stały recenzent  Tomasz Cukiernik

Zapraszam na moją stronę: www.tomaszcukiernik.pl

Recenzje:

Liczba wszystkich recenzji: 11

  • Ekonomia Wolnego Rynku. Tom 1

    Tomasz Cukiernik 2008-01-04

    Esencja ekonomii austriackiej   (8 z 11 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Wreszcie w Polsce został wydany pierwszy tom najważniejszego dzieła amerykańskiego profesora Murraya N. Rothbarda, najwybitniejszego ucznia Ludwiga von Misesa, pod tytułem "Ekonomia wolnego rynku" (tytuł angielski: "Man, Econonomy and State" oraz "Power and Market"), nad którym autor pracował przez ponad siedem lat. Wszystkich tomów, których publikacji podjęło się wydawnictwo Fijorr Publishing, ma być cztery. Wydawca ma nadzieję, że książka "złamie wreszcie monopol przestarzałych, nieaktualnych i fałszywych podręczników ekonomii obowiązujących na polskich uczelniach. Że wreszcie, w 100 lat od obalenia paradygmatu Marksa o wyzysku kapitalistycznym i podejrzanym pochodzeniu kapitału, a w 80 lat od obalenia paradygmatu Keynesa o korzyściach płynących z interwencjonizmu państwa w gospodarce, polscy nauczyciele akademiccy zaczną wreszcie uczyć rzesze młodych polskich ekonomistów prawdy". Pierwszy 480-stronicowy tom dzieła Rothbarda to przede wszystkim wykład na temat prakseologii, czyli wszelkiego celowego działania ludzkiego. Jednak na pierwszych stu stronach możemy poznać także dokładną i bardzo ciekawą historię powstania samego traktatu, co opisał Józef R. Stromberg z Instytutu Ludwiga von Misesa z Auburn w Alabamie. "Ekonomia wolnego rynku" rozwija teoretyczne założenia profesora Ludwiga von Misesa zawarte w jego najważniejszym dziele "Ludzkie działanie" (tytuł angielski: "Human Action") oraz głębiej analizuje trudniejsze zagadnienia i idee tego dzieła, ale zawiera także wiele oryginalnych spostrzeżeń profesora Rothbarda. Książka jest doskonałym podręcznikiem ekonomii jako takiej i pozwala równocześnie poznać podstawy ekonomii austriackiej. Niestety książka została dość niechlujnie zredagowana, co jest typowe dla tego wydawnictwa, które w ten sposób próbuje zaoszczędzić na pracy korektorów. Pojawiają się liczne błędy literowe i interpunkcyjne. Jednak mimo niedociągnięć redakcyjnych czekamy na kolejne tomy i miejmy nadzieję, że szybko ujrzą one światło dzienne, by edukować nie tylko polskich studentów, ale także naukowców, dla których nadal najważniejszym ekonomistą wszech czasów pozostaje brytyjski homoseksualista Jan Maynard Keynes wraz ze swoimi zbankrutowanymi interwencjonistycznymi teoriami ekonomicznymi, które adaptowane tak wiele złego uczyniły w większości krajów świata. Jak podkreśla wydawca, wraz z opublikowaniem dzieła Rothbarda w 2007 roku alibi na nieznajomość jego i ekonomii austriackiej się skończyło i od tej pory żaden szanujący się ekonomista nie będzie w stanie zachować dobrej reputacji bez wiedzy wynikającej z "Ekonomii wolnego rynku". Doskonała lektura dla każdego myślącego.
  • Niepoprawna politycznie historia Stanów Zjednoczonych

