Władysław Czapkowski
Rekomendacje:
Recenzje:
Liczba wszystkich recenzji: 10
-
- Mapa i terytorium
- Michel Houellebecq
- cena: 42,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Władysław Czapkowski 2012-02-08
Pustynia (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Czytanie tej książki jest jak wysłuchiwanie kawału opowiadanego przez lwa salonowego. Niby wszystko jest w normie, kawał jak to kawał - ma śmieszny wątek, również ludzie na około się uśmiechają. Ale tak naprawdę, to ani ten kawał jest śmieszny, ani ludzie go słuchają, ale wszystkim rządzi potrzeba chwili - lew salonowy chce być jak zawsze w centrum towarzystwa, kawał jest gładki, ludzie się śmieją, bo na salonach nie wypada być ponurym. Tu też wszystko jest w porządku: akcja nie stoi w miejscu, postacie wyraziste, wydarzenia ciekawe. Lecz wystarczy spojrzeć na utwór z dystansu, przestać przytłaczać się nagrodą jakichś Gannokurtów, jak książka się trywializuje, w najlepszym wypadku staje się frywolna jak romans Harlekinowski, z tym że w danym wypadku jest to romans autora samego ze sobą. Bohater blednie i tak naprawdę jest nikim, ale nie w sensie nadreprezentacji cech wielorakich, ale w sensie nie posiadania żadnych. Natomiast opisy tak zwanych dzieł sztuki, to już takie studium abstrakcji, że absolutnie zasłużenie jest oczekiwać wylądowania kosmitów w następnym rozdziale po ich przeczytaniu. Jeżeli w jakiejkolwiek formie jest to książka krytykująca konsumpcjonizm, to forumowicze z serwisów plotkarskich zasługują na Nobla z literatury ... Prawdą bezsporną jest, że książkę dobrze się czyta, lecz nawet jeżeli ma ona jakiś głębszy sens, dający szansę na popis interpretacji, to jest to kompletnie barokowa do kwadratu treść, niewiele mówiąca poza formą samą w sobie. -
- Dom na Kresach
- Philip Marsden
- cena: 28,49 zł
- (towar trudno dostępny, do 21 dni
UWAGA: To towar sprowadzany na zamówienie - nie zawsze możemy
zadeklarować z góry, jak szybko go zdobędziemy. Zakładamy,
że jego sprowadzenie lub wyjaśnienie tego, czy i kiedy
będzie dostępny nie powinno potrwać dłużej niż 21 dni roboczych.
Wraz z dostawcą dokładamy wszelkich starań, żeby stało się to szybciej.
)
Władysław Czapkowski 2009-12-01
Powieściowe Kresy (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)
Przyznam, że niezwykle ciężko mi było odnaleźć się w wizji przeszłości swego kraju z nałożoną na niego kalką narracyjną rodem z „Pożegnania z Afryką”. Bo jakże inaczej, jak nie tonąc w poprawności politycznej można wytłumaczyć historię kraju, którego granice tak przesunęły się 60 lat temu, jak tylko wizją zrealizowania jakiejś kolonialnej idei w czasach, kiedy, jak to obecnie się pokazuje, cały świat zwariował? Mimowolnie czułem zgrzyt czytając opisy Kresów i stosunków narodowościowych tam panujących. Moim zdaniem autor trochę się gubił w tym całym galimatiasie historii. Nawet, jeżeli za narratorkę miał prawdziwą osobę, wybrał drogę uproszczeń, która mnie, jako realnego spadkobiercy historii Kresów razi i tak naprawdę trudno było mi rozpoznać w jego opisach to, co można poznać z relacji polskich autorów. Wydaje mi się, że nie należy sugerować tę powieścią, jako formą opowieści o Polsce, ponieważ historia prawdziwa mogła służyć jedynie inspiracją. Za dużo tu poprawności, aby mogła to być prawdziwa historia. Natomiast w całej reszcie jest to jak najbardziej zgrabna powieść o życiu człowieka, który bezpowrotnie stracił swój świat. Pozbawiona balastu ckliwego melodramatyzmu, jednocześnie niespieszna powieść z akcją przenoszącą się z Kresów do Petersburga, Krakowa, Wilna i Anglii, z wojną, rewolucją i następną wojną w tle. Bardzo miło, że ktoś zewnętrzny wobec naszej kultury widział szansę dla siebie w stworzeniu z takiego materiału powieści. Jednocześnie sama powieść daje prawdziwy obraz tego, jak małe są szanse dla tej że zewnętrznej osoby zrozumienia różnic pomiędzy Polakiem, Białorusinem i Ukraińcem, w chwili przetłumaczenia wszystkich na język angielski, a także jakim sposobem Wilno mogło być polskim prowincjonalnym miastem, teraz będąc stolicą innego kraju. -
- Chamowo
- Miron Białoszewski
- cena: 41,99 zł
- (wysyłamy w ciągu 24 godz.)
