicznych- w końcu to historia chłopca, który wraz z dziką bestią, tygrysem bengalskim dryfuje na szalupie gdzieś hen po bezkresach Pacyfiku, bo jest też podróżą przez egzotyczny i tajemniczy świat Dalekiego Wschodu. Świat pachnący kadzidełkami i Orientem, świat wielu kultur i wielu wyznań. Ale równie dobrze mogę powiedzieć, że jest powiastką filozoficzno-psychologiczną. Traktuje bowiem o człowieku w obliczu tragedii, o apodyktycznej woli przetrwania od której silniejsza jest już tylko sama śmierć, śmierć z którą nie można pertraktować i się układać. Książka dotyka nie rzadko kwestii ostatecznych i jedynie ważnych, a tak nieprzewidywalnych i niejednoznacznych jak samo życie. Bo czymże jest życie jak nie nieustanną walką z przeciwnościami, jak nie walką z samym sobą? Mówi się, że jest wielką dżunglą, w której rządzi brutalne prawo silniejszego. Ba, tym silniejszym okazuje się być człowiek, myśliwy i zdobywca. Zachłanna i wiecznie nienasycona bestia, która w obliczu zagrożenia, z obawy o własne życie szybko i skutecznie atakuje ofiarę. Atakuje by zabić. W amoku, krwawej żądzy nie istnieją dla niej żadne hamulce moralne czy też etyczne. A prawa cywilizowanego świata są tylko odległym i martwym prawniczym bełkotem. Ma tylko dwa wyjścia- walczyć albo zostać pokonanym. Walka toczy się o wysoką stawkę i jest nią życie. Czy szesnastoletni chłopiec wyjdzie z niej zwycięsko? Co sobie zmyślił, a co jest prawdą? I co naprawdę się zdarzyło? Martel przedstawia nam bardzo sugestywnie i malowniczo dwie historie. Czytelnik waha się, czy dać wiarę pierwszej czy też drugiej. Według mnie i jedna, i druga to ta sama opowieść o tragedii człowieka, a w tym przypadku dziecka, które gdy czegoś nie rozumie, to tworzy alternatywną rzeczywistość. Coś co pomoże mu uporać się z cierpieniem i dalej żyć w swoim świecie i w zgodzie ze swoimi zasadami. Pi na przekór prawom logiki i wbrew zdrowemu rozsądkowi musi odtąd zmierzyć się z przeraźliwą samotnością, z tęsknotą za bliskimi. I jest to ból dojmujący, niszczący. Grubo podszyty rozterkami, lękiem i rozpaczą. Już wie, co to znaczy brak poczucia bezpieczeństwa, brak wiary w jutro, wiary w sens trwania i w siebie. Ale to nie jedyny przeciwnik, tym innym jest głód fizyczny, który bezlitośnie dyktuje warunki gry. Ta walka o przetrwanie, to prawo dżungli jest właśnie głównym bohaterem opowieści Martela. Więcej nie zdradzę. Musicie droga braci czytelnicza sami na to wpaść i wysupłać swoje z imienia i z nazwiska przesłanie tejże książki. Książki Martela nie można z niczym porównać. To po prostu trzeba przeczytać. Pięciogwiazdkowy hotel w świecie słowa pisanego. Gorąco polecam!