    Tomasz Cukiernik 2008-01-04

    Książka odkłamuje historię USA   (6 z 6 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Książka w sposób interesujący demaskuje nieprawdziwość obiegowych opinii na tematy polityczno-gospodarcze, które - jak się okazuje - mają niewiele wspólnego z historyczną rzeczywistością. Autor sięga od najwcześniejszych czasów, kiedy powstawało państwo amerykańskie, do prezydentury Williama Clintona. Na przykład według źródeł Woodsa prawdziwą przyczyną wojny secesyjnej nie była chęć zniesienia niewolnictwa przez przemysłową Północ, a najzwyklejsze przejęcie władzy w Unii. Historia pokazała, że prawie wszystkie kraje na zachodniej półkuli, właśnie za wyjątkiem USA, zniosły niewolnictwo w sposób pokojowy. Ponadto mało kto wie, że stany południowe powiadały się za wolnym handlem, gdyż dzięki temu mieliby tańsze produkty w sklepach, a stany północne optowały za protekcjonizmem. Dalej autor zajmuje się zakłamaniami na temat "drapieżnego kapitalizmu". Wszelkiej maści lewicowcy opowiadają, jak to wielki biznes najpierw zaniża cenę swoich towarów poniżej kosztów produkcji, by w ten sposób zniszczyć konkurencję i później odrobić starty, zawyżając z kolei ceny, dzierżąc pozycję monopolisty. Tymczasem jak twierdzi Woods, jest to tylko wymysł socjalistów, gdyż nigdy do tej pory w historii taka sytuacja nie miała miejsca, a przyczyną występujących monopoli zawsze był rząd, który na przykład wprowadzał wysokie cła protekcyjne. Natomiast ustawodawstwo antymonopolowe przyniosło gospodarce i konsumentom więcej szkody niż pożytku. Do wniosku, że wszelkie państwowe dotacje są szkodliwe można było dojść znacznie wcześniej, niż przyglądając się bzdurnej polityce tzw. Unii Europejskiej. Można to było zauważyć już w XIX w. przy budowie amerykańskich kolei. Mianowicie rząd federalny, jak i rządy stanowe, aby przyśpieszyć budowę linii kolejowych dawały firmom kolejowym pożyczki i nadania ziemi. Jak się okazuje, tego typu dotacje zawsze zachęcały do marnotrawstwa, nadużyć i zachowań patologicznych. Ponieważ firmy kolejowe otrzymywały te formy pomocy w zależności od długości położonych torów, to nie zależało mi na jakości, a na czasie, by jak najszybciej wykonać pracę, a tym samym zgarnąć publiczne fundusze. Co więcej, tory prowadzono okrężną drogą tylko po to, by otrzymać więcej dotacji. Budowano przez góry, gdyż wtedy subwencje były wyższe. Mało tego, kiedy dwie linie kolejowe miały się spotkać w stanie Utah, zamiast złączyć tory, firmy kolejowe prowadziły je równolegle, a następnie wystąpiły o dotacje za ich położenie! Powyższe tematy to tylko przykładowe zagadnienia książki Woodsa. W środku Czytelnik znajdzie ich znacznie więcej. Ponadto w ramkach umieszczono cytaty niezwykłych osobistości w historii Stanów Zjednoczonych i opisano zdarzenia, które w powszechnym mniemaniu opinii publicznej wyglądały całkowicie inaczej. Natomiast w indeksie ksiąg zakazanych można znaleźć tytuły książek niewygodnych dla ideologii lewicowej, gdyż przeczące jej widzeniu świata. Czy ktoś odważy się napisać kiedyś podobnie niepoprawną politycznie książkę odkłamująca polską historię?
  • Kuracja wiedzą
    • Kuracja wiedzą
    • Krzysztof Prendecki
    • cena: 25,69 zł
    • (wysyłamy w ciągu: 7 dni)

