stały recenzent  Joanna Dluzniewska

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 19

  • Technika
    • Technika
    • Bolesław Orłowski
    • (towar niedostępny)

    Joanna Dluzniewska 2003-04-28

    Lektura obowiązkowa

    W króciutkiej książeczce o historii techniki Orłowski prezentuje fascynujący przegląd wynalazków i technologii, które zmieniły nasz świat, to jak żyjemy i jak myślimy, oraz wyniosły wykorzystujące je społeczeństwa na szczyt współczesnego świata, czesto kosztem tych bardziej zacofanych. Dla mnie była to wspaniała lekcja historii, odtrutka dla mechanicznego jej pojmowania, jakie przeważa w szkołach: wiary, że historia to bitwy i przywódcy. Otóż nie! Historia to rozwój technologii, którym na dłuższą metę nic się nie oprze. Jedna czy dwie udane bitwy mogą rozsławić wodzów, opóźnić upadek imperiów, ale nie powstrzymają nieuchronnego: to bardziej cywilizowane narody, otwarte na nowinki, skłonne ścierpieć katusze dramatycznych nieraz przemian społecznych, wymuszonych przez technologizację życia - takie narody stale i niepowstrzymanie zajmowały coraz bardziej znaczące miejsce na arenie światowej. Historia techniki to historia-proces, historia-układanka, to historia, mająca sens! Książka należy do serii 'Zrozumieć Europę' i pasuje tu, jak ulał: to w Europie narodziła się nowoczesność. Ale dziś pałeczkę przejęła odległa Ameryka i jej marszowi ku nowoczesnym technologiom musiał autor poświęcić jeden rozdział. Będąc z początku odbiorcą wyrobów przemysłowych z Królestwa, Amerykanie po zdobyciu niepodległości musieli zaczynać niemalże od zera; powszechnie używano drewnianych narzędzi. Nota bene ślady tych czasów widać w Ameryce do dziś: ze świecą tam szukać okien na zawiasach(!): Amerykanie używają okien suwanych, jakie można było zrobiż bez użycia metalowych części. I tak już zostało. To jednak wyjątki. Dziś Ameryka z jej potężnymi uniwersytetami prowadzi w wyścigu technologicznym. Osobny rozdział poświęcił autor Związkowi Radzieckiemu, który przedstawił jako odszczepieńca: swoistemu kultowi techniki i rozwojowi szkolnictwa nie towarzyszył tam rachunek ekonomiczny, co prowadziło wielokrotnie do spektakularnych porażek. Rozwój technologii nie służył rozwojowi społecznemu i kraj znalazł się w ślepym zaułku. Oczywiście mimo pewnej niekonwencjonalności książki znajdzie tu oczywiście czytelnik dobrze znane początki słynnych technologii, ale gawędziarski ton Orłowskiego i żywy język czynią książkę prawdziwie odświeżającą przygodą. Z jednej strony pełną pasjonujących wątków i anegdot, z drugiej dającą poczucie zrozumienia mechanizmów historii. Ja po jej przeczytaniu zacząłem baczniej przyglądać się innym tytułom serii 'Zrozumieć Europę', bo dzięki erudycji Orłowskiego Europę lepiej zrozumiałem na pewno. Jednym słowem połknąłem bakcyl! Książka jest króciutka, w sam raz na deszczowy weekend. Serdecznie polecam!
  • Wracają problemy kryzysu gospodarczego