(4 z 5 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Ocean czytelniczych doznań (2005-08-03)
Anita Ozimek Więcej o recenzencie
Z czytaniem książek jest jak z dogadywaniem się z ludźmi. Bo albo nie masz z nimi o czym gadać. Innymi słowy nie masz im nic do powiedzenia. Ni w ząb cię nie rozumiem, wciskasz mi ciemnotę. Albo znajdujecie wspólny język i w mig się dogadujecie. Hmm...jeśli tak, to autorowi Życia Pi powiedziałabym, Panie Martel to była prawdziwa przyjemność, doskonale mi się z Panem rozmawiało. Cóż za polot, co za wyobraźnia. Jakże wielobarwna i złożona paleta warsztatu pisarskiego. Chylę nisko czoła i kłaniam się przed wielkim talentem pisarskim. Włada Pan nim po mistrzowsku. I żywię głęboką nadzieję, że wrócimy jeszcze do tematu. Owszem stawia pan wysoko poprzeczkę. Wymagający z Pana towarzysz dysputy, ale nic to, wypada tylko podziękować za co? No wiele się tego uzbierało- choćby za dostarczenie wielu wzruszeń i tematów do przemyśleń. Wyobraźnia bestia rozszalała się na całego i popatrz pan nie mogę sobie z nią poradzić. Umie Pan zagadać rozmówcę. I mogłabym tak z Panem Panie pisarz rozmawiać choćby i całą noc i bez końca. Ech, aż miło posłuchać. Ile w tym magii, ile mądrości życiowej. Zdradzę Panu tajemnicę, w kuluarach dużo się o Panu mówi i to wyłącznie w samych superlatywach. Niejaki zgrzyt stanowi tylko dylemat, która z dwóch historii jest autentyczna. Myślę ja sobie, że i jedna, i druga to ta sama opowieść o tragedii, która spotkała Pi. To taka narracja dziecka, które gdy czegoś nie rozumie, to tworzy alternatywną rzeczywistość. Coś, co pomoże mu uporać się z cierpieniem i dalej żyć w swoim świecie i w zgodzie ze swoimi zasadami. Tak pierwszorzędny z Pana psycholog. To by było na tyle. Kochani do dzieła, ruszcie te swoje d..... i w te pędy zabierajcie się do czytania. Powiem tylko ARCYDZIEŁO! Nie uświadczy tu nudy ani filozof, ani podróżnik, ani socjolog. Szkoda czasu na gadanie, lepiej poczytać i zakochać się od pierwszego słowa w "Życiu Pi". To niezapomniana przygoda w podróży przez wzburzony ocean życia wilka morskiego, co to zacumował nie do jednego brzegu.
(2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Niewiarygodna przygoda
Bogusław Kurzyński
Zachęcony recenzją Merlina - kupiłem. Nie żałuję. Odbyłem wraz z młodym bohaterem niezwykłą podróż. Wnikliwość spojrzenia autora na życie, relacje człowieka z przyrodą, przepiękne opisy natury, dreszcz emocji spełni oczekiwania najwybredniejszego czytelnika. Polecam wszystkim. Moi znajomi już czytają
(2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Słodka woda....
Karol M
To rzeczywiście książka niezwykła, która frapuje do ostatniego słowa. Jest w niej to "coś", coś magicznego, sprawiające, że "czuje" tę książkę. Warto ją przeczytać jeszcze z innego powodu. Opowiada ona o tym, że człowiek pod wpływem anormalnych warunków jest w stanie zmienić swoje przyzwyczajenia, swoje zasady. Po prostu człowiek jest tylko człowiekiem...
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Pewnego razu był sobie banan... (2004-02-20)
izabela dominiak Więcej o recenzencie
Niesamowita podróż do własnego wnętrza, do swojej wiary, do istoty człowieczeństwa. Ponoć miała to byc powieść nawracająca, mnie chyba nic nie pomoże w tej kwestii, ale to nie jest istotne. Chyba najważniejsze jest to, że Yan Martel napisał coś cudownego, świeżego, przede wszystkim innego - przez zaskakującą fabułę prześwitują najprostsze prawdy. Zdradzę jednak, że nie jest to pozycja dla każdego - mojego zachwytu nie podzielało kilka osób - nie mogły przebrnąć przez pierwszą część i przez to umknęła im zagadkowość i magiczność tego, co stało sie póżniej. A tak właściwie, kto wie, co stało sie później...?