    Tomasz Cukiernik 2007-07-24

    Odkłamywanie powszechnych prawd   (3 z 3 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Doktor Krzysztof Prendecki, socjolog pracujący na Wydziale Zarządzania i Marketingu Politechniki Rzeszowskiej w książce "Kuracja wiedzą", wydanej w 2006 roku przez wydawnictwo Placet, zachęca do bezbolesnego myślenia. Autor odkłamuje obiegowe, powszechnie znane "prawdy", jakimi karmi się opinia publiczna i prostuje mity na temat naszej rzeczywistości. Wielu osobom, bezkrytycznie wpatrującym się w twierdzenia tzw. autorytetów, omawiana książka może otworzyć oczy na szereg spraw z zakresu zarówno ekonomii i polityki, jak i nauk społecznych czy życia codziennego i w rezultacie stwierdzą one, że świat jest jednak poukładany trochę inaczej, niż oznajmiają nam codziennie zarówno te reżimowe, jak i prywatne merdia. Publikacja porusza pewne aspekty niewygodnych tematów, takich jak na przykład te, że państwo opiekuńcze nigdy nie działało, nie działa i nie będzie działało dobrze, że związki zawodowe przede wszystkim szkodzą, że większość dyktatorów Trzeciego Świata, którzy najbardziej rozkradli własne społeczeństwa, było socjalistami lub komunistami, że już w starożytności socjalizm niósł spustoszenie, a rasy ludzkie znacznie różnią się od siebie pod różnymi względami, które to sprawy wiodące media i intelektualiści wolą przemilczeć lub udać, że w ogóle nie istnieją. Na pewno zaś nie usiłują dociec rzeczywistych przyczyn pewnych zjawisk. Autor stara się obalić różne mity, na przykład, że globalizacja nie zmniejsza biedy na świecie, że państwo może być bogate wyłącznie dzięki surowcom naturalnym, że rozwój gospodarczy w dużej mierze zależy od klimatu, że edukacja, służba zdrowia i system emerytalny muszą być państwowe, a państwowe spółki mogą działać efektywnie, czy że liberalizm jest sprzeczny z katolicyzmem i wiele, wiele innych. W książce znajdują się też luźniejsze rozdziały, na przykład ciekawy fragment zawierający rozważania na temat miejskich szaletów i wychodków. Sam autor pisze: Myśl, która mi przyświecała, a sporo odbiorców to potencjalni studenci, [to idea,] aby nie zrażać ich polityką jako taką (z tego co wiem, większość nabywczyń tej książki to studentki; ze sporą awersję do polityki), a wyrobić pewien rodzaj myślenia, czy na niektóre sprawy zwrócić uwagę. Na rzeczy i kwestie, o których się nie mówi, albo mówi się powszechnie w pewien stereotypowy sposób. Jak twierdzi Prandecki, książkę pisał bez większej troski o dokumentację w postaci przypisów, co niewątpliwie niesie ze sobą brak naukowości, ale zrobił to z obawy, że nadmierna ilość wskazywania źródeł, przypisów i cytowań pozbawi publikację luźnej formy, jaką sobie z góry założył. I rzeczywiście cel ten został osiągnięty – książka ma dość luźną postać, a efekt ten został spotęgowany przez kolorowy rysunek w konwencji satyrycznej na pierwszej stronie okładki.
  • Wspomnienia wraz z kompletną bibliografią autora