    Joanna Dluzniewska 2003-03-11

    Naprawdę warto!   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Książka traktuje o całym łańcuchu kryzysów walutowych, który dotknął różne kraje w latach dziewięćdziesiątych: Meksyk, Argentynę, Malezję i inne kraje dalekiej Azji. Krugman analizuje, co bylo ich przyczyną, dlaczego nastąpiły w takiej sekwencji i czy, i jak można było im zapobiec. Prawda, że zapowiada to potworną nudę? A jednak nie! Krugman jest specjalistą od handlu międzynarodowego, a co ważniejsze ma świetny zmysł felietonisty, wyostrzony praktyką - pisze cotygodniowe artykuły dla New York Timesa i jest prawdziwym postrachem tych, którzy nie rozumieją ekonomii i na siłę chcą złamać jej prawidła (takich nie brakuje wbrew pozorom w żadnym kraju). Bezlitośnie tropi więc Krugman kunktatorstwo i hipokryzję wszelkiej maści polityków, usiłujących wmówić wyborcom, że ich prostackie recepty przyniosą powszechną szczęśliwość, obnaża fałsz obietnic wyborczych i nierealność prognoz, związanych np. z gorąco ostatnio kwestią obniżenia podatkw w USA. Nie jest więc autor zamkniętym w swoim świecie akademikiem, lecz ekonomistą na pierwszej linii debaty społecznej w USA. Taki trening powoduje, że jest on mistrzem w łapaniu przeciwników na nieścisłościach w operowaniu danymi lub błędach w rozumowaniu, które obnaża tak jasno i celnie, że zdecydowanie trzeba go uznać za najlepszego popularyzatora ekonomii w USA. Dlatego czytam książki Krugmana do poduszki - ja, laik ekonomiczny! To po prostu dobra zabawa, dająca jednocześnie poczucie, że zaczyna się to wszystko nam w głowie układać w sensowną całość. Wracając do naszych kryzysów - Krugman tłumaczy sens wydarzeń, które ówczesnemu obserwatorowi wydawały się nierozwikłane, bo toczyły się z niesamowita prędkością. Wnioski niestety dla nas pesymistyczne - dużą rolę w uniknięciu kryzysu walutowego odgrywają nastroje inwestorów, w razie ich zachwiania kierownictwo kraju musi działać z mistrzowską precyzją i żelazną konsekwencją - jakiekolwiek zawahania, opóźnienie reakcji czy proba wycofania się z raz już podjętych decyzji - prowadzi natychmiast do ucieczki kapitalu i katastrofy. Niestety, wygląda na to, że kraje biedne nie mogą pozwolić sobie na finansowanie swojego rozwoju przy pomocy szeroko otwartego rynku finansowego - zbyt są podatne na załamania, natomiast ograniczając rynek utrudniają sobie dopływ tak potrzebnego kapitału. Natomiast potęgi gospodarcze w rodzaju USA mogą sobie pozwolić na pewne okresy brawurowej czy wręcz nieodpowiedzialnej polityki - ot, nie ma sprawiedliwości na tym świecie. Choć i bogatych może spotkać przykre utknięcie w bagnie deflacji (Japonia!) - tu mamy mistrzowską analizę tego, na czym polega ta przykrość, a autor na świetnym przykładzie tłumaczy, na czym polega kryzys popytowy nawet w dobrze rozwiniętej gospodarce - nie będę tu tego przytaczał, to trzeba przeczytać, smakowity kąsek. Krugman, idąc za swoją linią rozumowania, daje Japonii receptę na wyjście z pułapki deflacyjnej, ale jak sam mowi, przeczy ono tradycji rozwiązywania problemów ekonomicznych w tym kraju. Scenariusz japoński grozi zresztą także Europie. Książka niestety straciła dużo w tłumaczeniu, język Krugmana jest tak żywy, beztrosko potoczny, że czytając go w oryginale możemy się nieźle pośmiać - tak kontrastuje z europejską tradycją naukowego sztywniactwa. W tłumaczeniu jednak zostało to w większości utracone, niektóre wyrażenia odebrałem jako nieudolne kalki, niektóre zdania wręcz nie miały sensu, warto by to poprawić. Tak czy owak - zachęcam do czytania Krugmana!
  • Mcdonalizacja społeczeństwa

    Joanna Dluzniewska 2003-02-25

    Niestety prorocza.

