Bartłomiej Biesiekirski
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 24
-
- Imię róży
- Umberto Eco
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2009-03-30
Wbrew pozorom nawet dla niewyrobionego czytelnika. (2 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Zawsze mnie bawi, gdy ktoś porównuje książkę do filmu, który został nakręcony na jej podstawie. Niestety, taka kolejność zawsze musi zmienić spojrzenie na obie pozycje. Wbrew pozorom "Imię Róży" jest książką rozrywkową - pod płaszczykiem "historycznego kryminału" Eco wplótł jednak wiele wiadomości o sytuacji polityczno-społecznej ówczesnej Europy. Żeby czytelnika nie zrazić językiem, opisem detali architektonicznych, filozofii, wszędzie znajdziemy tłumaczenia, objaśnienia i podpowiedzi. To taki archaiczny przewodnik po czasach tak ważnych dla współczesnej kultury. Najważniejsze dla mnie jest jednak zawsze aktualne, jawne ostrzeżenie przed wszelką formą fanatyzmu, dążeniem władzy do zaspokajania własnych potrzeb i nieprzebieraniem w środkach przy realizacji nawet wzniosłych zamierzeń. Wszystko okraszone łagodnie złośliwym, ale życzliwym humorem i wyrozumiałością dla ludzkich słabości. Ważna pozycja! -
- Księga Jesiennych Demonów
- Jarosław Grzędowicz
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2008-10-29
Lektura dla wytrwałych i strachliwych, bo emocji tu niewiele (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Z tym Grzędowiczem to jest tak, że zawsze wciąga mnie jego proza na początku, by potem zmęczyć a w końcu znużyć. Zbiór opowiadań, niby to horrorów, a tak naprawdę mieszanka jak groch z kapustą. Świetnie zaczęte opowiadanie o karcie kredytowej, nastrojowe wprowadzenie, a potem hulaj dusza! Afryka, kałasznikowy, landrovery, wyrzynające się plemiona, jazda, reporterzy strzelać, strzelać! Pogratulować animuszu, ale nastrój zniknął gdzieś między sawanną a potworem ze ściany. Trzeba jeszcze wiedzieć, gdzie przerwać. Potem bywa lepiej, ale znowu lokalny, osiedlowy psycholog spotyka Boga i boskich agentów i myśli o babach. I po klubach łazi i pije itd. itp. Ponownie świetnie rozpoczęte, zagniecione później i przegadane. Mnie najbardziej podobało się opowiadanie o wiedźmie z problemami i o wilkołaku. Ale nawet tam babskie emocje wyczarowane przez autora jakby zbyt męskie są i papierowe. Armata wytoczona na muchę. Wszystko okraszone detalami konstrukcji karabinu i jaki tej broni element się porusza przy jakiej czynności. Przecież żeby opisać czynność uruchamiania samochodu nie trzeba wymieniać wszystkich części silnika! Lektura dla wytrwałych i strachliwych, bo emocji tu niewiele. -
- Pan Lodowego Ogrodu - tom 2
- Jarosław Grzędowicz
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-12-19
Całkiem dobre "czytadło". (14 z 24 uznało tę recenzję za pomocną.)
Grzędowicz dobijał się do większego rynku czytelniczego od jakiegoś czasu i wydaje się, że wreszcie na niego zasłużył. Seria "Lodowego Ogrodu" zasługuje na dobrą ocenę, choć to książka czerpiąca pełnymi garściami z wysłużonych już tematów, sklejając je w wartkie, przeplatane znanymi i łatwo rozpoznawalnymi obrazkami (kto czytał "Stare jest piękne", wie o co chodzi). I chociaż trzeba przymykać oczy na "cwane" zagrania autora, pomijając nielogiczne potknięcia w opisie obcego świata (wilk, choć nie wilk, to jednak wilk, ale krowa czy może owca to już kowca), główny bohater to taki sztuczny cwaniak-komandos (ale wyrafinowany znawca sztuki, medycyny i ludzkiej natury, co nie przeszkadza mu opisywać szczegółów krajobrazu jako części damskiego ciała), czasem ilość porównań na jednej stronie przyprawia o ból w oczach, a pobieżne potraktowanie czegoś w jednym miejscu owocuje zasypem detali uzbrojenia w miejscu drugim (kowce i półtonowe wilki, ale zbroja jest lamelkowana, hełm ma nosal itd., gdzie tu logika?). Takich rzeczy jest znacznie więcej, zwłaszcza, że książka jest miejscami sztucznie rozciągana. Ale i tak czyta się to płynnie i wciąga. I co z tego, że do jednego worka wrzucono elementy kilku kultur i czasami pasują do siebie jak kapsta z miodem? W pociągu przeczytałem całość, potem pytałem sąsiadów, jaka to stacja. Na długą podróż świetna rzecz. -
- Wiedźmin
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-11-24
Wiedźmin, czyli Witcher, lub odwrotnie (13 z 33 uznało tę recenzję za pomocną.)