Władysław Czapkowski 2009-12-01
Zwyczajny Białoszewski (2 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)
Książka ta stanowi doskonały przykład tego, jak ciężko jest przekuć na literacką materię zapiski z codziennego życia osoby nawet tak dla literatury istotnej jak Białoszewski. Możliwie jest to literatura dla miłośników dzienników i rozwikłania labiryntów, kto jest kim pod konwencjonalnymi imionami lub inicjałami. Przytłaczająca całość brnie w opisie drobnych wydarzeń z życia Białoszewskiego i ludzi z jego otoczenia. Przy czym kontynuowane jest to z podziwu godną konsekwencją. Wyrywkowe spostrzeżenia o okolicy, tytułowym Chamowie, są najlepsze, ale zdecydowanie nazbyt ich mało, aby mogły wnieść do książki coś istotnego. Jako mieszkaniec tej części Warszawy, właśnie sugerując się tytułem, spodziewałem znaleźć tam wiele ciekawych dla mnie faktów, ale nie natrafiłem na nic, co uzasadniałoby poświęcanie swego czasu. Rzecz wyjątkowo dla fanatycznych wielbicieli osobowości Białoszewskiego. -
- Lubiewo
- Michał Witkowski
- (towar niedostępny)
Władysław Czapkowski 2009-11-24
Doskonałe
Bez wątpienia jedna z ciekawszych powieści napisanych w Polsce w ostatnich latach. Mamy obraz outsiderów totalnych, nieprzystających do jakiejkolwiek rzeczywistości i ideologii, więc doskonałych postaci ze świata, który już nigdy-nigdzie. Należy podkreślić, że bohaterów żenujących, kiczowaci - melodramatycznych, pokazanych w całej krasie swej słabości, rozmemłania, prawdziwych bohaterów siermiężnego świata, którego wspomnienie jest już ulotne, jak pamiątki zapachowe jednego z bohaterów. Nie ma tu wrogów, gorszych i lepszych, jest sama biologia bohaterów i oddane jej służenie, bez względu na okoliczności atmosferyczne, czas i miejsce. Na ile by to humorystycznie nie brzmiało, takie postawienie sprawy tworzy postać i miejsce zdarzeń prawdziwym, bo bardzo ludzkim. Pomijam adekwatność opisów życia tzw. ciot jak i fragmentaryzm samej narracji. Dla mnie ta powieść to jedno z lepszych i prawdziwszych wyznań uczuć do epoki, która odeszła. Bez tego szlamu nowomowy pojęciowej, która każe PRL wspominać dobrze tylko jako czas wieku dziecięcego, ale osądzać jako fakt historyczny. Rozumiem, że odnośnie tej książki podobne twierdzenie może wydawać się kosmicznym, ale właśnie takie założenia tej powieści mnie urzekły. Dodatkowym atutem jest doskonały warsztat pisarski autora. To się po prostu dobrze czyta. -
- Nowy wspaniały świat
- Aldous Huxley
- (towar niedostępny)
Władysław Czapkowski 2009-11-23
Przyszły-dzisiejszy świat