    Ritzer daje dość obszerny i głęboki przekrój zjawiska macdonaldyzaji - ujednolicenia i standaryzacji, która wbrew pozorom wkrada się w nasze życie nie tylko w dziedzinie żywienia, ale także edukacji, rozrywki, informacji, wypoczynku i sposobu życia. Rozpoczynając lekturę byłem co do tego konceptu nieco sceptyczny, ale liczne przykłady, które przytacza autor: - czy to przedsiebiorstw, które zamieniły innowacyjność na sztampę, poświęcając jakość produktu na ołtarzu wydajności, czy to standardowego wypoczynku, oferowanego nam przez biura podróży, czy to papki oferowanej nam przez gazety i telewizje, filmów podobnych do siebie jak ziarnka piasku, które mimo to przyciągają masę widzów, czy to sposobu, w jaki spędzamy czas wolny, a nawet mieszkamy - pokazały mi, że zjawisko ma dużo szerszy wymiar niż chcielibyśmy przyznać. Widzieliśmy to wszystko na co dzień, lecz nienazwane, nie przyciagało naszej uwagi. Najciekawsze (i może straszne) jest to, że my wszyscy - jako konsumenci kultury, informacji, wypoczynku czy żywności nie mamy nic przeciwko macdonaldyzacji i sami ją napędzamy! Utyskują na to tylko jajogłowi, a większość z nas nie dostrzega, że tracimy wolność - wolność wyboru i obfitość bodźców. I nie możemy tu winić złych mocy czy przekupnych polityków - to my wybieramy mniejszy stres dzięki przewidywalności - nie chcemy, żeby nas coś nieprzyjemnie zaskoczyło w czasie urlopu, więc jedziemy do hotelu-jakich-tysiące z niebieskim basenem i nie wyściubiamy nawet nosa za obręb kompleksu, żeby zobaczyć, jak żyją tubylcy, idziemy z dziećmi do kina na głupi film, zamiast męczyć się kombinowaniem, jak im urozmaicić czas jakąś rozwijającą zabawą, czytamy gazetę, która nie zmusza nas do głowkowania, tylko wskazuje, kto gdzie zawinił, jemy w restauracji szybkiej obsługi, bo wiemy, co nas spotka i nie musimy zastanawiać się nad tym, co wybrać, czy wreszcie na uczelni uczymy się raczej sztuki rozwiązywania testów niż radzenia sobie z życiem. Oczywiście także korporacje witają macdonaldyzację z otwartymi rękami - standaryzacja pozwala obniżyć koszty, uniwersytety mogą uprościć procedury oceniania i nie narażać się na procesy o stronniczość (testy ocenia komputer, nie ma więc kogo obwiniać o stronniczość), a skoro konsumenci kupują ten słaby towar, to po co się starać? Polecam tę książkę także dlatego, że parę lat po jej przeczytaniu zobaczyłem Stany Zjednoczone, gdzie zjawisko macdonaldyzacji przybiera zastraszające rozmiary - to kraj, w którym 90% ludzi mieszka na takich samych ulicach - tekturowe domki rzędem stoją na gładkich trawnikach, a przedmieścia w tropikach i koło Kanady wyglądają tak samo - te same sieci fast food, te same hotele, po wejściu do pokoju w motelu można na ślepo trafić do łazienki i znaleźć pilot do telewizora, różnorodność praktycznie zniknęła. Studenci skarżą się, że na kampusie otwarto jakąś nieznaną nikomu restaurację zamiast zaprosić na to miejsce jedną ze znanych, ogólnokrajowych sieci... Mało kto chodzi na wycieczki do lasu - przecież przyjemniej jest pójść do baru jakich tysiące, wypić wodniste piwo i pogapić się na zmagania jednej z dziesiątek lig sportowych, mrugające w telewizorach pod sufitem, ożywiając się, gdy pokazują reklamę chipsów. Jako że panuje powszechne, może zbyt fatalistyczne przekonanie, że co w Stanach się dzieje dziś, u nas będzie za dwadzieścia lat - warto przeczytać tę książkę, żeby zamyśleć się nad tym, czy ten sposób życia to faktycznie jest coś, co chcemy świadomie wybrać...
  • Poprawka z natury

    Joanna Dluzniewska 2002-11-08

    Świetna

    Myślę, że to jedna z najlepszych książek popularnonaukowych, jakie w życiu czytałem. Jest to bardzo nieformalne wprowadzenie do tzw. psychologii ewolucyjnej. Ale nie wiem, czy ta nazwa w ogóle pada w tekście. Mamy za to do czynienia z krótkimi felietonami, pełnymi humoru i dystansu do prezentowanych zagadnień. Całość otwiera znakomity artykuł o najbardziej znaczących myślicielach początku XX wieku. Szymborski wspaniale pokazuje, że Darwin, który wtedy nie był najmodniejszy, jako jedyny wytrzymał próbę czasu, co więcej, jego teoria cały czas rodzi owoce i daje nam nowe spojrzenie na wszystko, co tyczy życia, także naszego życia psychicznego. Szymborski opisuje obraz, jaki wylania sie z naukowych badań emocji, seksu, zachowań społecznych, współzawodnictwa, walki o status, zabiegań o partnera. Jest to tak fascynujące, że czytałem tę książkę wszędzie: w metrze, na przystanku... Oczywiście szeroki horyzont rozpostarty przez Szymborskiego domaga się dalszej eksploracji i tu z pomocą przychodzi obszerna bibliografia, z której z każdym rokiem nowe pozycje trafiają na polski rynek. Jeśli więc szukasz książki, która w przystępny sposób opisuje obecne badania natury ludzkiej, nie szukaj dalej. To książka, która uczy bawiąc, jest wspaniałym wprowadzeniem do naukowej, to znaczy opartej na teorii ewolucji odysei ku zrozumieniu, czym jesteśmy. Przyjemnej podróży!
  • Zderzenie cywilizacji