    Tomasz Cukiernik 2007-03-05

    Wspomnienia wybitnego ekonomisty Szkoły Austriackiej   (1 z 1 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Urodzony we Lwowie w 1881 roku Ludwig von Mises był z pewnością wybitnym, a jednocześnie bezkompromisowym indywidualistą, dlatego zawsze pozostawał na uboczu głównego nurtu akademickiego. Już w wieku 27 lat uzyskał doktorat na Uniwersytecie Wiedeńskim, a w wieku 36 lat został profesorem nadzwyczajnym. Von Mises już na studiach zrozumiał to, czego nadal nie rozumieją aktualne elity polityczne, że "wszystko, co polepszyło sytuację klas pracujących, było dziełem kapitalizmu oraz że ustawy społeczne prowadzą najszybciej do skutków odwrotnych do zamierzonych przez ustawodawców" (s. 56). Przetłumaczona przez Stefana Sękowskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Koliber, a wydana w tym roku przez wydawnictwo Fijorr Publishing autobiograficzna książka pod tytułem "Wspomnienia" przedstawia życie naukowe w Wiedniu pierwszej połowie XX wieku, wypracowywane wówczas teorie ekonomiczne, a także urywki z życia Ludwiga von Misesa, drogi jego rozwoju naukowego oraz działalność zawodową na tle stosunków politycznych panujących w międzywojennej Austrii. Ludwig von Mises znany jest ze swojego słynnego prywatnego seminarium ekonomicznego o charakterze nieformalnym, na które uczęszczało wiele wybitnych osobistości tamtej epoki. Profesor Mises określił siebie skromnie jako primus inter pares, a nie nauczyciel seminarium. Jednak oprócz tego, że był naukowcem, przede wszystkim pracował jako urzędnik. W latach 1909-38 należał do Dolnoaustriackiej Izby Handlowej i Rzemieślniczej w Wiedniu (w 1920 roku przemianowanej na Wiedeńską Izbę Handlu, Rzemiosła i Przemysłu), która była instytucją utrzymywaną z pieniędzy podatników, a jej zadaniem było doradzanie parlamentowi i rządowi w kwestiach gospodarczych. Już w 1909 roku, pracując w Izbie, Mises przyjrzał się "korupcji, jaka nieuchronnie towarzyszyła interwencjonizmowi [państwowemu]" (s. 86) i która sięgała najwyższych stanowisk w państwie. Bo właśnie wszelka korupcja, jak wykazał autor "Wspomnień", ma swoją praprzyczynę we wtrącaniu się władz publicznych do gospodarki. Mises bezpardonowo krytykuje lewicowych naukowców, intelektualistów i polityków w ówczesnym Wiedniu, wytyka im niewiedzę, brak ogłady, ograniczenie umysłu i głupotę. Na przykład stwierdza, że "marksizm uczynił socjaldemokratów ludźmi ślepymi i głupimi" (s. 127). Z drugiej strony zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że podczas pracy w Izbie Handlowej wniósł istotny wkład w wielokrotne zapobieżenie katastrofy gospodarczej Austrii: "To, że w ówczesnym Wiedniu nie doszło do bolszewizmu, było jedynie moją zasługą" (s. 115); "To, że korona austriacka ustabilizowała się na poziomie 14.400 koron papierowych za jedną koronę złotą (...) było wyłącznie naszą [von Misesa i Wilhelma Rosenberga] zasługą" (s. 115-116); "To, że inflacja nie sięgnęła powyżej kursu 175 szylingów (zamiast 139) za 100 franków szwajcarskich, a także, że w krótkim czasie nadeszła nowa stabilizacja, było wyłącznie moją zasługą" (s. 128). Mises jest pewny siebie, swojej wiedzy i niepodważalności swoich teorii ekonomicznych: "Uważam, że nauki, które wyłożyłem w tych pracach ["Gospodarka wspólnotowa", "Liberalizm w tradycji klasycznej" i "Interwencjonizm"], są nie do obalenia" (s. 161). Omawiana książka, z wprowadzeniem profesora Fryderyka Augusta von Hayeka, wybitnego ekonomisty i laureata Nagrody Nobla oraz doktora Roberta Gwiazdowskiego, eksperta Centrum im. Adama Smitha, zawiera także pełny wykaz publikacji Ludwiga von Misesa. Autobiografia tego genialnego przedstawiciela Austriackiej Szkoły Ekonomii, przedstawiająca austriacki etap jego życia i pracy, godna jest polecenia choćby z historycznego punktu widzenia, gdyż w ciekawy sposób ilustruje stosunki zarówno polityczne, jak i naukowe, panujące w międzywojennej Austrii.
  • Kłopoty z historią