(1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Fantastyczna (2004-02-04)
Izabela Sekulska Więcej o recenzencie
Mam przed sobą jeden z największych bestsellerów ubiegłego roku, wydaną nakładem wydawnictwa Znak ( wydawnictwa , które w 2003 może poszczycić się największą liczbą bestsellerów) książkę Yanna Martela pod tytułem „Życie Pi” Martel, urodzony w Hiszpanii, zamieszkały w Kandzie, pisarz i obieżyświat, zupełnie nieoczekiwanie stał się laureatem prestiżowej Nagrody Bookera, a jego powieść sprzedano w ogromnym nakładzie. W przedmowie poznajemy genezę książki. Autor wyznaje, że podczas podróży do Indii dowiedział się o istnieniu człowieka o nazwisku Pi Patel i dzięki jego wspomnieniom powstała książka. Ale czy tytułowy Pi naprawdę istnieje, czy to tylko fantazja pisarza? Martel nie daje nam pewności. W czym tkwi siła tej powieści? No właśnie. Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam, bo dla każdego zupełnie coś innego w tej lekturze będzie priorytetem. Książka Martela jest mieszanką traktatu filozoficznego, przygodowej powieści, podręcznika zoologii i chyba również podręcznika przetrwania dla tych, którzy znajdą w ekstremalnych sytuacjach. Tytuł sugeruje, że mamy przed sobą historię życia człowieka o tajemniczym imieniu Pi. Ale to nie historia życia Pi, to historia z życia, zaledwie 7 miesięczny „epizod” jego ziemskiej egzystencji. To jednak – w mojej opinii „najlepsze 7 miesięcy” jakie przytrafiło się w literaturze światowej. Pi Patel, hinduski chłopiec, po katastrofie statku, zostaje uwięziony w szalupie ratunkowej wraz z... tygrysem bengalskim. Chłopiec musi więc stoczyć walkę nie tylko z własną słabością, głodem, samotnością i oceanem, musi stoczyć bój o życie również z potężnym drapieżnikiem. „Życie” w szalupie bardzo szybko rewiduje poglądy i postanowienia chłopca: m.in. to sprzed katastrofy o niespożywaniu mięsa. Pi walczy o przetrwanie z determinacją godną podziwu pomimo tego, że w katastrofie zginęli wszyscy jego najbliżsi i wydawałoby się, że jego życie straciło sens. Ale czy można mu się dziwić, że wciąż chce żyć? Zwłaszcza po tym jak mówi: „Czy jest wspanialsza nagroda niż życie? Kara gorsza niż śmierć?” W przedmowie do powieści autor obiecuje, że poznamy historię, która pozwoli uwierzyć nam w Boga. To sprawia, że czytając podświadomie pomiędzy wierszami staramy się odnaleźć niepodważalny dowód na istnienie Boga. Cóż za naiwność! Patel takiego dowodu nam nie daje, nie może przecież. Tłumaczy jednak, z niewiarygodną wręcz prostotą dlaczego w Boga lepiej jest wierzyć i dlaczego nasze obcowanie z Nim musi się opierać na wierze, a nie na dowodach. „Życie Pi”, to książka świetnie napisana, mająca w sobie to tajemnicze „coś” co pozwala zaliczyć mi ją do mojej prywatnej literackiej ekstraklasy. Znany, były już juror, programu mającego za zdanie wylansować gwiazdę rodzimej estrady, komplementując powieść Martela użyłby zapewne niecenzuralnego aczkolwiek niestety powszechnie używanego słowa na literę „z”. Na szczęście są jeszcze w języku polskim ładniejsze przymiotniki. Ja powiem, że to jest książka fantastyczna. Bynajmniej nie dlatego, że autor jest fantastą i sprzedaje nam historię z pogranicza science fiction. Ale dlatego, że Martela można porównać do magika, który za pomocą słów wyczarowuje w historię tak absorbująca, że wcale nie mam ochoty dociekać czy wydarzyła się naprawdę. Wystarczy mi, że ja poznałam.