    Joanna Dluzniewska 2002-01-22

    Ciekawe spojrzenie na konflikty światowe

    Jest to pozycja klasyczna, na pewno lektura obowiązkowa dla każdego zainteresowanego problemami współczesnego świata. Huntington kreśli charakterystyki poszczególnych, wystepujących obecnie cywilizacji, ich dynamiki i historii zmian wpływu na sprawy światowe, przytacza np. znane dość powszechnie zmniejszanie się demograficznego i gospodarczego znaczenia cywylizacji zachodniej. Jednocześnie kreśli kontrowersyjną tezę - że konflikty światowe rozgrywają się na styku cywilizacji, nie wewnątrz nich. Teza ta jest powszechnie i dość gwałtownie krytykowana, chyba jednak na zasadzie ulegania politycznej poprawności i chęci niezaogniania sytuacji. Mimo bowiem, że "Zderzenie cywilizacji" nie jest książką naukową, bo trudno o naukowość w humanistyce, to jednak ilość obserwacji i faktów przytoczonych na poparcie tego poglądu jest tu przytłaczająca. Dość wspomnieć, że Huntington w 1994 roku przewidział wybuch wojny w Kosowie - na styku cywilizacji prawosławnej (Serbowie) i muzułmańskiej (Albańczycy). Ponadto utrzymuje, że jeden z krajów UE (nie zdradzę, który) nie pasuje do niej kulturowo. Ostatnio przeczytałem że mieszkańcy tego kraju cieszą się z ataków na USA... Trafność tych przepowiedni sugeruje, że tezie Huntingtona należy przyjrzeć się z uwagą. Ja sądzę, że zjawisko zderzenia cywilizacji jest czymś jak najbardziej naturalnym - ludzie w obrębie jednej kultury zwyczajnie lepiej się rozumieją, co może być np. powodem, dla którego USA udzielają na Bliskim Wschodzie poparcia Izraelowi, nie zaś państwom arabskim - po prostu liderów obu krajów łączy jakaś wspólna nić kulturowa, co powoduje, że dla USA Izrael wydaje się sojusznikiem wiarygodnym, w przeciwieństwie do państw arabskich. I nie potrzeba dla wyjaśnienia tego teorii spiskowej o "Żydach w rządzie USA". Huntington nota bene interesująco analizuje sytuację cywilizacji islamskiej, jako nie mającej w swoim gronie lidera, ciekawie przedstawia perspektywy objęcia tej roli przez np. Turcję (bogaty kraj, ale postrzegany w świecie muzułmańskim jako zbyt 'zachodni'), Pakistan (ludny, ale biedny), Egipt (podobnie) czy Indonezje (bogaty kraj, ale nie arabski, na peryferiach cywilizacji). Szczegółowej analizie poddaje także Huntington kraje, które z pwodzeniem przeszły z kręgu jednej cywilizacji do drugiej (Japonia), są w trakcie takiego przejścia (Turcja) lub też wreszcie są rozdarte (Rosja). W sumie bardzo ciekawa lektura, zwłaszcza teraz, gdy sprawy światowe zaczynają mieć wpływ na życie każdego z nas.
  • Zderzenie Cywilizacji