    Tomasz Cukiernik 2007-03-05

    Prawda o kłamstwach PRL-u i komunistów   (9 z 10 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Książka "Kłopoty z historią" dra Piotra Gontarczyka, pracownika IPN-u, wydana w 2006 r. przez wydawnictwo Arwil, to zbiór artykułów opublikowanych w latach 1997-2005 w kilku czasopismach, takich jak nieistniejące już "Życie", "Rzeczpospolita" czy "Gazeta Polska", a także parę tekstów dotąd niepublikowanych, w których autor odkłamuje historię najnowszą. Podobnie jak Dariusz Ratajczak również Gontarczyk próbuje mierzyć się z tematami niebezpiecznymi i przemilczanymi. Przedstawia nieznane i czasem kompromitujące fakty z XX-wiecznej historii Polski, takie jak współdziałanie PPR z gestapo w celu wspólnej likwidacji polskiego państwa podziemnego, rabunki i morderstwa dokonywane na ludności cywilnej przez komunistycznych bojowników z GL i AL w czasie II wojny światowej czy prawdziwe dzieje powstania PKWN, a także Komunistycznej Partii Polski, która stała się "parawanem dla sowieckich operacji dywersyjno-szpiegowskich w Polsce". Urzekająca jest historia życia "ostatniego prawdziwego komunisty", ideowca Kazimierza Mijala, który w 1966 r. uciekł z PRL do Albanii, a następnie do Chin, ponieważ jego zdaniem ówczesne polskie władze zbyt daleko odeszły od komunizmu. Autor demaskuje również oszczerstwa Żydów pokroju Jana Grossa na temat Polaków i ze spokojem przedstawia tło historyczne z tym związane. W swojej książce Gontarczyk porusza także tematykę lustracyjną i opisuje manipulacje "Gazety Wyborczej", co utwierdza w przekonaniu, że wszystkie archiwa PRL powinny zostać jak najszybciej i bez żadnych wyjątków opublikowane. Wydana w twardej oprawie książka warta jest przeczytania.
  • Michnikowszczyzna. Zapis choroby

    Tomasz Cukiernik 2007-03-05

    Zwycięstwo partyjnych aparatczyków   (8 z 12 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Bycie uczciwym, sprawiedliwym, prawym nie popłaca. Większość komunistycznych zbrodniarzy Peerelu ma się nadal doskonale. Nie tylko zbrodniarzy. Również innych partyjnych aparatczyków różnych szczebli, ale także tajnych współpracowników, których w Polsce było aż 100 tys. Ci ludzie, aby polepszyć sobie codzienną nędzę w socjalistycznym raju, donosili, oszukiwali, kombinowali, kradli, kłamali, byli dyspozycyjni wobec swoich mocodawców. Socjalizm to taki ustrój, który zmusza do takiego niemoralnego zachowania. Ci sami ludzie dziś nadal mają się lepiej niż działacze ówczesnej opozycji antykomunistycznej, ponieważ są bezwzględnymi konformistami, umiejącymi odnaleźć się w każdej sytuacji życiowej. W utrzymaniu takiego niesprawiedliwego status quo pomógł obu grupom ludzi Adam Michnik, który publikacjami w "Gazecie Wyborczej" urabiał inteligentów poprzez wbijanie im do głowy teorii antylustracyjnych, antydekomunizacyjnych, wybielał byłych towarzyszy, nawet tych z najwyższej półki, jak gen. Wojciecha Jaruzelskiego czy gen. Czesława Kiszczaka, a nękał antykomunistycznych, antypostępowych, prawicowych czy katolickich działaczy politycznych. To są główne tezy wynikające z najnowszej książki Rafała Ziemkiewicza pt. "Michnikowszczyznza. Zapis choroby". Raport tzw. komisji Rokity, badającej na początku lat 90. komunistyczne zbrodnie dokonane na opozycjonistach, w tym udowodnienie istnienia "sekcji D", czyli "związku przestępczego wewnątrz MSW", mającego na celu mordowanie niewygodnych działaczy opozycji, nie został udostępniony szerszej opinii publicznej, a brukowiec Michnika całkowicie zamilczał jego istnienie. Już w III RP niektórzy prokuratorzy, sędziowie, policjanci czy pracownicy ministerstw i innych urzędów nadal są dyspozycyjni wobec byłych komunistów sprawujących władzę w peerelu. Jako przykład podaje Ziemkiewicz nierozwiązanie zagadek tajemniczych śmierci takich ludzi, jak Michał Falzmann i Walerian Pańko z NIK, próbujących rozwikłać aferę FOZZ, szef policji gen. Marek Papała czy Marek Karp, który badał interesy mafii paliwowej. Ale nawet jeśli jakiś czerwony przestępca miał pecha, jak Zbigniew Sobotka i został skazany prawomocnym wyrokiem sądu, to szybko był ułaskawiany przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ponadto według Ziemkiewicza mafijnymi szefami w "wolnej" Polsce nie zostali byli cinkciarze spod Pewexu, jak każe nam myśleć propaganda, a właśnie funkcjonariusze komunistycznych służb specjalnych. Kolejna teza pisarza dotyczy ustawy o działalności gospodarczej z grudnia 1988 roku. Zamierzeniem twórców tego skądinąd zbawiennego dla polskiej gospodarki aktu prawnego (Rakowski/Wilczek) nie było bynajmniej wprowadzenie wolnego rynku, choć tak rzeczywiście się stało, a umożliwienie uwłaszczenia się nomenklatury na państwowym majątku - twierdzi Ziemkiewicz. Jak tylko się to dokonało, to pod płaszczykiem sprawiedliwości społecznej, ujarzmiania "dzikiego kapitalizmu" i innych tego typu bredni, zaczęto stopniowo wracać do systemu koncesyjno-łapówkarskiego po to, by już uwłaszczonym, czerwonym biznesmenom nie zaszkodziła wolnorynkowa konkurencja. Ponadto pisarz potwierdza obiegową opinię, niedopuszczoną do świadomości przez urobionych inteligentów, iż również celem "okrągłego stołu", sprytnie zaaranżowanego przez komunistów, było umożliwienie im uwłaszczenia się, a nie przekazanie części władzy dotychczasowej opozycji antykomunistycznej popieranej przez umęczony socjalizmem naród. Dodatkowo autor wytyka Michnikowi, że to byli KOR-owcy i inne osoby z nim związane arogancko przywłaszczyły sobie nie tylko solidarnościową gazetę jaką miała być "Gazeta Wyborcza", ale także monopol na bycie właściwą opozycją, usuwając na bok osoby związane z "Solidarnością", które w rzeczywistości o wiele bardziej zasłużyły się w walce z komunizmem. W swojej książce Ziemkiewicz daje jednak iskierkę nadziei, twierdząc, że prawda, wcześniej czy później, i tak wyjdzie na jaw oraz uważając, że po aferze Rywina Michnik moralnie jest skończony. Ta książka otwiera oczy na negatywną rolę brunatnych, przepraszam, czerwonych towarzyszy i Michnika oraz jego różowego salonu, jaką odegrali w latach polskiej transformacji ustrojowej.
  • Demokracja - bóg, który zawiódł