Jeszcze niedawno zagorzali gracze RPG skrzywiliby się bardzo na określanie Wiedźmina takim właśnie mianem. Bardziej jest to bowiem gra przygodowa z elementami RPG. Najważniejsza, jak dotąd, produkcja na rynku gier z naszego zakątka Europy. Kilka lat pracy kilkudziesięciu ludzi, duży budżet (równie wielki poszedł - to nowość - w reklamę), odpowiedni scenariusz. O urodzie grafiki na najwyższych detalach mówi się w pierwszej kolejności. Zasłużenie (chociaż postacie kobiet nieco można by "dopieścić"). Niestety, nie ustrzeżono się wydania gry ze sporą ilością błędów - takich w sumie niewielkich (kolizje!!!) i poważniejszych (sterowanie i walka - kliknij 5 razy, a zadziałam!!!) i bardzo poważnych (niestabilna!!!). Brak jest wyważenia, tak istotnego dla podobnej gry, uczucia zwiększania możliwości bohatera i rozwoju umiejętności. Przechodząc grę na tzw. "normalu" zginąłem tylko parę razy. Przez nieuwagę lub kłopotliwe sterowanie w 50%. Czasem zapominałem o "zużyciu" kolejnych punktów do dystrybucji umiejętności Geralta, bo nie odczuwałem takiej potrzeby. Ale największy zarzut to rosnące uczucie nudy. Z powodu ilości detali grafiki siłą rzeczy gra się na ograniczonych lokacjach, rozgrywka polega na przejściu wielokrotnie tych samych miejsc. Nie ma (podając za przykład "Diablo", czy "Baldur's Gate"), możliwości wejścia w miejsca, gdzie od razu dostajesz "w czapę" z powodu słabego "wyszkolenia" postaci. Szkoda, że spore możliwości twórców nie poszły w tym kierunku. Byłby to wtedy nie tylko najważniejszy polski tytuł, ale również światowy. -
- Colorado Kid + Worek kości
- Stephen King
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-11-20
Jak dotąd ostatnia świetna książka w dorobku Kinga
"Worek Kości" przeczytałem już jakiś czas temu, ale wróciłem kilkakrotnie. I uważam za ostatnią, jak dotąd, dobrą książkę w dorobku autora. Szczególnie po przeczytaniu najnowszej "Komórki", która jest nieciekawym zbiorem kalek różnych pomysłów: od filmów do samego siebie. Czemu tak się dzieje, że autor wielkich książek jak "Miasteczko Salem", "Lśnienie", "To" pisze nagle nie książki właśnie, a gotowe do adaptacji scenariusze na miałkie filmy (po kilka ekranizacji na raz, co jedna to gorsza)? Odpowiedź znajdziecie w książce "Worek Kości". Autor w postaci pisarza Noonana, obok złowrogiej historii o duchach (jak za dawnych lat), opisuje proces pracy twórczej, którą jest King najwyraźniej przytłoczony, bo ilość nie idzie w jakość, choćby zatrudnił jeszcze kilku pisarzy. A "Worek Kości" polecam szczerze. Momentami bardzo mroczna, nie dająca chwili odpoczynku (sen o zmarłej żonie zaraz na początku - palce lizać). Kto chce przeczytać "prawdziwego" Kinga - kupować w ciemno. -
- Amerykańscy Bogowie
- Neil Gaiman
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-11-20
"Najcięższa" powieść Gaimana (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Neil Gaiman znany jest z zabawy stereotypami, fabułami czy formą. Parodiuje, podśmiewa i upiększa na swój sposób pozornie ograne motywy. "Amerykańscy Bogowie" są ukłonem, nieco "krzywym", w stronę tytułowego kontynentu (konkretnie północnej części). No bo gdzie powstał największy galimatias kultur w przeciągu historii człowieka? Autor po raz kolejny powraca do swojego ulubionego tematu - starcia człowieka z jego bóstwami i bogów starych z nowymi. Jaki jest efekt tego spotkania? Na pewno nic dobrego z niego nie wyniknie. Oprócz naprawdę wciągającej, najbardziej poważnej książki Gaimana. Kosztowała zapewne sporo wysiłku. Niespieszna akcja, horror i mało śmiechu, a więcej zadumy. Bo historia współczesnej Ameryki pisana jest ludzkim cierpieniem, zachłannością i nadzieją. I tęsknotą za "przynależnością" do historii. Szczerze polecam. -
- Tracę ciepło
- Łukasz Orbitowski
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-07-29
Nieźle, ale mogło być lepiej (8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)