    Joanna Dluzniewska 2001-11-07

    Ciekawe spojrzenie na konflikty światowe

    Jest to pozycja klasyczna, na pewno lektura obowiązkowa dla każdego zainteresowanego problemami współczesnego świata. Huntington kreśli charakterystyki poszczególnych, wystepujacych obecnie cywilizacji, ich dynamiki i historii zmian wpływu na sprawy światowe, przytacza np. znane dość powszechnie zmniejszanie się demograficznego i gospodarczego znaczenia cywylizacji zachodniej. Jednocześnie kreśli kontrowersyjną tezę - że konflikty światowe rozgrywają się na styku cywilizacji, nie wewnątrz nich. Teza ta jest powszechnie i dość gwałtownie krytykowana, chyba jednak na zasadzie ulegania politycznej poprawności i chęci niezaogniania sytuacji. Mimo bowiem, że "Zderzenie cywilizacji" nie jest książką naukową, bo trudno o naukowość w humanistyce, to jednak ilość obserwacji i faktów przytoczonych na poparcie tego poglądu jest tu przytłaczająca. Dość wspomnieć, że Huntington w 1994 roku przewidział wybuch wojny w Kosowie - na styku cywilizacji prawosławnej (Serbowie) i muzułmańskiej (Albańczycy). Trafność tej przepowiedni sugeruje, że tezie Huntingtona należy przyjrzeć się z uwagą. Ja sądzę, że zjawisko zderzenia cywilizacji jest czymś jak najbardziej naturalnym - ludzie w obrębie jednej kultury zwyczajnie lepiej się rozumieją, co może być np. powodem, dla którego USA udzielają na Bliskim Wschodzie poparcia Izraelowi, nie zaś państwom arabskim - po prostu liderów obu krajów łączy jakaś wspólna nić kulturowa, co powoduje że dla USA Izrael wydaje się sojusznikiem wiarygodnym, w przeciwieństwie do państw arabskich. I nie potrzeba dla wyjaśnienia tego teorii spiskowej o "Żydach w rządzie USA". Huntington nota bene interesująco analizuje sytuację cywilizacji islamskiej, jako nie mającej w swoim gronie lidera, ciekawie przedstawia perspektywy objęcia tej roli przez np. Turcję (bogaty kraj, ale postrzegany w świecie muzułmańskim jako zbyt 'zachodni'), Pakistan (ludny, ale biedny), Egipt (podobnie) czy Indonezje (bogaty kraj, ale nie arabski, na peryferiach cywilizacji). Szczegółowej analizie poddaje także Huntington kraje, które z pwodzeniem przeszły z kręgu jednej cywilizacji do drugiej (Japonia), są w trakcie takiego przejścia (Turcja) lub też wreszcie są rozdarte (Rosja). W sumie bardzo ciekawa lektura, zwłaszcza teraz, gdy sprawy światowe zaczynają mieć wpływ na życie każdego z nas.
  • Iran
    • Iran
    • Paul Greenway, David St. Vincent
    • (towar niedostępny)

    Joanna Dluzniewska 2001-08-11

    Klasa sama w sobie

    Ci, którzy kiedykolwiek podróżowali przez świat z plecakiem, wiedza co znaczy: 'przewodnik Lonely Planet' i ci nie potrzebują czytać tej recenzji żeby wiedzieć że lepszego przewodnika nie znajda. Dlatego pisze dla tych którym nazwa 'Lonely Planet' niewiele mówi: otóż to są bezsprzecznie najlepsze przewodniki dla globtroterów. Główny nacisk nie jest położony na zabytki kultury czy wspaniałości przyrody - to pozostawia się do oceny turyście. Przewodniki te dają cos innego: ułatwiają przeżycie w obcym kraju podając adresy i ceny niedrogich hoteli, połączenia autobusowe, rady gdzie i co jeść a czego nie jeść, opisują sposoby omijania raf w urzędach przy załatwianiu wiz i w życiu codziennym, pozwalają uniknąć wpadek, nieporozumień i rozczarowań. Oczywiście zabytki i ciekawostki tez są opisane, ze wskazówkami co naprawdę trzeba zobaczyć a co można ominąć, opisane są historia regionu, zwyczaje ludzi, religia, kuchnia, rzemiosło i sztuki, słowem - znajdziecie tu naprawdę wszystko czego potrzebuje turysta chcący za niewielkie pieniądze zwiedzić kawał świata. To książka dla tych którzy chcą naprawdę poczuć jak żyją ludzie w innych krajach a nie tylko prześliznąć się po powierzchni obcej kultury i wrócić z opalenizna. Lonely Planet to klasa sama w sobie.
  • Ciemna strona człowieka

    Joanna Dluzniewska 2001-08-09

    Warto   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Jest to bardzo ciekawa, systematyczna prezentacja natury ludzkiej, w znaczącej części męskiej i zjawiska agresji. Autor jest przedstawicielem nurtu ewolucyjnego w psychologii, podejścia, które całkowicie odróżnia tę dziedzinę i nadaje jej solidny fundament. Wyjście z dobrze uzasadnionego założenia, że mechanizmy ludzkich zachowań powstały na drodze ewolucji, kształtowane przez dobór naturalny, daje możliwość wyjaśnienia funkcji i pochodzenia zachowań określanych przez nas jako złe. Ghiglieri analizuje gwałty, morderstwa, wojny i ludobójstwo, podpierając się przykładami z życia naszych kuzynów, naczelnych. Nie robi tego jednak bezkrytycznie: pokazuje, że różnice w biologii, w strategiach rozrodczych i sposobach walki o status prowadzą do odpowiednich różnic w sposobach przejawiania agresji. W ten sposób gładko wprowadza czytelnika w świat psychologii ewolucyjnej, jej metod i pojęć, a książka jest naprawdę pouczająca i jednocześnie absorbująca i ciekawa. Niestety, ostatni rozdział, w którym autor próbuje dokonać syntezy i sformułować recepty dla trapionej agresją ludzkości, jest tak przesączony ideologią, mało wyważony i nieobiektywny, że kladzie się cieniem na całej książce. Dlatego odbieram jedną gwiazdke, zły na Ghiglieriego, że zepsuł tak wartościową pozycję. Mimo wszystko bardzo polecam - to pouczająca lektura.
  • Joanna Dluzniewska 2001-05-14