    Tomasz Cukiernik 2006-06-24

    Monarchia lepsza niż demokracja   (8 z 8 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Ekonomista szkoły austriackiej, profesor Uniwersytetu Nevada w Las Vegas, Hans Hermann Hoppe jest anarchokapitalistą. I właśnie jego książka "Demokracja – bóg, który zawiódł" przedstawia alternatywne społeczeństwo pozbawione władzy państwowej, w którym wszystkie sprawy są regulowane wyłącznie poprzez, nieskrępowany żadnymi regulacjami wolny rynek. W tej atrakcyjnej wizji profesor Hoppe udowadnia, że państwo, w szczególności rozbudowane państwo opiekuńcze, jest przeżytkiem i życie w społeczeństwie anarchokapitalistycznym byłoby o wiele prostsze, a ludzie znacznie bogatsi. Jedną z ważniejszych spraw poruszanych w tej książce jest odpowiedź na pytanie, co jest największą wadą demokracji. Autor wyjaśnia to w następujący sposób. Mianowicie w demokracji władza jest wybierana na określoną ilość lat – 4 (parlamenty większości krajów), 3 (parlament w Nowej Zelandii, Sejm Łotwy czy Izba Reprezentantów w Australii), 5 (francuskie Zgromadzenie Narodowe, Izba Ludowa Indii, prezydent w Polsce czy w Niemczech), 6 (Senat w Australii), czy 7 (prezydent we Francji). Przez ten krótki czas politycy myślą o tym, aby się wzbogacić. I jest to myślenie krótkookresowe. Nie zastanawiają się, co stanie się z państwem, gdy pałeczkę przejmie nowa władza. W związku z tym podczas swojej kadencji politycy starają się maksymalnie wyeksploatować społeczeństwo i wyciągnąć z niego jak najwięcej dla siebie. Z tego właśnie wynika nakładanie wysokich podatków w demokracji, czy wszelkie regulacje przynoszące politykom korzyści w postaci łapówek. Po okresie kadencji wszystko może już się zawalić! Demokratycznie wybranej władzy to nie obchodzi, bo już i tak nic z tego nie będzie miała. Jak problem ten wygląda w monarchii, w szczególności dziedzicznej? Król myśli długofalowo. Zależy mu nie tylko na zyskach w najbliższym czasie, ale również na dochodach za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, a nawet po jego śmierci, gdy królestwo przejmie jego syn. Dlatego zasoby zużywa tylko w takim stopniu, w jakim są mu one rzeczywiście niezbędne. Zależy mu, aby jego poddani byli bogaci, bo dzięki temu może zebrać większe podatki. Ale co najważniejsze stara się ustanawiać takie prawa, które będą przynosiły mu dochody również w dalekiej przyszłości, a to oznacza, że obciążenia finansowe nałożone na poddanych będą niskie, aby posiadane przez nich środki pieniężne były w dużej mierze kierowane na inwestycje przynoszące zysk za wiele lat. Dzięki temu kraj się rozwija, a król w ten sposób zabezpiecza przyszłość swoją, a jednocześnie całego państwa. Książka amerykańskiego profesora zmusza czytelnika do wielu przemyśleń na temat roli państwa i właśnie z tego powodu warta jest przeczytania.
  • Spór o globalizację