Gęsty, duszny sposób pisania. To duży plus w takiej akurat tematyce. Świetne, realistyczne opisy krakowskiego Kazimierza, morderczych lat szkolnych, przełomu naszej ojczyzny w latach 90 XX w. Widać, że zaczerpnięte z własnego doświadczenia autora bądź po prostu mu bliskie. Dlatego też część pierwsza wypada najlepiej. Później jest już pokrętnie, niestrasznie, dialogi niby-inteligentnych ludzi sztucznie zwulgaryzowane, mało o jedzeniu, bardzo dużo o piciu (tych tanich, ale dobrych). Niby tak jest, ale o tym każdy wie. Ostatnia część w odróżnieniu od pierwszej prawie już nie stoi na ziemi, wyłącznie fantasmagoryczna i mocno się nie klei. Postacie pojawiają się i znikają, mają mieć jakieś znaczenie dla akcji, ale szybko czytelnik o nich zapomina. Świat jezior ładnie na początku wprowadzony, później przyprawia bohaterów o ciągłe mdłości i wymioty (naprawdę jest ich pod koniec sporo). No i ta męska przyjaźń. Dziwna jakaś i znowu wracamy niemal wyłącznie do picia alkoholu. Reasumując. Gdyby tylko zadziałał tu redaktor i nakłonił autora do sklejenia tych trzech rozciągniętych części w jedną spójną książkę, mogłaby to być jedna z ważniejszych ostatnio pozycji. A tak, no cóż, jest tylko nieźle. Szkoda, bo pracy było dużo. -
- Kowboj Bebop
- Hiroyuki Okiura, Shinichiro Watanabe
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-04-12
Dziwne, że to pierwsza recenzja (7 z 7 uznało tę recenzję za pomocną.)
Kinowa wersja niezwykle barwnego serialu animowanego. Mimo że opartego na zaskakująco popularnym w Azji schemacie westernowych, amerykańskich filmów. Choć konie zastąpiono kosmicznymi statkami, wszystkie elementy "końskich oper" się w nim znalazły. Twardziele o miękkich sercach, kobiety twardsze od mężczyzn, poza tym dziwne dziecko (prawdopodobnie dziewczynka) hacker i jeszcze dziwniejszy pies. Całość okraszona specyficznym poczuciem humoru, romantycznymi historiami z przeszłości, z których powodu ta grupka zagubionych ludzi (i psa) została przyjaciółmi i łowcami nagród. Ogólnie rzecz biorąc film kinowy trochę stracił w stosunku do serialu. Gdzieś uciekła specyficzna atmosfera, pogoń za terrorystą stała się bardziej podobna np. do serialu GITS. Na szczęście humor i postacie są te same, więc każdy miłośnik serii powinien mieć i ten film w swojej kolekcji. No i ten soundtrack! -
- Kobieta z wydm
- Abe Kobo
- (towar niedostępny)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-03-27
Znakomitość (1 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Świetna książka o specyficznym, dusznym klimacie z naturalistycznymi opisami i jednocześnie fabule balansującej na krawędzi surrealistycznej, aczkolwiek uniwersalnej rzeczywistości. Nie widziałem, niestety, filmu, ale treść jest tak sugestywna i obrazowo przedstawiona, że ma się wrażenie oglądania właśnie psychologicznego thrillera. Wciągająca mimo pozornego braku wartkiej akcji opowieść o poszukiwaniu własnego miejsca na świecie, choćby była to pułapka w postaci dziwacznego domu zakopanego w piasku w jeszcze dziwniejszej wiosce. Aż trudno uwierzyć, że ta książka została napisana pół wieku temu! Polecam! -
- Tsugumi. Skrzynka duchów
- Yoshimoto Banana
- cena: 18,49 zł
- (wysyłamy w ciągu: 7 dni)
Bartłomiej Biesiekirski 2007-03-27
Nostalgiczna, kobieca literatura (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Opowieść nostalgiczna, wspomnienia kobiety o miejscu własnego dorastania w otoczeniu licznej rodziny, a zwłaszcza obok kuzynki, tutułowej Tsugumi. Historia silnie emocjonalna, ciepła i dramatyczna jednocześnie, lecz och!, jakże daleko do "Harlequinów" czy popularnej w Polsce literatury kilku piszących łzawe powieści popularnych autorek. Literatura na światowym poziomie, aż się prosi, by sięgnął po nią np. reżyser Lasse Hallstrom. Polecam wszystkim szukającym poruszającej, pozytywnej, dobrze napisanej książki.





Merlin in English














![To co dobre [Digipack] - Andrzej Piaseczny](/To-co-dobre_Andrzej-Piaseczny,images_small,11,88697994862.jpg)