Powieści futurystyczne pisane są często pod wpływem teraźniejszych autorowi wyobrażeń przyszłości, po latach potrafią niebezpiecznie się zestarzeć, ich wizja zinfantylizować. Tym bardziej, gdy jest to powieść jeszcze sprzed ery komputerów (napisana w 1932 roku!), co z góry wydaje się skazuje ją na półkę ciekawostek. Niespodziewanie znalazłem spójną i oryginalną wizję, poziomem śmiałości w przedstawieniu sfery obyczajowej wprost niemożliwą nawet jak na poziom dzisiejszych lat. Na szczęście autor niewiele uwagi poświęcił sprawom rozwoju technicznego, skupiając się na stronie społecznej. Tu są zawarte najbardziej trafne proroctwa. Mając często okazję do obcowania z umysłami „zaprojektowanymi” na różnych sesjach szkoleniowych i obserwując w ogóle rozprzestrzenianie się szkoleń „programujących” nowe „osobowości” jak dla celów zawodowych tak i prywatnych, miałem olbrzymi ubaw czytając opis wizji, gdy społeczeństwo w ogóle poszło na skróty i projektuje obywateli już w wieku prenatalnym. Jest to przejmująco trafne spostrzeżenie i to jeszcze sprzed czasu zaistnienia totalnego przekazu medialnego. Hasła, którymi karmi się niemowlęta w kołysce są przykładem reklamowego grafomaństwa, lecz gdyby zamienić w nich tylko formę, pozostawiając treść, kto wie, w ilu da się rozpoznać założenia współczesnych zwrotów reklamowych. Jest w tej powieści jeszcze coś niezwykle ciekawego, co wykracza jednak poza samą powieść. Kierując się ogólnie pojmowanymi wartościami chrześcijańskimi nie będzie rzeczą skomplikowaną rozłożyć akcenty wartości w tej powieści. Obecnie, gdy chrześcijaństwo staje się najwyżej formalnym, dekoratywnym pojęciem, „Nowy wspaniały świat” staje się zupełnie niejednoznaczną wizją i to czyni tą powieść wyjątkowo ciekawą. -
- Dwanaście
- Marcin Świetlicki
- (towar niedostępny)
Władysław Czapkowski 2009-05-10
Z dwunastu do zera (0 z 2 uznało tę recenzję za pomocną.)
Taki niby kryminał, ale treść i zagadka są równie tajemnicze i odkrywcze, co zagadkowe może być pytanie o cenę kilo pomarańczy z gazetki supermarketowej. Akurat supermarketową prasę wspomnieć tu jest jak najbardziej na miejscu. Autor uprawia namiętnie fristajlowy opis Krakowa, zwyczajów i okolic, jest on jednak dosyć oczywisty i mało lotny, a przefiltrowanie go przez narrację bohatera "pijącego" ostatecznie dobija wszystko banałem. Nie tworzy się żadna nowa jakość, a opisywać to, co każdy potrafi zobaczyć, to jak tworzyć przewodnik po supermarkecie. W sumie, jeżeli dziś ludzie czytają namiętnie czyjeś blogi jest jednocześnie szansa, że łykną słodko i taką chałturę. Kontakt z niezawodną gramatyką może być całkiem wielkim odkryciem, nawet w takim wydaniu. Szkoda tylko, że jedynym. Ciekawie, czy w takiej produkcji rzeczy na niby jest jakaś granica gustu, której artysta przekroczyć nie powinien? Czy tak na scenie Świetlicki zaśpiewałby z Szymonem Wydrą jaką piosenkę? -
- Kieszonkowy atlas kobiet
- Sylwia Chutnik
- (towar niedostępny)
Władysław Czapkowski 2009-04-23
Jedynie kieszonkowy atlas kobiet (1 z 4 uznało tę recenzję za pomocną.)