    Tomasz Cukiernik 2006-06-24

    Pozytywy globalizacji

    Czy globalizacja w sensie wolnej wymiany handlowej bez sztucznie tworzonych barier i dobrowolnej współpracy międzynarodowej między suwerennymi państwami jest korzystna? Tak i to dla każdej ze stron, biorącej w niej udział. Aby się o tym przekonać, wystarczy sięgnąć do książki Szweda Johana Norberta pt. "Spór o globalizację". Autor podaje przykłady ze współczesnego świata, które dowodzą, że dzięki globalizacji wszyscy zyskują: zmniejszają się na świecie obszary biedy, jest więcej miejsc pracy, ludzie stają się bogatsi, bardziej respektowane są fundamentalne prawa, jak np. prawa człowieka czy prawo własności, a ludzie w mniejszym stopniu są skłonni do popierania konfliktów międzynarodowych. Ponadto książka obala wiele ekonomicznym mitów. Cały wywód, napisany w dostępnej dla przeciętnego czytelnika formie, jest bogato ilustrowany interesującymi wykresami.
  • O szkodliwości podatku dochodowego

    Tomasz Cukiernik 2006-06-24

    Rewolucja 1913 roku

    W roku 1913 w Stanach Zjednoczonych miała miejsce rewolucja. Tak przynajmniej twierdzi Frank Chodorov w książce "O szkodliwości podatku dochodowego". W tym bowiem roku uchwalono XVI poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która zezwoliła nakładać podatki na dochody Amerykanów. Brzmi ona: "Kongres ma prawo nakładać i ściągać podatki od wszelkiego rodzaju dochodów i nie musi przy tym uwzględniać ani proporcjonalnego rozdziału między poszczególne stany, ani też jakichkolwiek szacunków lub spisów ludności". Według autora był to tragiczny w skutkach przełom, który poprzez bezkarne nakładanie przez Kongres coraz większych podatków spowodował przejście amerykańskich władz z pozycji państwa minimum do państwa opiekuńczego. Od tej pory dochody i wydatki Stanów Zjednoczonych stale rosły w niespotykanym wcześniej tempie i osiągnęły poziom, którego nigdy nie zaakceptowaliby ojcowie założyciele. Autor twierdzi, że amerykańscy obywatele nie tylko utracili wolność uzyskaną w 1776 roku, ale zostali zamienieni w ograbianych z własnej pracy państwowych niewolników, a co gorsza wprowadzanie podatku dochodowego spowodowało także upadek moralny społeczeństwa.
  • Libertarianizm
    • Libertarianizm
    • David Boaz
    • cena: 36,99 zł
    • (wysyłamy w ciągu 24 godz.)

    Tomasz Cukiernik 2006-06-22

    Zlikwidujmy państwo opiekuńcze   (9 z 9 uznało tę recenzję za pomocną.)