(7 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Nikt nie wie, jak było naprawdę (2004-01-29)
Anna Wasilewska-Śpioch Więcej o recenzencie
Pomijając wątpliwości co do istnienia samego Piscine'a Molitora Patela, nie potrafię rozstrzygnąć, która z opowiedzianych przez niego historii mogła się naprawdę wydarzyć. Pierwsza obejmuje niemal całą książkę, ważną rolę odgrywają w niej rozmaite zwierzęta, nie tylko wspominany we wszystkich recenzjach tygrys bengalski. Drugą stanowi zaledwie kilka stronic. Dwóch urzędników japońskiego Ministerstwa Transportu (których zadaniem było wyjaśnienie, dlaczego statek zatonął) uznało relację cudem ocalonego rozbitka za niewiarygodną, Pi na poczekaniu skonstruował więc następną - wyjątkowo brutalną, choć z logicznego punktu widzenia bardziej prawdopodobną. A potem zapytał: skoro żadnej z przedstawionych opowieści nie da się potwierdzić, którą panowie wolą? Mnie pierwsza zafascynowała, druga przeraziła, muszę jednak przyznać, że bez niej książka Yanna Martela nie zapisałaby się tak głęboko w mojej pamięci. Pierwsza jest apoteozą woli przetrwania, jaką charakteryzował się szesnastoletni chłopiec z Puttuczczeri, jednakowo zafascynowany biologią i religią. Był wyznawcą hinduizmu, islamu i chrześcijaństwa jednocześnie. Udało mu się poskromić tygrysa, w towarzystwie którego przetrwał na bezkresnych wodach Oceanu Spokojnego ponad siedem miesięcy. Paradoksalnie, to właśnie zmaganie się z drapieżnikiem - nie tyle na płaszczyźnie fizycznej, ile mentalnej - utrzymało go tak długo przy życiu. W drugiej historii nie ma zwierząt, są za to ludzie, których zachowanie napawa zgrozą (a tłumaczenie, że wszystko się działo w warunkach ekstremalnych, nie łagodzi tych odczuć). W sytuacjach skrajnego stresu człowiek często, by nie oszaleć, myślowo zniekształca rzeczywistość. Jeśli przyjmiemy, że prawdziwą jest druga z opowieści, to zwierzęta także w niej będą, ale nie prawdziwe, tylko zmyślone. Przypuszczam, że synowi właściciela zoo łatwiej było oswoić się z ich dziką naturą niż z ludzkim zezwierzęceniem, dlatego znajdujące się z nim w szalupie osoby utożsamił z konkretnymi zwierzętami. Jednak nikt nie wie, jak było naprawdę. Trzymajmy się więc może, jak japońscy urzędnicy, tej pierwszej, bardziej optymistycznej wersji?
(4 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Przeznaczony Bogu - tylko któremu? (2004-01-23)
Anna Czerwińska Więcej o recenzencie
W chwilach, kiedy wydaje nam się, że wszystko jest nie tak, że świat się na nas uwziął, że słońce ogrzewa wszystkich tylko nie nas, warto przeczytać tę książkę. Jak często nie uświadamiamy sobie pewnych rzeczy, które obok nas istnieją i żyją własnym życiem. Jak często nie potrafimy spojrzeć na proste sytuacje prostym okiem... Bóg i swoista Arka Noego, walka z przyrodą i walka z samym sobą, błogie dzieciństwo i okrutne dorośnięcie, czy tak można?
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji
Alegoryczna opowieść o walce o pełne życie (2004-01-02)
Ewa Opoka Więcej o recenzencie
Przeczytałam tę książkę i jestem wstrząśnięta, zachwycona. Chwilami czułam przerażenie, czytając opisy pełne okrucieństwa, kiedy indziej ogarniał mnie zachwyt i podziw dla wspaniałego, bogatego języka, niezwykłych opisów przyrody. Nie spotkałam się w literaturze z tak wspaniałym i emocjonalnie zaangażowanym opisem zwierząt. Szczególnie opis drapieżnej i zachwycającej urody tygrysa nie ma sobie równych. Zebra, orangutan, hiena i najważniejsze zwierzę - tygrys w jednej szalupie z chłopcem - jak to zrozumieć, jak do tego podejść? Czy te zwierzęta są realne, czy one są naprawdę, czy też może są ukryte w każdym z nas. Może życie ludzi polega na ciągłej walce z perfidią i okrucieństwem hieny w sobie, z uległością zebry, z uczeniem się panowania nad nieobliczalnością i siłą tygrysa. Okazuje się, że chęć przeżycia i siły witalne w człowieku są olbrzymie i nie do przewidzenia. Podstawą życia okazuje się być walka. Wielkie brawa dla tłumacza książki za bogaty, piękny język.
(5 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Oceń recenzję. Czy jest przydatna?:
Przyciskając jeden z klawiszy,oceniasz przydatnośćrecenzji dla kupujących.
Zgłoś nadużycie
Zgłoś nadużycie, jeśli powyższarecenzja zawiera treści niezgodnez Regulaminem recenzji





Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