Przyznam, nie przeczytałem książki w całości. Po kilkudziesięciu stronach stwierdziłem, że nie posuwam się ani trochę naprzód. Ponawiając próby zdałem sobie sprawę, że czyta się ona również dobrze wyrywkami, nieważne, z której strony, lecz to zniechęciło w równym stopniu, bo takie czytanie nic nowego nie wnosiło. Wysiłek szedł na marne. Chęć wypowiedzenia się powstała więc nie w celu podsumowania tej konkretnej książki ile spojrzenia na nią z punktu widzenia zjawiska, które faktycznie na dobre zadomowiło się w naszej literaturze. Jest to pewien rodzaj powieści, którą mógłbym nazwać powieścią opisową, nienarracyjną. Ciąg przyczynowo skutkowy, opowieść, jest tylko szczątkową, sprowadzoną do minimum osią, na której autor nawleka niekończące się opisy, skojarzenia sensów i obrazów podanych z jakąś transową konsekwencją. Oczywiście, podobna metoda pisarska to nic nowego, z tym, że charakterystyczną cechą obecnej jest odwoływanie się, poetyzacja czynności podstawowych, albo nawet poetycka ilustracja reportażu (mille pardon za takie określenie). Na przykład sprzątanie mieszkania rozłożone na kilka stron. Oczywiście siła takiego opisu to licentia poetica i nic mi do tego. Ale jednak, w konsekwencji tego opisowego transu leży jakaś przemożna chęć dogłębnego objaśniania tych że czynności podstawowych, jakby infantylny zachwyt, że na tyle sposobów ten świat można nazwać. Mam takie wrażenie, że literatura ta jest przeznaczona dla niewyrobionego czytelnika, dla którego odkryciem będzie ta bomba skojarzeń i metafor, którymi autor ubarwia codzienność, przy okazji nie męcząc go śledzeniem wątku zdarzeń. Pisanie sprowadza się do takiego umotaforyzowania obrazu bohatera, aby stał się jednym wielkim wulkanem treści, przypominającym telewizyjny blok reklamowy, gdy każda z 30 sekundowych reklam chce być zamkniętą, pełną opowieścią. Diabeł tkwi w powodzie opowieści – tak czy inaczej jest to opowieść o proszku do prania. Tu nie ma opisu egzystencji wybranych ludzi, podniesionych do rangi reprezentacyjnej trafnymi skojarzeniami, ale właśnie odwrotnie, głośne skojarzenia doczepione na zasadzie im więcej tym lepiej do dosyć słabo i umownie przedstawionych literackich postaci. Do takiej konstrukcji bohatera, jako komentarz przypomina mi się cytat o polskich piosenkach z filmu „Chłopaki nie płaczą”:, „Że niby „wszystko może się zdarzyć”?! Przecież to jest oczywiste, że wszystko może się zdarzyć!” Podsumowując, to nie polecam, ale też nie mam zamiaru zniechęcać – należy po prostu uwzględnić, jak to się prezentuje, wybierając tą książkę. -
- Doktryna Szoku
- Naomi Klein
- (towar niedostępny)
Władysław Czapkowski 2009-03-03
Na Friedmana z lewej (7 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)
Naomi Klein kontynuuje krytykę korporacyjnego kapitalizmu, tym razem za swego przeciwnika obierając teorię ekonomiczną Miltona Friedmana, jej destrukcyjny wpływ na społeczeństwa i moralnie dwuznaczne sojusze ze strukturami siłowymi: policją, wojskiem, celem osiągnięcia wymiernych interesów elit. Ta teza jest jasna i niezwykle mocno zobrazowana, książka jest doskonale napisana. Niestety, jako przeciwwagę autorka podaje tezy, które zaczynają niespokojnie znajomo brzmieć. Prawdziwość opisu metod i wpływu, jaki wielki kapitał wywierał na reżimy Ameryki Południowej, czy też inne kraje, które jak Polska, znalazły się w dramatycznym momencie zmiany ustrojowej, cierpi na jakże częstą przypadłość: jest nią charakterystyczna dla zachodnich intelektualistów nonszalancja, która kazała zawsze łaskawym okiem patrzeć na ideologie i kraje marksistowskie. Z pewnością nie są przerysowane sytuacje, gdy autorka podaje szczegóły metod zadawania tortur, przewrotów i okrucieństw popełnionych przez reżimy. Jednak zignorowanie przez nią informacji o istnieniu potężnych sił marksistowskich nader hojnie i aktywnie kultywowanych przez ZSRR czy też Chiny, nakazuje podejść do jej opisu z pewnym dystansem. Akurat marksiści tak hojnie szafowali hasłami równości, demokracji, że to im w pierwszej kolejności należy się właściwy zarzut spłycenia i zdewaluowania wartości demokratycznych, których świadome naruszanie zarzuca Klein współczesnemu modelowi