    Polecana przez tygodnik "Wprost" książka Davida Boaza, wicedyrektora Cato Institute w Waszyngtonie, nie jest pierwszą pozycją, która pozwala zapoznać się polskiemu czytelnikowi z filozofią libertarianizmu. Wcześniej wydano choćby "O nową wolność" Murraya Rothbarda czy kilka książek opublikowanych przez wydawnictwo Fijorr Publishing, na które polscy redaktorzy niestety nie zwrócili uwagi, przygotowując rozdział "Zalecane lektury". Ponadto niedociągnięciem polskiego tłumacza jest ciągłe mylenie angielskich słów billion (miliard) z trillion (bilion). Tymczasem książka Boaza, w przeciwieństwie np. do pozycji anarchokapitalistycznych, takich jak "Demokracja - bóg, który zawiódł" Hansa Hermanna Hoppego czy "Rynek i wolność" małżeństwa Tannehillów, opisuje doktrynę rządu ograniczonego. Natomiast w odróżnieniu od książki Tomasza Teluka „Libertarianizm – teoria państwa” amerykański pisarz nie wydziela z libertarianizmu nurtu minarchistycznego i anarchokapitalistycznego. Dla Boaza libertarianizm jest tożsamy z filozofią państwa minimum. Korzeni libertariańskich autor doszukuje się już w starożytności (co może być trochę przesadzone) i udowadnia, że wolność wyboru jest istotna nie tylko z powodu lepszych skutków ekonomicznych, ale dla libertarian ważna jest również indywidualna wolność sama w sobie. Boaz broni instytucji rodziny, dyskredytuje planowanie państwowe (tak popularne szczególnie we władzach Unii Europejskiej) i wykazuje wyższość wolnego rynku nad interwencjonizmem państwowym, podając wiele ciekawych przykładów z życia codziennego w USA. I w tej materii książka upodabnia się do obecnych na polskim rynku księgarskim pozycji Tomasza Sowella. Oczywiście z wieloma tezami autora można się nie zgodzić lub przynajmniej są one dyskusyjne, jednak z większością stwierdzeń nie sposób polemizować. Należą do nich takie tezy, jak: „Wysokie podatki zniechęcają do wysiłku” (s. 222), „Własność [prywatna] leży u podstaw bogactwa tworzonego przez wolny rynek” (s. 200), „Rząd ogranicza (…) tempo wzrostu gospodarczego (…) przez wprowadzenie regulacji” (s. 277), „Wyzwolenie ludzkiej kreatywności [w XIX wieku] spowodowało niesłychany postęp zarówno naukowy, jak i materialny” (s. 67) czy „Prywatne społeczności, oparte na dobrowolnej umowie o zarządzaniu, mogą być lepiej dostosowane do potrzeb i preferencji 250 milionów różniących się od siebie Amerykanów, niż dzieje się to w przypadku, kiedy o zaspokajanie tych potrzeb i preferencji mają troszczyć się lokalne władze” (s. 353). Książka Boaza warta jest przeczytania choćby z uwagi na to, że tego typu pozycji publikuje się w Polsce niewiele, a większość Polaków, nie wyłączając czołowych przedstawicieli polskich władz, mamiona przez media wszechogarniającym etatyzmem (co opisuje Boaz na gruncie amerykańskim), nie ma zielonego pojęcia, co oznacza słowo „libertarianizm” i za odrobinę bezpieczeństwa socjalnego oddałaby państwu i swoją wolność, i odpowiedzialność za własne życie. Smutne to, ale prawdziwe.
(Stron: 2)

Podziel się swoją opinią i napisz recenzje produktów dostępnych w naszym sklepie. Zbieraj pozytywne oceny, zdobywaj piórka i znajdź się w grupie najlepszych recenzentów Merlin.pl.

Wyślij wiadomość
Napisz do nasZadzwoń do nas
tel. +48 (22) 321 91 91
fax +48 (22) 321 91 92
kontakt z konsultantem
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta
Kontakt z Biurem Obsługi Klienta

Zapowiedzi - zamów już dziś!

Promocje - kupuj i oszczędzaj!