    Nowe spojrzenie na seks   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Książka ta pokazuje siłę naukowego i racjonalnego patrzenia na świat, które pozwala spojrzeć na odwieczne zjawiska w nowy, głębszy sposób. Seks wydawał się na przestrzeni dziejów czymś brudnym, wynikiem nieumiejętności opanowania niskich popędów, wsydliwym świadectwem przynależności człowieka do świata zwierząt. Tymczasem teoria ewolucji wykazała, że wszystkie organizmy walczą o przetrwanie i współzawodniczą o partnerów. Wystarczyło wyciągnąć stąd wniosek, że seks jest jedną z najważniejszych sfer życia, że tędy uchodzą geny w podróży do następnych pokoleń, aby spojrzeć na całe zjawisko zupełnie inaczej i wyjaśnić pozornie niewytłumaczalne. Po przeczytaniu tej książki uświadomisz sobie, że masturbacja, homoseksualizm i zdrada są po prostu przejawami wielkiego bogactwa strategii, które prowadzą do sukcesu rozrodczego i okazały się na tyle skuteczne, że przetwały do dziś. Książka jest napisana bardzo przystępnie i choć nie jest poradnikiem, to spełnia po części taką rolę, gdyż po jej przeczytaniu zachowania własne i innych stają się łatwo zrozumiałe. Cała sfera seksualności człowieka przestaje być czarną magią, przeciwnie: teraz mówimy sobie: "to dlatego bohater tego filmu/książki postąpił w ten sposób", "to taką strategię stosowała bohaterka tej opowieści". Wszystko staje się jasne. Gorąco polecam!
  • O pochodzeniu cnoty

    Joanna Dluzniewska 2001-03-13

    Skąd wzięły się społeczeństwa

    Ta książka to bardzo dobre, systematyczne omówienie procesów i relacji międzyludzkich, które wynikając z biologicznej natury człowieka, na przestrzeni dziejów doprowadziły do wytworzenia coraz lepiej zorganizowanych społeczeństw. Ridley pokazuje, że nie istnieje coś takiego, jak przeciwstawienie 'kultury' 'naturze', w co wierzą prawie wszyscy. Pokazał, że istnienie 'samolubnego genu' - wielkie odkrycie myśli biologicznej z lat 60-tych, niekoniecznie prowadzi do 'samalobnych osobników' i w zwiazku z tym do rozpadu więzi spolecznych. Jest to oczywiście niemożliwe, bo społeczeństwa nie powstały dzięki staraniom filozofów, lecz niejako 'naturalnie'. Autor przeprowadza wciągającą analizę teorii gier - jest to sztuka, bo zadanie to niełatwe i wyjaśnia, że jeśli interakcje między 'graczami' często się powtarzają, najlepszą strategią jest 'współpraca', z pewną domieszką 'mściwości'. Dalej argumentuje, że korzyści, jakie odnosimy ze współżycia ze współpracującymi, spolegliwymi ziomkami powodują, że ludzie tacy cieszą się prestiżem, estymą i są faworyzowani przez dobór seksualny. Stąd już prosta droga do niezrozumiałego jeszcze do niedawna stwierdzenia, że wysoko zorganizowane społeczeństwo nie istnieje wbrew naturze człowieka, że nie trzeba tej natury trzymać na uwięzi, by społeczeństwo mogło istnieć. Inne błędne wnioski, jakie obala rozumowanie Ridleya, to to, że natura człowieka jako zwierzęcia jest czymś, co dawno 'porzucilismy' w drodze ewolucji, albo też że teoria samolubnego genu musi być błędna, właśnie dlatego, że ludzie współpracują ze sobą. W sumie 'O pochodzeniu cnoty' jest ciekawą, mądrą lekturą, która dobrze wynagradza poświęcony jej czas i wysiłek.
(Stron: 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!