kapitalizmu. Marksistowska bezwzględność w sięganiu populizmu może z równym powodzeniem stać u źródeł zaistnienia teorii szokowych terapii współczesnego kapitalizmu, co zwyczajna pazerność zachodnich klas wyższych, partycypujących w zwycięskim pochodzie przez świat w wydaniu teorii Miltona Friedmana. Książka Klein jest pisana na potrzebę chwili obecnej, dla krajów Zachodu, matecznika pasożytniczej eksportowej wersji kapitalizmu, tym niemniej, jest to wizja niepełna, chociaż nieułomna. Najprościej jest zobrazować to postacią prezydenta Chile, Salvadora Aliende. Autorka zestawia szczegóły pro demokratycznej polityki Aliende i okrucieństwo junty Pinocheta. Niestety, przy okazji nie pojawi się informacja, że tenże Aliende był laureatem premii Leninowskiej - zwanej, jeżeli się nie mylę, radzieckim Noblem. Sytuacja na obecnej Kubie wystarczająco dobitnie pokazuje, w jakim kierunku powinny były pójść zmiany w Chile - towarzyszy charakteryzowało raczej bardzo pragmatyczne podejście w ofiarowywaniu prezentów i tytułów… O ile więc, „No Logo” zasłużyło na tytuł biblii antyglobalistów, o tyle do obecnego dzieła Klein należałoby podchodzić o wiele bardziej ostrożnie, na pewno nie powinno się go traktować jako spójnej wizji procesów ekonomicznych współczesnego świata. Jest opisem zaangażowanym lewicowo, niestety, bez właściwego dystansu do lewicowego radykalizmu. Na zachętę powinienem jednak dodać, że nigdzie indziej nie znajdziemy równie silnego obrazu współczesnego kapitalizmu i to jest olbrzymia wartość dzieła Nami Klein. Warto przeczytać. -
- Nagrobek z lastryko
- Krzysztof Varga
- cena: 34 zł
- (wysyłamy w ciągu: 3-5 dni)
Władysław Czapkowski 2007-06-16
Narracyjna tautologia (7 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)
Przeczytałem powyższe recenzje i mam przejmujące wrażenie jakiegoś kompletnego nieporozumienia. Przecież tej książki nie da się czytać! Jest to jedna wielka wypowiedź nienarracyjna, w której zamiast opowiadania otrzymuje się niekończącą się dygresję. Wrażenie z treści jest takie, jakby ktoś słowo po słowie próbował mi opowiedzieć swoje życie, ze wszystkimi nieistotnymi fragmentami. I w tych fragmentach tonie wszystko, co jest w tej książce dobre. Wiem, w pokoleniu obecnych trzydziestolatków, szczególnie w Warszawie, istnieje forma współczesnego mieszczańskiego intelektualizmu, który grzęźnie w opowiadaniu sobie nawzajem, jak to w telewizorze Jessica Simpson próbowała pokroić pierś kurczaka nożyczkami i jaka to głupia krowa, itp., i jak to się z tego śmiejemy. A tak naprawdę poświęca się cały ten swój wysiłek intelektualny na oglądanie takich głupstw - ktoś w szczegółach opowiada jak trzymać widelec i nic więcej. Ta książka jest właśnie opisem podobnych bzdur i nic więcej. Pisarz nie jest kronikarzem, o ile wiem. Nie chodzi o to jednak, że nie ma prawa pisać jak chce, ale jak się coś ocenia, to przynajmniej powinno oceniać, a nie pisać o czymś dobrze z samej zasady, że coś popełnił. Oczywiście, standardy współczesnej narracji wyznaczają reality show, ale standardy krytyki literackiej powinny opierać się na prostym skojarzeniu, chociażby po co i dlaczego. -
- Call of Duty 2
- (towar niedostępny)
Władysław Czapkowski 2006-01-17
Dobra gra, ale coś z niej wyparowało (4 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)
Świetna grafika, mechanika, ruch postaci. Byłaby wspaniała, gdyby twórcy nie nakreślili sobie za bardzo ambitnych celów przed sobą. Nie ma już misji samotnych, jest niekończąca się strzelanina, nawalanka na tzw. pierwszej linii frontu. Jak rozumiem, ktoś założył, że tak właśnie powinien wyglądać obraz realnej wojny. Ale to jest gra, a nie życie. W wyniku biegasz po wspaniale zrobionym wirtualnym świecie i nic z tego nie pamiętasz, bo musisz bez przerwy biec do przodu. Call Of Duty jedynkę pamięta się każdą misję, tu wszystkie zlewają się w jedno, bo tak naprawdę niczym od siebie się nie różnią. A szkoda. Jedynka miała atmosferę filmową, tu o tym chyba tylko przy okazji jedynki można wspomnieć. Świetna gra, ale coś z niej wyparowało.






Merlin in English






![Myśliwiecka [Digipack] - Artur Andrus](/Mysliwiecka_Artur-Andrus,images_small,4,MYSTCD188.jpg)













